Chors, misy tybetańskie i runy to dwa oddzielne systemy i łączenie ich jest pomysłem dość nowoczesnym, żeby nie powiedzieć naciąganym. Sowilo jako galdr ma sens w kontekście nordyckim, misy mają sens w swoim. Można lubić oba ale mieszanie ich 'bo oba są dźwiękiem' to jak mieszanie olejów eterycznych z homeopatią bo oba są małe i przezroczyste.
ale przecież większość współczesnych praktyk ezoterycznych to i tak mix różnych tradycji, nie wiem dlaczego to miałoby być problem, eclecticism ma długą historię
dobra, wracając do przyjaciółki. myślę że zrobię tak: karneol z Sowilo od lapidara, powiem że to runa słońca i klarowności i wspomnę że można z nią medytować albo po prostu ją nosić. nie będę jej tłumaczyć całej teorii o galdr bo to może być za dużo na raz. jeśli sama zapyta to powiem więcej. czy to brzmi rozsądnie?
Gizelka, to brzmi jak dobry plan. Prosto, bez przesady. A co do galdr, ja też zaczęłam się tym interesować dopiero po tym co napisała Rezeda i teraz nie mogę przestać myśleć czy to przypadkiem nie jest skuteczniejsze niż samo noszenie kamienia. Bo jeśli przyjaciółka medytuje i jest otwarta na dźwięk, to może warto jej jednak wspomnieć o tym 'sss', nawet krótko? Nie musi wiedzieć że to galdr z nordyckiej tradycji, może po prostu powiedzieć że przy tej runie można medytować z przedłużonym wydechem na tę głoskę. Bez całej teorii.
