Właśnie - i to jest trudne. Rzadko widzimy własne ukryte założenia w momencie kiedy je mamy. Dlatego niektórzy robią przed odczytem coś w rodzaju przeglądu intencji - dosłownie zapisują pytanie i patrzą co w nim jest ukryte. Ale to wymaga czasu i odrobiny dystansu. W złości ten dystans jest minimalny.
Zatrzymuję się przy tym co Wrozbiarz napisał, bo mnie to nurtuje. Jak runy 'odpowiadają tym co im podsuniesz' to czy to w ogóle jest pytanie do run czy do samego siebie? Bo to brzmi jakby runy były tylko lustrem, a nie żadnym niezależnym źródłem informacji.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy jeśli ktoś pracuje z runami głównie intuicyjnie, bez głębokiej znajomości tradycji, to ta pułapka ze złością i potwierdzeniem tezy jest większa czy mniejsza? Wydaje mi się że jak nie znasz znaczeń na pamięć to masz mniejsze pole do dopasowywania, ale mogę się mylić.
Mamunaa trafia w coś bardzo konkretnego. Znam to z własnego doswiadczenia - im więcej wiedziałam tym łatwiej mi było zbudować sensownie brzmiącą narrację z odczytu który był totalnie stronniczy. To jest chyba gorsze niż prosta błędna interpretacja, bo trudniej to potem zdemontować.
Dziękuję że tak otwarcie o tym mówicie, bo ja ciągle myślałem że im więcej wiem o runach tym lepsze mam odczyty. A tu wychodzi że wiedza to też może być problem jeśli się jej używa żeby uzasadniać to co chcemy. To trochę zmienia moje myślenie o uczeniu się.
No i tu dochodzimy do czegoś czego się nie spodziewałem gdy zaczynałem ten temat. Zacząłem od pytania czy można ciągnąć w złości, a teraz rozmawiamy o tym że nawet spokój nie chroni jeśli intencja jest krzywa. Czy ktoś może powiedzieć wprost - co w takim razie w ogóle chroni odczyt przed tym zniekształceniem?
Hubert01 pyta co chroni odczyt jeśli ani złość ani spokój same w sobie nie wystarczą. Myślę że to jest właśnie to pytanie które powinno paść na początku każdej nauki pracy z runami. Odpowiem tak: intencja świadoma, czyli taka którą możesz opisać słowami zanim sięgniesz po runy. Nie 'chcę się dowiedzieć' tylko konkretnie co i po co. To nie gwarantuje że odczyt będzie trafny, ale przynajmniej wiesz z czego wychodzisz.
Mam pytanie do obu - czy wy sądzicie że w ogóle da się mieć w pełni czystą intencję? Bo zaczynam myśleć że to jest ideał do którego się dąży, a nie stan który się osiąga. I jeśli tak, to może chodzi o to żeby być uczciwym wobec siebie co do tej intencji, a nie żeby była doskonała?
Słucham was i mam pytanie które może być trochę z innej strony - czy ktoś tu w ogóle próbował ciągnąć w złości celowo, z pełną świadomością że jest w złości, i zobaczyć co wychodzi? Nie mówię że to dobra praktyka, ale ciekawi mnie czy ktoś ma takie obserwacje.
To co Wrozbiarz opisał bardzo mi się utkwiło. Bo to nie jest sytuacja błędu czy czegoś złego - on wiedział w jakim jest stanie, i runy temu odpowiedziały. Tylko pytanie jest faktycznie to samo co zadała Mamunaa - czym jest wtedy ten odczyt? Opisem stanu czy wróżbą?
Mam to trochę zapisane u siebie i powiem tyle - kilka razy ciągnęłam w silnym napięciu i notatki potem pokazują że interpretacje były bardzo jednostronne. Zawsze konflikowe. Każda runa którą dostałam była czytana przeze mnie przez pryzmat sporu. Nawet Berkana którą normalnie czytam jako wzrost i nowy początek, w tamtych odczytach zapisałam jako 'odrodzenie sporu'. To mówi samo za siebie.
Czytam wasz wątek i mam takie spostrzeżenie z własnego doswiadczenia z innymi technikami wrózbiarskimi - to co opisujecie z runami jest bardzo podobne do tego co znam z wahadła. W stanach silnych emocji wahadło przestaje reagować na pytanie a zaczyna reagować na emocje osoby która trzyma. Nikt mi tego nie powiedział, sam zauważyłem po jakims czasie. Może to jest jakaś ogolna zasada tych technik.
Wracam trochę do tytułu bo czuję że odpłynęliśmy. Pytanie brzmi czy runy mogą wyrażać złość, i myślę że tak - ale jest tu ważne rozróżnienie. Wyrażają złość kiedy jest złość w pytającym. Czy powinno się ich wtedy unikać? Nie zawsze. Są sytuacje gdzie ten odczyt emocjonalnego stanu jest właśnie potrzebny.
Czytam i mam pytanie może naiwne - co to znaczy że odczyt emocjonalnego stanu jest 'potrzebny'? Czy nie jest tak że zawsze idziemy do run żeby się dowiedzieć czegoś o sytuacji, a nie o sobie? Bo jak runy mają mi powiedzieć że jestem zła to... wiem o tym.
Dziękuję że to wyjaśniłaś Irenka, bo ja też miałem to samo co Antaresa - myślałem że runy są tylko do pytań o przyszłość czy sytuacje zewnętrzne. A tu wychodzi że mogą być czymś w rodzaju lustra dla stanu wewnętrznego. To naprawdę zmienia jak o tym myślę.
Tylko że jeśli runy są lustrem to wracamy do pytania które zadałam wcześniej - czym one wtedy są naprawdę? Bo jeśli pokazują mój stan a nie jakąś zewnętrzną prawdę, to czy w ogóle mają moc wróżebną czy to jest po prostu psychologia? Nie pytam złośliwie, naprawdę nie wiem.
Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć - bo jak to jest lustro to może to jest po prostu projekcja? I to trochę podważa całą wróżbę, nie tylko runową.
Zatrzymałem się na tym co napisał Perun, bo to naprawdę zmienia perspektywę. Ale mam pytanie praktyczne - jeśli ciągnę w złości i wiem o tym, to czy powinienem zanotować ten odczyt osobno i porównać go potem z odczytem w spokoju? Czy to ma sens jako ćwiczenie?
Właśnie tak robię od jakiegoś czasu i polecam to jako ćwiczenie, bo różnice są naprawdę wyraźne. Ale chcę zapytać Peruna - powiedziałeś że pytanie w tytule jest źle postawione. A jak byś je przeformułował? Bo ciekawi mnie jak ty to widzisz.
Ja bym dorzucił że jak zaczniesz porównywać odczyty to szybko zauważysz które runy u ciebie 'chodzą' w emocjach a które nie. U mnie Thurisaz wyskakuje prawie zawsze przy napięciu, Isa przy blokowaniu się. Każdy ma chyba swoje wzorce.
Wracam do pytania Huberta o notatki, bo mnie to ciekawi z innej strony. Mówicie o porównywaniu odczytów ze złości z odczytami w spokoju. Ale co jeśli ktoś jest chronicznie w jakimś stanie napięcia? Czy wtedy te 'spokojne' odczyty też są zafałszowane, tylko inaczej?
Słucham waszej dyskusji i mam takie pytanie może z boku - czy ktoś próbował przed odczytem robić jakieś ćwiczenie żeby 'wyzerować' się, nie wiem, kilka oddechów, chwila ciszy? I czy to w ogóle coś zmienia w odczycie? Pytam bo zaczynam z runami i nie wiem czy to ma sens.
Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie że dochodzimy do wniosku, że złość sama w sobie nie jest przeszkodą, tylko brak świadomości tej złości jest problemem. Czy to jest właściwe podsumowanie tej części dyskusji? Bo jeśli tak, to odpowiedź na pytanie z tytułu jest: możesz pracować z runami w złości, pod warunkiem że wiesz że jesteś w złości.
To co Perun napisał o intencji 'zrozumienia złości' kontra 'używania złości' - to mnie uderzyło. Mam wrażenie że na początku tej dyskusji myślałem o złości tylko jako przeszkodzie, a teraz widzę to jako jeden z możliwych stanów wejścia do odczytu, który ma swoje konsekwencje. Nadal nie wiem jak z tym pracować w praktyce, ale chyba wiem co powinienem zacząć obserwować.
Hubert, to co piszesz o zmianie perspektywy jest dokładnie tym, do czego ta dyskusja powinna prowadzić. Ale chcę zapytać wprost - mówisz że złość przestała być dla ciebie przeszkodą, a stała się 'stanem wejścia'. To brzmi ładnie teoretycznie. A czy już próbowałeś z tym pracować w praktyce, czy to nadal jest poziom myślenia o tym?
Szczerze? Na razie to myślenie. Nie miałem jeszcze sytuacji żebym był wyraźnie zły i świadomie sięgnął po runy. Ale mam wrażenie że nawet gdybym miał, to nie wiedziałbym jak to 'uświadomić sobie stan' w praktyce. Jak to w ogóle wygląda u tych z was, którzy to robią?
U mnie to zaczęło się od prostego pytania przed odczytem - 'co teraz czuję'. Nie wymagałam od siebie żadnej odpowiedzi filozoficznej, po prostu zatrzymanie na chwilę. I z czasem zauważyłam że to samo pytanie zadawane regularnie zaczyna coś zmieniać. Ale wróćmy do złości - czy ktoś miał sytuację gdzie runa wyciągnięta w złości dała zupełnie inną interpretację niż ta sama runa wyciągnięta potem?
