Dziewczyny (i chłopaki), mam do was pytanie bo trochę mi głowa dymi od tego. Moja babcia była bardzo tradycyjna kobieta, praktykowała od lat, i po jej śmierci trafiły do mnie jej stare zeszyciki - takie grube, szkolne zeszyty, gęsto zapisane. Jest tam między innymi coś co wygląda jak jej własny opis run - każdy znak, jak go trzymać, jak na niego patrzeć, i co ciekawe, przy wielu runach ma dopiski w stylu 'tu czuć ciepło' albo 'ta jest zimna, uważaj'. Zastanawiam się czy ona miała jakiś własny system rozpoznawania energii run przez te wrażenia termiczne, i czy jeśli runa jest opisana przez kogoś kto ją faktycznie czuł i z nią pracował, to czy taka runa ma jakoś inaczej działać. Tzn. czy noty babci mogą sprawić że te runy są... nie wiem jak to powiedzieć, mocniejsze? Bardziej naładowane intencją? Czy to są tylko jej osobiste skojarzenia bez większego znaczenia dla kogoś innego?
To bardzo ciekawe co piszesz o tych dopisках ciepła i zimna. Pracuję z runami od dawna i ten podział ma bardzo konkretne znaczenie - nie jest to wymysł ani poetyckie skojarzenie. Runy termicznie ciepłe to zazwyczaj te z grupy Dagaz, Sowilo, Fehu - energie działające, aktywne, idące do przodu. Zimne to częściej Isa, Nauthiz, Hagalaz - hamujące, zatrzymujące, oczyszczające. Twoja babcia najwyraźniej miała własny, wyczulony system pracy z polem. Teraz ważne pytanie do Ciebie: czy te dopiski są przy konkretnych znakach czy przy całym futharku? Bo to zmienia interpretację.
Chwila, chwila. Zanim pójdziemy dalej z tym 'ciepłem i zimnem' chciałbym zapytać o jedną rzecz. Czy noty babci zawierają jakieś wskazówki skąd ona wzięła te skojarzenia? Bo jedno to jeśli to jej własne wieloletnie doświadczenie z konkretnymi kamieniami lub kawałkami drewna, a drugie jeśli przepisała to z jakiejś książki. To diametralnie różne sytuacje. Te dopiski brzmią autentycznie i osobiście, ale chcę się upewnić że nie robimy z czegoś banalnego legendy.
Ten opis Hagalaz mnie zatrzymał. 'Lodowata ale z ciepłym mrowieniem po chwili' to jest właściwie idealne opisanie tej runy, która reprezentuje przejście przez zniszczenie do odnowy. Numerycznie Hagalaz to 9, pełnia cyklu przed nowym początkiem, i ta sekwencja termiczna którą opisuje babcia - zimno najpierw, potem ciepło - dokładnie to oddaje. Nie wiem czy to miała być 'mocniejsza' runa przez ten opis ale widać że kobieta naprawdę coś wyczuwała a nie zgadywała.
Jestem sceptyczny wobec samego pytania 'czy runy są mocniejsze przez noty'. Runa jest runq, ma swoje znaczenie niezależnie od tego co ktoś o niej napisał. Natomiast co mnie tu rzeczywiście interesuje to właśnie ta zmysłowa strona - to wrażenie ciepła i zimna w dłoni. Sam pracuję z energią ciała i powiem wam że to nie jest wcale takie rzadkie zjawisko. Różne obiekty - kamienie, kawałki drewna, metale - faktycznie mogą odbierać różne wrażenia termiczne zupełnie niezwiązane z ich rzeczywistą temperaturą. Pytanie czy to jest faktyczna energia czy sugestia własna. I tego nie da się rozstrzygnąć.
a mozna zapytac - te runy babci, z czego byly zrobione? Bo mysle ze to moze miec znaczenie czy z drewna czy kamienia czy cos innego. Drewno inaczej 'przechowuje' to co mu dasz niz kamien chyba?
Oj, osika to w słowiańskich tradycjach jest drewno bardzo specyficzne - pogranicze, drżenie, kontakt z tym co niewidoczne. Nie dziwię się że babcia to wyczuła. I powiem wam, drewniane runy z konkretnego gatunku drewna wyciętego we właściwym czasie to jest zupełnie inna liga niż te kupione w sklepie z masowej produkcji. Sam mam zestaw z jesionu i różnica w pracy jest kolosalna moim zdaniem.
Hej, zatrzymajmy się na chwilę bo wątek idzie w kilka stron naraz. Weles, powiedz mi jedno - skąd wiesz że różnica 'jest kolosalna'? Masz jakiś sposób żeby to zweryfikować poza własnym subiektywnym odczuciem? Bo wiem że to niepopularne pytanie ale tutaj mówimy o czymś, co albo możemy jako tako sprawdzić albo tylko wierzymy. Runy z jesionowej gałęzi mogą pięknie wyglądać i fajnie leżeć w dłoni, ale same w sobie nie będą 'działać inaczej' tylko dlatego że są z jesionu.
Wróćmy do meritum, bo temat jest naprawdę ciekawy. To co opisuje babcia z tymi wrażeniami ciepła i zimna to w tradycji pracy z runami nazywa się czasem 'odczyt pola runy'. Każda runa ma swój energetyczny charakter i rzeczywiście doświadczone osoby opisują bardzo podobne wrażenia termiczne niezależnie od siebie. Nie jest to wymysł ani sugestia. Natomiast odpowiadając na główne pytanie: te noty nie ROBIĄ run mocniejszymi, ale mogą Ci pomóc nawiązać z nimi kontakt który babcia wypracowywała latami. To skrót drogi, nie wzmacniacz.
Celestynka to rozumiem, ale mam pytanie praktyczne. Jeśli babcia opisuje przy konkretnej runie 'ciepło' a ja trzymam ją w dłoni i czuję zimno, to co to znaczy? Że moja percepcja jest inna, że runa 'działa inaczej' w moich rękach, czy że po prostu nie mam żadnej zdolności do tego odczuwania? Pytam bo nie jestem pewna czy te opisy mają być przepisem czy tylko notacją jej osobistego doświadczenia.
Hm, mam troche inne spojrzenie na to. Czytam ten wątek i zastanawiam sie czy nie robimy z babcinych notatek czegoś na wyrost. Ona pisała dla siebie, żeby zapamiętać swoje obserwacje. Nie pisała poradnika ani 'wzmacniacza'. Czy sam fakt że ktoś bliski to zapisał nie sprawia że przypisujemy temu specjalne znaczenie z powodów raczej emocjonalnych niż praktycznych?
Grimoire_06 - no tak, masz rację że emocje tu grają rolę, babcia była dla mnie ważną osobą. Ale jednocześnie te opisy są tak precyzyjne i spójne wewnętrznie że trudno mi je zbagatelizować tylko z tego powodu. Poza tym zauważyłam coś - przy kilku runach babcia ma opis CIEPŁo/zimno zmieniony przekreśleniem i poprawiony. Tzn. zmieniała zdanie przez lata. To nie wygląda na emotjonalny zapis ale na rzetelną roboczą dokumentację.
To z tymi przekreśleniami i poprawkami jest naprawdę wymowne. Sama prowadzę notatki od ładnych paru lat i u mnie wygląda to podobnie, zmieniasz zdanie bo twoje odczucia się zmieniają w miarę jak lepiej poznajesz konkretny przedmiot. Mam runę Isa przy której przez pierwszy rok zapisywałam 'chłód spokojny' a potem zaczęłam czuć w niej coś co opisałabym jako 'zimno z napięciem' i dokładnie wtedy zaczęłam ją inaczej interpretować w rozkładach. Nie wiem co to znaczy obiektywnie ale działa spójnie.
Hej przepraszam ze sie wtrace ale mam pytanie moze glupawe. Czy te wrazen ciepła i zimna to tylko przy wrozeniu czy tez jak sie po prostu trzyma rune w rece bez zadnego konkretnego pytania? Bo zastanawiam sie czy to jest efekt skupienia (jak przy tarocie ze szukamy odpowiedzi i 'widac wiecej') czy rzeczywiscie staly odczyt danego znaku?
Czytam ten wątek od początku i nie do końca rozumiem jedno. Czy żeby w ogóle zacząć pracę z runami trzeba koniecznie czuć to ciepło i zimno? Bo ja próbowałam trzymać kamienne runy w rękach i... nic nie czuję szczególnego. Trochę mnie to stresuje bo może to znaczy ze jestem jakos zablokowana albo po prostu sie do tego nie nadaje.
Dobra, trochę się uspokoiłam po tej odpowiedzi. Ale właśnie o to mi chodziło - czy brak odczucia ciepła/zimna to znaczy że runy 'nie chcą' ze mną pracować, czy po prostu że mam słabszą percepcję? Trochę się boję że wybrałam złą drogę...
Z tymi drewnianymi runami babci i gatunkami drewna to wróćmy bo to nie zostało domknięte. Dziewanna64 pisała że przy bukowych jest 'drewno uziemia, ostudzą nawet gorącą runę' - a czy przy innych gatunkach są podobne uwagi które wprost mówią że drewno modyfikuje odczucie runy? Bo to by było naprawdę ciekawe, że babcia de facto opisała coś w rodzaju matrycy drewno-runa-efekt.
Tak Magus68, właśnie tak to wygląda! Przy jesionowych jest coś w stylu 'wzmacnia ale nie zmienia', przy sosnowych babcia napisała 'żywica trzyma ciepło dłużej niż powinna' co rozumiem jako że sosnowe runy dawały wrażenie ciepła nawet przy runach które ona opisywała jako chłodne. A przy osiкowych to już wspominałam - ten dopisek o pograniczu. Jest też jeden komplet z orzecha i tam jest lakonicznie 'zbyt głośne, odłożyć', co do tej pory nie wiem co znaczyło 🙂
To 'zbyt głośne' przy orzechowych mnie zaintrygowało. Orzech włoski tradycyjnie wiązany jest z Jowiszem, z ekspansją, z mocą która nie zawsze chce być trzymana w ryzach. Numerycznie drzewo orzecha odpowiada jakimś tradycjom 4, czyli stabilność ale też sztywność, coś co może 'huczeć' zamiast subtelnie pracować. Babcia mogła wyczuć że te runy są po prostu za intensywne dla codziennej pracy.
No ale 'zbyt głośne' to genialne określenie! To znaczy że ona dosłownie odbierała sygnał jako coś natrętnego, za silnego, zbyt wyraźnego. Mam znajomego który tak samo opisuje niektóre kamienie - mówi że fluoryt 'krzyczy' a morion jest 'głuchy'. Percepcja energetyczna bywa syntetyczna i to jest jak najbardziej prawdziwe zjawisko.
Szafranka ma punkt, ale z drugiej strony - jeśli ktoś opisuje 'głośne' jako metaforę intensywności odczucia, to chyba nie trzeba od razu rozstrzygać czy to neurologia czy metafizyka? Ważniejsze pytanie: czy te babcine noty przy orzechowym mówią cokolwiek więcej, dlaczego odłożyć? Czy to 'odłożyć na zawsze' czy 'odłożyć na teraz'?
Grimoire_06 - nie ma niestety nic więcej przy orzechowych, to jest jedno zdanie i koniec strony. Następna strona zaczyna się już od czegoś zupełnie innego, od opisu Tiwaz jeśli dobrze pamiętam. Nie wiem czy celowo urwała czy po prostu zapomniała dokończyć.
Wracam do pytania które Magus68 sformułował wyżej, bo mnie też chodzi po głowie. Ta matryca drewno-runa-efekt którą babcia opisała to jest de facto lokalna tradycja, którą sobie wypracowała. I teraz pytanie do Dziewanny64 - czy gdzieś w notach jest wskazanie że ona te runy ROBIŁA SAMA, czy dostała gotowe? Bo to ma znaczenie dla tego co właściwie zapisała - swoje doświadczenie z własnoręcznym tworzeniem czy z obiektami które już przybyły z jakąś historią.
To jest ważna informacja. Runy robione samodzielnie mają zupełnie inny charakter pracy, bo od początku naznaczasz je swoją intencją. Nie zdziwiłabym się że babcia wyczuwała te drewniane inaczej niż kamienne właśnie dlatego - te pierwsze były naprawdę 'jej', te drugie może nie.
Hej, mogę dopytać - co znaczy 'naznaczasz intencją'? Czy to się robi specjalnie, czy to automatycznie się dzieje jak się coś robi ręcznie? Przepraszam że pytam takie podstawowe rzeczy ale trochę tu nie rozumiem jak to działa 🙂
No ale chwila - jeśli babcia robiła runy samodzielnie i to jest klucz do tych wyjątkowych odczuć, to pytanie do Dziewanny: czy ty sama próbowałaś cokolwiek zrobić ręcznie, żeby porównać z tymi babcinymi? Bo to by był najlepszy test dla tej teorii.
Kalina76 - robiłam raz, z lipowego drewna, ale szczerze to był nieudany eksperyment. Znaki wyszły krzywe i nie czułam żadnego 'połączenia' w trakcie. Może za mało cierpliwości miałam, może materiał był zły. Babcine runy są wykonane porządnie, regularnie, widać że dużo ćwiczyła zanim osiągnęła taką wprawę.
