Cześć, wrzucam temat bo nie znalazłam nic konkretnego w wyszukiwarce. Mam przyjaciółkę, która zmaga się z kompulsywnym jedzeniem - lekarze nazywają to zaburzeniem łaknienia czy połakomstwa, nie pamiętam dokładnie jak. Chodzi o to że je bez opamiętania zwłaszcza wieczorami, totalnie traci kontrolę. Jest pod opieką lekarza i psychologa, to ważne żeby ktoś mi nie napisał od razu 'idź do lekarza' bo już jest. Ale zastanawiam się czy runy mogłyby jej jakoś pomóc jako wsparcie, nie zamiast leczenia. Sama pracuję z runami od kilku lat i coraz bardziej myślę o Kenaz albo Berkano w kontekście uzdrawiania i transformacji. Macie jakieś doświadczenia z tym? Co byście zaproponowały?
O, ciekawy temat. Zaburzenia łaknienia to temat delikatny i dobrze że od razu zaznaczyłaś że jest pod opieką specjalistów, bo inaczej na pewno kilka osób by się rzuciło z komentarzami. Jeśli chodzi o runy jako wsparcie - myślę że Kenaz to dobry trop, ale ja bym najpierw zapytała o Sowulo albo Algiz. Sowulo daje energię do przepracowania, działa trochę jak wewnętrzne słońce które oświetla ciemne zakamarki. Algiz natomiast tworzy coś w rodzaju ochrony przed kompulsywnym zachowaniem, jeśli dobrze ją zaaktywujesz. Ale to zależy bardzo od tego jak ona pracuje z runami albo czy w ogóle jest na to otwarta. Czy ona chce pracować runami sama, czy raczej ty chcesz jej jakoś pomóc z zewnątrz?
Kwestia działania run z zewnątrz na kogoś to już sprawa intencji i tradycji w której pracujesz. W nordyckiej praktyce galdr można kierować dźwięk runy w stronę osoby, nie musi ona sama nic robić. Ale zanim w ogóle pójdziemy w stronę konkretnych run - chciałam się upewnić co do diagnozy. Mówisz 'zaburzenie połakomstwa', to sporo różnych rzeczy może być pod tym hasłem. BED, czyli binge eating disorder, to coś innego niż np. uzależnienie emocjonalne od jedzenia. To trochę zmienia który aspekt chcemy runami wesprzeć, bo co innego wspieramy jeśli problem jest czysto emocjonalny, a co innego jeśli to mechanizm dysocjacyjny.
Ojej, nie wiedziałam że przy runach tak szczegółowo to się analizuje. Myślałam że wystarczy wybrać runę 'od zdrowia' i tyle. To jest bardziej skomplikowane niż myślałam
Dobra, powiem szczerze bo zawsze wolę wprost - nie jestem przekonany że runy 'zadziałają' na coś co jest zaburzeniem klinicznym, niezależnie od tego czy to BED czy coś innego. To nie jest pesymizm, po prostu mam z tyłu głowy że przy poważnych zaburzeniach psychicznych wszelkie metody ezoteryczne mogą co najwyżej działać jako placebo albo wsparcie terapeutyczne przez poczucie sprawczości. I to jest ok jeśli osoba wie co robi. Ale dawanie komuś runy bez jej wiedzy i oczekiwanie efektów to trochę inna bajka. Chociaż rozumiem intencje.
No ja bym tu dorzuciła jeszcze Laguz! Często się o niej zapomina przy takich tematach a działa świetnie przy emocjonalnych wzorcach, zwłaszcza tych nieuświadomionych. Jak to jedzenie jest odpowiedzią na jakiś głębszy głód emocjonalny to Laguz może pomóc to przepłynąć zamiast tłumić. Sama używałam jej przy pracy z własnymi wzorcami i wow, sporo wychodziło na powierzchnię.
Laguz to dobry pomysł ale uwaga - przy osobach które są w terapii i zaczynają 'ruszać' stare wzorce, ta runa może intensywnie przyspieszyć procesy emocjonalne. To nie jest zawsze coś złego ale warto żeby przyjaciółka wiedziała że pracujecie z czymś co może chwilowo nasilić uczucia zanim je przepracuje. Terapeutka powinna o tym wiedzieć. Mówię to bo widziałam przypadki gdzie ktoś robił runiczne wsparcie przy terapii bez powiedzenia terapeucie i potem były problemy z interpretacją co się dzieje na sesjach.
A czy ktoś próbował łączyć konkretne runy z dźwiękami, tzn. z galdr? Bo gdzieś czytałam że śpiewanie czy recytowanie nazwy runy wzmacnia jej działanie kilkakrotnie. Ale nie wiem czy to prawda czy mit. Pytam bo może w tym kontekście dźwiękowym to byłoby inne podejście niż samo noszenie runy.
Galdr to nie mit, to stara praktyka skaldicka. Przy Isaz na przykład śpiewa się długie, chłodne 'iiiii' - dosłownie naśladujesz dźwięk lodu, zatrzymania. Przy Laguz to płynne, falujące 'laaaaguz'. Różnica jest naprawdę odczuwalna jeśli porównasz samą wizualizację runy z galdr. To co Hela pyta to zresztą osobna kwestia - czy dla osoby z zewnątrz można śpiewać galdr 'za kogoś', bez jego udziału. Ja tak robiłam przy bliskich i czułam efekt ale to subiektywne.
Ja wiem tyle że galdr przy Kenaz to działa konkretnie na jasność umysłu i przełamywanie starych wzorców. Ktoś mi mówiła że to runa wiedzy i rozpoznania, więc dla osoby która nie 'widzi' swojego kompulsywnego wzorca to bardzo logiczne. Recytuje się ją rano przed jedzeniem. Sama tego nie próbowałam ale metoda podobno jest prosta.
Wracając do sedna - bo ciekawa rozmowa ale trochę odpłynęłyśmy. Zastanawiam się czy może połączyć kilka run zamiast jednej. Coś jak układ: Berkano dla odrodzenia i troski o siebie, Isaz dla zatrzymania impulsu, Laguz dla przepracowania emocji. Taki tercet. Czy to ma sens czy za dużo energii na raz?
Trzy runy w układzie to jak najbardziej spoko, ale pytanie jak je ułożysz względem siebie i czy to będzie amulet, wróżba czy rytuał aktywny. Berkano + Isaz to już napięcie samo w sobie - jedna chce rozwijać i otwierać, druga zatrzymywać. To może być zamierzone jeśli chcesz 'zatrzymać impuls a jednocześnie rozwijać zdrowe nawyki' ale trzeba to świadomie integrować. Laguz jako trzecia to dobry bufor. Masz pomysł na formę fizyczną tego układu?
Mogłabyś jej zrobić coś ręcznie, np. wyryć te trzy runy na drewnianej tabliczce albo kamieniu i dać jej z intencją. Jak będzie to nosić albo mieć przy sobie to sama będzie nieświadomie 'kotwiczona'. Nie musi wiedzieć wszystkiego o runach żeby to działało, wystarczy że jest otwarta. A że jest otwarta to już napisałaś, więc spoko 🙂
Wracając do tego tercetu Berkano+Isaz+Laguz - mam pytanie do Gizelki, bo to ważne zanim pójdziemy dalej. Czy wiesz mniej więcej w jakiej fazie jest teraz jej terapia? Bo te trzy runy razem mogą działać bardzo różnie zależnie od tego czy ktoś jest na początku procesu, w środku czy już ma jakieś zasoby wypracowane. Isaz przy osobie która dopiero zaczyna rozumieć swój wzorzec może być za mocne hamowanie.
Ooo właśnie, i do tego galdr! Jak już mówiłyśmy wcześniej o dźwiękach to może przy tym układzie trzech run można by śpiewać je po kolei? Berkano, potem Isaz, potem Laguz. Taka sekwencja dźwiękowa, jakby prowadzi przez etapy. Najpierw troska o siebie, potem zatrzymanie, potem przepływ emocji. Logiczne chyba? 🙂
No ale kolejność w bindzie JEST istotna, Wiciokrzew. Nie mówię że to sekwencer, ale jeśli robisz bind runiczny to układ ma znaczenie energetyczne, to nie jest arbitralne. Kornelia ma rację że kierunek Berkano-Isaz-Laguz ma swoją logikę narracyjną. Pytanie osobne czy robimy bind, amulet czy galdr, bo to są trzy różne praktyki i nie powinniśmy ich mieszać w jednym zdaniu jakby to było to samo.
Właśnie chciałam zapytać - bind to jest to samo co wpisanie run jednej w drugą, takie nałożenie? Gdzieś widziałam takie obrazki ale nie byłam pewna czy to jest bind czy coś innego. I czy przy bindzie te runy 'działają' jednocześnie czy jednak jakaś jest wiodąca?
Przepraszam, wpadłam z odpowiedzią. Ona jest w terapii od mniej więcej roku, CBT plus jakieś elementy pracy z ciałem chyba, nie znam szczegółów bo to jej sprawa. Tyle wiem że nie jest na samym początku, coś tam już przepracowała. Ma świadomość wzorca, to na pewno. Czy to wystarczy do oceny?
Dorzucę swoje tu bo znam się trochę na kamieniach i myślę że można by to połączyć z amuletem runowym. Np. wygrawerowane runy na ametyście albo czarnym turmalinie zamiast na drewnie. Ametyst działa przy impulsywności i emocjach, turmalin przy ochronie i uziemieniu. To by wzmacniało intencję runy fizycznym nośnikiem. Ktoś próbował takiego połączenia?
To żeby nie było że tylko potakuję - mam pytanie do tych którzy pracują z galdr w tym kontekście. Skąd wiecie że dźwięk run 'działa' inaczej niż ich wizualizacja? Mam na myśli konkretnie - czy ktokolwiek tu porównywał te metody systematycznie, czy po prostu różne osoby różnie czują i teraz ekstrapolujemy z jednej osoby na ogół? Bo mam wrażenie że ta dyskusja o galdr jest ciekawa ale opiera się na 'czuję że' a nie na czymś mocniejszym.
Ja mam głupie może pytanie - jak Gizelka chce dać przyjaciółce taki amulet z runami, to czy musi jej tłumaczyć co to jest? Czy amulet działa nawet jak osoba nie wie co nosi? Chodzi mi o to że jakby powiedzieć komuś 'masz tu kamień na twoje zaburzenie' to trochę niezręcznie brzmi...
Wela, właśnie dlatego myślę o czymś co można dać jako prezent 'od siebie', niekoniecznie opisując pełny kontekst. Może po prostu biżuteria z wygrawerowaną runą albo kamień. Ona wie że interesuje mnie ezoteryka więc nie będzie dziwne że coś takiego daję.
Jest coś w tej sekwencji dźwiękowej o której mówiła Kornelia. W numerologii i w tarecie też mamy takie pojęcie - przepływ przez etapy ma swój rytm i jeśli ktoś śpiewa te trzy runy jako galdr to jest jakiś rodzaj podróży przez stany. Nie wiem czy to ortodokcyjne runiczne ale intuicyjnie ma sens. Ciekawa jestem co na to Rena.
Powiem krótko - skoro jest rok terapii i świadomość wzorca, to Isaz nie jest ryzykowna. Właśnie dlatego pytałam. Przy kimś kto jeszcze nie widzi wzorca, runa zatrzymania może wywołać więcej frustracji niż pożytku. Tu jest inaczej. Więc ten tercet ma sens. Laguz dobrze by było żeby szła jako ostatnia, to zamknięcie pętli emocjonalnej a nie otworzenie nowej.
Hej, wchodzę w środek dyskusji bo akurat czytałam i mam doświadczenie z czymś podobnym. Robiłam kiedyś galdr przy czakrze splotu słonecznego, bo u mnie jedzenie emocjonalne było powiązane właśnie z tą czakrą - poczucie kontroli, moc własna. Nie używałam run ale dźwięk jako taki robił robotę. Teraz jak czytam o galdr przy Isaz to myślę ze to moze byc podobny mechanizm - zatrzymujesz przez dźwięk co jest impulsem z tego centrum.
To co pisze Wiciokrzew78 ma sens z perspektywy czakr. Splot słoneczny to jest centrum kontroli i decyzyjności, jak ktos ma zaburzone to impulsywność jest wlasnie stamtad. Dźwięk 'RAM' albo 'RANG' na tę czakrę, mozna by to połączyć z galdr Isaz. Nie wiem czy ezoteryka nordycka sie z tym zgadza ale energetycznie to by sie trzymalo.
Mieszanie systemów energetycznych to ryzykowna droga, tylko mówię. Czakry to tradycja wedyjska, galdr to nordycka, mają inne kosmologie i inne rozumienie ciała energetycznego. Nie mówię że to niemożliwe do połączenia, ale warto wiedzieć co się robi zamiast klepać różne słowa razem bo brzmią podobnie.
