Mnie sie to zdażało kilka razy z Hagalaz. W spokoju odczytuję ją jako przesilenie, cos co musi sie zdarzyć żeby było lepiej. A jak ciągne w złości to od razu idzie mi w stronę zniszczenia, uderzenia. Te same kości, zupełnie inna pierwsza myśl. I teraz nie wiem które to jest 'prawdziwe' znaczenie - albo czy w ogóle jedno jest bardziej prawdziwe od drugiego.
Czekajcie, bo to co Wrozbiarz opisuje jest trochę przewrotne. Znaczy że złość może być bardziej rzetelna niż spokój? Że spokój może być formą samookłamywania się? Nie wiem jak to przyjąć bo mi się to kłóci z tym co zawsze słyszałam o pracy z runami.
Zastanawiam się czy nie wpadamy teraz w pułapkę. Bo mówicie że emocja może być otwarciem, ale też może być hałasem. I że odróżnia je świadomość. Ale jak ktoś jest naprawdę zły, to czy jest w stanie w tym momencie ocenić czy jego złość jest 'otwarciem' czy 'hałasem'? Wydaje mi się że nie, i to jest właśnie problem.
Mamuna, to akurat mnie dotyczy więc chcę powiedzieć że nie czuję się tym przestraszony. Bardziej czuję że ten wątek dał mi dużo więcej niż gdybym dostał prostą odpowiedź 'nie ciągnij w złości'. Ale faktycznie zastanawiam się - czy jest coś co powinienem zrozumieć zanim w ogóle zacznę eksperymentować ze stanami emocjonalnymi? Jakiś fundament?
Myślę że fundamentem jest po prostu znajomość samych run. Jeśli nie wiesz co 'spokojnie' mówi ci dana runa, to nie będziesz miał punktu odniesienia do tego co ona mówi w złości. To trochę jak z językiem - żeby rozumieć metaforę musisz najpierw znać słowo dosłownie.
Słucham tej dyskusji od dawna i chcę tylko dodać jedną rzecz. Zaczęłam z runami właśnie od emocji, nie planowo, po prostu miałam trudny czas i sięgnęłam po nie zupełnie bez przygotowania. I te pierwsze odczyty były chaotyczne, ale były moje. I wróciłam do nich po kilku miesiącach i zobaczyłam w nich więcej niż wtedy rozumiałam. Nie wiem czy to coś wnosi, ale wydało mi się że warto to powiedzieć.
Ale jak ktoś jest na początku to skąd ma wiedzieć jaki filtr nakłada na niego złość albo smutek? Mnie na przykład trudno byłoby to ocenić. Czy to w ogóle jest coś czego można się nauczyć, czy raczej trzeba to odkryć samemu przez praktykę?
Hubert, wg mnie to sie odkrywa przez praktykę ale nie calkiem w ciemno. Jak zaczniesz robić notatki po każdym odczycie i zapisywac jak sie czułeś, to po jakims czasie sam zobaczysz wzorzec. Ja to zobaczyłem dopiero jak miałem ze trzydzieści odczytów za sobą. Wcześniej nie było z czego wnioskować.
Ale zaraz, bo mam wrażenie że idziemy w kierunku - 'rób odczyty i zapisuj' jako jedynej odpowiedzi dla Huberta. A co z tym żeby po prostu na początku nie ciągnąć w silnych emocjach? Czy to nie jest prostsze wyjście dla osoby która jeszcze nie ma tego punktu odniesienia o którym mówi Wrozbiarz?
Przepraszam że się wtrącę bo nie znam się na runach prawie wcale, ale słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie - czy runy to są przedmioty które 'wchłaniają' emocje osoby która je trzyma? Znaczy czy zostaje po tym jakiś ślad na nich czy każdy odczyt jest od nowa? Bo to by chyba miało znaczenie dla tego całego tematu ze złością.
Wracajac do Huberta i jego pytania - bo troche odpłynęliśmy. Mowiłeś ze chcesz zacząc pracowac z runami i zastanawiasz sie jak podejsc do kwestii emocji. Czy juz masz runy, czy dopiero planujesz zakup? Bo to tez ma znaczenie - pierwsze oswajanie sie z zestawem to jest inny etap niz pierwsze odczyty.
Mam już zestaw, dostałem w prezencie. Drewniane, z wyrytymi runami. Na razie tylko czytałem o znaczeniach, ale nie robiłem żadnych odczytów na serio. Bardziej przyglądałem się im i próbowałem zapamiętać które jest które.
To co opisujesz - przyglądanie się, zapamiętywanie - to ja to robiłam bardzo długo zanim w ogóle spróbowałam jakiegoś odczytu. I nie żałuję. Kiedy w końcu zaczęłam ciągnąć, miałam już jakiś wewnętrzny obraz każdej runy. Nie wiedziałam teorii, ale czułam że je znam.
I wracając jeszcze do pytania o złość i emocje aktywne kontra pasywne - bo Selenitka to ciekawie podzieliła - czy ktoś próbował kiedyś ciągnąć runę świadomie w konkretnym stanie, żeby zobaczyć jak ona 'odpowiada'? Nie z potrzeby odczytu ale właśnie żeby zbadać ten filtr o którym mówiła Marchewka?
