Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio mocno zajmuje. Czy runy mogą realnie pomagać w leczeniu ran emocjonalnych? Przeszłam przez bardzo trudny rozstał i ktoś mi wspomniał o runach jako wsparciu, ale nie wiem od czego zacząć. Słyszałam że są jakieś konkretne runy dedykowane temu tematowi, ale nie wiem czy to nie jest naciągane. Ktoś miał z tym doświadczenie?
To całkiem uzasadnione pytanie i nie jest naciągane. Ale najpierw bym dopytał - mówisz o leczeniu traumy przez medytację z runami, noszenie ich jako amuletów, czy o wróżeniu żeby zrozumieć co się stało? Bo to trzy różne zastosowania i każde działa inaczej.
Ja bym tutaj wymieniła przede wszystkim Sowulo i Berkana. Sowulo to runa słońca, kojarzona z uzdrowieniem i powrotem do siebie, a Berkana to odrodzenie, nowe początki. Obie razem to niemal klasyczne zestawienie przy pracy z sercem po traumie. Ale zanim powiem więcej - co rozumiesz przez 'poziom neutralny'? Bo widziałam że w opisie tematu jest o tym mowa i sama jestem ciekawa co to znaczy w kontekście run.
Też tu weszłam właśnie przez to pytanie o poziom neutralny, bo nigdzie nie mogłam znaleźć sensownego wyjaśnienia. Czy to znaczy że runa nie pomaga ani nie szkodzi? I jak w ogóle wiadomo że coś działa przy takim leczeniu emocji?
Mam to zapisane inaczej w notatkach i teraz się zastanawiam czy dobrze rozumiem. Wiesław, czy neutralny znaczy że runa nie ma znaczenia w tym konkretnym układzie, czy że jej energia jest zrównoważona - ani aktywna ani zablokowana? Bo to dość istotna różnica przy interpretacji.
Tylko żeby nie tworzyć tutaj legendy - to 'neutralny' bardzo zależy od systemu interpretacji którego używasz. W tradycji Elder Futhark nie ma formalnego pojęcia 'pozycji neutralnej' jako kategorii. To jest naleciałość z nowszych podejść, często wywodzonych z popularnych poradników. Nie mówię że złe, ale warto wiedzieć skąd to pochodzi.
Dobra, ale wracając do mojego pytania - skoro neutralna runa to taka która jeszcze nie ruszyła, to jak się ją aktywuje przy pracy z traumą? Czy to przez medytację, przez noszenie, czy jak?
Przy pracy z traumą emocjonalną ja bym nie zaczynała od aktywowania run. Najpierw odczyt - żeby zrozumieć co tak naprawdę blokuje. Dopiero potem decyzja co z tym robić. Zbyt szybkie 'aktywowanie' bez diagnozy może wzmocnić coś czego wcale nie chcesz wzmacniać.
Ale jak długo trwa taki odczyt i ile run się ciągnie? Pytam bo sama jestem po rozstaniu i chciałabym żeby to jakoś szybko zadziałało, nie wiem czy mam cierpliwość do długich procedur.
Isa to akórat runa którą sama ciągnełam po rozstaniu i długo nie rozumiałam po co mi mróz kiedy i tak jest mi zimno w środku 🙂 ale potem zrozumiałam że to był znak żeby nie podejmować żadnych decyzji w tamtym momencie. Może i macie rację że to nie działa od razu ale mnie w końcu pomogło.
Feniksa, ale czy Isa nie jest przypadkiem uważana za jedną z tych trudniejszych run? Kojarzę że gdzieś czytałam iż może oznaczać zastój i blokadę, nie tylko oczekiwanie. Czy to nie jest runa którą lepiej nie ciągnąć kiedy się jest w złym miejscu emocjonalnie?
Chciałam się dopytać o Berkana bo Frania wspominała ją wcześniej. Czy przy pracy z traumą ta runa jest typowo 'bezpieczna' w sensie że nie przynosi trudnych odczytów? Pytam bo pracuję też z czakrami i tam anahata przy otwieraniu czasem przynosi najpierw ból zanim przyjdzie ulga. Zastanawiam się czy z runami jest podobnie.
To co piszesz o Berkanie bardzo mi pomaga poukładać pewne rzeczy. Ale mam jedno pytanie do Ciebie Frania - mówiłaś że najpierw musi obumrzeć stara forma. Czy to znaczy że praca z Berkaną może na początku nasilić smutek albo wręcz otworzyć coś co człowiek już myślał że zamknął?
No dobra ale ja nie jestem gotowa na 'falę emocji' po tym wszystkim co ostatnio przeżyłam. Serio, to brzmi jak leczenie które bardziej boli niż sama rana. Czy jest jakaś runa która działa łagodniej? Pytam szczerze, bez wiedzy o runach.
Akórat Gebo w asymetrycznych rozstaniach jest ciekawa. Ja ją rozumiem nie tylko jako wymianę w związku ale też jako pytanie - co ty dałaś, co dostałaś w zamian. Czasem to odkrycie że ta wymiana nie była równa przez długi czas jest ważniejsze niż sam koniec.
Feniksa, to ciekawe podejście. Tylko jak to przełożyć na praktykę? Czy chodzi o to żeby medytować z runą i samemu to odkryć, czy jest jakiś konkretny sposób zadania pytania przy odczycie?
Przy tarocie pytanie do odczytu formułuje się bardzo precyzyjnie i to ma duże znaczenie dla tego co wychodzi. Zakładam że przy runach jest podobnie - czy macie jakiś sposób żeby formułować pytanie przy traumie serca tak żeby runa odpowiedziała na to co naprawdę boli, a nie na to co myślimy że boli?
Właśnie to 'lustro' które Wiesław wymienia to pojęcie które mam też w notatkach przy kamieniach - różaniec czy akwamaryn opisuje się podobnie, jako materiał który 'odbija' stan emocjonalny użytkownika zamiast go zmieniać. Czy runy działają na tej samej zasadzie czy to fundamentalnie inna logika?
Przepraszam że się wtrącę, ale zgubiłam się. Skoro runa ma własne znaczenie zakodowane, to skąd wiadomo że 'odpowiada' na moje pytanie a nie po prostu mówi swoje, niezależnie od pytania? Jak to w ogóle działa mechanicznie?
Ale czy nie jest tak że jeśli nie wierzysz w żaden z tych modeli, to runy po prostu nie zadziałają? Mam wrażenie że to trochę jak z placebo - skuteczność zależy od wiary? Czy ktoś miał doświadczenie że runa 'trafiła' mimo sceptycyzmu?
Ja byłam bardzo sceptyczna kiedy zaczełam i i tak runy wiele razy mnie zaskoczyły trafnością. Nie wiem czy to synchroniczność czy własna intuicja którą runa tylko wyciąga na wierzch, ale efekt był. Przy traumie serca zwłaszcza Hagalaz raz wyszła mi kiedy pytałam o uzdrowienie i byłam przekonana że to katastrofa - a okazała się sygnałem że to co bolesne jest właśnie punktem przełomowym.
Feniksa, to ciekawa historia. Mam pytanie - czy Hagalaz nie jest uważana za jedną z najtrudniejszych run w całym futhark? Kojarzy mi się z gradem, zniszczeniem. Jak to można interpretować jako coś pozytywnego przy leczeniu traumy?
Okej, zaczynam rozumieć że chyba muszę jednak zacząć od odczytu, nie od szukania 'jednej właściwej runy'. Wiesław, Malachitka - czy taki wstępny odczyt można zrobić samemu czy lepiej żeby ktoś inny to robił? Boję się że sama siebie nie jestem w stanie czytać obiektywnie po tym wszystkim przez co przeszłam.
To bardzo dobre pytanie i świadczy że dobrze czujesz pułapkę. Samoodczyt przy silnych emocjach jest obciążony - projektujesz to czego się boisz albo czego pragniesz. Nie mówię że nie warto próbować, ale przy traumie serca drugi człowiek czytający twój układ zobaczy rzeczy których ty po prostu nie jesteś gotowa zobaczyć. Czy masz kogoś bliskiego kto pracuje z runami, czy szukasz kogoś obcego?
Dołączam do wątku bo sama byłam w podobnej sytuacji jakiś czas temu i zrobiłam odczyt u kogoś obcego właśnie dlatego żeby nie filtrować. I wiesz co, runa która wyszła na 'przyszłość' to była Othala - runa korzeni, domu, tego co twoje z urodzenia. Moja czytająca powiedziała że to sygnał żeby wrócić do siebie zanim znowu zacznę myśleć o kimkolwiek innym. Wtedy mi to nie pasowało, ale teraz rozumiem.
...czytająca mnie zapytała czy mam w sobie poczucie że zostałam odcięta od czegoś co było 'moje'. I to było dokładnie to. Nie od niego, ale od siebie. Nie wiem czy Othala tak działa zawsze, ale u mnie to otworzyło coś ważnego.
No dobra, ale jak ktoś dopiero zaczyna i nie ma dostępu do kogoś kto umie czytać, to co ma robić? Kupić kamienie z runami i po prostu... wpatrywać się w nie? Serio pytam, nie ironicznie.
