siedzę w tym wątku od dawna i mam wrażenie że chcemy wszystko rozgryźć zanim cokolwiek się zrobi. u mnie w numerologii był ten sam problem, analizowałem zamiast próbować. w końcu ktoś powiedział mi: zrób obliczenie i zapisz co poczułeś, nie co myślisz że powinieneś czuć. morze dla pisarza to samo: zrób i zapisz, bez teorii
dla powrotu do praktyki losowanie ma przewagę nad wyborem. przy wyborze wchodzisz z gotowym pytaniem i gotową odpowiedzią. przy losowaniu dajesz sobie szansę na zaskoczenie. a zaskoczenie to jest dokładnie to czego potrzebuje ktoś kto utknął, niezależnie czy utknął twórczo czy duchowo
a mnie ciekawi jedna rzecz - w tym wątku mówicie o runach dla pisarza, ale czy pisanie o runie to nie jest po prostu kolejny filtr który oddala od bezpośredniego doświadczenia?? tzn czytasz runę, piszesz o runie, ale czy czujesz runę? niewiem czy te dwie rzeczy idą razem
zgadzam sie z Gruszanka ale powiem tez tak: jest róznica miedzy pisaniem z runy a pisaniem o runie. jak sie piisze z runy to sie jest w srodku jak sie pisze o runie to sie opisuje z zewnatrz. dla pisarza ktory chce wrocic na sciezke ta roznica moze byc kluczowa i warto mu o tym powiedziec
dobra, bo chce podsumować to co Ewelinka napisała o pisaniu z runy vs o runie, bo to chyba najważniejsza rzecz w tym wątku. mój znajomy pisze głównie prozę, takie krótkie formy, więc jak mu powiem że ma pisać Z runy a nie O runie, to on zapyta mnie co to wogóle znaczy i nie będę wiedział co odpowiedzieć. jak bym to wytłumaczył normalnym językiem?
no to znaczy ze jak piszesz o runie, to siedzisz i myslisz "Fehu to runa dostatku, wiec napisze o bogactwie i płynności". masz gotowy temat, opisujesz go z zewnatrz. jak piszesz z runy, to wylosujesz Fehu i zaczynasz pisac zdanie bez planu, pozwalasz zeby runa prowadzila. koniec jest zupelnie inny niz sie spodziewałas, bo cos sie otworzyło po drodze. przynajmniej tak to u mnie działa 🙂
no i to co Ewelinka opisuje brzmi jak automatyczne pisanie właściwie. czy to nie za mocny sposób na powrót do praktyki? 😮 automatyzm wymaga dość otwartego stanu, a ktos kto odszedł od ścieżki może nie być na to gotowy
ale czy ta różnica między automatyzmem a impulsem pisarskim nie jest troche płynna? ojej, tzn w którym momencie jeden przechodzi w drugi? bo wyobrażam sobie że jak ktoś pisze z impulsu i jest wciągnięty, to może niepostrzeżenie wejść głębiej niż planował
no właśnie, i tu wracam do mojego wcześniejszego punktu. jeśli nie wiesz dokładnie co robisz, to nie wiesz też kiedy przekroczyłeś próg. to nie jest argument żeby nie próbować ale żeby mieć świadomość co sie może wydarzyć
okej ale Sigilmistrz, czy nie przesadzamy z ostrożnością? to jest losowanie runy i pisanie tekstu, nie jakaś zaawansowana praca z transzem. większość ludzi którzy piszą z impulsu twórczego po prostu pisze i tyle, nic dramatycznego sie nie dzieje 🙂
zgadzam się z Ulką w tej kwestii. poziom zagrożenia jest tutaj mocno wyolbrzymiany. człowiek pisze, może go coś zaskoczy we własnym tekście, może nie. to jest ćwiczenie twórcze z ezoterycznym kolorkiem, nie inicjacja 😛
eh, a ja właśnie chciałam zapytać czy to jest bezpieczne, bo sie trochę przestraszyłam co Sigilmistrz napisał. to znaczy, że można sobie zrobić krzywdę zwykłym losowaniem?
dobra,mam troche inne pytanie do tego wątku. czy runy działają inaczej dla kogoś kto zawodowo pracuje ze słowem? tzn czy pisarz ma jakieś ułatwienie w pracy z runami, bo jest przyzwyczajony do symboli i interpretacji?
tak i nie. pisarz ma łatwiej przy wejściu w świat symbolu bo to jest jego żywioł. ale może mieć trudniej z ciszą przed interpretacją, bo jego umysł od razu tworzy narracje. runa potrzebuje momentu kiedy się jej poprostu patrzy, bez snucia historii. dla pisarza to może być wyzwanie
oo, to ciekawy punkt Berkany. u mnie w numerologii jest podobny problem, za dużo analizuję zamiast czuć. i mam wrażenie ze osoby kreatywne mogą mieć podobnie, głowa robi swoje zanim cokolwiek dotrze ^^
ale czy "czucie" runy to nie jest jakaś metafora na coś konkretniejszego? bo jak piszę cokolwiek bez "analizowania", to i tak analizuję, tylko szybciej. mózg nie wyłącza sie naprawdę. ciekawi mnie co Berkana właściwie rozumie przez tę ciszę przed interpretacją
to mi przypomina jak pracuję z tarotem. zanim zajrzę do znaczenia, siedzę z obrazem. i zawsze jest co najmniej jeden detal który bym przeoczyła gdybym od razu otworzyła książkę. z runami pewnie podobnie, bo kształt też coś robi z głową
a wracając do samego pytania o znajomego, bo chyba troche nam uciekło. on nie wie jeszcze czy wogóle chce wracać na ścieżkę duchową, to jest właśnie problem. ma wrażenie że tamten etap minął. ale jednocześnie coś go ciągnie, bo inaczej bym tu nie pytał. no i pisze. czy w takiej sytuacji runy mają sens, skoro on sam nie ma pytania? 🙂
wydaje mi sie że to właściwie najważniejsze pytanie w tym całym wątku i padło dopiero teraz. jeśli ktos nie ma pytania, to runa daje mu pytanie. niekoniecznie odpowiedź. to może być dobry start dla kogoś kto nie wie czego szuka ^^
a ja zapytam inaczej: skąd wiesz że on "coś ciągnie"? on ci tak powiedział wprost czy interpretujesz jego zachowanie? bo to robi dużą różnicę zanim w ogóle cokolwiek mu doradzisz
hmm, to odpowiem Aeon_74 bo to ważne pytanie. on mi nie powiedział wprost że go ciągnie, ale zadzwonił do mnie bez powodu po kilku miesiącach i zaczął mówić o tym że coś mu się śni, że widzi jakieś symbole, że czyta rzeczy których wcześniej nie czytał. sam nie nazwał tego powrotem, ale dla mnie to brzmiało jakby szukał. morze się mylę. dlategoo tu pytam, bo sam nie wiem jak to ocenić
no to to jest zupełnie inna sytuacja niż myślałam. śnienie symboli i czytanie bez konkretnego celu to nie to samo co "cos go ciągnie z zwenątrz". to może być po prostu jego własna psychika która coś przetwarza. runa mogłaby mu tu pomóc ale nie jako powrót na ścieżkę, tylko jako lustro. czy on w ogóle wie że do nas pytasz?
właśnie o to mi chodziło wcześniej. jeśli on sam nie artykułuje że szuka, to my tutaj de facto konstruujemy jego potrzebę za niego. to jest krok który trzeba robić ostrożnie. losowanie runy dla kogoś bez jego wiedzy to co innego niż zaproponowanie mu żeby sam spróbował
i tu jest pytanie które nikt jeszcze nie zadał wprost: czy Pawelek chce doradzić przyjacielowi jak samemu pracować z runami, czy pyta czy można zrobić coś dla niego, bez jego udziału? bo to są dwie zupełnie różne rozmowy
No dobrze, właśnie. i chyba od początku mieszamy te dwie rzeczy. warto by to rozdzielić bo odpowiedzi są inne w każdym przypadku 🙂
praca runami dla kogoś bez jego zgody i wiedzy to nie jest coś co bym polecała. nie dlatego że to "niebezpieczne" w jakimś dramatycznym sensie, ale dlatego że runa odpowiada na intencję i pytanie tego kto ją losuje. jeśli losujesz w jego imieniu, to losujesz dla swojej projekcji tego człowieka, nie dla niego samego. wynik powie ci coś o twoim postrzeganiu sytuacji, nie o jego
ojejku, to znaczy że jak ktoś losuuje w moim imieniu to i tak coś zobaczy, tylko niekoniecznie o mnie? to trochę dziwne, ale jednocześnie uspokajające haha
