przeczytalam caly watek i mam jedna uwage. duzo tu interpretacji symbolicznych i to ok, ale nikt nie zapytal czy Basienka w ogole chce teraz cos robic z tym rzutem czy po prostu potrzebowala zobaczyc ze jej stan ma jakis sens. bo to tez jest ważna funkcja run - nie tylko wskazac co robic, ale potwierdzic ze to co czujesz jest realne. i jesli to byl ten cel, to rzut sie udal.
I to jest ok. Rzut nie musi być sygnałem do działania. Czasem jest po prostu lustrem. Hagalaz, Nauthiz, Sowilo w takiej kolejności to moim zdaniem właśnie taki komunikat: 'jesteś w środku czegoś, uznaj to, na końcu jest światło'. Żadnej runy która mówi 'rób, działaj, idź'. Myślę że to mówi samo za siebie.
no właśnie to co Anastazja napisała pasuje do mojego doświadczenia. miałem kiedyś podobny rzut, bez żadnej runy ruchu, i długo szukałem w nim sygnału do działania, bo tak byłem przyzwyczajony patrzeć na rzuty. a potem dotarło że brak akcji też jest odpowiedzią. może nawet trudniejszą do przyjęcia.
ale żeby była jasność, to nadal nie jest dowód że runy cokolwiek 'wiedzą'. równie dobrze mogę rzucić monetą i powiedzieć że 'orzeł mówi że jestem w środku procesu'. chodzi mi o to że ta interpretacja mogłaby pasować do prawie każdej osoby w kryzysie tożsamości. to nie jest zarzut wobec Basienki, raczej wobec systemu
mam wrażenie że te dwie rzeczy, czy runy działają i czy pomagają, to są zupełnie osobne pytania i można na nie odpowiedzieć inaczej. ja np. nie wiem czy runy 'coś wiedzą' ale wiem że mi kilka razy pomogły zobaczyć cos czego sama nie widziałam. to mi wystarczy żeby je stosować 🙂
a może o to właśnie chodzi? że system symboli, jakikolwiek, daje jakies ramy? dla mnie runy są konkretne bo mają historię, konkretne znaczenia, nie są przypadkowe. tarot też ma tę strukturę. losowe karty z gry już nie. więc nie jest tak że wszystko jest równoważne
Erazm zawsze to samo sceptyctwo i ok, ale ten wątek jest o osobie która pyta o tożsamość i przemianę. może wróćmy? Basieńka, to co powiedziałas o relacjach, że przez lata byłas tym czego inni chcieli, to jest dla mnie sedno. Sowilo jako cel rzutu to może być właśnie ten moment kiedy zaczynasz widziec siebie jako osobną osobę, nie odbicie oczekiwań
ta, Sowilo jako 'widzenie siebie' to brzmi... prawdziwie. bo ja naprawdę długo byłam dla innych. i teraz nie wiem kim jestem jak nie jestem dla kogoś. to chyba jest właśnie to co czuję że jest nie tak.
o matko, to co napisałas teraz Basieńko to jest coś. 'nie wiem kim jestem jak nie jestem dla kogoś'. to jest naprawdę głęboka obserwacja i to bez żadnych run, to już brzmi jak klucz do całej sytuacji. te runy może tylko pomogły to wyartykułować?
właśnie to mam na myśli gdy mówię że rzut działa jak zwierciadło. Basieńka, ta obserwacja którą właśnie napisałaś, to jest bardzo ważna. i teraz pytanie do ciebie: czy to jest coś co wiedziałaś wcześniej ale nie umiałaś tego powiedzieć, czy to jest zupełna nowość?
to jest ciekawe zjawisko samo w sobie, niezależnie od run. pisanie o czymś trudnym w miejscu gdzie ktoś słucha bez oceniania działa inaczej niż myślenie o tym samemu. Basieńka, jak to wygląda z twojej perspektywy, czy samo pisanie tutaj coś zmieniło, niezależnie od interpretacji?
przepraszam że wchodzę, czytam ten wątek od jakiegos czasu i mam głupie pytanie może, ale co to jest to Sowilo dokładnie? widziałam że kilka osób o tym pisze ale nie znam run prawie wcale
mam pytanie bo trochę zmieniło mi się rozumienie tego rzutu po tej dyskusji. na początku myślałem że Hagalaz, Nauthiz, Sowilo to jakaś trudna sekwencja. ale teraz jak czytam co Basieńka pisze, to ta kolejność wygląda jak opis procesu który już trwa, nie przepowiednia czegoś co nadejdzie. czy to możliwe że runy pokazują co już jest, nie co będzie?
to jest mega interesujące że runy opisują stan a nie przyszłość, bo ja zawsze myślałam że wróżenie to jest właśnie o przyszłości. to zmienia całe moje rozumienie po co w ogóle robić rzut...
o matko, to co Nawloc napisała o pytaniu 'co teraz' vs 'dokąd' to jest mega ważne i chyba nigdy tak tego nie rozumiałam. znaczy czytałam różne rzeczy o runach ale nikt mi tak nie powiedział wprost. to zmienia dosłownie wszystko jeśli chodzi o to jak zadawać pytanie przed rzutem. Basieńka, a ty jak zadałas pytanie zanim rzuciłas?
no właśnie to jest częsty błąd żeby nie powiedzieć, że to właśnie dlatego odczyty czasem są tak ogólne. bez pytania runy nie mają do czego sie 'odnieść' i rzut jest rodzajem snapshota, tego co jest teraz bez konkretnego kontekstu. ale w sumie w przypadku Basieńki to chyba i tak pasuje, bo ona sama nie wiedziała co chce wiedzieć
ale poczekajcie, bo mam inną teorię. brak pytania nie oznacza złego rzutu, tylko inny rodzaj rzutu. takie rzucenie bez intencji to jest jakby puszczenie runom żeby same wybrały co jest ważne. i co wyszło? Hagalaz, Nauthiz, Sowilo. czyli runy same wybrały temat przemiany i tożsamości. dla mnie to jest dość wymowne 🙂
erazm ma rację formalnie, ale ja bym to ujął inaczej. chodzi o to że rzut bez pytania daje szerszy obraz, nie głębszy. jak pytasz o coś konkretnego to runy odpowiadają w tamtym kontekście. bez pytania masz panoramę. i ta panorama Basieńki jest dość spójna, cokolwiek by to znaczyło
czytam to i próbuję nadążyć. czy jest jakaś zasada kiedy rzucać z pytaniem a kiedy bez? bo zaczynam rozumieć że to nie jest przypadkowe
to co piszecie o pytaniu vs. brak pytania przypomina mi trochę to co się dzieje w astrologii progresywnej. można patrzeć na tranzyt pod kątem konkretnego pytania albo zobaczyć co sam tranzyt mówi. oba podejścia są wartościowe, po prostu inne. nie ma złego
okej ale wróćmy do Basieńki na chwilę bo to co napisała kilka postów wcześniej, to o niewiedzeniu kim jest jak nie jest dla kogoś, to chyba jest punkt do którego cała ta dyskusja powinna wracać. runy, pytania, metody, to wszystko fajne, ale ona napisała coś bardzo konkretnego o sobie. i nikt za bardzo nie zapytał co teraz z tym zrobi
hm. nie wiem co z tym zrobię. brzmi śmiesznie ale... trochę mi ulżyło że to napisałam. że jestem typem który buduje swoją tożsamość wokół bycia dla kogoś. to jest jakoś... nazwijmy to. a jednocześnie nie wiem kto jest 'pod spodem', jeśli to zdejmę
to 'kto jest pod spodem' to jest chyba najważniejsze pytanie w całym tym wątku. i może właśnie o to chodzi w tej Sowilo jako celu rzutu, że ona jest właśnie tym 'pod spodem', tym co jest twoją własną energią a nie odbitą od innych. Basieńka, czy ty w ogóle masz jakieś rzeczy, aktywności, uczucia, które są TWOJE, nie związane z nikim?
to co właśnie napisałas, że coś robiłas sama i myślałas że to smutne, to jest bardzo ważny trop. bo to znaczy że twoja perspektywa na 'bycie samą' jest negatywna. a spacery i czytanie to nie jest pustka, to jest kontakt ze sobą. Hagalaz to też jest solitude, sam na sam ze sobą w środku burzy
wchodzę w połowie wątku wiec mogę coś przegapić, ale to co Wierzbinka pisze o Hagalaz i solitude bardzo mi pasuje, tzn. pasuje do tego co znam. ja miałam kiedyś taki okres kiedy musiałam być sama i to było przerażające, a potem okazało się że to był czas kiedy naprawdę coś we mnie dojrzewało. nie działam, nie jestem dla nikogo, po prostu jestem. i to był jeden z ważniejszych momentów
Azalia to co opisujesz brzmi jak dokładnie to co Basieńka ma teraz przed sobą. ale mam pytanie, jak ty to zniosłas ten czas? bo dla mnie bycie sama z sobą bez działania brzmi po prostu jak nuda i lęk razem
mnie zastanawia co innego, mam trochę inne pytanie do całego kontekstu tego rzutu. Basieńka, jak ty w ogóle trafiłas do run? czy to był przypadek, szukałas konkretnie tego narzędzia, znaczy tej metody, czy ktoś ci polecił?
