Zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad czymś i chciałam zapytać tutaj, bo może ktoś miał podobne doświadczenia. mam znajomą, która jest w takiej sytuacji, że jakby... boi sie szczęścia. Serio. Jak tylko coś zaczyna się układać, to ona sama to psuje albo zaczyna katastrofizować. Terapeuta mówi coś o schemacie, ale mnie zaintrygowało, czy runy mogłyby tu w ogóle coś dać. Konkretnie - nie wróżba typu "co będzie", ale może jakaś praca z runą jako nośnikiem energii? Słyszałam o noszeniu runy jako efemerycznej formy pomocy - jakiś czas, nie na stałe. Czy ktoś tak pracował? Które runy w ogóle wchodziłyby w grę przy takim schemacie lękowym?
To ciekawe pytanie, ale zanim zacznę cokolwiek sugerować - co rozumiesz przez "efemeryczną formę"? Masz na myśli np. rysunek runy na skórze który sie zetrze, nosisz przez tydzień i zdejmujesz, galdr (śpiewanie runy) przez określony czas? Bo to jednak różne rzeczy i działają inaczej.
Ojej, ten temat jest dla mnie bardzo bliski bo sama przez jakiś czas miałam podobny wzorzec. Nie wiedziałam wtedy nic o runach, ale teraz jak o tym czytam, to Wunjo od razu mi przychodzi do głowy. Runa radości, spełnienia. Tylko że właśnie przy kimś kto się boi szczęścia to nie jest takie oczywiste że to dobry wybór, prawda? Może trzeba najpierw pracować z czymś co rozplata ten lęk, a dopiero potem sięgać po coś "pozytywnego"?
Hej, czytałam gdzies ze Nauthiz to raczej runa trudności i nie polecają jej do takiej delikatnej pracy. Chyba ze chodzi o świadome zaproszenie trudności żeby je przepracować? Hm. Mnie bardziej do głowy przychodzi Isa albo Hagalaz - Isa zatrzymuje stare wzorce, a Hagalaz burzy co nie służy. Chociaż Hagalaz to jest ryzykowne bo może namieszać bardzo mocno nie?
hm. ale czy w ogole runy tutaj moga cos zmienic jezeli to jest głeboki schemat psychologiczny? pytam serio, bez złośliwosci. bo z jednej strony rozumiem tą prace energetyczną ale z drugiej strony boje sie ze to moze byc mylace - że ktos sie skupi na runach zamiast na realnej pomocy. Znacie to? Jakby substytut terapii.
Moim zdaniem Berkana-runa (litera B, nie nick 🙂 ) byłaby tu idealna. To jest przeciez runa odrodzenia, nowych początków, matki. Kojarzy sie z bezpiecznym wzrostem. Przy lęku przed szczęściem chodzi przeciez o to zeby poczuć że jest bezpiecznie rosnąć, nie?
przepraszam że wchodzę ale mam pytanie do Berkany - ten galdr przez 9 dni, to chodzi o codzienne śpiewanie nazwy runy? Bo gdzieś czytałam że galdr to wlasnie mantrowanie nazwy. Czy jest jakaś konkretna technika czy bardziej chodzi o intencję?
Tamarka ma troche racje ze to moze byc pulapka, ale z drugiej strony tarot tez nie zastępuje terapii a ludzie pracuja z nim nad sobą i jakoś to działa jako wsparcie. Nie rozumiem czemu przy runach mialoby byc inaczej. Inna sprawa ze tu chodzi o kogos innego a nie o siebie - runa dla "znajomej" to juz bardziej skomplikowane, co jezeli ona sama nie chce tej pracy?
to ze ona sama wybierze ma ogromne znaczenie moim zdaniem. Runa wybrana przez kogoś innego działa jak ubranie szyte na miarę ale bez przymiarki - może pasować, może nie. Jeśli ona sama usiądzie z runami i poczuje do której ją ciągnie albo od której ją odpycha - to jest informacja sama w sobie. Odpychanie od Wunjo na przykład byłoby bardzo wymowne.
Zgadzam się z Inwokacją co do wyboru przez samą zainteresowaną. Ale chcę też powiedzieć jedno - praca efemeryczna z runą to nie jest coś na co można dać przepis "zrób tak i tak". Każda osoba wchodzi z innym stanem wyjściowym. Jeśli ta znajoma ma mocny schemat lękowy to nawet prosta praca z Isa może wywołać silną reakcję emocjonalną której się nie spodziewa. Ktoś powinien być przy tym jako... wsparcie. Nie koniecznie runolog, ale ktoś świadomy. 😀
o matko, siedzę w tym wątku od dawna z boku i jakoś sama się w tym troche widzę, bo też mam tendencję do psucia dobrego. nie wiedziałam że to jest jakiś wzorzec z którym można pracować przez runy. myślałam że to poprostu mój charakter i tyle. to jest jakiś konkretny blok energetyczny który widać w runach czy to bardziej intuicja przy rzucie?
ale czekaj, skoro ona sie boi szczescia to co sie stanie jak zacznie pracowac z Wunjo na przyklad i ten lek sie pojawi mocniej? czy runa moze "wywolac" kryzys? pytam bo to brzmi jakby można sie cofnac zamiast do przodu isc. bardzo sie cieszę że taki wątek jest bo nigdy o tym nie myslalam w ten sposob
to co Tamarka napisała o detoksie - to jest bardzo trafne porównanie i jakoś mi ulżyło jak to przeczytałam. bo właśnie tego sie bałam, że jak zacznę grzebać w tym schemacie to mi będzie gorzej niż lepiej. ale może to jest właśnie ten koszt. tylko jak odróżnić "gorzej bo idzie dobrze" od "gorzej bo za daleko zaszłam"? to mnie zastanawia
ale hej, od początku nadrabiam ten wątek po cichu i nie rozumiem jednego - dlaczego wszyscy mówią żeby robic to wolno i ostrożnie. no przeciez jak ktos chce zmiany to chce zmiany, nie? po co się ograniczać. nie lepiej pójść z czymś mocnym od razu? 😛
to "wejście w ciało" to jest bardzo realna rzecz, nie tylko metafora. jak długo pracujesz z jakąś intencją i runą, to zaczyna się pojawiać jako napięcie, ciepło, mrowienie albo właśnie jego brak w jakimś miejscu. mnie przy Nauthiz zawsze boli trochę między łopatkami, jakby ktoś ścisnął. każdy ma swoje miejsca. warto obserwować, serio bo to jest informacja zwrotna
to niesamowite co Inwokacja pisze bo ja przy Isa (ćwiczyłam kiedyś wizualizację) czułam jakby mi coś zamrażało klatkę piersiową. nie boleśnie, ale wyraźnie. i nie wiedziałam czy to dobrze czy źle. czy to w ogóle normalne że runy coś fizycznie wywołują?
hm czyli przy pracy z runami ogolnie warto miec jakis "grunt" przed - medytacje, ćwiczenia uziemiajace albo cos. bo jak ktos jest juz roztrzesiony psychicznie to chyba dodatkowe fizyczne odczucia moga go przestraszyc zamiast pomoc?
Zocha ma rację i to bezpośrednio dotyczy tematu tego wątku. Osoba która boi się być szczęśliwa prawie zawsze jest już w stanie podwyższonej czujności, ciało i układ nerwowy są nastawione na wypatrywanie zagrożenia. Dorzucenie fizycznych odczuć runicznych bez przygotowania może to tylko wzmocnić. Dlatego myślę że przed jakąkolwiek pracą z runą powinna być chociaż 5 minut ciszy i prostego oddechu. Żeby być we własnym ciele zanim zaczniesz cokolwiek zapraszać.
to bardzo konkretna wskazówka z tym oddechem, dziękuję Wandzisiu. mam jedno pytanie które gryzie mnie od początku tego wątku - czy jesli moja znajoma ma silny schemat lękowy, to runy mogą w ogóle "dotrzeć" czy ten schemat je poprostu zablokuje?? tzn czy lęk przed szczęściem to jest coś co odpycha działanie runy czy wręcz przeciwnie, może wzmocnić?
to jest megadobre pytanie tak naprawde. ja bym powiedziala ze schemat lekowy nie blokuje runy per se, ale moze filtrowac jak osoba interpretuje to co czuje. tzn jezeli ktos jest przyzwyczajony ze kazda zmiana = zagrozenie, to nawet pozytywne odczucia z runy moze odczytac jako "coś zlego sie dzieje". i to jest wlasnie ta pulapka
o, to co Tamarka pisze - to jest chyba najważniejsza rzecz w tym wątku. filtr interpretacyjny. jakby ktoś w środku ciągle mówił "to nie może być dobre, na pewno coś tu nie gra". i wtedy nawet Wunjo zamiast być runą radości staje się runą podejrzenia 🙂 smutne ale chyba prawdziwe
oj właśnie! i tu mi się nasuwa pytanie - czy w takim razie nie lepiej zacząć od runy która neutralizuje ten wewnętrzny głos sceptyczny zamiast od razu atakować rdzeniem problemu? tzn czy jest jakaś runa która mogłaby powiedzieć temu głosowi "hej, spokojnie, nic się nie dzieje"? bo Isa zatrzymuje wzorzec ale nie wiem czy zatrzymuje terz ten wewnętrzny komentarz
Algiz! to ma sens. ja ją zawsze kojarzyłam z ochroną przed zewnętrznym złem ale nie myślałam że może chronić też przed własnym sabotażem. to jest inne spojrzenie. a czy Algiz można łączyć z Berkaną jako sekwencja? najpierw Algiz, potem Berkana, zeby otworzyć na wzrost po tym jak jest bezpiecznie? 🙂
a przepraszam że wchodzę z boku, ale jak długo ma trwać jeden taki etap? czytałam o tych 9 dniach na nadgarstku wcześniej w wątku, ale czy to zawsze 9 dni? skąd w ogóle ta liczba, to jest tradycja nordycka czy bardziej umowna?
to co Berkana mowi o 9 dniach i Odynie - czy to znaczy ze ta praca jest zwiazana z wierzeniami nordyckimi? bo mam znajoma ktora jest wierzaca i boi sie ze praca z runami to jakis konflikt z jej wiarą. nie chce jej nic narzucac ale tez chciałabym wiedziec czy to ma religijny wymiar czy bardziej jak narzedzie
to pytanie o wiarę i runy - mam to samo co moja znajoma, tzn. terz się zastanawiałam czy to nie jest sprzeczne. ale chyba to zależy jak na to patrzysz? runy to alfabet, historia, symbole - niekoniecznie musisz "czcić" nordyckich bogów żeby z nimi pracować. albo nie?
to dobre pytanie i słyszę je często. krótka odpowiedź: nie, nie musisz wyznawać żadnej konkretnej wiary zeby używać run. długa odpowiedź: to zależy od tego jak rozumiesz samą pracę. jeśli traktujesz runy jako symbole psychologiczne, archetypy, klucze do podświadomości - to nie ma konfliktu z NICZYM. jeśli chcesz iść w kierunku stricte religijnym i przywoływać Odyna - to jest inna rozmowa. ale w kontekście tego wątku, pracy efemerycznej dla kogoś z lękiem przed szczęściem, my w ogóle nie wchodzimy na ten poziom.
