A możliwe że runa jest gdzieś schowana przez córkę celowo? Moje dzieci mają fazę na chowanie 'skarbów'. Raz przez tydzień szukałam zegarka i okazało się że syn schował go w doniczce z kwiatkiem. Dosłownie. W ziemi.
Pytałam, powiedziała że nie brała. Ale ma cztery lata więc... nie wiem jak bardzo jej wierzyć w tej konkretnej kwestii. 🙂 Nie mówię że kłamie, może po prostu nie pamięta.
To jest bardzo ciekawy wątek, dziękuję że go poruszacie! Mam takie skojarzenie - czy w radiestezji można zapytać wahadło 'czy to dziecko wzięło przedmiot' i dostać rzetelną odpowiedź? Czy pytania o innych ludzi tak w ogóle działają?
Całkowicie się zgadzam z Irenką. Poza tym pytania o innych przez wahadło są szczególnie podatne na projekcję własnych przekonań. Jeśli podejrzewasz córkę, wahadło może to 'potwierdzić' niezależnie od faktów. Lepiej skupić się na lokalizacji samego przedmiotu.
To wracając do tej kalibracji o której mówiła Irenka - Balbino, masz już wahadło gotowe czy dopiero szukasz? Bo czytałem że do szukania rzeczy lepiej jest używać wahadła z jakimś ciężarkiem, a nie lekkiego. Czy to ma znaczenie?
Mam wahadło kryształowe, nie wiem czy jest lekkie czy nie - tak jakoś średniej wielkości. Dostałam go od tej samej koleżanki co runy. Nie wiem szczerze czy rodzaj ma znaczenie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
Ciężar wahadła wpływa na to jak wyraźnie widać ruchy i jak szybko reaguje. Lżejsze są wrażliwsze na małe impulsy, cięższe dają wyraźniejszy ruch ale reagują wolniej. Przy szukaniu w mieszkaniu oba zadziałają - to kwestia tego do czego się przyzwyczaisz. Masz już termin kiedy próbujesz?
Dziś powinno być to okienko o którym mówiłam, drzemka młodszej. Trochę się denerwuję ale chyba po prostu spróbuję i zobaczymy.
Trzymam kciuki! A jak wyjdzie - odezwij się koniecznie jak będziesz miała chwilę, bo jestem ciekawa czy ta metoda z planem domu mogłaby być alternatywą jeśli chodzenie po pokojach nie da efektu. Wciąż nie mam jasności jak to się robi w praktyce.
Balbino, pamiętaj żeby przed próbą usiąść choć pięć minut spokojnie i nie myśleć o tym że musisz znaleźć. Wiem że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale to naprawdę robi różnicę. Powodzenia i daj znać jak poszło - i przy okazji, gdzie ostatecznie zdecydowałaś się trzymać cały zestaw na co dzień?
No to melduje się po tej próbie! Drzemka trwała całe czterdzieści minut, więc miałam czas. Usiadłam najpierw jak radziła Celestyna, kilka minut spokojnie, żeby się wyciszyć. Potem wzięłam wahadło i zaczęłam od salonu. Robiłam to tak jak Fortunat opisywał - pytałam 'czy runa jest w tym pokoju' i patrzyłam na ruch. W salonie dostałam coś co wyglądało jak tak, więc zaczęłam doprecyzowywać. I wie cie co... znalazłam Berkane pod kanapą. Dosłownie wsunięta pod samą podstawę, widać córka bawiła się blisko i przypadkiem zepchnęła. Nie wiem czy to wahadło mi pomogło, czy po prostu w końcu porządnie zajrzałam pod kanapę, ale jest!
No to jest wynik! A powiedz szczerze - jak to się czuło w środku, jak wahadło 'mówiło' że salon? Miałaś takie poczucie że wiesz, czy raczej byłaś zaskoczona?
Szczerze? Nie byłam stuprocentowo przekonana. Ruch nie był superwyraźny, trochę kiwało się na boki. Ale salon był pierwszym miejscem gdzie naprawdę dokładnie zajrzałam w każdy kąt, więc może to nie tyle wahadło mnie prowadziło, co zmusiło mnie żebym przestała powierzchownie przeglądać i zaczęła szukać serio.
To jest bardzo uczciwa refleksja. I właściwie nierozstrzygalna - nie wiesz czy to wahadło, podświadomość która wiedziała że salon jest najbardziej prawdopodobny, czy po prostu metodyczne przeszukiwanie. Ale runa jest, więc cel osiągnięty. Pytanie co teraz z nią zrobisz - wróci do tej samej szafki?
Właśnie chciałam zapytać o to samo co Fortunat. Bo cały ten wątek zaczął się od pytania o przechowywanie run w domu z dziećmi, a gdzieś po drodze weszłyśmy w wahadła i teraz mamy happy end, ale problem z miejscem do przechowywania pozostaje aktualny, nie?
Masz rację, trochę odpłynęłam. Znaczy - odpłynęłyśmy razem 🙂 Tak, problem zostaje. Ta szafka to nie jest rozwiązanie jak widać, bo córka ma do niej dostęp. Zastanawiam się teraz czy to nie jest moment żeby w końcu zdecydować się na to pudełko z zamkiem o którym tu pisałyście wcześniej.
Cieszę się że się znalazła! A wiesz, ta przygoda z szukaniem trochę zmieniła moje myślenie o tym całym temacie. Skoro runa potrafiła 'wyjść' spod kanapy, to może te obawy o energię przy nieprawidłowym przechowywaniu mają jednak jakieś podstawy? Tzn. nie przesadzam z mistycyzmem, ale to że wypadła akurat Berkana, runa płodności i opieki, tuż obok miejsca gdzie bawiło się dziecko...
To jest zresztą jeden z podstawowych problemów w całej interpretacji run - ludzki mózg jest zbudowany do szukania wzorców i znajdzie je wszędzie, nawet gdzie ich nie ma. Ale wracając do meritum: Balbino, masz teraz chwilę żeby pomyśleć o docelowym miejscu zanim dzieci znowu znajdą co szukać?
Balbino, gratuluję! Ale mam pytanie, bo przez całą tę dyskusję ciągle mi chodzi po głowie - mówiłaś że runa wsunęła się pod kanapę przypadkowo przez zabawę córki. Czyli tak naprawdę problem nie jest w tym że córka celowo bierze runy, ale że po prostu są w zasięgu i mogą przypadkowo wędrować. To trochę zmienia perspektywę na to gdzie je trzymać, nie?
Praktyczne podejście. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakieś znaczenie w tym NA CZYM runy leżą kiedy je przechowujesz? Czytałem gdzieś coś o lnie albo jedwabiu, ale nie wiem czy to ważne czy to tylko estetyka.
Dziękuję Balbinie za to że się podzieliła wynikiem, bo to było naprawdę pouczające! I właśnie - skoro temat przechowywania wraca - to chciałem zapytać czy ktoś próbował trzymać runy w szkatułce drewnianej zamiast woreczku? Mam takie małe pudełko po herbacie, ładne, dębowe, czy to by mogło być dobre miejsce?
A wracając do Balbiny - cieszę się że się znalazła! Mam takie praktyczne pytanie, może głupie, ale - to pudełko z zamkiem co wspomniałaś, to ma być zamknięte na klucz czy chodzi o zatrzask? Bo jeśli zamek na klucz to córka i tak może znaleźć klucz...
A może zamiast walczyć z dostępem fizycznym, pomyśleć o wyższej półce? Mam na myśli dosłownie - miejsce gdzie dzieci po prostu nie sięgają. U mnie tarot leży na górnej półce regału, dzieci do lat sześciu nie mają szans, a ja mam dostęp w sekundę. Żadnych zamków, żadnych kluczy do zgubienia.
No to mamy rozwiązanie! Wysoka półka w sypialni to klasyka i szczerze nie wiem czemu o tym nie padło wcześniej w tym wątku. Ale mam pytanie do Balbiny - mówiłaś że ta szafka jest w salonie. Czy to znaczy że do tej pory wróżyłaś też w salonie, przy dzieciach? Bo to trochę zmienia obraz sytuacji.
Tak, właściwie tak. Rzadko, ale zdarza się że siedzę w salonie wieczorem jak dzieci już są w piżamach i coś rozkładam. Starszej pokazałam raz jak wyglądają runy, więc ona wie że to 'moje kamyczki'. Ale teraz jak o tym myślę, to chyba faktycznie lepiej żebym miała swój kąt w sypialni na to.
A czy starszej córce tłumaczyłaś w ogóle do czego służą te runy? Pytam bo zastanawiam się czy dzieci w pewnym wieku nie są po prostu ciekawe i czy tłumaczenie nie byłoby skuteczniejsze niż chowanie - dla tej starszej przynajmniej.
Dziękuję za tę rozmowę wszystkim, naprawdę, bo się bardzo dużo nauczyłem! Ale mam takie praktyczne pytanie, bo wróciłem do mojego pudełka po herbacie - czy wystarczy je wywietrzyć przez kilka dni przed użyciem, czy powinienem coś jeszcze zrobić żeby je oczyścić?
