To co mówisz o biżuterii z intencją to ma sens i właściwie tak samo działa większość amuletów które ludzie noszą nie wiedząc do końca co to jest. Ale mam pytanie do Gizelki - czy ta przyjaciółka w ogóle nosi biżuterię na co dzień? Bo jak nie nosi, to amulet trafi do szuflady i koniec historii.
Nosi, tak. Głównie proste rzeczy, łańcuszek, czasem bransoletka. Nie jest typem osoby która ładuje na siebie dziesięć rzeczy naraz, więc gdybym dała coś zbyt ozdobnego to by leżało. Ale prosta bransoletka z kamieniem ma szanse.
och, bransoletka to świetny pomysł bo jest przy nadgarstku i jak sięgasz po coś do jedzenia to dosłownie jest w polu widzenia! to nie jest przypadek ze bransoletki były od dawna używane jako reminders, takie fizyczne kotwice, nie wiem czy ktoś jeszcze to widzi ale to jest wgl rewelacyjna lokalizacja dla takiego amuletu
Kornelia, bransoletka przy dłoni podczas jedzenia to nie jest żaden ezoteryczny fenomen, to jest po prostu efekt placebo wzmocniony bodźcem wizualnym. Neurologia to opisuje całkiem nieźle bez potrzeby sięgania po runy. Nie mówię że nie zadziała, mówię że wiecie dlaczego zadziała.
Olek otwiera ciekawy temat i nie chcę go zamykać, ale wróćmy na chwilę do pytania Gizelki sprzed kilku postów, bo zostało trochę zawieszone w powietrzu. Pytała czy ma zmienić runę czy odpuścić całą koncepcję przy zaburzeniu. Moja odpowiedź jest taka, że nie chodzi o zmianę runy, chodzi o zmianę intencji przy pracy z runą. Sowilo albo Kenaz zamiast Berkany, bo to są runy które pracują ze światłem i świadomością, nie z procesem cyklu. Świadomość nie ma tych samych ryzyk co praca z tym co jest pod spodem.
Sowilo - dobrze, że to pada wprost. Czy to jest runa którą mogę nanieść na kamień albo bransoletę bez specjalnego rytuału inicjacji? Pytam bo nie mam doświadczenia z grawerowaniem run i nie chcę zrobić czegoś źle.
Sowilo nie wymaga skomplikowanej inicjacji, ale praca z nią na intencję dla kogoś innego powinna być poprzedzona choćby chwilą skupienia i jasnym sformułowaniem czego chcesz dla tej osoby. Nie mówię rytuał z kadzidłem i świecami, mówię że nie robisz tego w biegu między gotowaniem zupy a odbiorem dzieci ze szkoły. Jakieś pięć minut ciszy i konkretna myśl. tyle wystarczy.
o matko, czy naprawdę tak bardzo komplikujemy rysowanie runy na kamieniu? ludzie od tysięcy lat ryto znaki na przedmiotach bez żadnych protokołów i jakoś nikt nie wpadał w psychiczne kryzysy. chyba trochę przesadzamy ze wszystkimi tymi ostrzeżeniami
dobra, wrócę do kwestii którą trochę uśpiliśmy. czy Gizelka w ogóle rozmawiała z przyjaciółką o tym że chce jej coś podarować? bo cała ta dyskusja o Sowilo i bezpiecznych runach jest sensowna, ale nadal nie wiemy jak przyjaciółka zareaguje na prezent z symbolem którego nie zna
To jest uczciwe podejście i nie narusza tej granicy o której mówił Olek. Mówisz prawdę - Sowilo to jest runa słońca i klarowności. Twoja intencja jest przy tym obecna ale nie okłamujesz przyjaciółki co do natury przedmiotu. Ona dostaje kamień z symbolem o którym słyszy prawdziwe wyjaśnienie.
a można zapytac - jaki kamień najlepiej pod Sowilo? bo czytałam ze do run słonecznych pasuje cytyn albo karneol ale nie jestem pewna czy to ogólna zasada czy zalezy od intencji
karneol jest też łatwy do grawerowania i wygląda naprawdę pięknie jako bransoletka, więc jeśli Gizelka martwi się że prezent będzie wyglądał zbyt ezoteryczne to karneol jest na tyle 'zwykły' ze przyjaciółka może go nosić bez pytań od otoczenia 🙂
przepraszam że się wtrącę z boku, ale mam wrażenie że ta rozmowa doszła do bardzo konkretnego miejsca i to jest niesamowite. zaczęłyśmy od pytania czy runy mogą wspomóc dietę przy zaburzeniu jedzenia i doszłyśmy do karneolu z Sowilo jako prezentu który jest uczciwy, bezpieczny i ma szansę zadziałać przez kilka mechanizmów naraz. to jest chyba najlepsza odpowiedź jaką mogłam tu zobaczyć
Krzeslawa, nie chciałbym psuć optymizmu, ale ta rozmowa doszła do konsensusu który jest wygodny, nie koniecznie prawdziwy. Nadal nie wiemy czy Sowilo zadziała, nadal nie wiemy czy przyjaciółka w ogóle będzie nosić kamień, i nadal nie wiemy co robi jej terapeuta. Ładne zamknięcie, ale pytań zostało więcej niż na początku.
Cohen, masz rację że nie mamy pewności. Ale chyba nie o pewność tu chodzi - chodzi o to żeby coś zrobić, bo stanie w miejscu i czekanie aż terapeuta sam wszystko naprawi też nie jest rozwiązaniem. Karneol z Sowilo to nie jest plan leczenia, to jest gest. I chyba tak chcę to podać przyjaciółce.
To co Gizelka pisze o geście jest dla mnie sensowne. Problem z tą dyskusją był od początku taki, że mieszaliśmy dwa pytania: czy runy leczą zaburzenie jedzenia (nie, nie leczą) i czy runa na przedmiocie może być wsparciem emocjonalnym dla osoby która już się leczy (to już inna rozmowa). Sowilo w tym drugim kontekście jest okej.
no właśnie! i karneol jest PIĘKNY, naprawdę, ja mam bransoletę z karneolu od dwóch lat i po prostu sprawia mi radość kiedy na nią patrzę, niezależnie od jakichkolwiek run czy intencji. to już samo w sobie jest czymś 🙂
Rena, okej, to rozróżnienie jest uczciwe i mogę je przyjąć. Moje zastrzeżenie dotyczyło pierwotnego pytania tytułowego czyli czy runy mogą 'wspomóc dietę' przy zaburzeniu. Jeśli przesuwamy temat na gest wsparcia dla przyjaciółki to jest inne zagadnienie i tam nie mam już takich oporów.
a można w ogóle zapytać - ten karneol to ma być surowy, polerowany, czy to nie ma znaczenia do grawerowania? bo widziałam ze na surowym trudniej wyrryć wyraźną runę
a jakim sposóbm sie to robi? widziałam gdzieś ze dremellem ale nie wiem czy do karneolu tez? boje sie ze popecham kamień albo co gorzej zepsuje runę
hej, weszłam w ten temat trochę z boku, ale właśnie ta kwestia grawerowania mnie interesuje. czy jeśli nie mam dremela to rycie zwykłym metalowym rysikiem też jest opcja? czy to za miękkie sposób na karneol? pytam bo nie chcę kupować sprzętu na jeden kamień
Pytonissa, rysik metalowy da ci zadrapanie a nie grawerunek, na karneolu nie wejdzie głębiej. do jednorazowego użytku możesz pójść do jubilera albo do kogoś kto obrabia kamienie, w większych miastach są warsztaty lapidarne i za parę złotych nagrawirują ci jeden znak. nie musisz kupować dremela do jednej runy.
Zostawię na chwilę technikalia. Mnie bardziej zastanawia co Gizelka powie przyjaciółce jeśli ta zapyta o dźwięk runy. Bo Sowilo ma swój dźwięk, galdr, i część osób pracuje właśnie przez wibrowanie tego dźwięku a nie przez patrzenie na symbol. Czy to może być coś dla przyjaciółki?
galdr Sowilo to zwykle przedłużone 'sss' albo 'sowww-illl-ooo' wymawiane rytmicznie przy wydechu, trochę jak mantra. w tradycji nordyckiej wibrowanie dźwięków run było częścią ich aktywowania, nie samo patrzenie na symbol. jeśli przyjaciółka medytuje to może wejść w to naturalnie, bez że wiemy ze to 'runa'. można to podać po prostu jako dźwięk słoneczny.
o, o dźwiękach run w ogóle nie myślałam w tym wątku. czy ktoś tu faktycznie pracuje z galdr na co dzień? bo czytałam o tym ale nigdy nie próbowałam i nie wiem czy to wymaga jakiejś konkretnej techniki oddechowej
Praca z galdr to odrębny temat i trochę obawiam się że go tutaj uprościmy. Tyle powiem że przy zaburzeniach jedzenia dźwięki mogą być delikatniejszym wejściem niż praca z symbolem, bo nie ma tu żadnego 'patrzenia na jedzenie' ani bezpośredniego skojarzenia z ciałem. Ale to już bardziej dla terapeuty do ocenienia niż dla nas.
a jest jakaś różnica między Sowilo śpiewanym na głos a słuchanym z zewnątrz? pytam bo natknąłem się na nagrania mis tybetańskich nastrojonych podobno na dźwięki run i zastanawiam sie czy to ma sens czy to już są za bardzo kombinowane połączenia
