Siedzę sobie dzisiaj przy stole, za oknem leje jak z cebra, i nagle mnie naszło żeby pociągnąć runy. I wiecie co? Czytanie wyszło zupełnie inaczej niż zwykle - jakieś takie ciężkie, przygnębiające wręcz. Hagalaz wyskoczyła jako pierwsza i zaraz potem Nauthiz, no i zaczęłam się zastanawiać czy to moje nastawienie przez tę szarugę, czy może pogoda naprawdę coś robi z energią odczytu. Czy ktoś z was zwraca uwagę na to przy czym siedzi kiedy rzuca runy? Bo ja dotąd jakoś specjalnie nie przywiązywałam wagi do warunków zewnętrznych.
Szczerze? To że wyszła Hagalaz przy deszczu to raczej zbieg okoliczności niż dowód na co kolwiek. Mózg działa tak że szuka wzorców i potwierdzeń - jeśli jesteś przytłumiona szarym dniem, to pewnie tez inaczej interpretujesz to co wyciągnęłaś. Runa jest tą samą runą niezależnie od pogody za oknem.
Nie zgadzam się z tym! Przeciez energia otoczenia MA znaczenie, to nie jest tak że siedzimy w prozni. Jak pada deszcz to jest inny rodzaj energii w powietrzu, inne ciśnienie, inna jonizacja czy coś tam, i to musi wpływać na wszystko wokol, no nie? Ja jak ćwiczę afirmacje przy słonecznej pogodzie to zupełnie inaczej to działa niż w pochmurny dzień! :>
A ja bym jednak nie byla taka pewna. Woda ma swoją symbolikę i swoją energię, to żaden przypadek że tyle tradycji magicznych wiaze wodę z intuicją, ze sferą podświadomości. Deszcz to nie jest tylko mokro za oknem - to rodzaj kontaktu nieba z ziemią, strumień który coś przynosi Może właśnie przy deszczu pewne warstwy znaczeń run są bardziej... otwaret?
Prowadziłam przez kilka miesięcy notes gdzie zapisywałam warunki każdego odczytu - pogodę, porę dnia, samopoczucie, czy byłam na czczo czy nie. I wiecie co? Nie znalazłam żadnej wyraźnej korelacji między pogodą a tym co wychodziło. Za to samopoczucie i to czy byłam zmęczona miało spore znaczenie dla interpretacji. Więc moje robocze wnioski są takie że to nie deszcz, tylko MY się zmieniamy przy deszczu.
to nie jest sztuczne rozróżnienie, bo ma praktyczne znaczenie. Jeśli to MY się zmieniamy, to możemy pracować nad tym żeby być bardziej stabilnym medium dla odczytu - medytacja przed rzutem, oczyszczenie myśli i tak dalej. Jeśli to pogoda, to siedzisz i czkeasz na słoneczko. Widzisz różnicę?
Oj, czytam to i aż mi się serce ściska bo sama przez długi czas myślałam ze pogoda to nieważna sprawa przy wróżeniu, ale raz zimą, pamiętam to jak dziś, był taki okropny wiatr i deszcz ze śniegiem, a ja usiadłam z kartami i wyszło mi coś tak trafnego że aż się przestraszyłam. Może to był przypadek ale od tamtej pory zawsze patrzę co się dzieje za oknem. chociaż to byly karty a nie runy ,nie wiem czy to to samo 🙂
Z perspektywy astrologii powiem tyle - pogoda to jeden z przejawów energii planetarnej danego momentu. Kiedy pada deszcz, często mamy konkretne układy w tym czasie, np. silny wpływ Neptuna albo Księżyca w znakach wodnych I te same energie które "robią" deszcz, wpływają też na to jak dzialaja wszelkie praktyki intuicyjne. Więc odpowiedź brzmi: tak, ale nie dlatego że deszcz jest magiczny sam w sobie, tylko dlatego że deszcz i odczyt są objawami tego samego momentu astrologicznego.
Trochę to naciągane moim zdaniem. Czyli w Londynie gdzie pada przez pół roku ludzie mieliby zawsze inne odczyty niż w Hiszpanii? Jakoś nie kupuję.
a jak sie wgl ma deszcz do konkretnych run? bo np Laguz to woda, nie? wiec moe jak pada to ta runa ma jakis wiekszy "ladunek"? pytam bo jestem ciakwy czy takie polaczenie ma sens czy nie
Hm ,ale skąd wiesz że to "korzenie w nordyckiej kosmologii" a nie retrospektywne dobudowywanie uzasadnień? Mam na myśli - czy masz jakieś źródła że Wikingowie faktycznie brali pod uwagę pogodę przy rzucie run, czy to jest współczesna interpretacja ubrana w dawny kostium?
zastanawiam sie czy to nie jest tak ze deszcz po prostu spryzja skupieniu? u mnie w domu jak pada to jest taki spokojny klimat, cisza, zamykam okno i jakos lepiej mi sie mysli. moze dlatego odczyty "wychodza lepiej" przy deszczu bo jestesmy bardziej skupieni a nie dlatego ze energia wody cokolwiek robi
To co napisał Profeta.1 ma chyba sporo racji w sobie. Bo jednak skupienie to podstawa przy runach, przynajmniej dla mnie. Jak jestem rozbiegana myślami to nawet przy najpiękniejszej pogodzie nic z tego nie wychodzi. A przy deszczu siedzi się spokojniej, telefon nie kusi żeby wyjsc, sasiedzi nie halasuja...
A czy ktoś próbował robić odczyt NA DWORZE podczas deszczu albo zaraz po? Ciekawi mnie czy kontakt z samą wodą deszczową zmienia coś przy trzymaniu run w dłoniach.
Na dworze przy deszczu to chyba praktycznie niemożliwe, runy by się rozmoczyły jeśli drewniane albo po prostu mokre ręce i ślizganie się 😀 Ale serio, interesuje mnie to co Arkana93 pisała o notatniku - czy to znaczy że w ogóle warto robić jakiś "dziennik run" na dłuższą metę?
To co Bogusia_S pyta o dziennik run - zdecydowanie tak, warto prowadzić. Ja swój zaczęłam od prostej tabelki: data, godzina, pogoda, nastrój, pytanie, co wypadło, jak interpretuję, co się potem sprawdziło. Po kilku miesiącach widac wzory ktorych się nie spodziewałam - i właśnie dlatego mogę tu mowic że pogoda BEZPOŚREDNIO nie wpływa, bo to sprawdzałam. Nastroj owszem.
a wrocmy do tych run i zywiolow bo mnie to bardziej interesuje niz statystyki 🙂 Hazel_76 pisala ze Laguz "ma wiekszy ladunek" przy deszczu - ale jak to ma wygladac w praktyce? ze jak wypadnie Laguz przy deszczu to co, bardziej sie przejmujemy niz jak wypadnie przy sloncu?
ok ale to brzmi jak post-hoc tłumaczenie. jak wypadnie Laguz przy słońcu to mówi "cicho", jak przy deszczu to "głośno" - skąd wiesz że to nie jest odwrotnie albo że w ogóle ta różnica istnieje? nie ma jak sprawdzić.
wlasnie! ludzie trochę za bardzo próbują tu udowodnić lub obalić coś co jest z natury nieudowadnialne 🙂 ja wole po prostu sprawdzać na sobie i widzę że deszcz COŚ zmienia. czy to jest Laguz czy jonizacja czy mój nastrój to mniejsza, efekt jest i to mi wystarczy żeby brać to pod uwagę przy odczycie
Czytam ten watek i mam pytanie do praktykujacych - czy ktoś celowo WYBIERA pogodę pod odczyt? Znaczy czeka na deszcz jeśli pyta o coś związaego z emocjami ,albo na słońce jeśli o działanie? Czy to już przeginanie?
To o czym piszesz, Auric05, to jest po prostu elektywna praca z energia chwili. W astrologii robimy podobnie - wybieramy moment na rytuał albo decyzję. Jeśli ktoś czeka na odpowiedni moment księżycowy, to dlaczego nie na odpowiednią pogodę? To ta sama logia.
ojej, hmm, ale tu pojawia mi się wątpliwość - jeśli czekamy na "właściwą" pogodę to co zrobimy kiedy pytanie jest pilne? Bo życie nie zawsze daje czas na optymalne warunki. Jak mam do podjęcia decyzję w ciągu dnia a pogoda jest "zła", to nie pytam w ogóle? To jakiś paradoks.
oczywiście że pytasz mimo wszystko. Znajomość warunków pozwala świadomie interpretować wynik, a nie blokuje cię przed zadaniem pytania. to różnica między wiedzą a przesądem.
no ale to troche tak jak mowienie "ta karta znaczy cos innego bo bylas zmeczona" - w koncu zawszę znajdzie sie jakis powod zeby powiedziec ze warunki nie byly idealne i odczyt moze byc zaklócony. nie boisz sie ze takie myslenie daje ci wymowke zeby nie traktowac powaznie wynikow kiedzy ci nie pasuja?
oj właśnie właśnie, Profeta.1 trafił w sedno! Ja też to robię i wiem że to niedobrze, bo jak wychodzi mi coś co chce zobaczyć to jakoś warunki zawsze są dobre, a jak nie - to zaraz się okauzje że za dużo piłam kawy albo że akurat było słońce ale ja wolę przy deszczu albo cokolwiek innego, haha. to jest chyba problem wielu z nas co?
no i właśnie o tym mówię od początku. Dyskusja o pogodzie i runach jest ciekawa, ale gdzieś pod spodem jest ten sam stary problem - jak bardzo chcemy żeby odczyty były "prawdziwe" to zawsze znajdziemy wyjaśnienie dla tego co nie pasuje. Deszcz, zmęczenie, zła pora, nieodpowiednie nastawienie. Zawsze coś.
ale chwila, bo mi się tu coś myli - czy mowimy o tym że ODCZYT jest zły przy zlej pogodzie, czy że MY jesteśmy wtedy gorsi jako medium? Bo to są dwie zupełnie różne sprawy i cały czas się to miesza w tej dyskusji.
