mysle że Berkana ma rację w tym sensie że runa jest odpowiedzią na energię pytającego. dlatego wróżby dla innych osób działają o tyle o ile wróżbiarz jest w stanie naprawdę wyjść poza własną interpretację. a to jest trudne nawet dla doświadczonych
a czy aby to nie dotyczy w ogóle każdej wrużby dla kogoś? i jakoś wróżbici to robią. nie rozumiem co jest specyficznego w runach że akurat tu to nie działa
dobra, a wracaąc do tego co powiedział Runolog że runa daje pytanie a nie odpowiedź. to mnie ciekawi praktycznie. jak to wygląda? ktos losuje runę i zamiast odpowiedzi dostaje... kolejne pytanie? to brzmi jak dość frustrujące
niekoniecznie frustrujące, zależy czego szukasz. jak losujesz bo chcesz potwierdzenia czegoś, to pytanie zamiast odpowiedzi jest frustrujące. jak losujesz bo jesteś naprawdę zagubiony, to pytanie może być precyzyjnie tym czego potrzebujesz. sam kierunek już pomaga
pytanie czy przypadkiem nie jest to tak że każda odpowiedź na takim forum jest trochę pytaniem? tzn jak ktoś mówi ci "może zajrzyj do siebie", to to jest pytanie przeformułowane. zastanawiam sie czy runy nie robią dokładnie tego samego, tylko inaczej opakowanego 😮
hm, to ciekawe skojarzenie. trochę jak w numerologii kiedy wychodzi ci liczba i nie mówi ci co zrobić ale pokazuje jakieś napięcie ktore masz. z tym że runa jest obrazem a nie liczbą i mnie osobiście z obrazem łatwiej siedzieć bez natychmiastowego analizowania
ja bym jeszcze wróciła do tego znajomego Pawelka. ten opis ze snami i symbolami brzmi jak coś co się samo w nim rusza, niezależnie od żadnej decyzji o "powrocie na ścieżkę". czasem ścieżka nie wymaga żadnej formalnej decyzji, po prostu się człowiek okazuje że na niej jest. runa mogłaby mu pomóc to zobaczyć ale tylko jeśli sam ją weźmie do ręki
no to hyba to jest odpowiedź której szukałem, a może po prostu zaproponować mu żeby sam spróbował. ale jak do tego podejść żeby nie wyglądało jakbym go gdzieś wciągał na siłę? on jest dość ostrożny wobec takich rzeczy
nie musisz tego nazywać żadną ścieżką ani ezoteryka. możesz po prostu powiedzieć, hej, mam tu kamyki z symbolami, może wyciągniesz jeden i zobaczymy co to. ludzie często reagują inaczej kiedy to jest konkretny fizyczny przedmiot, a nie abstrakcyjna propozycja powrotu do duchowości. runa w dłoni to co innego niż rozmowa o runie
dobra, to chyba mam jakiś plan 😉 zaproponuje mu po prostu te kamyki, bez żadnego "wróć na ścieżkę" i innych takich. ale mam jeszcze jedno pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu, bo wątek sie toczył i nie chciałem przerywać. czy jak on sam wyciągnie tą runę, to ja mu ją interpretuję? czy lepiej żeby sam spróbował coś wyczuć? bo nie wiem czy nie zasugeruję mu zbyt mocno jak on sam jeszcze nic nie wie o runach
to akurat dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. jesli on WYCIĄGNIE runę i ty od razu rzucisz interpretację, to de facto on tylko trzymał kamyk, a całą pracę zrobiłeś ty. to może być okej na start, zeby w ogóle go wciągnąć, ale potem nie ma z tego wiele dla niego samego. ja bym zrobiła tak: niech najpierw powie co mu ta runa mówi wizualnie, co widzi w kształcie, co czuje. dopiero potem ewentualnie coś dodajesz. i nie wszystko naraz, bo to nie jest wykład
