pół roku to wcale nie jest mało jeśli regularnie z nimi pracujesz. ale to też tłumaczy dlaczego rzut wyszedł tak jak wyszedł, bez pytania, intuicyjnie. początkujący często mają bardzo 'czyste' rzuty właśnie dlatego że nie narzucają interpretacji z góry. za dużo wiedzy czasem przeszkadza
Feliks, to brzmi ładnie ale trochę jak wymówka dla każdego możliwego wyniku. jak rzut wyszedł dobrze to dlatego że osoba jest świeża i czysta. jak wyszedł nie tak to dlatego że za dużo narzuca. jak sprawdzisz czy jeden czy drugi przypadek masz?
i właśnie o to mi chodzi, Feliks. nie mówię że rzut jest nieważny, mówię że argumentacja kołowa jest słaba. jak każdy wynik potwierdzasz tą samą teorią, to teoria nic nie mówi. to mogłoby być losowe i nadal byś powiedział 'tak właśnie miało być'.
Gorzysława troche tu przesadza moim zdaniem. nie chodzi o to żeby każdy wynik bół przewidywalny z góry, tylko o to że jak masz spójną trójkę run to szukasz co je łączy. i tu akurat te trzy runy mają bardzo wyraźny wspólny mianowik, czyli jakaś zmiana która jest bolesna ale prowadzi do czegoś. to nie jest interpretacja na siłę
no to teraz mamy dwa spory naraz - jeden o metodę rzutu bez pytania, drugi o to czy interpretacja run jest w ogóle weryfikowalna 😀 to drugie to jest filozofia, możemy gadać wieki. może jednak wróćmy do Basieńki bo ona jest żywa i tu jest i to jest konkretna sytuacja
haha tak, jestem 🙂 i przyznam że czytam tę całą dyskusję metodologiczną z zaciekawieniem. ale mnie bardziej uderzyło to co Wierzbinka napisała o samotności i kontakcie ze sobą. bo ja naprawdę nigdy tak o tym nie myślałam. spacery i czytanie to dla mnie było 'nie mam z kim wyjść', a nie 'wybieram siebie'
właśnie to jest ta zmiana perspektywy o której mówi Sowilo. to nie jest że nagle stajesz się inną osobą, tylko że zaczynasz inaczej czytać to co już robisz. te spacery były twoje cały czas, tylko ty im nadawałas negatywny label. a co gdybyś następny spacer potraktowała nie jako brak towarzystwa ale jako intencjonalne bycie z sobą?
to brzmi ładnie ale jak to praktycznie wygląda? tzn. idziesz na spacer i mówisz sobie w głowie 'teraz intencjonalnie jestem ze sobą'? nie złośliwie pytam, naprawdę nie wiem jak to działa
ja to słyszę i mam wrażenie że to jest coś z czym naprawdę trzeba pracować regularnie, bo takie przestawianie myślenia nie dzieje się samo. czy wy to robicie jakoś świadomie, np. przez medytację albo coś? bo Basieńka ma runy, ale czy sama runa wystarczy żeby coś faktycznie zmienić?
runa nie zmienia niczego sama z siebie. to jest pytanie, nie odpowiedź. Sowilo może ci pokazać że w tobie jest ta energia, ale ty musisz zdecydować co z tym zrobisz. interpretacja to jest dopiero punkt startowy, nie meta. i właśnie dlatego pytanie Basieńki o to kim jest 'pod spodem' jest ważniejsze niż sam rzut.
muszę się zgodzić z Wierzbinką w tym co do roli rzutu. ale chcę wrócić do kwestii którą Gorzyslawa podniosła, bo mam wrażenie że dyskutujemy o różnych poziomach. Gorzyslawa mówi o epistemologii, czyli czy w ogóle można wiedzieć że interpretacja jest trafna. a my mówimy o praktyce, czyli co z tym zrobić. to są różne pytania i oba są ważne.
Gorzyslawa, nie sądzę żeby Lonia twierdziła że runy mają intencję w sensie dosłownym. to jest skrót myślowy, taki jak 'horoskop mówi' albo 'tranzyt przynosi'. nikt nie myśli że planety naprawdę coś mówią. to jest język symboliczny i wszyscy to rozumieją.
oj właśnie, to jest jak z horoskopami, jak ktoś pisze 'Mars wchodzi w napięcie z Saturnem' to nie myśli że planety się kłócą fizycznie 😀 to jest metafora i tyle. myślę że Gorzyslawa trochę zbyt dosłownie czyta te sformułowania
ale to jest właśnie mój problem z tym. jeśli to jest tylko metafora i język symboliczny, to co konkretnie ta metafora opisuje? co jest po tej drugiej stronie? bo jak mówisz 'Mars wchodzi w napięcie' to przynajmniej jest jakaś korelacja z pozycją planet którą można zmierzyć. a co konkretnie opisuje 'runy wybrały'?
czytam tę dyskusję i to jest dla mnie za trudne chyba 😀 ale mam inne pytanie bo siedzę tu już długo i zastanawiam się - czy Basieńka mogłaby teraz zrobić drugi rzut, ale już z konkretnym pytaniem? żeby zobaczyć czy wyjdzie coś podobnego czy zupełnie innego?
Divinity to jest ciekawy pomysł, ale ja bym poczekała. zazwyczaj jak robisz dwa rzuty zbyt blisko siebie i w tym samym temacie to albo wychodzi to samo (i nic nowego nie wiesz) albo wychodzi coś zupełnie innego i nie wiesz co wybrać. lepiej żeby Basieńka pochodziła z tymi trzema runami trochę dłużej
właśnie, nie chcę robić kolejnego rzutu teraz. te trzy mi wystarczą na chwilę. i tak mam dużo do przemyślenia. ale mam pytanie, może głupie - czy te runy 'zostają' ze mną, tzn. czy ta energetyczna ochrona o której pisałyście wcześniej jest aktywna dopóki je mam przy sobie? czy to bardziej metafora?
to nie jest głupie pytanie. różne są na to poglondy. ja myślę że runa jako symbol aktywuje coś w tobie, nie że działa jak talizman który cię chroni bez twojego udziału. ale jak nosisz konkretną runę przy sobie i o niej myślisz, to ta myśl kształtuje jak działasz. czy to jest energia czy psychologia, nie wiem, ale efekt jest
Basieńka, to co pytasz o ochronę to było wcześniej wspomniane w kontekście postawy energetycznej, i tu nie chodzi o talizman. chodzi o to że Nauthiz w tej pozycji mówi o budowaniu granicy z konieczności, a nie ze strachu. to jest różnica. granica ze strachu to jest zamknięcie, granica z konieczności to jest struktura. i ta struktura jest twoją ochroną, nie kamień ani runa fizyczna
to co Hematytka napisała o granicy ze strachu kontra granicy z konieczności - to mi coś kliknęło. bo jak słyszę 'stawiaj granice' to zawsze mi się kojarzyło z walką, z obroną. a tutaj Nauthiz mówi coś innego, że to jest po prostu... rozpoznanie czego potrzebujesz? dobrze to rozumiem czy znowu przekręcam?
Basieńka, nie przekręcasz. Nauthiz to jest runa konieczności, nie runa oporu. różnica jest subtelna ale ważna. opór zakłada że jest wróg. konieczność zakłada że jest potrzeba. i właśnie to jest ta zmiana którą opisujesz, nie walka z czymś zewnętrznym, tylko słuchanie czegoś wewnętrznego. granica ze strachu jest reaktywna. granica z konieczności jest aktywna. to nie to samo energetycznie.
'energetycznie' - no właśnie, co to znaczy w praktyce? bo słyszę te rozróżnienia i brzą ładnie, ale jak to przekłada się na konkretną sytuację? tzn. stawiasz komuś granicę i mówisz sobie w głowie 'to z konieczności, nie ze strachu' i co, to działa inaczej? naprawdę pytam, nie złośliwie.
Karol, ale nikt nie mówi że runy są 'potrzebne' w sensie że bez nich by się nie dało. pytanie jest inne, czy pomagają dotrzeć do czegoś szybciej albo inaczej niż bez nich. to jest inne zagadnienie. ja przez lata pracowałem z kartami i wiem że czasem sam symbol potrafi otworzyć coś czego słowa nie otwierają. to nie wyklucza psychologii.
no ale Feliks, to jest argument z autorytetu własnego doświadczenia. ty tak miałeś, ale to nie znaczy że mechanizm jest taki jak go opisujesz. równie dobrze możesz przypisywać karcie to co po prostu samo dojrzało w tobie niezależnie od karty. skąd wiesz która przyczyna?
hej, troche odpłynęliśmy od Basieńki 🙂 wracając do jej pytania o tę ochronę, bo mi się wydaje że ona pyta o coś konkretnego, czy ta interpretacja Nauthiz jako granicy 'trzyma' przez jakiś czas, czy to jest jednorazowy wgląd. i to jest ciekawe pytanie bo ja myślę że to zależy od tego co z tym zrobisz po rzucie.
tak, właśnie o to mi chodziło. bo mam wrażenie że zrozumiałam coś ważnego podczas tej rozmowy, ale boję się że za tydzień zapomnę i wróci stary sposób myślenia. czy jest jakiś sposób żeby to... zakotwiczyć? nie wiem czy dobrze używam tego słowa.
zakotwiczyć to dobre słowo. niektóre osoby noszą runę przy sobie właśnie po to, żeby ona była fizycznym przypomnieniem. nie jako talizman który 'robi coś' za ciebie, ale jako punkt odniesienia. jak widzisz Nauthiz na swojej dłoni albo na kartce przyklejonej do lustra, to wracasz do tej myśli. to prosta technika i działa bez żadnej magii jeśli ktoś woli myśleć o tym tak.
