A czy ktoś był w sytuacji odwrotnej - że partner wiedział o czytaniu, i potem kiedy coś się sprawdziło, zaczął to traktować zbyt poważnie? Że zaczął sam pytać 'a co runy mówią na ten temat'? Bo zastanawiam się czy otwarcie na tę stronę nie niesie własnego ryzyka.
To co Malachit77 opisuje jest bardzo bliskie temu co czuję z runami. Bo czytanie jest dla mnie trochę jak myślenie na głos, takie prywatne. I nie wiem czy chcę żeby ktoś, nawet bliski, siedział przy tym myśleniu.
Ale czy to wtedy jest kwestia czytania, czy kwestia intymności w ogóle? Bo można mieć partnera który wie o runach i mimo tego czytanie jest twoje i prywatne. Wiedza o praktyce nie musi oznaczać że siada obok i patrzy.
To co Jaromir napisał jest ważne. Interpretacja powinna być uczciwa wobec tego co wychodzi, a nie z góry cenzurowana pod odbiorcę. Inaczej przestaje być czytaniem, a staje się czymś w rodzaju konstruowania narracji która komuś pasuje.
Właśnie. To co Goryczka rozróżniła jest kluczowe. Cenzurowanie przy mówieniu to jedno. Ale jeśli zaczynasz interpretować pod to co wolno ci powiedzieć, to twoje czytanie przestaje być twoje. I myślę że to jest realne ryzyko kiedy w praktykę wchodzi inna osoba, nawet mimowolnie.
Dlatego chyba ważne jest żeby mieć jakieś czytania które są wyłącznie dla siebie, bez żadnego odbiorcy. Nawet jeśli jesteś w otwartej relacji gdzie partner wie i szanuje. Nie chodzi o ukrywanie, chodzi o posiadanie czegoś co nie jest na eksport.
Zgadzam się z Ksiezycnaą w tej kwestii. Sama mam rytuały których nie opisuję nawet tu na forum, nie tylko partnerowi. I to nie jest sekret, to jest po prostu coś co traci coś ze swojej istoty kiedy jest opowiedziane. Niektóre rzeczy działają właśnie dlatego że są ciche.
To co Wahadelka60 napisała na końcu jest dla mnie kluczowe w tym całym wątku. Że mówisz tyle ile możesz bez szkody dla czytania. Ale jak to rozpoznać? Skąd wiedzieć gdzie jest ta granica?
Mam podobnie z runami. Zdarzało mi się robić czytanie, nie być pewna co z nim zrobić, i dopiero kiedy opisałam to koleżance która też się tym zajmuje, coś mi się ułożyło. Ale koleżanka to nie partner, to chyba inna dynamika.
To jest ważne rozróżnienie które Ksiezycnaa właśnie zrobiła. Rozmowa z kimś kto praktykuje versus rozmowa z partnerem który słucha bo ci zależy. To są zupełnie różne rozmowy i nie powinniśmy ich wrzucać do jednego worka mówiąc o 'mówieniu partnerowi'.
Znam takie pary i to nie jest prostsze, uwierzcie mi. Może być wręcz bardziej skomplikowane, bo oboje mają zdanie i oboje je wyrażają. Czasem trudniej jest usłyszeć czytanie od kogoś bliskiego niż od obcej osoby na forum.
To jest bardzo prawdziwe to co Malachit77 mówi. Mój mąż raz powiedział mi po moim czytaniu tarotowym że 'może karty mają rację że coś cię tu gryzie od dawna'. I to zdanie zostało między nami na długo, mimo że on już pewnie o nim zapomniał.
Ale czy to nie jest właśnie wartościowe, że coś zostało i zmusiło do przemyśleń? Bo wszyscy tu mówią o ryzyku otwartości z partnerem, a może jest też coś co zyskujemy?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się czy nie pomijamy jednej rzeczy. Czy partner, który nie wie, nie zasługuje na tę wiedzę jeśli czytania go dotyczą? Bo jedno to czytania dla siebie, a drugie to czytanie z pytaniem o relację, o partnera, o waszą wspólną sytuację.
To jest mocny punkt. Bo jeśli robię czytanie z pytaniem 'czy powinnam zostać w tej relacji' albo 'co blokuje nas przed rozwojem', to partner w pewnym sensie jest w tym czytaniu, nawet bez swojej zgody. I to jest co innego niż czytanie o sobie.
właśnie. Czy to jest etyczne żeby czytać o kimś bez jego wiedzy? Bo z runami i tarotem można przecież zadać pytanie dotyczące innej osoby. I to jest chyba osobny temat ale bardzo powiązany z tym wątkiem.
To jest temat na osobny wątek, ale tak, jest powiązany. Tutaj bym się zatrzymała na jednym: czytanie o relacji to nie to samo co czytanie o partnerze. Możesz pytać o energię między wami bez analizowania jego psychiki czy motywacji.
No właśnie, Wahadelka60 dobrze mówi. W praktyce te granice są rozmyte. I chyba dlatego tak trudno odpowiedzieć na pytanie z tytułu tego wątku - bo zanim odpowiemy czy mówić, powinniśmy się zapytać co i o kim właściwie czytamy.
To co Kryska57 napisała na końcu to dla mnie clou całej tej rozmowy. Bo faktycznie, zanim w ogóle rozmawiamy o tym czy powiedzieć partnerowi, powinniśmy mieć jasność co do tego co czytamy. Czytanie o sobie w kontekście relacji to jedno. Czytanie wprost 'co partner czuje' albo 'co nim kieruje' to jest już coś zupełnie innego etycznie. I te dwie sytuacje nie powinny mieć tej samej odpowiedzi.
Właśnie to jest to z czym ja się cały czas borykam. Ostatnio miałam ułożenie gdzie padła Isa, i mogłam to interpretować jako moje własne zatrzymanie, ale równie dobrze jako jego. Albo nasze. I jak potem mam z tym iść do partnera i powiedzieć 'runy mówią że coś blokuje' bez wchodzenia w to, że ta interpretacja dotyczyć może jego równie mocno co mnie?
a co zrobiłaś z tym czytaniem ostatecznie? Zostawiłaś je dla siebie, czy w końcu coś powiedziałaś? Bo właśnie to mnie ciekawi w tym wątku, nie tyle teorie ile to jak konkretnie ludzie to rozwiązują w praktyce.
