Znałam ją. Nie blisko, ale wystarczająco. Ona traktowała runy poważnie. Pracowała z nimi długo, mówiła że to jej podstawowe sposób. Dawała je uczennicom kiedy te były gotowe. Może właśnie dlatego tak dziwnie siedzi mi myśl, że jej runy trafiły do mnie bez żadnego rytuału, bez żadnego słowa. Jakbyśmy obie zostały w połowie zdania.
Pentagrama to co piszesz o 'połowie zdania' - czy to jest właśnie ta przerwa o której mówiłaś wcześniej? Bo jak tak to czytam, to ten chłód i ta przerwa to jakby jedno. Nie chodzi o to że runy są 'nie twoje', chodzi o to że rozmowa się urwała.
Wróćmy na chwilę do tytułu wątku, bo zrobiło się bardzo osobisto. Pytanie o runy które 'się bronią' dostało tu zupełnie konkretną odpowiedź, tyle że nie tę której można się spodziewać. Jeśli chłód który czuje Pentagrama jest śladem niedokończonej relacji - to można powiedzieć że runy 'się bronią' właśnie tak: nie odpychają nowego właściciela, ale nie puszczają starego. To nie jest atak, to jest lojalność. I to akurat bardzo pasuje do tego co wiemy o runach w tradycji - lojalność wobec tego kto w nie włożył pracę.
To co Indaphoros napisał na końcu - że chłód jest właśnie tą obroną - siedzi mi w głowie i nie mogę tego puścić. Bo jeśli tak, to te runy nie są zimne dlatego że mnie odrzucają. Są zimne dlatego że czekają na coś czego jeszcze nie powiedziałam. I nie wiem czy to mnie uspokaja czy bardziej niepokoi.
Ale poczekajcie - czy my nie robimy tu czegoś dziwnego? Mówimy że 'runy czekają' i 'runy chronią', a przecież to są kawałki drewna albo kamienia. Rozumiem że ta metafora jest pomocna dla Pentagramy, ale czy nie wchodzimy za bardzo w opowiadanie historii zamiast szukać odpowiedzi na pytanie z tytułu wątku?
Karrot znam ten odruch i sama go miałam. Ale pracując z kartami przez lata doszłam do wniosku że to nie jest kwestia tego czy obiekt 'naprawdę coś robi'. To kwestia tego czy relacja między osobą a obiektem jest żywa czy nie. I ta relacja jest jak najbardziej realna.
To jest ważne pytanie i chce tu dołożyć jedną rzecz. Pracuję czasem z osobami które przyszły po czymś nie skończonym i bardzo często blokada nie jest w tym co się czuje, tylko w tym co się odczuwać nie chce. Pentagrama mówiłaś o tym że dostałaś te runy bez zdążenia na coś - ale nie powiedziałaś wprost co to było. Może jest coś czego nie chcesz tu nazwać?
Chiromantka92 to jest trudne pytanie. Nie wiem czy chcę to tu rozwijać, ale... chyba jest. Żal. Nie taki oczywisty, nie taki że płakałam na pogrzebie. Taki cichy, że nie zdążyłam jej zapytać o te runy. Że nigdy nie powiedziała mi że je dla mnie przygotowała, bo może wcale ich nie przygotowała dla mnie. Może to jest właśnie ten środek zdania.
Pentagrama - 'może wcale ich nie przygotowała dla mnie' - czy to jest coś co czujesz od początku, od kiedy je dostałaś? Bo jeśli tak, to rozumiem ten chłód zupełnie inaczej niż rozumiałam go przed chwilą.
Ja też chcę zapytać - czy wiesz od kogo je dostałaś? Czy ktoś jej bliski ci je przekazał, czy to był przypadek? Bo to zmienia dla mnie całą sytuację. Jeśli ktoś zdecydował za nią, to może właśnie tam jest ten brakujący krok.
O matko, to brzmi jakby te runy przeszły przez kogoś kto w ogóle nie był częścią tej relacji. Córka jako przypadkowy łącznik. Czy to w ogóle mogło mieć znaczenie energetycznie? Przepraszam że pytam tak wprost, ale chyba właśnie o to chodzi w tym wątku - jak te przejścia wpływają na runy.
I to by tłumaczyło bardzo konkretnie ten chłód. Nie ma w tym nic mistycznego - jest po prostu niedomknięty łańcuch. Twórca, intencja, przekazanie, odbiór. Jeden z tych kroków jest pusty.
Dobra - i tu wracam do tytułu wątku, bo mi się to łączy. Jeśli runy 'się bronią' to może właśnie to jest ta obrona. Nie złośliwość, nie odpychanie. Po prostu czekanie na ten brakujący moment. Jakby były wstrzymane w pół ruchu. Czy to ma sens czy za bardzo filozofuję?
To co napisał Indaphoros brzmi... tak. Zawieszenie. Właśnie tak to czuję. Nie opór, nie odpychanie. Jakby coś czekało na sygnał który jeszcze nie przyszedł. I to jest dziwnie spokojniejsze niż myśl że coś jest ze mną nie tak albo że one mnie nie chcą.
Pentagrama - to co opisujesz z tym zawieszeniem, czy czujesz to fizycznie jak trzymasz runy w rękach? Pytam bo jestem ciekawa czy ten chłód o którym mówiłaś wcześniej to jest dosłownie temperatura czy raczej brak tego... nie wiem jak to nazwać, tego 'iskrzenia'.
Ale skoro Chiromantka92 mówiła o tym że można stworzyć ten moment przekazania teraz, to jak to w praktyce wygląda? Pytam serio, bo nigdy nie pracowałam z runami, ale mam w domu kilka kamieni po babci i zastanawiam się czy to podobna sytuacja. Czy to działa tak samo?
Pentagrama - wróce do tego co powiedzałaś wcześniej, że nie wiesz dlaczego córka wybrała akurat ciebie. Czy próbowałaś jej kiedyś zapytać? Nie o runy, tylko w ogóle - skąd ten wybór. Bo może tam jest właśnie ta informacja której brakuje.
Nie pytałam. Szczerze mówiąc trochę się bałam tej rozmowy. Córka jest... chłodna. Nie w złym sensie, po prostu praktyczna. Myślę że dla niej to było oddanie rzeczy do właściwej osoby, bez emocji. Ale teraz jak o tym mówię to widzę że może właśnie ta rozmowa jest tym brakującym krokiem.
To ciekawe że boisz się tej rozmowy. Czy to jest strach że dowiesz się że runy nie były przeznaczone dla ciebie, czy raczej że wejdziesz za głęboko w żałobę po tej kobiecie?
Ale poczekajcie - czy przypadek wyklucza sensowność? To znaczy, czy jeśli córka wybrała Pentagramę 'bo pasowała', to znaczy że runy nie powinny do niej trafić? Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem w środek, ale mnie to zatrzymało.
Ja tu czytam od jakiegoś czasu i chce zapytać - czy runy w ogole moga 'czekac' na jakis konkretny typ osoby? Czy to zalezy od tego jaki typ runow to jest, bo rozumiem ze są rozne systemy?
Właśnie o tym myślę czytajac tę dyskusję. Pentagrama siedzi z runami ktore mają historię której nie zna w całości, intencję której nie może zweryfikować i relację emocjonalną z kobietą która była niedomknięta za życia. To jest dużo warstw na raz. Czy nie za dużo żeby zacząć od razu od pracy z nimi?
Właśnie - czy runy w takiej sytuacji, kiedy mają tyle nierozwiązanych węzłów wokół siebie, w ogóle mogą działać jako sposób wróżebne? Nie mówię że nie, pytam serio. Bo jeśli odczyt ma być czysty, to może najpierw trzeba rozwiązać to co wokół, zanim w ogóle wyciągniesz pierwszą runę z woreczka.
To jest dokładnie mój problem. Nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego. Kiedy trzymam te runy i czuję ten chłód, ten brak - nie wiem czy to jest informacja o runach, czy o mnie. Czy o tamtej kobiecie. Wszystko się zlewa.
A czy próbowałaś z nimi po prostu siedzieć bez zamiaru wróżenia? Nie żeby coś odczytać, tylko żeby być. Bez pytania, bez oczekiwania odpowiedzi. Czasem to co się wtedy pojawia jest bardziej szczere niż przy celowym odczycie.
Czytam to i myślę o czymś innym. Czy jest w ogóle jakiś sygnał że runy nie chcą być odczytywane przez konkretną osobę? Nie mówię o tej konkretnej sytuacji, tylko ogólnie - czy ktoś z was kiedyś coś takiego poczuł lub słyszał żeby to opisywano w jakichś tradycjach?
Chcę się zapytać o coś co cały czas siedzi mi w głowie przy tej rozmowie. Pentagrama mówiła że ta kobieta sama rzeźbiła i malowała te runy. Czy to znaczy że każda runa mogła mieć inną energię nadaną podczas tworzenia? Że to nie jest jeden spójny zestaw tylko jakby dwadzieścia cztery różne intencje? Przepraszam jeśli to głupie pytanie, ale chyba ma znaczenie.
