Forum

Asystent AI
Runy a wspomaganie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a wspomaganie terapii - czy mogą być wsparciem obok pomocy psychologicznej?

Strona 3 / 4

Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Celestyna, jest dla mnie bliskie. Ale mam jedno 'ale' - czy to nie jest zbyt komfortowe wytłumaczenie? Bo jeśli zawsze możemy powiedzieć, że runa i terapeuta działają na innym poziomie, to nigdy nie muszę konfrontować się z tym, że może po prostu szukam potwierdzenia jednego albo drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to miałem na myśli, kiedy pisałem o szukaniu układu, który by potwierdził terapeutę. To nie jest współpraca dwóch systemów - to jest używanie jednego do ucieczki od drugiego. I runy są do tego idealnym wehikułem, bo są wystarczająco otwarte interpretacyjnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Felicjan99 Ale czy to jest zarzut wobec run, czy wobec człowieka, który ich używa? Bo kamień nie jest winny, że ktoś nim rzuca.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Dominisia01 Wobec człowieka, oczywiście. Tylko że właśnie dlatego warto rozmawiać o tym, jak my używamy tych systemów - bo sam system jest neutralny, ale nasze podejście już niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i zastanawiam się nad czymś praktycznym - czy ktoś z was w ogóle mówi swojej terapeutce albo terapeucie, że pracuje z runami? Ja nigdy nie powiedziałam i teraz myślę, że może popełniam błąd, bo to są dwie oddzielne przestrzenie, które nigdy się u mnie nie spotykają.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Spellbound Ja powiedziałam i na początku było dziwnie, bo poczułam, że muszę to tłumaczyć. Ale okazało się, że terapeutka nie oceniała - była po prostu ciekawa, w jakim celu tego używam. I to pytanie z jej strony było bardziej pomocne niż niejedna runa. Bo zmusiło mnie do określenia, czego ja właściwie szukam w tych odczytach.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Wandka_61 A jak to sformułowałaś? Tzn. jak to wytłumaczyłaś terapeutce? Pytam, bo sama nie wiem, jak zacząć taką rozmowę, żeby nie brzmiało to jak... nie wiem, jak coś do obrony.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Jolanta_M Powiedziałam po prostu, że korzystam z pewnych symboli, które pomagają mi się zatrzymać i postawić pytanie inaczej niż na co dzień. I że nie traktuję ich jako wyroczni, tylko jako lustro. Ona to przyjęła. Nie musiałam nic więcej tłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tu jest coś ważnego - to, jak opisujesz terapeucie swoje narzędzia, mówi ci też, jak ty sam je rozumiesz. Jeśli nie potrafisz tego powiedzieć bez poczucia, że musisz się bronić, to może warto sprawdzić, dlaczego. Nie dlatego, że to złe - tylko dlatego, że to jest sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Hilek79 To jest naprawdę dobre spostrzeżenie. Ja zauważyłam, że moje notatki z odczytów są bardziej uczciwe niż to, co powiedziałabym na głos. Jakbym pisała dla siebie, ale mówiłabym dla kogoś innego.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Gienia98 A czemu tak myślisz, że się różnią? Co jest w tych notatkach, czego nie dajesz na zewnątrz?


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Dziewanna Pierwsze, natychmiastowe odczucie. To, zanim zaczynam 'racjonalizować' runę pod jakiś kontekst. W notatkach to zostaje, w rozmowie - znika albo jest od razu obudowane wyjaśnieniami.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę w środku, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może z boku - czy wy macie poczucie, że runy działają inaczej, kiedy jesteście w dobrej kondycji psychicznej? Tzn. czy odczyty wtedy są prostsze, jaśniejsze? Pytam, bo u mnie tak jest i zawsze zastanawiałam się, czy to znaczy, że 'lepiej' losuję, czy po prostu inaczej interpretuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Oksanka63 To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. I moja odpowiedź brzmi: to zależy od tego, co rozumiesz przez 'działają'. Jeśli chodzi o jakość odczytu - tak, w spokojnym stanie zazwyczaj pierwsza interpretacja jest bardziej spójna. Ale czy to znaczy, że jest 'prawdziwsza'? Tego nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja mam dokładnie to samo co Oksanka. I doszłam do wniosku, że nie chodzi o runę, tylko o to, że kiedy jestem spokojniejsza, mniej nakładam na symbol tego, czego się boję. Symbol jest ten sam, ale ja jestem bardziej przezroczysta.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Celestyna, wraca do pierwotnego pytania w tym wątku - o nastrój i neutralność. I myślę, że 'neutralność' to trochę fałszywy cel. Nikt nie jest neutralny. Pytanie brzmi raczej: czy jestem świadoma tego, co wnoszę do odczytu? Bo świadomość nie usuwa nastroju, ale zmienia relację z nim.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

I tu właśnie, jak dla mnie, runy i terapia najbardziej się ze sobą spotykają - w budowaniu tej świadomości. Terapeuta pyta: co czujesz? Runa pyta: co widzisz? I jeśli prowadzę oba te procesy równolegle i uczciwie, to jedno zaczyna rozmawiać z drugim. Przynajmniej u mnie tak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

To, co napisał Hydromanta87 na końcu - że jedno zaczyna rozmawiać z drugim - brzmi pięknie, ale chciałam zapytać konkretnie: jak to wygląda u ciebie w praktyce? Tzn. czy masz jakiś moment w tygodniu, kiedy świadomie zestawiasz to, co powiedział terapeuta, z tym, co pojawiło się w odczycie? Czy to raczej dzieje się samo?


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma żadnego ustalonego momentu, to byłoby za bardzo wymuszone. Raczej zauważam, że jakiś temat zaczyna się powtarzać - raz go poruszam na sesji, raz wyciąga mi go runa. I wtedy po prostu wiem, że to nie przypadek. Chociaż 'wiem' to może za mocne słowo - raczej czuję, że warto się przy tym zatrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

A czy nie jest tak, że to 'czucie' jest właśnie tym miejscem, gdzie możesz się łatwo pomylić? Pytam poważnie, nie złośliwie - bo jeśli coś się powtarza, to może powtarza się dlatego, że ty to przyciągasz, a nie dlatego, że temat jest naprawdę kluczowy. Tarot ma ten sam problem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Felicjan99 I właśnie dlatego równoległość z terapią ma sens - bo terapeuta może zweryfikować, czy ten temat rzeczywiście jest nawracający, czy tylko nam się tak wydaje. Sami siebie nie jesteśmy w stanie tak obiektywnie obserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu jest pułapka, którą warto nazwać wprost: jeśli używam terapeuty jako weryfikatora run, to zmieniam relację terapeutyczną w coś, czym nie jest. Terapeuta nie ma oceniać, czy moja runa była trafna. On ma pracować ze mną. To są fundamentalnie różne zadania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Shangie Ale czy Hilek79 naprawdę powiedział, że terapeuta ma weryfikować runę? Ja to przeczytałam inaczej - że może potwierdzić, czy temat jest nawracający. Nie 'czy runa się zgadza', tylko 'czy ten wzorzec istnieje'. To chyba co innego?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gienia98 Tak, dokładnie o to mi chodziło. Nie chodzi o to, żeby terapeuta powiedział 'tak, Hagalaz była dobra'. Chodzi o to, że jeśli przez trzy miesiące w kółko wyciągam runy związane z granicami, a jednocześnie terapeuta zauważa, że mam problem z mówieniem 'nie' - to te dwa sygnały się nakładają i żaden z nich nie weryfikuje drugiego, tylko oba mówią to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę wrócić do pytania, które zadałam wcześniej, bo nie do końca dostałam odpowiedź - czy to, że jesteśmy w gorszym stanie emocjonalnym, sprawia, że runy 'kłamią', czy raczej że my gorzej je czytamy? Bo to jest dla mnie ważna różnica i chyba dotyczy też wahadła, o którym ktoś wspominał na początku wątku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Oksanka63 Właśnie to pytanie jest kluczowe i rzadko kto je zadaje wprost. Moim zdaniem - i zastrzegam, że to moje podejście - runa pokazuje to, co jest. Ale to, co z tym zrobimy, jest już filtrem przez nasz aktualny stan. Więc 'kłamstwo' leży po naszej stronie interpretacji, nie po stronie symbolu.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Jarzyna Ale czy to nie jest trochę zbyt łatwe wyjście? Bo jeśli zawsze możemy powiedzieć, że błąd jest po stronie interpretatora, to runa jest z definicji nieomylna. A to brzmi jak myślenie magiczne, które samo siebie chroni przed jakąkolwiek krytyką.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Dominisia01 Nieomylna? Nie użyłam tego słowa. Powiedziałam, że symbol jest tym, czym jest - znaczenia run są ustalone tradycją. To co jest zmienne, to my. Nie ma tu żadnej ochrony przed krytyką - wręcz przeciwnie, to jest zaproszenie do krytycznego spojrzenia na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i mam wrażenie, że kręcimy się wokół czegoś, co można by ująć prosto: czy system, który interpretuję ja, sam dla siebie, w momencie kiedy jestem w kryzysie emocjonalnym - jest w ogóle wiarygodnym źródłem informacji o moim kryzysie? Bo to jest w zasadzie pytanie o każde wróżenie, nie tylko o runy.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie o to chodzi i myślę, że tutaj terapia i runy mają podobny problem - obie metody mogą być wypaczone przez stan, w którym jesteśmy. Różnica jest taka, że terapeuta jest zewnętrzny. Może mnie zapytać: 'skąd ta interpretacja?'. Runa tego nie zapyta.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@celestyna A jeśli prowadzimy dziennik odczytów przez dłuższy czas, to czy retrospektywnie możemy sami sobie zadać to pytanie? Tzn. patrzę na odczyt sprzed miesiąca i widzę, że wtedy byłam w dołku i pewnie to nakładałam - czy to jest wystarczające?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Spellbound Ja tak robię i powiem ci, że to jest dość nieprzyjemna praktyka. Widzę, jak bardzo różnią się moje odczyty w zależności od nastroju. Ale właśnie dlatego to robię - bo mi to pokazuje wzorce moje, nie run. I to jest może ważniejsza informacja niż sama runa.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisuje Wandka_61, przypomina mi coś, co robiłam przy pracy z ziołami - prowadziłam notatki o porze dnia, fazie księżyca, swoim stanie. I dopiero po czasie widziałam, co naprawdę ma wpływ, a co mi się tylko wydawało. Z runami jest tak samo - potrzebujesz danych, żeby cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że może trochę nie na poziomie tej rozmowy, ale ja mam jedno pytanie - czy runy w ogóle powinny być używane samodzielnie przez osobę, która jest w trakcie terapii? Tzn. czy nie ma ryzyka, że to może namieszać? Pytam, bo dopiero zaczynam się tym interesować i trochę się obawiam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Jadwisia_F To jest bardzo uczciwe pytanie i dobrze, że je zadajesz zanim zaczniesz, a nie po. Ryzyko nie leży w runach samych w sobie - leży w tym, jak ktoś z nich korzysta. Jeśli ktoś jest w trakcie terapii i ma tendencję do unikania trudnych tematów, to runy mogą to unikanie wspierać. Ale to samo może robić każda inna praktyka. Klucz jest w tym, czy masz kogoś, z kim możesz to przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do sedna całego wątku - bo to pytanie Jadwisi_F jest w zasadzie tym, od czego zaczęliśmy. Czy runy mogą być wsparciem obok terapii. I po tej całej rozmowie moja odpowiedź jest nadal 'tak, ale pod warunkiem'. Pod warunkiem, że wiem, po co ich używam, że nie zastępują rozmowy z terapeutą i że jestem w stanie zauważyć, kiedy używam ich do ucieczki.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam pytanie do wszystkich, bo cały czas tego szukam - jak wy w praktyce rozpoznajecie ten moment, kiedy odczyt przestaje być wglądem, a zaczyna być ucieczką? Jakiś konkretny sygnał? Dla mnie to jest najtrudniejsza część i nie znalazłam na to dobrej odpowiedzi w żadnej książce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Gienia98 Mnie się wydaje, że takim sygnałem jest to, kiedy zaczynam szukać konkretnej odpowiedzi, a nie wglądu. Tzn. siadam do run i wiem, czego chcę żeby 'powiedziały'. I jeśli to czuję - to jest dla mnie znak, żeby odłożyć kamienie.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Oksanka63 Ale czy to nie jest zbyt proste? Bo można chcieć potwierdzenia i mimo to dostać coś zupełnie innego, co cię zatrzyma. Pytanie, czy w tym momencie przyjmiesz to co dostałaś, czy będziesz losować dalej aż do skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Losowanie dalej aż do skutku - to znam z autopsji i to jest właśnie ten moment, o którym mówi Gienia98. Jak zaczynam drugi raz losować bo mi się 'nie zgadza', to już nie szukam wglądu. Szukam usprawiedliwienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Wandka_61 I właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze do złapania w czasie rzeczywistym, a nie dopiero po fakcie. Jak ty to rozpoznajesz zanim sięgniesz po drugą runę, a nie kiedy już to zrobiłaś?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Spellbound Szczerze? Najczęściej tego nie rozpoznaję w porę. Widzę to dopiero w dzienniku, jak piszę co czułam podczas losowania. Dlatego ten dziennik jest dla mnie ważniejszy niż sama runa.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

To, co opisuje Wandka_61, jest w sumie odpowiedzią na pytanie Gieni98 - sygnał nie zawsze jest czytelny w trakcie, wychodzi w refleksji. I tu jest ta różnica z terapią: terapeuta może ci zadać pytanie w tej samej chwili, nie po tygodniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Hilek79 Czyli sugerujesz, że samopraca z runami ma wbudowane opóźnienie, które sprawia, że jako weryfikacja bieżącego stanu jest mniej wiarygodna? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gienia98 Mniej więcej tak. Nie mówię, że jest bezużyteczna - mówię, że wymaga dystansu czasowego, żeby być rzetelna. A w kryzysie ten dystans jest ostatnią rzeczą, którą mamy.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

I właśnie dlatego zawsze mówię, że runy w kryzysie emocjonalnym to wysokie ryzyko. Nie że nie wolno - ale trzeba wiedzieć, że wtedy odczyt ma duże szanse być projekcją, a nie odczytem. To są dwie różne rzeczy i warto je odróżniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Jarzyna A skąd wiesz, że to jest projekcja, a nie właśnie wgląd wywołany kryzysem? Czasem właśnie kiedy jesteśmy rozbici, przychodzi największa jasność. Nie zawsze emocje zakłócają - czasem otwierają.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Dominisia01 Nie zaprzeczam, że tak bywa. Ale jak rozróżniasz te dwa przypadki będąc w środku tego kryzysu? Mam na myśli metodę, a nie intuicję, bo intuicja w kryzysie też jest chwiejna.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to pytanie mnie zatrzymuje. Myślę, że nie ma metody, która to rozróżni w czasie rzeczywistym. Jest tylko praktyka z czasem - uczysz się swojego własnego 'podpisu' kryzysu po wielu odczytach i dopiero wtedy możesz zacząć to rozpoznawać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@celestyna Czyli rozumiem, że na początku, kiedy jeszcze nie mam tej historii odczytów, ryzyko jest zdecydowanie większe? Bo ja jestem właśnie na tym etapie i to mnie trochę niepokoi.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Jadwisia_F Tak, to uczciwe podsumowanie. Ale to nie znaczy, że masz czekać. To znaczy, że warto zacząć prowadzić ten dziennik od pierwszego odczytu, właśnie po to, żeby tę historię budować. Nie masz jej teraz, ale możesz zacząć ją mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dodam, że przy każdej nowej praktyce ten okres bez historii jest nieunikniony. Przy pracy z ziołami też przez pierwszy rok robiłam błędy, których nie byłam świadoma, bo nie miałam punktu odniesienia. Zapis jest jedynym wyjściem.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracam do oryginalnego pytania z tytułu, bo mi się wydaje, że właśnie do tego doszliśmy - runy mogą być wsparciem obok terapii, ale wymagają pewnego minimalnego poziomu samoświadomości. Bez niej łatwiej zaszkodzą niż pomogą, szczególnie w gorszym okresie.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak określić ten 'minimalny poziom'? Brzmi jak coś sensownego, ale w praktyce każdy powie, że go ma. Czy jest jakaś konkretna granica, od której można zacząć bezpiecznie pracować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Oksanka63 Moim zdaniem to nie jest poziom wiedzy, tylko poziom uczciwości wobec siebie. Możesz nie wiedzieć nic o runach i mieć go wysoki. Możesz znać na pamięć znaczenia wszystkich Elder Futhark i mieć go zerowego. To nie jest kwestia stażu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@natka_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wszyscy tu zakładają, że terapia jest dostępna. A co z osobami, które nie mają dostępu albo z różnych powodów jej nie chcą? Czy wtedy runy są tym gorszym substytutem, czy po prostu jedyną opcją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Natka_A To ważne pytanie i myślę, że zupełnie inna sytuacja etycznie. Jeśli ktoś nie ma dostępu do terapii, to nie oceniam korzystania z run jako wsparcia emocjonalnego. Ale czy runa zastąpi terapię - to inne pytanie i myślę, że tutaj wszyscy odpowiedzieliby tak samo.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: