Próbuję to wszystko poukładać w głowie i mam pytanie może naiwne - czy w ogóle jest jakiś zewnętrzny sposób sprawdzenia czy odczyt był trafny? Bo jak sprawdzasz coś takiego z perspektywy czasu?
To troche tak jak z placebo? Tzn. że skoro sie spodziewa sie pewnych run to sie je widzi nawet jak sa inne? Przepraszam jeśli pytanie głupie.
Wróce jeszcze raz do mojej sytuacji z mieszkaniem bo czytam to wszystko i coraz bardziej rozumiem że mój problem jest właśnie o tym - że jestem w środku napięcia i nie mogę być neutralnym obserwatorem własnej przestrzeni. Ale co w takim razie zrobić żeby mimo to odczyt miał jakaś wartość?
To jest jedno z tych pytań na które chyba nie ma odpowiedzi ogólnej. Pracuję z runami od kilku lat i nadal nie umiem powiedzieć kiedy odczyt dotyczy mnie a kiedy otoczenia. Może nie ma między tym granicy?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie bo mnie to nurtuje od początku - czy ktoś z was próbował robić odczyt w tym samym miejscu o tej samej porze, kilka dni z rzędu, żeby sprawdzić co się zmienia? Chodzi mi o takie kontrolowane powtórzenie.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że kręcimy się w kółko - albo to działa i nie wiadomo dlaczego, albo nie wiadomo czy działa i też nie wiadomo dlaczego. Dla mnie jako osoby bardziej sceptycznej to jest trochę frustrujące. Czy jest cokolwiek co mogłoby kogoś przekonać w jedną lub drugą stronę?
Wracajac do mojego mieszkania - bo zastanawiam sie nad tym caly czas - czy jak robie odczyt dla przestrzeni to powinnam zadawac inne pytanie niz zwykle? Tzn. czy intencja przy rozkładzie dla miejsca jest inna niz dla siebie samej?
A co oznaczają te runy co wymieniałaś? Bo nie znam i chetnie bym sie dowiedzial kontekstu żeby lepiej rozumiec dyskusje.
Mam pytanie do Wozki90 - czy to wzorzec który zaobserwowałaś sama, czy ktoś ci o tym powiedział i potem zaczęłaś to widzieć? Bo to ma duże znaczenie dla tego jak to interpretujesz.
Hagalaz w fazie lutealnej ma dla mnie sens nie tylko biologicznie ale też psychologicznie - to czas kiedy u wielu kobiet pojawia się większa drażliwość, nadwrażliwość, intensywniejsze sny. Organizm jest inaczej nastawiony. Pytanie jest czy runa opisuje ten stan, czy go wywołuje, czy po prostu jest przez ten stan zauważana.
Dokładnie te same runy - chyba dwie albo trzy osoby. Podobne energie, ale niekoniecznie te same runy - więcej. Więc to zależy jak liczyć. Mnie to i tak nie przekonuje że to obiektywny wzorzec - bardziej że jest tam coś co warto obserwować dłużej.
A mozna zapytac - te runy ktore sie powtarzaja, to sie je wyciaga losowo z woreczka czy ktos je wybiera intuicyjnie? Bo chyba to robi roznice czy nie?
Ja mialam kiedys podobny dylemat przy snach - nie wiedzialam czy sny mowia o tym co jest w otoczeniu czy o tym co jest we mnie. W koncu przestalam probowac to rozroznic bo i tak interpretacja jest zawsze przez pryzmat siebie. Moze z przestrzenią jest tak samo?
Ale czy runy w ogole moga opisac energie miejsca? Mylaem ze to glownie do pytan osobistych. Nigdy nie czytalem o tym zeby ktos robil odczyt dla pokoju albo mieszkania - czy to jest normalna praktyka?
Robiłem. Konkretnie Algiz na progu wejściowym, przez jakiś czas. Trudno powiedzieć czy coś się zmieniło w przestrzeni, bo zmieniły się inne rzeczy równolegle. Ale samo rytualne umieszczenie runy zmieniło mój sposób myślenia o tym miejscu - czy to wystarczy jako efekt, to zależy co ktoś rozumie przez 'energię miejsca'.
A można zapytac - jeśli ktos nie ma doświadczenia z runami w ogóle, to czy powinien od razu zaczac od umieszczania ich w mieszkaniu? Czy to nie jest trochę na wyrost dla kogoś kto dopiero zaczyna?
Mnie to pytanie Idziego skłoniło do zastanowienia - jak w ogole sie uczy czyac energie miejsca? Bo rozumiem ze przy runach sie uczy znaczen, ale to drugie to chyba coś innego. Tego się da nauczyc czy to bardziej wrodzone?
Ale wróćmy na chwilę do tematu wątku bo mi to umknęło - zmiany hormonalne a interpretacje run. Wozka90 zaczęła od tego i całkiem się od tego oderwaliśmy. Kobalt, Ewaryst - czy wasze doświadczenie mówi coś o tym jak stan fizyczny ciała, nie tylko emocjonalny, wpływa na to co wychodzi przy losowaniu?
Właśnie to mnie interesowało od początku - czy są okresy kiedy interpretacja jest wyraźniejsza albo bardziej intuicyjna, i czy da się to powiązać z czymś konkretnym w ciele. U mnie są takie okresy że odczyt wydaje mi się bardzo naturalny, a są że czuję się jakbym czytała przez mgłę. I nie zawsze wiem dlaczego.
Czy te notatki mogą też obejmować coś poza samopoczuciem? Na przykład porę dnia albo fazę księżyca? Pytam bo widziałem że niektórzy to łączą z astrologią i ciekawi mnie czy to jest nadinterpretacja czy ma sens.
Pergyna, tak, to właśnie mnie nurtuje od początku - czy w mieszkaniu robiłam odczyty i czy były inne niż gdzie indziej. Robiłam. Ale nie wiem czy to przez miejsce czy przez to że w domu jestem po prostu bardziej rozluźniona. Nie da się oddzielić tych dwóch rzeczy.
To jest sedno problemu z każdą taką obserwacją. Nie wiesz co jest zmienną. Czy to miejsce, twój stan w tym miejscu, pora dnia, coś innego. Dlatego pytam czy robiłaś odczyty w tym samym miejscu w różnych momentach - to przynajmniej eliminuje jedną zmienną.
A czy jest jakas róznica miedzy runami które sie wytnie a tymi które sie tylko narysuje? Bo jezeli chodzi o intencje to rozumiem że to samo, ale materialnie?
Mam pytanko trochę z boku - czy ktos próbował robić odczyt run w nowym mieszkaniu jako sposób żeby w ogole sprawdzic jego energię? Nie stawiać run, tylko czytać. Czyli pytać run o miejsce, nie używać ich do zmiany miejsca.
Właśnie tak robiłam kiedy się przeprowadzałam. Losowałam kilka run z pytaniem 'co to miejsce mi przyniesie' i 'jakie energie tu są obecne'. To było bardziej diagnostyczne niż naprawcze. I to mi dało więcej niż jakiekolwiek umieszczanie run na progu.
Wyszła między innymi Hagalaz, co mnie wtedy przestraszyło. W kontekście miejsca można to czytać jako disruption, chaos, konieczność zmiany czegoś. I rzeczywiście, pierwsze miesiące były turbulentne - nie w złym sensie ostatecznie, ale nie był to spokojny wjazd. Więc jakiś związek mógł być.
Ale to jest klasyczne dopasowywanie post hoc. Hagalaz to runa którą można przypisać prawie do każdej zmiany życiowej, bo każda zmiana ma elementy chaosu. Nie mówię że to nie ma wartości, ale to nie jest dowód na to że runa 'odczytała' energię miejsca.
