Zastanawiam się od dłuższego czasu nad jedną rzeczą i chciałam zapytać, bo nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Chodzi o przechowywanie run. Mam zestaw drewnianych i zawsze dotykam ich gołymi rękami, ale niedawno ktoś mi powiedział, że powinnam zakładać coś na dłonie albo przynajmniej myć ręce przed każdym dotknięciem. Czy to naprawdę ma znaczenie? Skąd w ogóle wziął się ten pomysł z czystymi rękami?
To zależy od szkoły i tradycji, z której korzystasz. W podejściu, które ja stosuję, chodzi nie tyle o czystość fizyczną rąk, co o czystość energetyczną. Mycie rąk to często tylko rytuał wejścia, sygnał dla umysłu, że zaczynasz coś ważnego. Ale samo mycie nic nie da, jeśli wnosisz do sesji nierozładowany stres albo złość.
Dokładnie to samo mówi się przy tarota - czyste ręce to minimum. Ja zawsze przed dotknięciem kart i run myję dłonie zimną wodą, bo zimna woda lepiej neutralizuje energię niż ciepła. Przynajmniej tak słyszałam i sprawdza się u mnie.
Ja tam myje zawsze, ale bardziej z przyzwyczajenia. Natomiast słyszałem coś innego - że ważniejsze jest miejsce przechowywania niż same ręce. Że pomieszczenie w którym leżą runy też ma swój poziom energji i jak to jest zaśmiecone energetycznie, to żadne mycie rąk nie pomoże.
Skala Bovisa to system przypisywania wartości liczbowych energii - podobno opracowany przez André Bovisa w XX wieku. Biometr to urządzenie, którym rzekomo mierzy się tę energię. Wartość rzędu 6500-8000 jednostek uważa się za neutralną dla człowieka, powyżej 8000 to już energia 'pozytywna'. Tyle teorii - w praktyce jest z tym sporo kontrowersji.
To jest bardzo ciekawy wątek, bo ja mam swoje runy w małym woreczku z lnu i trzymam je w szufladzie przy łóżku. Nigdy nie myślałam o energii samego pokoju. Czy to w ogóle jest ważne, w jakim miejscu mieszkania je trzymamy?
A czy ktoś wie jak w ogóle działa ten biometr? Ile kosztuje i czy można go kupić normalnie? Bo jeśli da się zmierzyć energię pomieszczenia to wolałbym mieć konkret, a nie zgadywać.
Wracając do pytania z pierwszego postu - czy jest jakaś tradycja runologiczna, która w ogóle mówi coś o zasadach przechowywania? Bo mam wrażenie, że większość tych rad pochodzi z ezoteryki XX-wiecznej, a nie ze starszych źródeł.
Ale to nie znaczy, że te współczesne zasady nie mają sensu, nie? Rozumiem, że to nie jest historyczne, ale jeśli dana osoba wierzy, że czyste ręce i dobre miejsce wpływają na jakość wróżby, to może właśnie ta intencja robi różnicę.
Ja mam właśnie takie pytanie - czy można w ogóle pozwolić innym dotykać swoich run? Moja siostra wzięła mój zestaw bez pytania i teraz czuję, że coś jest nie tak. Może to tylko w głowie, ale jak czyścić runy z cudzej energii?
To jest właśnie ta sprzeczność, którą zauważam w wielu takich dyskusjach. Albo te przedmioty mają własną energię niezależną od nas i trzeba jej pilnować fizycznie, albo to my ją nadajemy swoim skupieniem. Jedno i drugie jednocześnie chyba się nie klei logicznie.
Ale hej, to może właśnie o to chodzi - że ten 'pomiar' jest tak naprawdę sposóbm do sprawdzenia własnej percepcji energetycznej, a nie obiektywnym pomiarem przestrzeni? Jakby bardziej test dla operatora niż dla pomieszczenia?
To jest interesujące ujęcie, ale jeśli tak, to trzeba sobie powiedzieć wprost: nie mierzymy energii pokoju, mierzymy własną wrażliwość w danej chwili. I zastanawiam się, czy to wystarczy komuś, kto chce wiedzieć, czy jego szuflada przy łóżku jest dobrym miejscem dla run.
Moze to glupie pytanie ale jak wogole poznajesz ze odczyt jest chaotyczny? Tzn. co sie dzieje ze po prostu nie wychodzi, jak to wyglada praktycznie?
A czy ktoś próbował prowadzić jakiś dziennik odczytów i notować przy okazji warunki? Tzn. gdzie były przechowywane, czy ktoś je dotykał, jaka pora dnia, nastrój. Po jakimś czasie może by wyszło, czy jest jakiś wzorzec.
Dobra, to rozumiem, że nie ma jednej szkoły. Ale właśnie dlatego pytam - skoro nie ma listy, to od czego w ogóle zacząć? Jeśli każda szkoła mówi coś innego o przechowywaniu, to jak nowy człowiek ma się w tym odnaleźć bez błądzenia przez miesiące?
A wracajac do tego przechowywania - to czy naprawde ma znaczenie CZY trzymasz runy w czystym miejscu, czy tylko czy masz takie przekonanie ze je trzymasz? Bo mam wrazenie ze ta rozmowa caly czas kręci sie wokol tego i nie możemy sie zdecydować.
Właśnie to mnie bije po głowie od kiedy zaczęłam tu czytać. U mnie te chaotyczne odczyty - o których pisałam wcześniej - pojawiają się niezależnie od tego, gdzie trzymam runy. Leżą w woreczku na półce, daleko od sypialni, bo wyczytałam, żeby nie trzymać w sypialni. I nadal się zdarza, że nic nie gra. Więc nie wiem, czy to w ogóle kwestia miejsca.
Ale jak zmierzyć skupienie? To znowu wracamy do punktu wyjścia. Biometr przynajmniej daje jakąś liczbę, nawet jeśli subiektywną. A skupienie to co - mam sobie wystawić ocenę od jeden do dziesięciu przed każdym odczytem?
Okej, ale wracając do mojego oryginalnego pytania o czystość rąk i przestrzeni - mam wrażenie, że zeszliśmy bardzo daleko od tego, co chciałam wiedzieć na początku. Bo o ile biometr i skupienie to ciekawe wątki, to ja po prostu chciałam się dowiedzieć, czy jest jakiś praktyczny powód, żeby myć ręce przed dotknięciem run, czy to czysto symboliczne. I nadal tego nie wiem.
To jest w sumie ciekawe, bo jak zaczęłam z rytuałami, też dostałam listę zaleceń i robiłam wszystko dokładnie tak jak napisano. A potem ktoś mi powiedział, że ważniejsze jest żebym rozumiała po co to robię, nie tylko co robię. I to zmieniło całe moje podejście. Może z runami jest podobnie.
właśnie o to chodzi z tymi notatkami, o których pisałam. Jak zaczęłam notować odczyty tarota, to nie pisałam od razu czy były dobre czy złe. Pisałam co czułam podczas ciągnięcia, jakie obrazy mi przychodziły, co mnie zaskoczyło. I dopiero po kilku tygodniach zaczęłam widzieć wzorce. Może z runami by to zadziałało tak samo?
Znam osoby, które mierzą przedmioty biometrem regularnie. I wyniki się zmieniają - ale tu jest właśnie pułapka, bo zmiana może być efektem zmiany nastawienia osoby mierzącej, nie samego przedmiotu. To jest metodologicznie bardzo śliski teren. Nie mówię, że biometr nic nie mierzy, mówię że nie wiemy co dokładnie mierzy.
Zmywanie nastroju - to ciekawe określenie. Ale co to znaczy w praktyce? Tzn. jak ty wiesz że nastrój jest zmyty? Bo to brzmi jak coś, co albo czujesz albo nie czujesz, i jak nie czujesz - to co?
A wracając jeszcze do samego pytania o czyste ręce - bo mi wychodzi, że ta rozmowa cały czas dryfuje między symbolicznym a fizycznym. Czy ktoś tu ma doświadczenie z runami drewnianymi kontra kamiennymi? Bo słyszałem, że materiał ma wpływ na to jak pochłaniają energię - a to by miało znaczenie dla całej tej dyskusji o czystości.
Moje są drewniane. I właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać nad tym przechowywaniem - bo gdzieś wyczytałam, że drewno bardziej chłonie niż kamień i dlatego wymaga staranniejszego traktowania. Ale nie wiem skąd to twierdzenie pochodzi i czy ktoś to kiedyś sprawdził czy po prostu lata w sieci jako oczywistość.
Dobra, to mnie trochę uspokaja, ale też dezorientuje. Bo jak czytam o runach, to wszędzie jest coś o ochronie energetycznej i intencji. Rozumiem że to może być nowe - ale czy to znaczy że jest bez wartości? Może stare kultury po prostu nie zapisywały takich rzeczy?
