Nie wiem. Córka powiedziała tylko że matka miała je od dawna. Nie wiem nawet czy to był rok czy dziesięć lat. Ani czy kupowała je stopniowo czy zrobiła za jednym razem. To jest właśnie jedna z tych rzeczy których nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem.
To co mówi Pentagrama każe mi myśleć o tym, czy runy w ogóle można nazwać 'swoimi' jeśli się ich nie zrobiło samemu. Słyszałem że w niektórych tradycjach własnoręczne wykonanie jest warunkiem żeby zestaw działał dla ciebie. Czy to ma sens czy to przesada?
Wracam do tego o czym mówiłam wcześniej, bo przez tę całą dyskusje dalej mi to siedzi. Pentagrama, czy rozmawiałaś już z córką tej kobiety? Pytałaś na początku czy boisz się tej rozmowy, a teraz piszesz że pewnie się nigdy nie dowie. Ale przecież córka żyje.
Żyje. Ale mieszkamy daleko i nasza relacja była właściwie tylko przez jej matkę. Teraz nie bardzo wiem jak zadzwonić i powiedzieć - słuchaj, mam twojej matki runy i chcę wiedzieć co ona o tym myślała. Brzmi absurdalnie nawet jak to piszę.
Ale chwilę - czy Pentagrama na pewno musi tłumaczyć córce cokolwiek o energii tych run? Można przecież zadzwonić z innego powodu. Zapytać jak ona się czuje po stracie, wspomnieć matkę, a jeśli temat run wyjdzie naturalnie to wyjdzie. Nie trzeba otwierać rozmowy od razu od 'twoja matka miała obciążony zestaw'.
To co napisałaś na końcu jest ważne. Jedno i drugie może być prawdziwe. Ale mam inne pytanie do tej całej sytuacji z córką - czy zakładasz że córka w ogóle wiedziała o swoim stosunku matki do run? Że cokolwiek ci powie?
To co mówisz o zamknięciu matki przy runach to jest właściwie odpowiedź na wcześniejsze pytanie Agatki o niejednorodność zestawu. Jeśli ta kobieta nikomu nie pokazywała run, pracowała z nimi w samotności, to każda z tych run mogła być inna - bo każdy moment kiedy je brała do ręki był jej własnym, prywatnym. To zestaw zbudowany w izolacji. I teraz nagle ktoś inny próbuje go czytać.
To porównanie z kubkiem mi dużo dało. Więc nie pytam już o to czy runy są 'złe' czy 'obciążone negatywnie' - bo to chyba nie jest właściwe słowo. Są po prostu cudze. Pytanie czy coś co jest cudze może z czasem stać się twoje, czy runy w ogóle tak działają?
Nie wiem. Chyba właśnie o to mi chodzi od początku tej rozmowy. Nie wiem czy chcę ich sobie przywłaszczać, czy chcę je oddać, czy chcę się po prostu z nimi porozumieć zanim zdecyduję. I nie wiem czy to drugie jest w ogóle możliwe bez wchodzenia głębiej.
Ale właściwie od kogo miałabyś je odddać? Córce z powrotem? Bo jeśli tak, to ta córka prawdopodobnie nie wiedziałaby co z nimi zrobić. Do ziemi? Gdzieś spalić? Mam wrażenie że 'oddanie' brzmi prosto ale nie wiem co to znaczy w praktyce.
Wrócę do wątku który Pentagrama poruszyła chwilę temu - że nie wie czy chce tych run czy nie. Mam poczucie że zanim cokolwiek zdecyduje o tym co z nimi zrobić fizycznie, musi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Bo jeśli zakopie je bez decyzji, to nie jest zamknięcie tylko odłożenie. A jeśli zostaną i dalej będzie w tym niepostanowieniu, to też nic się nie rozwiąże. Co cię powstrzymuje przed podjęciem tej decyzji?
Nie brzmi nieracjonalnie. Brzmi jak ktoś kto rozumie że ta decyzja ma wagę i nie chce jej podjąć pochopnie. To jest właściwie uczciwe podejście do obiektu który ma historię. Mam jedno pytanie które może być głupie albo może nie - czy te runy dają ci coś, cokolwiek? Poza chłodem i poczuciem obcości. Czy jest tam jakiś element który chciałabyś zachować?
To co mówisz o podziwianiu jako przedmiotu rzemieślniczego - to może być właśnie wejście. Nie przez ezoterykę, tylko przez estetykę. Jakbyś najpierw zbliżyła się do nich jako do czegoś pięknego, a dopiero potem zobaczyła czy coś się między wami dzieje. Pytanie czy to nie jest przypadkiem za małe drzwi do tak naładowanego zestawu?
Właśnie to mnie zatrzymuje. Bo jeśli zacznam od podziwu i w tym zostanę, to nie wchodzę głębiej. A jeśli wejdę głębiej, to nie wiem co znajdę. I nie jestem pewna czy chcę znajdować coś co nie jest moje. Chyba że może stać się moje. Ale to jest to samo pytanie w kółko.
Zatrzymam się przy tym 'może stać się moje'. Bo to jest pytanie które w tej rozmowie pojawia się już kilka razy i nikt go jeszcze nie rozłożył na czynniki. Co by oznaczało że runa 'staje się twoja'? Że przestaje nosić energię poprzedniej osoby? Że zaczyna nosić twoją? Czy po prostu że ty zaczynasz ją akceptować? To są trzy różne rzeczy i każda z nich ma inne implikacje dla tego co Pentagrama powinna z nimi zrobić.
