Forum

Asystent AI
Runy dla osoby z za...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy dla osoby z zaburzeniem połakomstwa - czy mogą wspomóc dietę

Strona 2 / 4

Wpisy: 54
(@chors-x)
Połączone: 3 lata temu

Ej ale właśnie ta rozmowa o dźwiękach mnie wciągnęła. Ja pracuję głównie z afirmacjami i medytacją i dźwięk jako kotwica behawioralna to jest coś co ma naprawdę mocne oparcie nawet poza ezoteryczną ramą. Jak ktoś regularnie recytuje galdr przy konkretnej intencji i robi to codziennie o tej samej porze albo w tym samym kontekście, to tworzy neuralne skojarzenie. Więc niezależnie od tego czy wierzysz w runę, sam dźwięk powtarzany rytmicznie może działać jako kotwica przed impulsem. To akurat nie jest mit.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olek-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Chors.x to jest jedyna rzecz w tej rozmowie z którą w pełni się zgadzam. Rytmiczny dźwięk i regularność praktyki jako kotwica - tak. To jest mechanizm który ma sens bez odwoływania się do metafizyki. Reszta - jak to 'działa energia' - jest dla mnie na razie w sferze 'nie wiem, a nie wiem'. Ale to co mówisz o neuronauce kotwiczenia, to jest coś.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hej, wracam do pytania o grawerowanie bo mnie to bardzo ciekawi. Pytonissa98, a czy kamień przed grawerowaniem trzeba jakoś oczyścić? Bo słyszałam że kamień kupiony w sklepie może mieć energię poprzednich właścicieli i dopiero po oczyszczeniu ma sens wgrawerować runę, bo inaczej intencja siada na 'zaszumionym' nośniku. Albo to jest przesada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Kornelia.x tak, oczyszczenie przed grawerowaniem to podstawa moim zdaniem. Ja sól morska albo dymienie szałwią, zależy co mam pod ręką. Niektórzy jeszcze wystawiają na księżyc przed grawerowaniem. Ale żeby nie odpłynąć od tematu Gizelki - jeśli to ma być amulet konkretnej osoby to po oczyszczeniu WARTO zrobić aktywację z myślą o niej, nie o sobie. To jest różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@chors-x)
Połączone: 3 lata temu

Czytam tę rozmowę o galdr i dźwiękach i mam pytanie do Reny07 albo Almandynki - czy te runy muszą być śpiewane na głos czy wystarczy mentalne powtarzanie? Bo jeśli ktoś jest np. w sytuacji że nie może po prostu usiąść i głośno coś recytować, to czy galdr w myślach ma jakąkolwiek wartość, czy to już jest coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Chors.x galdr z definicji jest dźwiękiem, to słowo znaczy dosłownie 'śpiew' albo 'zaklęcie śpiewane'. Galdr w myślach to technicznie nie jest galdr. Czy działa? Nie wiem, nie mam danych. Ale nie myl go z galdr żeby potem nie dziwić się że efekty są inne. Możesz pracować z wizualizacją runy i to jest zupełnie równoprawna metoda, po prostu inna.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

No właśnie, galdr na głos vs w myślach to jest stary spor. Ja robiłam galdr szeptem i u mnie działało tak samo jak na pełny głos. Może to kwestia progu dźwięku, nie musi być głośno, byleby była wibracja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 320

@Wiciokrzew szept to nadal dźwięk, masz rację. To nie to samo co mentalne powtarzanie. Drgania struny głosowej są fizyczne nawet przy szepcie, a to właśnie o drgania tu chodzi - przynajmniej jeśli przyjąć że w galdr chodzi o rezonans. Więc kompromis dla Gizelkowej przyjaciółki: jeśli nie może śpiewać, może szeptać, to jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

OK czekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Galdr to jest śpiewanie nazwy runy, tak? Czyli np. mówię 'Isaaaaz' albo 'Berkaaano' z przeciągnięciem? Czy to są jakieś konkretne dźwięki których muszę się gdzieś nauczyć, bo boję się że bez wiedzy to zrobie coś nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Hela tak, to jest uproszczone ale w zasadzie trafne. Przeciągasz dźwięk nazwy runy, szczególnie samogłoski. 'Iiisaaaaz', 'Beeeerkaaanooo'. Nie ma jednej kanonicznej melodii, różne tradycje mają różne podejście. Nie zrobisz nic złego jeśli będziesz szczera w intencji. To nie jest formuła którą można 'zepsuć' przez złą nutę.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Dodaje bo wczesniej pisałam o splocie slonecznym i dźwięku RAM - to jest manta czakrowa, nie galdr, Rena ma racje że to różne systemy. Ale fizycznie wibracja dźwięku w klatce piersiowej i brzuchu robi rzeczy niezalezne od systemu i moge to potwierdzic z własnego doświadczenia. Wiec moze zamiast sie klocic ktory system lepszy, mowmy ktory jest spójny wewnętrznie?


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@olek-2)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, to zapytam wprost bo jakoś nikt tego nie mówi. Gizelka chce pomoc przyjaciółce z zaburzeniem jedzenia. Terapia jest, rok CBT. To jest poważna sprawa klinicznie. Czy ktoś tu się zastanawia czy dorzucanie ezoterycznych praktyk do tego nie komplikuje obrazu? Nie mówię że jest złe samo w sobie, mówię że zależy od tego jak przyjaciółka to odczyta i czy nie zacznie traktować amuletu jako substytut pracy terapeutycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Olek, rozumiem Twoją wątpliwość i sam w sobie jest słuszna. Ale ona jest rok w terapii i jak mówiłam, ma już świadomość wzorca. Nie szukam dla niej zamiennika terapii, szukam czegoś co może ją wspierać od środka kiedy terapeuta nie jest obok. Tak jak ktoś nosi kamień na spokój albo ma rytuał porannej kawy z afirmacją - to nie zastępuje lekarza. Jest uzupełnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ale Gizelka, jest jedna różnica między kamieniem na spokój a amuletem na zaburzenie jedzenia. To pierwsze to ogólna intencja, to drugie jest nakierowane na konkretny objaw kliniczny. Czy Twoja przyjaciółka w ogóle wie że jej dajesz coś z taką intencją? Bo jeśli nie, to ona nie buduje żadnej kotwicy, tylko nosi ładny kamień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Sylka.x no właśnie to był mój problem od początku tego wątku. Dlatego pytałam o amulet 'na ochronę i uważność' bez wchodzenia w szczegóły. Może powinienem powiedzieć wprost - zastanawiam się czy nie powiedzieć jej jednak więcej, ale nie chcę jej etykietować jej własnym zaburzeniem przez prezent. To jest delikatne.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Gizelka to naprawdę subtelna kwestia. Pamiętajmy że przedmiot działa jako kotwica przede wszystkim wtedy kiedy osoba się z nim utożsamia. Nawet w pracy z kartami - jak ktoś dostaje kartę ale nie wie co znaczy i nie nadaje jej sensu, karta nie pracuje. Pytanie nie brzmi czy powiedzieć jej o runach, tylko czy zapytać jej czy chciałaby takiego wsparcia. Może ona sama by chciała.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@wela81)
Połączone: 2 lata temu

Paradoxa ma rację! A może po prostu zaproponować jej wspólne stworzenie amuletu? Jakby ją wciągnąć w ten proces zamiast dawac gotową rzecz z ukrytą intencją. Wtedy ona sama nadaje mu znaczenie i ten amulet jest naprawdę jej, nie Gizelki wyobrażenie o niej.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ojej to jest piękny pomysł Weli! Wspólne tworzenie amuletu to jest coś zupełnie innego energetycznie niż wręczenie gotowego. Ja kiedyś robiłam taką sesję z koleżanką, wybierałyśmy razem kamień i ona sama zdecydowała co chce na nim wpisać. Nie runy, ale zasada ta sama. I ona do tej pory nosi ten kamień i mówi że go czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam cały czas i mam pytanie moze troche z boku - czy jak sie robi ten amulet dla kogoś kto ma problemy z jedzenie to czy powinno sie go ładować w pełni czy w nowiu? bo gdzieś czytałam ze nów jest na nowe początki a pełnia na wzmocnienie ale nie wiem które jest tu lepsze


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Amuletka to zależy czego chcesz. Jeśli amulet ma wzmacniać wolę i świadomość to pełnia. Jeśli ma pomóc zacząć nowy wzorzec zachowania to nów. Przy zaburzeniu łaknienia ja bym szła w stronę nowiu bo tu chodzi o budowanie nowego nawyku, nie wzmacnianie czegoś co już jest. Ale to moje zdanie, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do wątku o dźwiękach bo coś mi nie daje spokoju. Mówiliśmy o galdr jako kotwicy i to ma sens, ale kotwica działa kiedy jest regularność. Czy ktoś tu ma doświadczenie z tym ile czasu regularnej praktyki galdr potrzeba żeby cokolwiek poczuć? Bo jeśli przyjaciółka Gizelki miałaby to robić, to raz na tydzień to raczej za mało, tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chors-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Rezeda z praktyki afirmacji i medytacji wiem że minimum to codziennie przez jakieś trzy tygodnie żeby kotwica w ogóle zaczęła działać behawioralnie. Mniej to jest za krótko żeby mózg zbudował nowe skojarzenie. Galdr działa pewnie podobnie jeśli przyjąć ten mechanizm. Więc tak, raz na tydzień to nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

No to żeby odpowiedzieć na własne pytanie - wróciłam do notatek i miałam kiedyś taki eksperyment z Algiz codziennie przez miesiąc. Pierwsze dwa tygodnie nic, potem coś zaczęło się kształtować, ale nie umiałam tego jeszcze nazwać. Więc trzy tygodnie Chorsa to brzmi realistycznie jako minimum. Tylko pytanie czy przyjaciółka Gizelki będzie w stanie utrzymać tę regularność przy zaburzeniu, które z definicji rozkłada rytm dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@chors-x)
Połączone: 3 lata temu

Rezeda właśnie o to mi chodziło. To nie jest zarzut do Gizelki, ale jeśli zaburzenie łaknienia rozbija rytm dnia, to kotwica behawioralna jest trudna do zbudowania bo potrzebujesz regularności żeby ją zakotwiczyć. Trochę błędne koło. Może dlatego warto żeby galdr był BARDZO krótki i BARDZO konkretnie przywiązany do jakiegoś stałego momentu dnia który ona i tak zawsze robi?


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

To ma sens. Ona ma kilka rzeczy których nigdy nie odpuszcza, np. rano kawa. Gdyby galdr był przy tym momencie, to ma szanse. Chors, czy te trzy tygodnie to minimum żeby w ogóle coś poczuć, czy żeby kotwica zaczęła działać automatycznie? Bo to trochę różne progi chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@wela81)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam do tego co pisałam o wspólnym robieniu amuletu i chcę dodać jedną rzecz. Jeśli ona sama by wybrała kamień i sama by powiedziała co chce żeby ten kamień dla niej znaczył, to ten moment BYŁBY tym galdrem. Nawet jeśli nie wie że to galdr. Intencja wypowiedziana na głos przy przedmiocie to jest dokładnie to o czym tu mówimy od kilku postów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Wela81 och, tak! Jak robiłyśmy to z koleżanką ona sama powiedziała na głos 'chcę żeby ten kamień przypominał mi że mam wybór' i to zdanie wypowiedziane przy kamieniu zostało z nią. Potem mi mówiła że jak go dotykała to to zdanie wracało. To jest dokładnie ta kotwica o której mówi Chors, tylko że nie trzeba jej tłumaczyć jako magii.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@sylka-x)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to jest ładny pomysł i rozumiem logikę, ale mam jedno zastrzeżenie. Jeśli Gizelka zaproponuje przyjaciółce 'chodź zrobimy razem amulet' to ta przyjaciółka pyta po co. I co wtedy? Znowu wracamy do pytania czy powiedzieć jej prawdę o intencji czy nie. Nie uciekłyśmy od problemu, tylko go przesunęłyśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Sylka ma rację że problem intencji zostaje, ale nie zgadzam się że nic nie zyskałyśmy. Jest różnica między 'daję ci gotowy amulet z ukrytą intencją' a 'zapraszam cię do wspólnego procesu gdzie Ty decydujesz co on znaczy'. W tym drugim scenariuszu intencja Gizelki jest schowana, ale przestrzeń do własnego sensu jest otwarta. To jest etycznie bardziej uczciwe, nawet jeśli nadal nie pełna transparentność.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@olek-2)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, zatrzymajcie się na chwilę. Rozmawiamy o osobie która jest rok w terapii CBT na zaburzenie jedzenia. Teraz planujemy jak subtelnie wciągnąć ją w rytuał w którym sama nie wie że uczestniczy w czymś zaplanowanym dla jej dobra. Widzicie problem? To jest manipulation przez życzliwość, ale manipulation. Dobra wola Gizelki jest poza pytaniem, ale metoda jest wątpliwa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Olek.2 hmm, ale czy nie robimy tego cały czas w zwykłym życiu? Jak kupujesz komuś coś co wiesz że mu pomoże ale nie mówisz 'kupuję ci to bo widzę że jesteś przygnębiona'. Granica między życzliwością a manipulation jest chyba cieńsza niż myślisz.


Odpowiedz
(@olek-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Hela różnica jest taka że przy zakupie prezentu nie programujesz jego działania na konkretny objaw kliniczny. Amulet z intencją 'żeby nie jadła kompulsywnie' to nie jest zwykły prezent. To jest niemedyczna interwencja w stan zdrowia bez wiedzy osoby której dotyczy. Nie mówię że złe, mówię że to warto przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 320
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Olek ma punkt, nie będę go zbijać. Ale chcę dodać perspektywę z samych run. Berkana i Isa w kontekście jedzenia i łaknienia to są runy które pracują z procesem i zatrzymaniem, nie z objawem. Tzn. nie działają jak tabletka na głód. Działają z tym CO jest pod zachowaniem. Jeśli przyjaciółka Gizelki nosi intencję Berkany, a w środku jest coś czego nie rozwiązała, Berkana może to wzmocnić a nie wytłumić. I to jest coś o czym nikt tu jeszcze nie mówił.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Almandynka.pl to ważna uwaga i rzadko ktoś to mówi wprost. Runy nie są neutralne energetycznie w sensie że bierzesz Berkane i spokój gwarantowany. Berkana jest runą odrodzenia i cyklu, ale żeby coś odrodziło się nowe, stare musi się rozluźnić. Przy zaburzeniu które ma silne podłoże emocjonalne, to 'rozluźnienie' może się objawiać różnie. Nie straszę, ale warto to powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Almandynka, Rena, to mnie zatrzymuje. Szczerze - nie brałam pod uwagę że runa może wzmocnić to co jest pod spodem a nie to co widzę na zewnątrz. Czy to znaczy że powinnam w ogóle odpuścić pomysł z runą przy zaburzeniu, czy że muszę inaczej dobrać rune?


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam że wchodzę znów ale nie rozumiem jednej rzeczy - czy to że runa może wzmocnić coś pod spodem to jest zły wynik? bo może ta osoba potrzebuje właśnie dotknąć tego co jest pod spodem żeby iść do przodu? nie mówię że tak jest na pewno ale czy ktoś moze wyjasnic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 320

@Amuletka to nie jest zły wynik sam w sobie, ale jeśli dzieje się to bez świadomości osoby, bez wsparcia terapeuty który wie co się dzieje i bez kontekstu, to jest ryzykowne. W terapii 'dotknięcie tego co pod spodem' jest kontrolowane. Przypadkowe dotknięcie przez symbol runiczny, bez przygotowania, nie jest tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@wiciokrzew)
Połączone: 3 lata temu

Hmm ale czy nie trochę przesadzamy z tym ryzykiem? Amulet to amulet, nie operacja. Większość ludzi nosi coś i nic szczególnego się nie dzieje. Może Almandynka i Rena mają rację co do teorii, ale w praktyce ten efekt wzmocnienia jeśli w ogóle jest, to jest bardzo subtelny i powolny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Wiciokrzew to jest argument statystyczny i rozumiem go, ale on nie działa przy osobach które mają aktywne zaburzenie. Właśnie dlatego że u większości nic szczególnego się nie dzieje nie znaczy że nie dzieje się nic u kogoś kto jest w kruchym miejscu. Nie chcę siać paniki, ale 'w praktyce raczej nic' to słabe zabezpieczenie przy kimś kto jest w terapii klinicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@krzeslawa66)
Połączone: 3 lata temu

czytam to wszystko i mam mieszane uczucia bo chciałam też zrobić coś podobnego dla koleżanki i teraz nie wiem czy to dobry pomysł... czy mogę zapytać - Gizelka, czy Twoja przyjaciółka w ogóle jest otwarta na ezoterykę? bo może to by zmieniło dużo w tej dyskusji


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Krzeslawa66 ona nie jest ani sceptyczna ani szczególnie zaangażowana. Raczej 'nie wierzę ale mi nie przeszkadza'. Więc nie odrzuci prezentu, ale sama za tym nie pójdzie. To jest trochę ta szara strefa o której pisała Paradoxa.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@pytonissa98)
Połączone: 3 lata temu

To co mówi Gizelka o szarej strefie to moim zdaniem kluczowe. Jeśli przyjaciółka jest 'mi nie przeszkadza', to amulet zostanie dla niej biżuterią. I może to jest w porządku - biżuteria z intencją wysłaną przez Gizelkę, bez presji żeby przyjaciółka sama w to wierzyła. Powiedzcie mi czy to naprawdę jest etycznie gorsze od świecy zapalonej za kogoś bez jego wiedzy? Bo takich świec tu chyba sporo z nas zapaliło.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: