Mam takie pytanie bo ostatnio próbowałem różnych podejść do run i zastanawiam się czy rysowanie runy w powietrzu palcem albo patyczkiem to jest w ogóle coś. Tzn. robię to na dworze, w lesie, przy drzewie i jakoś mam wrażenie że coś czuję, ale nie wiem czy to tylko autosugestia czy faktycznie działa to tak samo jak rzucanie fizycznych run na płótno. Ktoś w ogóle tak pracuje?
To jest stara praktyka, ma nawet swoją nazwę w niektórych tradycjach - galdrstaff albo po prostu galdr. Tyle że przeważnie kojarzy się z wokalizacją runy, nie tylko z rysowaniem w powietrzu. Pytanie co rozumiesz przez 'działa tak samo'. Bo rzucanie run fizycznych to jedno, a praca energetyczna z kształtem runy to coś zupełnie innego.
A czy to nie jest trochę tak, że jeśli nie ma fizycznego przedmiotu to trudniej skupić intencję? Zawsze myślałam ze runy muszą być wyrzeźbione albo namalowane żeby miały jakąś moc, no bo skąd energia wie na czym ma sie skupic jezeli nie ma nosnika
No nie do końca. Intencja i skupienie to jedno, a fizyczny nośnik to drugie. Nie każda tradycja wymaga fizycznego przedmiotu. Przy galdrze właśnie chodzi o to, że kształt tworzysz ruchem ciała albo oddechem, a nie kamieniem. Ale faktycznie pytanie czy to jeszcze wróżenie czy już coś innego.
to już bardziej meditacja niż klasyczny odczyt. Klasyczny odczyt to losowość, pytanie plus odpowiedź przez przypadkowe wyciągnięcie runy. To co opisujesz to raczej praca z energią konkretnej runy z góry wybranej, a nie pytanie wyroczni. To nie jest złe, tylko nie nazywałabym tego wróżeniem. Różnica jest istotna.
Dla mnie rysowanie w powietrzu to jak pisanie modlitwy wiatrem. Las, powietrze, ruch ręki, to wszystko jest częścią tej samej energii. Kiedy praktykuję przy starym dębie to czuję że miejsce samo w sobie jest odpowiedzią i runa którą nakreślam staje się mostem. Nie rozdzielałabym tego na wróżenie kontra nie-wróżenie, to sztuczny podział.
Rozumiem ten mistyczny klimat, ale jednak Elwirka ma rację w kwestii definicji. Oracles, wyrocznie, działają na zasadzie losowości i tego właśnie brakuje kiedy sam wybierasz runę do pracy. To nie znaczy że praktyka jest bezwartościowa, ale warto wiedzieć co się robi żeby nie mylić sobie pojęć. W Edda i starszych źródłach galdr to rzeczywiście przede wszystkim wokalizacja, śpiew run, nie rysowanie w powietrzu. Czy ktoś tu zna w ogóle te źródła z pierwszej ręki czy tylko z forumowych opracowań?
Hm, ale ja rozumiem co Runolog87 miał na myśli. To jest trochę jak kiedy siedzę przy rzece i trzymam rękę nad wodą nie dotykając, a energia miejsca sama coś sugeruje. Nie szukam wtedy wyroczni, szukam połączenia. I w tym połączeniu przychodzi odpowiedź. Może właśnie o to mu chodzi?
mam pytanie bo nie do konca rozumiem - jezeli rysujesz runę w powietrzu i 'coś czujesz', to skąd wiesz że to runa to powoduje a nie po prostu bycie w lesie i spokój głowy? Pytam serio bo sam chodze do lasu i bez żadnych run tez mi jakoś lepiej myśli się o życiu
no właśnie to jest dobre pytanie i sam sie nad tym zastanawiam. Może jest tak ze las robi swoje i runy dodają jakiś kierunek? Bez runy mogę siedzieć godzinę i nic konkretnego. A jak nakreślę Algiz to nagle mam poczucie ze muszę uważać na coś konkretnego. Chyba różnica jest w skupieniu uwagi na konkretnym symbolu.
Wtrącę się ale mam pytanie od zupełnie początku - czy runy rysowane w powietrzu służą temu samemu co te które się losuje? Myślam że runy to zawsze jakies kostki albo kamyczki i sie je rzuca na mate
Słuchajcie, ja jestem bardziej od tarota, ale czytałam gdzieś ze w tradycjach nordyckich runy w powietrzu rysowali skaldie żeby wezwac ochronę przed bitwą. Więc to chyba nie jest żadna nowinka tylko stara rzecz? Ale z drugiej strony czy to ma coś wspólnego z wróżeniem czy to bardziej zaklęcie albo ochrona?
ojej no właśnie a ja robiłam cos takiego ostatnio przy swoim ogrodzie, narysowałam Ingwaz w powietrzzu nad grządkami i miałam wrażenie ze to porządkuje energie tego miejsca 🙂 nie myslałam że to ma jakiś specjalny name, myslałam ze sama to wymyśliłam hehe. Ale czy to znaczy że się mylilam i to jednak ma tradycję?
No to wróćmy do pytania z tytułu bo trochę odpłynęliśmy. Czy rysowanie runy w powietrzu to jest odczyt czy nie. Moim zdaniem to zależy od tego jak to strukturyzujesz. Jeśli zadajesz pytanie, nakreślasz runę losowo tzn. na przykład nie wiesz która wyjdzie bo rysujesz z zamkniętymi oczami albo jakoś tak, to można to potraktować jako odczyt. Jeśli wybierasz konkretną runę żeby z nią pracować, to to nie jest wróżenie tylko praca intentionalna. Mam notatki z kilku różnych podejść i ta różnica jest kluczowa.
ale jak ręka ma poprowadzić się sama jeśli runy mają konkretne kształty? Skąd wiadomo że narysowałeś akurat Hagalaz a nie coś innego co jest podobne? Przy fizycznych runach jest przynajmniej pewność że wyciągnęłaś konkretny kamyk
No to odpowiem na pytanie Wandzisi bo to ważna kwestia. Forma nie musi być chirurgicznie precyzyjna, ale musi być rozpoznawalna dla ciebie. Jeśli rysujesz Hagalaz i twoja ręka robi ósemkę zamiast tego charakterystycznego układu kresek, to coś poszło nie tak. Intencja jest ważna, ale symbol musi być symbolem, inaczej to tylko ruch ręki.
no właśnie u mnie to działa tak że rysuję konkretną runę którą znam na pamięć, nie losowo. Więc Wandzisia ma rację że przy zamkniętych oczach jakby Irga proponowała to naprawdę nie wiedziałbym czy to w ogóle jest jakaś runa czy bazgroły. Ale może w tym chodzi? Że ręka idzie tam gdzie trzeba?
ale to trochę bez sensu ze 'ręka idzie tam gdzie trzeba' - skad wiadomo ze idzie tam gdzie trzeba jezeli nie wiesz co narysowałes. to juz jest naprawde bardzo subiektywne moim zdaniem
tu bym jednak rozdzielił dwie rzeczy. Subiektywność interpretacji to jedno, a subiektywność samego nośnika to drugie. Karta jest kartą, możesz dyskutować o znaczeniu Wieży, ale Wieżą jest. Jeśli rysujesz w powietrzu i nie wiesz co narysowałeś, to nie masz punktu startowego do interpretacji. Chyba że ktoś powie że punkt startowy jest gdzieś indziej, wtedy słucham.
Punkt startowy jest w tobie, nie na papierze. Kiedy jestem w lesie i unoszę rękę, to nie rysuję dla obserwatora tylko dla siebie i dla miejsca. Forma istnieje w polu energetycznym, nie w powietrzu które wróci do swojego stanu za sekundę. Stąd pytanie czy runa była precyzyjna wydaje mi się trochę z innego świata.
może to nie musi być zweryfikowalne z zewnątrz? Medytacja też nie jest, a nikt nie kwestionuje że działa na psychikę. Mam wrażenie że ta dyskusja idzie w stronę tego czy runy są 'prawdziwe' a nie czy ta konkretna metoda pracy ma sens dla osoby która ją stosuje.
no właśnie to jest dobre rozróżnienie Rumianku! Bo przy tarota też nie udowodnię nikomu że karta coś znaczy, a mimo to działa dla mnie od lat. Może chodzi o to że system daje ci szkielet a reszta i tak jest twoja?
hm, ale ja mam inne pytanie do Runologa i może głupie - kiedy rysujesz runę w powietrzu w lesie i coś czujesz, to czy to czucie przychodzi podczas rysowania czy po? Bo zastanawiam się czy to nie jest po prostu efekt skupienia na jednym konkretnym znaku przez chwilę
przepraszam że znowu wchodzę ale chcę sie upewnić że dobrze rozumiem, czyli są trzy różne rzeczy: losowanie run żeby pytać wyrocznię, rysowanie żeby pracować z energią runy, i rysowanie jako zaklęcie ochronne? To są oddzielne praktyki?
hmm a ja sie zastanawiam nad czymś innym - czy jak sie rysuje runę w powietrzu to jest jakies znaczenie w którą stronę sie rysuje, od dołu do góry czy odwrotnie? Przy kartach tarota jest odwrócona karta która zmienia znaczenie, to może przy runach podobnie?
i to wraca do tego co pisałem wcześniej, że bez elementu losowości tracisz tę warstwę wyroczni. Merkstave ma sens tylko jeśli mogło cię wypaść i wypadło, a nie jeśli sam zdecydowałeś że rysujesz od dołu. Wtedy to jest twoja decyzja a nie odpowiedź systemu.
a wracając do tego co napisałam o ogrodzie, zastanawiam sie teraz czy jak narysowałam Ingwaz to powinnam była myslec o jakiś konkretnym pytaniu czy po prostu intencja wzrost i tyle wystarczy? Bo nie zadawałam pytania po prostu poczułam że tego potrzebuje to miejsce, czy to jest błąd? 🙂
