Czekajcie, mam pytanie do całego założenia z "unikaniem" run. Jeśli runy to system wróżebny albo kontemplacyjny, to czy ma sens omijanie "trudnych"? bo przy taroci też można powiedzieć że Wieża jest trudna ale nikt raczej nie zaleca usuwania jej z tafli przed czytaniem dla kogoś wrażliwego. Albo zaleca? swoją drogą, naprawde pytam bo nie jestem ekspertem od tarot.
Dokładnie to co Gruszanka, i dodam że dla kogoś kto wraca po przerwie to ważna lekcja na start. Runy nie dają "dobrych" i "złych" odpowiedzi, dają odpowiedzi. Jeśli znajomy Pawełka wylosuje Hagalaz to może to być sygnał że ta przerwa była właśnie takim grabobiciem, rozwaleniem czegoś co musiało się rozwalić. I to nie jest zła wiadomość, to jest informacja. Jak go to przestraszy to znaczy że jeszcze nie jest gotowy na taką rozmowę z runami, i to terz jest informacja.
właśnie to co Krystynka napisała o Hagalaz jako sygnale przebudzenia - to ma sens ale mam pytanie do was wszystkich: czy przy takiej pracy twórczej jak pisanie, runa losowana na start to nie jest trochę za mało?? tzn czy nie lepiej zrobić jakiś mały rozkład, chociażby trzy runy? albo to już za dużo dla kogoś kto wraca po dłuższej przerwie
ja bym nie zaczynał od rozkładu jeśli ktoś wraca. Jedna runa, jedno znaczenie, jedno zadanie twórcze do niej - to jest już wystarczający kontakt. Rozkład trzy-runowy wymaga gotowości do interpretacji całości, a osoba która była odcięta od praktyki morze sie po prostu pogubić w relacjach między pozycjami i zniechęcić zanim zacznie
nie wtrącam się w spór o ilość run, ale dodam jedno: dla pisarza rozkład trzech run jako przeszłość-teraźniejszość-przyszłość ma mniej sensu niż np. układ SYTUACJA-blokada-możliwość. Ten drugi jest bardzej narracyjny i daje konkretny materiał do pisania, nie tylko do kontemplacji
dokładnie to samo mam w notatkach przy jednym ze swoich rozkładów. Sytuacja-blokada-możliwość to właściwie klasyczna struktura dramatyczna, bohater - przeszkoda - droga wyjścia. Dla kogoś kto pisze to powinna być naturalna
okej to jest coś czego mi brakowało przez całą tą rozmowę - konkretna propozycja układu który pasuje do jego sposobu myślenia. @Berkana Jak by to wyglądało gdyby wylosował np Isa na pozycji blokady?? to jest ta runa zastoju czy dobrze pamiętam
tak, Isa to zastój, lód, bezruch. Na pozycji blokady oznacza że coś jest zamrożone - energia, proces, relacja ze sobą. W kontekście pisarza który odszedł od praktyki to całkiem czytelne: zamrożony kontakt z własną głębią, niemożność przejścia przez coś. Materiał na opowiadanie sam się pisze, żeby nie użyć tego słowa dosłownie
Hm, zaraz zaraz, Berkana mówi że materiał do pisania "sam się pisze" prez interpretację runy - ale czy to nie jest trochę odwracanie kolejności? tzn normalnie runy mają dawać WGLĄD w sytuację, nie generować fabułę. Martwi mnie że tu się miesza dwie rzeczy: praca z runą jako wróżbą i runa jako sposób kreatywne. To nie jest to samo
spoko, przekonałaś mnie przy galdr vs medytacja vs wróżba. Ale jednak coś mnie tu kłuje - jeśli ktos używa run głównie do pisania, to czy w ogóle wraca na ścieżkę duchową, czy po prostu zaczyna używać motywów nordyckich w twórczości? to nie jest to samo co tytuł wątku sugeruje
to jest właśnie to pytanie które mi chodziło po głowie od połowy wątku. Sigilmistrz dobrze to uchwycił. @Pawelek85 Czy twój znajomy chce wrócić do praktyki duchowej czy po prostu znów się angażować twórczo? bo to są dwa różne cele i runy mogą służyć obu, ale nie warto ich mylić ^^
szczerze? nie wiem. I chyba on też nie wie. I może wlasnie dlatego zaczął od run a nie od pytania "czego chcę" - bo łatwiej zacząć od konkretu. Może nie ma sensu rozstrzygać tego z zewnątrz zanim on sam poczuje co go ciągnie
a może on wcale nie wraca na ścieżkę tylko szzuka pretekstu żeby pisać i runy dają mu ten pretekst?? to tez jest okej, nie każdy kto sięga po symbole ezoteryczne musi być na duchowej ścieżce. Moze poprostu potrzebuje iskry a nie głębokiej praktyki :/
Hmm,jest jeszcze jedna możliwość której nikt tu nie wymienił: czasem przerwa w praktyce nie jest porzuceniem ścieżki, tylko jej częścią. W kilku tradycjach jest coś takiego jak okres ciszy albo odcięcia który jest świadomy i potrzebny. Jeśli znajomy Pawełka sam czuje że chce wrócić, to morze ta przerwa po prostu dobiegła końca
o, to mnie uspokaja bo sama miałam kilkumiesięczną przerwę i cały czas się czułam z tym źle, jakbym coś zaniedbała. @Runiarka Czy jest jakaś runa ktura mówi o takim właśnie powrocie, o tym że przerwa jest zakończona?
a jak taką runę wylosować w takim momencie - to jest znak czy przypadek? bo zawsze mam ten dylemat gdy wylosuję coś "pasującego". Myślę sobie że to nic, że po prostu mózg szuka wzorców, ale jednoczesnie coś mi mówi że to nie jest tylko przypadek
tak naprawde to fundamentalne pytanie dla całego systemu wróżenia i szczerze powiem że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część praktykujących mówi że to synchroniczność, czesc że projekcja, część że nieważne co to jest jeśli działa. Moim zdaniem najuczciwszym stanowiskiem jest: nie wiem, ale obserwuję co z tym robię
miałem podobnie z numerologią na początku,ciągłe pytanie "ale czy to nie przypadek". i w końcu doszedłem do wniosku że to pytanie mnie blokuje bardziej niż pomaga. nie muszę wiedzieć mechanizmu żeby korzystać z obserwacji. Może przy runach jest podobnie
dokładnie Walenty. I wracając do Pawełka i jego znajomego - mysle że najważniejsze jest żeby ten powrót był bez presji. Nie "musisz wiedzieć czy wracasz na ścieżkę czy tylko piszesz", tylko po prostu weź jedną runę, zrób z nią cokolwiek i zobaczymy co się stanie. Reszta się ułoży albo nie, ale przynajmniej coś się ruszy
okej,Krystynka ma rację że nie ma sensu go cisnąć zeby się deklarował. ale jedno mnie ciekawi - powiedziała żeby wziął jedną runę i zrobił z nią cokolwiek. a co to znaczy "cokolwiek" dla kogoś kto pisze? bo dla mnie to brzmi jak: no opisz ją ale może da się to zrobić ciekawiej?
jak dla mnie "cokolwiek" to jest najlepsza instrukcja dla pisarza. serio. daj mu runę i powiedz: napisz jedno zdanie z jej perspektywy. nie interpretuj, nie analizuj, po prosttu jedno zdanie. i zobaczysz że samo z siebie zacznie się coś ruszać
ale czy jedno zdanie to nie za mało żeby poczuć runę? pytam serio bo sama zawsze robię jakiś dłuższy opis jak coś losuję, inaczej nie wiem czy dotarło do mnie znaczenie czy tylko przeczytałam słownik
wracam do tego co Sigilmistrz rzucił kilka postów temu i nikt tak naprawdę nie rozwiązał tego węzła. jesli znajomy Pawełka traktuje runę głównie jako iskrę do pisania, to co jest właściwie celem sesji? powrót na ścieżkę czy twórcze odblokowanie? bo praca z tymi dwoma celami wyglądłaby inaczej, nie?
Oj tam, sigilmistrz ma punkt. to jest klasyczny problem z projekcją w każdym wróżeniu. ale mogę zapytać tak: co z tego wynika praktycznie? że nie powinien w ogóle losować? bo jeśli karzdy odczyt może być projekcją, to nie ma systemu który tego uniknie, tarot też nie, astrologia też nie
to rozróżnienie Sigilmistrza jest ważne i chyba niedoceniane w tym wątku. impuls twórczy i wgląd duchowy mogą się pokrywać albo nie. ktoś kto pisze może przez pisanie dojść do wglądu, ktoś inny napisze piękny tekst i nic duchowego nie poczuje. nie wiemy do której grupy należy znajomy Pawełka :/
ojej, nie pomyślałam że to może być tak różnie. a jak to rozpoznać? znaczy jak ktoś wie czy dotknął czegoś naprawdę czy tylko napisał coś ładnego? przepraszam jeśli to głupie pytanie ale szczerze nie wiem
a u mnie zawsze jest ten problem że nie wiem czy zmiana perspektywy to runa czy po proostu czas który minął od wylosowania. jak to rozdzielić? serio pytam bo mam z tym temat od dawna
