Dobra, mam dość specyficzne pytanie i trochę wstyd pytać, ale spytam. Chodzę do kościoła, to znaczy nie jestem jakimś super katolikiem, ale rodzina pilnuje i jakoś tak zostało. No i mam swoje runy, drewniane, które sam wyrzeźbiłem. Przez jakiś czas trzymałem je w domu, ale od jakiegoś czasu mieszkam kątem u siostry i ona nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do całej tej tematyki, więc schowałem zestaw do torby którą biorę do kościoła bo tam ma szafkę i klucz do niej. I teraz mam wyrzuty sumienia z dwóch stron - z jednej, czy kościół jako przestrzeń jakoś nie zaburza energii run albo ich nie 'nadpisuje', a z drugiej czy to profanacja dla wierzących. Jak wy na to patrzycie?
Zanim przejdę do meritum, muszę spytać - jak długo te runy tam leżą? Bo to ma znaczenie. Drewno jest bardzo chłonne i naprawdę dużo zbiera z otoczenia. Jeśli kilka tygodni, to jest inaczej niż kilka miesięcy w takim miejscu.
Oj no nie, kościół to dosłownie najgorsze miejsce jakie mogłeś wybrać. Energie tam są totalnie sprzeczne z runami, bo runy to tradycja nordycka i germańska, pogańska, a kościół to zupełnie inny system energetyczny. To jakbyś wrzucił dwa magnesy biegunami do siebie. One się będą odpychać albo runy wyjdą stamtąd zablokowane. Naprawdę, wyjmij je stamtąd jak najszybciej.
Myślę że tu są tak naprawdę dwa osobne pytania i warto je rozdzielić. Pierwsze to kwestia etyczna i religijna, drugie to energetyczna. Z perspektywy energetycznej - przestrzeń kościoła jest nasycona intencjami ludzi którzy tam przychodzą regularnie od może setek lat. To jest bardzo gęste miejsce, niezależnie co o tym myślimy. Drewniane runy rzeczywiście chłoną energię otoczenia. Natomiast czy to je 'niszczy' czy 'blokuje' - tego nie powiedziałabym tak pewnie jak Pyromantka. Różne obiekty reagują różnie.
Wiecie, ja bym się tym nie przejmowała tak bardzo. Byłam kiedyś na takim warsztacie i prowadząca mówiła że intencja jest ważniejsza niż fizyczne otoczenie. Jak runy są twoje, naładowane przez ciebie i z tobą związane, to żaden kościół ich nie 'nadpisze'. One są połączone z tobą energetycznie, nie z szafką. Chyba że nie robiłeś żadnego poświęcenia ani naładowania po wyrzeźbieniu?
trzy tygodnie to jeszcze do ogarnięcia. Ale zastanawiam się - robiłeś jakieś oczyszczenie run po wyrzeźbieniu? Własnoręcznie zrobione runy wymagają naprawdę solidnego nawiązania kontaktu, bo inaczej są po prostu kawałkami drewna. I wtedy kwestia gdzie leżą jest trochę mniej ważna, ale jeśli masz z nimi już jakiś kontakt energetyczny - to faktycznie warto pomyśleć nad zmianą miejsca.
Przepraszam ale trochę mnie bawi ta dyskusja o 'energiach kościoła które nadpiszą runy'. Jak dla mnie - runy to kawałki drewna albo kamienia na które nanieśliśmy jakieś znaczenie. Kościół to budynek. Żadne energie z budynku nie zmienią znaczenia wyrzeźbionych symboli. Natomiast rozumiem że to kwestia osobistego przekonania i psychologii, i jeśli ktoś czuje dyskomfort - to jest realny problem. Ale nie dlatego że kościół 'zaburza energię'.
no ale Rena, jak to kawałki drewna? to trochę tak jak powiedzieć że obrazy w kościele to kawałki płótna z farbą 🙂 nie chodzi o fizyczny skład tylko o to co się w to włożyło. Runy mają tysiące lat historii i to nie jest obojętne.
Przepraszam że wchodzę, dopiero czytam ten temat i mam może głupie pytanie - a co to właściwie jest to 'nagrywanie intencji' do run o którym gdzieś czytałam? Jak to się robi? I czy to właśnie o to chodzi że te runy by były 'naładowane' czy to coś innego?
Zatrzymajmy się chwilę bo widzę że kilka rzeczy się tu pomieszało. Nagrywanie intencji to proces przez który nadajemy przedmiotowi określony cel, niejako 'programujemy' go pod konkretne działanie. To nie to samo co ogólne naładowanie, które jest bardziej o oczyszczeniu i otwarciu. Przy runach tradycyjnie mówimy też o galdr - to jest śpiew czy recytacja run, jeden ze sposobów pracy z nimi. Natomiast kwestia kościoła - wolałabym żebyście nie mylili miejsca przechowywania z miejscem pracy magicznej. To są różne rzeczy.
Hej, ja przyszedłem do tego tematu przez kwestię konfliktu tradycji a nie energii. Mam trochę inne spojrzenie bo interesuję się religiami i powiem tak - kościoły na ziemiach słowiańskich i germańskich bardzo często stały na miejscach wcześniejszych kultów. Czyli energia którą kościół wchłonął przez wieki jest bardziej 'warstwowa' niż nam się wydaje. To nie jest takie proste że kościół = chrześcijaństwo = wróg run. Historia jest o wiele bardziej spleciona.
Mam pytanie bo czytam i nie do końca rozumiem. Jak się w ogóle nagrywa intencję do run? Chodzi o to żeby to zrobić przed schowaniem czy żeby zrobić po wyjęciu z kościoła? I czy jak runy są własnoręcznie rzeźbione to jest to trudniejsze czy łatwiejsze niż gotowe?
Nagrywanie intencji do run to temat na osobny wątek tak naprawdę, ale skrótowo - chodzi o świadome nadanie każdej runie konkretnego celu poza jej tradycyjnym znaczeniem. Przykładowo Fehu ma związek z dobrobytem i przepływem - ale możesz ją nagrać pod konkretną intencję np. wsparcia w jakimś projekcie. Robi się to przez skupienie, wizualizację, często przez dech, dotyk albo właśnie śpiew. Ręcznie rzeźbione runy mają tę przewagę że kontakt fizyczny podczas tworzenia już jest pewnym rodzajem nagrywania, nawet jeśli robiłeś je bez tej świadomości.
Wracając do kościoła - Florek, mam inne podejście. U mnie w domu jest mała kapliczka którą zostawiłam po babci i nigdy nie czułam że przeszkadza moim kamieniom czy przedmiotom które trzymam obok. Myślę że kluczowe jest twoje własne odczucie, bo ty jesteś łącznikiem między narzędziami a energią. Jeśli czujesz dyskomfort z tego miejsca - to jest sygnał. Jeśli nie czujesz nic złego - może nie ma problemu.
Bardzo ciekawy temat! Mam notatki z jednego warsztatu gdzie prowadząca mówiła że przedmioty magiczne w 'cudzej' przestrzeni energetycznej działają jak roślina w złym podłożu - nie giną od razu, ale nie rosną. Ale ona też dodawała że przy obiektach które mają silne własne naładowanie jest inaczej. Florek, te runy które sam wyrzeźbiłeś - ile czasu poświęciłeś na rzeźbienie każdej? Czy to było uważne, spokojne czy robione przy okazji?
Dobra, bo chyba nie zrozumiałam do końca. Anyzek_61 napisałaś że nagrywanie intencji to nie to samo co naładowanie - ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo jak siedzę z runą w ręku i myślę o czymś konkretnym, to czy to już jest nagrywanie czy jeszcze nie? Pytam bo może właśnie to Florek powinien zrobić przed wyjęciem run z tej szafki, żeby jakoś to 'uruchomić' na nowo?
Ale chwila - to jak długo trwa takie nagrywanie? To jest jakiś rytuał z kadzidłem i świecą czy można to zrobić przy stole kuchennym? Bo trochę mam wrażenie że część osób tu opisuje to jako coś bardzo ceremonialnego a część jakby to było normalne codzienne działanie.
Hej, poczytałem co piszecie i mam takie przemyślenie. Te runy leżą tam od trzech tygodni i w sumie to przez ten czas nawet o nich nie myślałem specjalnie - miałem inne sprawy. Więc nawet jeśli ktoś ma rację że samo kościelne otoczenie nic nie robi, to ja sam swoją własną nieobecnością zrobiłem przerwę w kontakcie. Chyba powinienem je po prostu wyjąć i zacząć od nowa, niezależnie od całej dyskusji o energiach.
No i to jest chyba najrozsądniejszy wniosek w tym wątku od dawna. Przerwa w kontakcie to faktyczny problem, nie miejsce przechowywania. Florek, zrobiłeś już cokolwiek od ich wyrzeźbienia żeby te runy aktywować? Piszesz że własnoręcznie je robiłeś - ale sam proces rzeźbienia to dopiero połowa.
To jest dobre pytanie i odpowiedź będzie dla wielu niepopularna - nie ma jednego mierzalnego wskaźnika. Część osób opisuje ciepło w dłoni, pulsowanie, spokój, jakiś wyraźny spokój w głowie przy konkretnej runie. Część nie czuje nic przez miesiące i runy nadal im działają w odczytach. Ja bym powiedział tak - jeśli przy rzucaniu run masz poczucie że coś ciągnie do jakiejś konkretnej nawet zanim spojrzysz na wynik, to jest dobry znak. Jeśli losowanie jest dla ciebie zupełnie mechaniczne i obojętne - może warto pogłębić kontakt.
U mnie było tak że przez pierwsze tygodnie też nic nie czułam i myślałam że coś jest nie tak. A potem przy jednym rzucie wzięłam do ręki Hagalaz i nagle mi się zrobiło nieswojo, takie nieprzyjemne uczucie w żołądku. I dokładnie w tamtym tygodniu posypało mi się kilka rzeczy naraz. Więc może to po prostu kwestia czasu zanim ta więź się ustali?
Pyromantka, naprawdę muszę to powiedzieć - taka korelacja to klasyczny błąd poznawczy. W każdym tygodniu coś się sypie, bo życie nie jest idealne. I zawsze można to powiązać wstecz z jakimkolwiek symbolem który trzymałaś. To nie jest dowód działania runy, to jest działanie naszej pamięci która szuka wzorców.
Dobra wracając do tego nagrywania intencji bo wydaje mi się że to kluczowe dla Florka w tej sytuacji. Mam notatki z kilku warsztatów i w jednym były opisane trzy podejścia do nagrywania: przez oddech (wydychacie intencję w runę), przez słowo (wypowiadacie na głos konkretny cel) i przez obraz (trzymacie w głowie wizualizację tego co chcecie osiągnąć). Prowadząca mówiła że najlepiej łączyć wszystkie trzy, ale każda metoda osobno też daje efekt. Florek, próbowałeś którejś?
Florek, nie martw się tym rozproszeniem - prawie każdy ma na początku problem z utrzymaniem obrazu. Ja przez pierwsze miesiące ledwo byłam w stanie utrzymać wizualizację przez 30 sekund. Teraz to idzie samo. Ważne że w ogóle próbujesz i robisz to regularnie, nie jednorazowo.
Wiesz Florek, przy przedmiotach z którymi pracujemy długo wizualizacja stabilizuje się wraz z relacją. To trochę jak medytacja - pierwsze próby są chaotyczne i to normalne. Ale mam takie pytanie - te runy były przechowywane zawinięte w coś, czy luzem w tej szafce?
len jest bardzo dobry, ma neutralną energię i nie 'przyciąga' obcych wpływów tak jak na przykład syntetyki. Więc to jest jeden plus w tej całej sytuacji. Woreczek z naturalnego materiału to dobre zabezpieczenie. Myślę że te runy są w lepszym stanie niż się obawiasz.
Słuchajcie, bo mnie tu bardziej ciągnie do kwestii samego kościoła i profanacji niż do technikaliów nagrywania. Bo tytuł wątku właśnie o to pyta. I zastanawiam się - czy ktoś tutaj uważa że przechowywanie run w kościele to profanacja z punktu widzenia tradycji nordyckiej? Bo z perspektywy chrześcijańskiej to raczej kościół byłby 'sprofanowany' przez runiczne narzędzia, nie odwrotnie. Ale z perspektywy pogańskiej - czy kościół to w ogóle jakaś profanacja dla run?
