dobra, wrzucam temat bo siedzę z tym od jakiegoś czasu i nie wiem co myśleć. Chodzi mi o to czy runy mogą w jakiś sposób wskazać kierunek kiedy człowiek jest na rozdrożu jeśli chodzi o... no, orientację, preferencje seksualne. Nie pytam czy runy "zmienią" kogoś, bo to by było głupie, ale bardziej czy praca z nimi, z tym co wyciągają z pola, może pomóc rozpoznać co tak naprawdę jest w środku. Bo mam wrazenie że niektore runy bardzo mocno pracują z tożsamością i autentycznoscia. Kenaz mi się od miesięcy kręci w rozkładach kiedy robię sobie odczyty i za każdym razem wychodzi przy pytaniach o siebie. Czy ktoś miał podobnie? Ciekawi mnie też jak wy podchodzicie do tematu transformacji tożsamości w kontekście run.
ojej, kenaz przy pytaniach o siebie to naprawdę ciekawy sygnał. Ta runa bardzo dużo mówi o wewnętrznym świetle, o tym co się ujawnia, wydobywa z cienia. Ja rozumiem ją jako latarnię, ktura pokazuje co dotąd było ukryte. Wiec jeśli pojawia się regularnie przy pytaniiach o tożsamość, to może mówić właśnie że coś w tobie domaga się rozpoznania. Nie musi to dotyczyć wyłącznie orientacji, ale skoro temat wraca, to pewnie tam jest jakiś klucz. Jakie jeszcze runy wychodziły obok Kenaz? Bo kontekst runiczny bardzo dużo zmienia interpretację.
pole tożsamości i pracy z własnym wnętrzem to w runach obszar bardzo głęboki. Sowilo, Kenaz, Dagaz - to trójca która często pojawia się przy przełomach, przy tym co Jung nazwałby procesem indywiduacji. Pytanie tylko czy myślisz o tym bardziej jako o wróżeniu - szukasz odpowiedzi na pytanie "kim jestem" - czy jako o rytuale zmiany, aktywnej pracy z runą żeby coś w sobie przestawić?
a wiecie, zatrzymajmy się na chwilę bo warto tu rozróżnić kilka warstw. Runy w tradycji nordyckiej to nie są pasywne symbole do wróżenia. To siły, zasady, energie które przenikają rzeczywistość i które można aktywować intencją. Kenaz to ogień kuźni, ogień wiedzy i rzemiosła - ten co przekształca surowy materiał. Dagaz to próg, moment kiedy ciemność staje się światłem i odwrotnie. jeśli obie wychodzą naraz przy pytaniach o tożsamość, to jest mocna wskazówka że jesteś w punkcie transformacji. Ale transformacja runami to nie jest coś co "robi się" człowiekowi z zewnątrz. To raczej praca ze sobą w której runa jest jak lupa - powiększa to co już jest. Czego dokładnie szukasz, rozjaśnienia co czujesz czy czegoś w rodzaju przyzwolenia?
o matko, nie wiedziałam że runy tak głęboko wchodzą w te tematy 😮 ja dotąd myślałam ze to bardziej takie losowanie do wróżby a nie cała filozofia transformacji. Mam pytanie trochę z boku, bo jestem świeżo w temacie - czy ta praca z runą tzn noszenie jej, medytowanie z nią, ona faktycznie coś zmienia czy bardziej pomaga zobaczyć to co już jest?
No dobra ale mam pytanie do całej dyskusji. Czy wy naprawdę wierzycie ze runa moze powiedziec coś o orientacji seksualnej? Bo dla mnie to trochę duże słowo. rozumiem ze Kenaz czy Dagaz są o transformacji i ujawninaiu, ale od tego do "runy powiedzą mi czy jestem hetero czy nie" to spora odległość. Może to co wyciagacie z odczytów mowi tyle co każda inna refleksja nad soba, a sami dopasowujecie interpretację do tego co już wiecie albo przeczuwacie?
okej, tak rozumiana to ma sens. Jako język do introspekcji, jako pretekst do zatrzymania się i pytania. Ale wtedy tak naprawdę moglby to być tarot albo nawet zwykłe pisanie w dzienniku. Czemu runy a nie tarot na przykład? Pytam serio, nie zlosliwie.
Wchodze w to bo ciekawy watek. Miałam kiedyś klientkę, nie zdradzę szczegółów oczywiście, która robiła sobie regularne odczyty runiczne właśnie w momencie dużych zmian w życiu, i między innymi tożsamościowych. Opowiadała mi że runa Laguz wychodziła jej niemal w każdym układzie przez kilka miesięcy. Laguz to woda, głębiny, to co jest pod powierzchnią, nieświadome. ona sama interpretowała to jako sygnał żeby przestac uciekać od czegoś co wiedziała ale nie chciała przyznac. Nie twierdzę że runa jej powiedziała kim jest, ale dała jej... hmm jak to ująć... punkt skupienia. Rytuał i regularność pomagały jej zostać z pytaniem zamiast od niego uciekać.
Przy całym szacunku do doświadczeń, które tu padają, chcę powiedzieć jedną rzecz. Historycznie runy NIE były używane do diagnozowania tożsamości. To jest współczesna nakładka, dosyć nowa, mieszająca tradycję germańską z psychologią jungowską i new age. Nie twierdzę ze praca z runami w taki sposób nie może być wartościowa, ale warto mieć świadomość co jest tradycją a co jest interpretacją XXI-wieczną. Kenaz jako "światło ujawniające tożsamość" to nie jest nordyckie znaczenie tej runy. To jest współczesna wastwa. I to jest ok, o ile to wiemy. 🙂
Hmm, a mnie nurtuje inne pytanie. Czy to nie jest tak, że jak ktoś szuka odpowiedzi o tozsamosci w runach, to morze ucieka od bardziej bezpośredniej drogi, tzn rozmowy z psychologiem albo po prostu ze sobą? Bo czytam ten wątek i rozumiem że runy moga dawać język do opisania czegoś, ale czy nie jest tak że samo siedzenie z pytaniem i medytowanie z runą to trochę jak... odkladanie decyzji o sobie? Nie atakuję, serio pytam bo sam się nad takimi rzeczami zastanawiam.
A wracajac do samego pytania z tematu - czy ktoś zna jakis konkretny układ run albo sekwencję do pracy właśnie z pytaniem o autentyczność siebie? Nie mówię o zmianie kogokolwik, ale o tym żeby pole pokazało co jest prawdziwe. Czy jest coś takiego w tradycji runicznej albo we współczesnych podejściach?
Kenaz-Laguz-Dagaz jako celowe zestawienie to akurat moje ulubione podejście do takich pytań. Próbowałam tego kilka razy przy własnych przełomach i za każdym razem Laguz robiła swoje, tzn. wyciągała coś czego nie spodziewałam się zobaczyć. Tylko jedno doprecyowanie do tego co pisałam wcześniej - ta sekwencja działa moim zdaniem tylko jesli pytanie jest sformułowane konkretnie przed ciągnięciem, nie po. Bo inaczej każdą runę można dopasować do czegokolwiek.
hej,trochę się gubię w tym wątku bo jest już dużo, ale chcę zapytać - ta sekwencja Kenaz-Laguz-Dagaz, to się losuje trzy runy osobno jedna po drugiej czy one muszą wyjsc w tej właśnie kolejności? bo jak losujemy losowo to szansa że wyjdą dokladnie te trzy po kolei jest chyba zerowa prawie 😮
Tak, Kacperek ma racje w tym co mówi. są dwa różne podejścia i warto to rozróżnić. Jedno to klasyczna wróżba - ciągniesz runy i patrzysz co wyszło. Drugie to celowa praca z konkretną runą albo zestawem run, gdzie sam decydujesz które bierzesz, bo one reprezentują energię z którą chcesz pracowac. w kontekście transformacji to to drugie ma sens. Przynajmniej tak to rozumiem, chętnie usłyszę czy ktoś widzi to inaczej.
no właśnie i tu jest moim zdaniem pies pogrzebany, bo jak sama decydujesz które runy bierzesz to tak naprawdę ty kierujesz całym procesem, nie żadne pole ani energia. trochę jak affirmacje tylko z symbolami. nie mówię że to złe bo działa, ale nazwijmy rzeczy po imieniu, to psychologia, nie magia
przepraszam że się tu wtrącam, jeszcze nie za bardzo ogarniam te tematy, ale czytam ten wątek i chciałam zapytać coś może głupiego - czy jak ktoś jest w środku takiego pytania o siebie, to w ogóle jest w stanie obiektywnie zinterpretować runy które wyciągnie? znaczy, bardzo chcesz żeby wyszło jedno, nie boisz się że zobaczysz to co chcesz zobaczyć?
to w ogóle nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. klientka o której wspominałam wcześniej mowila dokładnie o tym - że jej pierwszym odruchem było szukanie potwierdzenia. i właśnie dlatego zaczęła pracować z runami które jej NIE odpowiadały które były trudne albo wręcz nieprzyjemne. mówiła że dopiero Hagalaz, runa chaosu i burzy, coś naprawdę ruszyła, a nie żadne ciepłe Laguz czy Dagaz
tu bym dopowiedziała jedną rzecz do tej dyskusji o obiektywności. w każdej formie wróżby, nie tylko runach, zawsze jest ryzyko czytania tego co chcesz przeczytać. to się nazywa confirmation bias i na to nie ma stuprocentowej ochrony. można je zmniejszyć przez kilka rzeczy: zapis przed interpretacją czyli piszesz co wyszło zanim zaczniesz myśleć, praca z kimś z zewnątrz kto nie zna twojego pytania, albo właśnie jak mówiła Salomea - szukanie run które cię irytują a nie kojarzą. 😛
ojoj, słuchajcie, ja tu wchodzę z innej strony bo mi się nasunęło własne wspomnienie. parę lat temu byłam na takim warsztacie runowym i prowadząca mówiła że praca z Pertho, tą runą tajemnicy i losu, potrafi wyciągnąć na wierzch właśnie te rzeczy które najgłębiej schowane. jedna z uczestniczek płakała. nie wiem co jej wyszło, ale mówię tylko że to nie jest zawsze przyjemny proces i warto być na to gotową zanim się zacznie taką głęboką pracę
a wiecie, to co piszesz jest bardzo ważne i chcę na tym się zatrzymać. Pertho i Hagalaz to runy które w wielu systemach uważa się za powiązane z tym co ukryte i z rozpadem starych form. Praca z nimi nie jest po to żeby być brutalna, ale często taka jest, bo dotyka czegoś co czekało. Pytanie ktore bym tu postawil - czy szukasz potwierdzenia czy szukasz klarowności? Bo to są naprawdę różne pytania i prowadzą do różnych run.
chcę tu wrzucić inny kąt, bo przez całą tę dyskusję kręcimy się wokół konkretnych run i ich znaczeń, a mało kto mówi o tym co poprzedza pracę z runami. w każdej poważniejszej tradycji zanim się zacznie taka pracę jest jakis etap przygotowania, uciszenia się, uziemienia. i paradoksalnie właśnie ten etap, przed dotknięciem runy, często przynosi więcej jasności niż sam odczyt. pytanie do dyskusji: czy ktoś z was robi coś takigeo przed pracą z runami?
ja zawsze zanim cokolwiek zacznę siadam na chwilę cicho, nie muszę medytować głęboko, po prostu kilka oddechów i formułuję pytanie na głos. różnica jest wyraźna, bez tego jestem w głowie i interpretuję głową, z tym jestem jakoś bardziej w środku nie wiem jak to inaczej opisać.
ja czytam ten wątek od poczatku i trochę mi głowa pęka, bo w sumie przyszłam tu z prostym pytaniem ktore mam w tle - czy jak chcę zapytać run o coś osobistego, to mogę zapytać wprost? znaczy czy jest jakaś runa która bezpośrednio odpowiada na "kim jestem" albo "czego naprawdę chcę"? czy to zawsze musi być taka pośrednia praca?
okej, to rozumiem że Sowulo to tożsamość, ale jak mam z nią pracować w kontekście tego co tu Franciszkaa opisuje? znaczy, siedzę z tą runą i co? patrzę na nią i czekam aż coś do mnie dotrrze? to chyba za mało żeby powiedzieć "to jest moja ścieżka"
no i tu mamy znowu to samo - "obserwujesz co się pojawia, sny, skojarzenia" - to jest klasyczny mechanizm gdzie sami kontruujemy znaczenie i potem mu wierzymy. nie mówię że to bezużyteczne, ale nazywajmy to po imieniu. to jest praca z wlasna psychiką, nie z "runa".
okej, zgoda, może źle to sformułowałam. nie chodzi o to że psychika jest mniejsza. chodzi o to żebyśmy nie budowały fałszywego przekonania że runa ma własną agencję i coś nam "pokazuje" niezależnie od nas. tyle.
a to ciekawe, muszę tu wejść bo ta dyskusja kręci się wokół czegoś co dla mnie jest wlasnie sedno pytania. czy w kontekście takim jak mój - kiedy pytam o coś tak niepewnego jak preferencje albo tożsamość - runa może dać wskazówkę czy tylko odbije to co już wiem. bo jeśli to drugie, to po co mi to. już wiem co wiem.
