Forum

Asystent AI
Runy a wspomaganie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a wspomaganie terapii - czy mogą być wsparciem obok pomocy psychologicznej?

Strona 4 / 4

Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

...nie. Ale właśnie to napięcie między 'jedyną opcją' a 'gorszym substytutem' mnie niepokoi, bo to nie jest tylko kwestia etyki - to kwestia tego, czego dana osoba od run oczekuje. Jeśli ktoś sięga po runy, bo nie ma dostępu do terapii, ale traktuje je jako sposób na zatrzymanie się i pomyślenie - to wydaje mi się zupełnie inny przypadek niż ktoś, kto liczy, że runa mu powie, czy bierze właściwe leki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Spellbound Ale właśnie to rozgraniczenie jest w praktyce bardzo trudne do utrzymania, kiedy ktoś jest w złym stanie. Mówisz 'zatrzymanie i pomyślenie' - okej, ale jak ktoś się zatrzymuje z runą Hagalaz przed podjęciem ważnej decyzji dotyczącej leczenia, to ta runa może nieświadomie zadziałać jak argument. I wtedy nie jest już tylko pomocą do myślenia.


Odpowiedz
(@natka_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Jarzyna Czyli twierdzisz, że w przypadku decyzji zdrowotnych runy nie powinny być w ogóle używane? Pytam serio, nie złośliwie - chcę zrozumieć, gdzie ty widzisz tę granicę.


Odpowiedz
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Natka_A Nie twierdzę, że nie powinny. Twierdzę, że trzeba bardzo jasno wiedzieć, po co się po nie sięga. Jeśli po to, żeby się wyciszyć - inna sprawa. Jeśli po to, żeby dostać odpowiedź na pytanie medyczne - to już jest problem, niezależnie od tego czy masz dostęp do lekarza czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobre przypomnienie. I wracając do tego psychologicznego wymiaru - mam wrażenie, że nie powiedzieliśmy jeszcze nic konkretnego o tym, jak runa może realnie współdziałać z procesem terapeutycznym. Mówiliśmy o ryzykach, o projekcji, o dzienniku. Ale czy ktoś z was faktycznie prowadził obie rzeczy jednocześnie i widzi jakiś konkretny punkt styku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Hilek79 Ja prowadziłam przez kilka miesięcy. I mogę powiedzieć, że runy dawały mi tematy, które potem omawiałam z terapeutką - ale nigdy odwrotnie. Znaczy: nigdy nie brałam tego, co mówiła terapeutka, i nie próbowałam tego 'potwierdzić' runą. To było jednostronne i chyba przez to bezpieczniejsze.


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Wandka_61 To bardzo ciekawe rozróżnienie. Czyli runa jako generator tematu do terapii, a nie jako weryfikator tego, co wychodzi na terapii. Czy twoja terapeutka wiedziała, że korzystasz z run?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gienia98 Wiedziała. Nie komentowała tego jakoś szczególnie, ale raz zapytała, co konkretnie robię z tym, co wychodzi. Jak opisałam ten dziennik i to, że potem przynoszę to do gabinetu, to powiedziała coś w stylu, że cokolwiek pomaga ci się zatrzymać i nazwać stan - ma sens. Nie była entuzjastyczna, ale też nie podważała.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Wandka_61 bardzo do mnie przemawia. Sama nie korzystam z run, ale przy pracy z energią i przy tym co robię w kontekście bioenergetyki - też zdarzało mi się mieć wrażenie, że dana sesja 'wyciąga' coś konkretnego, z czym potem szłam dalej. I zawsze to działało lepiej, kiedy traktowałam to jako punkt startowy, a nie punkt końcowy.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie może naiwne - skąd wiadomo, że runa 'wyciągnęła' temat, a nie że po prostu już ten temat był w głowie i szukał wyjścia? Pytam, bo nie wiem, czy to w ogóle ma znaczenie dla praktyki, ale jako logika mnie to nurtuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Jadwisia_F To wcale nie jest naiwne pytanie - to jest jedno z fundamentalnych pytań całej tej dziedziny. I szczerze? Nie wiem, czy da się to rozróżnić. Ale właściwie - czy to ma znaczenie? Jeśli runa pełni funkcję katalizatora, to czy katalizator musi być 'zewnętrzny', żeby działał?


Odpowiedz
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Felicjan99 Hmm. Chyba nie musi. Ale jak nie musi, to zastanawiam się, czy nie mogłabym równie dobrze losować kartki z napisanymi hasłami i działałoby tak samo. I wtedy pytanie: co jest specyficznego w runach, czego nie zastąpi losowanie czegokolwiek innego?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie wraca w różnych formach od lat i zawsze rozdziela praktykujących. Moja odpowiedź jest prosta: system symboliczny ma znaczenie, bo niesie ze sobą skumulowaną warstwę znaczeń, które wywołują skojarzenia głębiej niż losowe słowo. Hagalaz i kartka z napisem 'chaos' to nie to samo doświadczenie, nawet jeśli przekaz jest podobny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Dziewanna Ale to zakłada, że znasz znaczenia run wystarczająco głęboko, żeby ta warstwa zadziałała. A jeśli ktoś jest na początku i każde znaczenie sprawdza w książce - to wtedy czy ta 'skumulowana warstwa' jest dostępna?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dominisia01 To jest bardzo trafne pytanie i myślę, że tu jest jeden z powodów, dla których praca z runami obok terapii na samym początku może być mniej skuteczna - nie dlatego że runy nie działają, ale dlatego że jeszcze nie masz z nimi relacji. A bez tej relacji ciężko o prawdziwy wgląd.


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Shangie Co rozumiesz przez 'relację z runami'? Pytam, bo brzmi trochę abstrakcyjnie i chciałabym zrozumieć, czy to jest kwestia czasu spędzonego z nimi, czy czegoś innego.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Oksanka63 Głównie czasu i regularności - ale nie mechanicznej. Chodzi o to, że po jakimś czasie pewne runy zaczynają mieć dla ciebie konkretny smak, który wynika z twoich własnych doświadczeń z nimi, a nie tylko z definicji. Thurisaz może znaczyć coś innego dla ciebie po roku pracy niż to, co napisano w każdym podręczniku.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam i mam wrazenie ze tu gubi sie jeden wątek - mówiliście wczeSniej o nastroju i o tym czy wpływa na odpowiedzi. A ja mam pytanie konkretne: czy ktos z was miał sytuacje, ze losował w złym stanie, runa wypadła 'zła', i potem po czasie okazało sie ze jednak trafna? To by chyba coś mówiło o tym czy nastrój faktycznie przeszkadza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Roch.pl Tak, miałam coś takiego. Losowałam w środku paniki, wypadła Isa, którą wtedy odebrałam jako 'stój, nic nie rób, jesteś zablokowana' - i byłam na to zła. Ale po tygodniu widziałam, że faktycznie potrzebowałam się zatrzymać, tylko nie chciałam tego wiedzieć. Więc nastrój zabarwił odbiór, ale runa sama w sobie była trafna. To mi coś mówi, ale nie jestem pewna co dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie to mnie w tej Isie wtedy uderzyło - że runa dała mi odpowiedź, której nie chciałam, nie tę, której szukałam. I myślę, że to jest jakiś test tego, czy runa rzeczywiście coś 'mówi', czy tylko potwierdza to, co chcemy usłyszeć. Bo w panice szukałam ruchu, działania, wyjścia - a dostałam lód. Gdybym tylko projektowała swoje potrzeby, dostałabym coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Spellbound Ale tu jest pewna pułapka w rozumowaniu - bo możesz też powiedzieć, że w panice nieświadomie 'chciałaś' usłyszeć stop, tylko nie wiedziałaś o tym. I wtedy Isa nadal byłaby projekcją, tylko głębszą. Nie mówię, że tak było, pytam: jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Jarzyna Nie wiem, czy da się to rozróżnić z zewnątrz. Ale z wewnątrz - ta runa wywołała opór, a nie ulgę. Gdyby była projekcją mojej ukrytej potrzeby, chyba poczułabym coś innego. Chociaż rozumiem, że to subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co opisuje Spellbound jest dla mnie kluczowe w kontekście tytułu tego wątku. Jeśli runa potrafi wywołać opór - czyli dać coś, czego aktywnie nie chcemy - to może właśnie w tym miejscu jest jej wartość obok terapii. Terapeuta też czasem daje ci to, czego nie chcesz usłyszeć. Runa może działać podobnie, tylko bez relacji, bez ciepła gabinetu - i to jest zarówno jej siła, jak i ograniczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Hilek79 Ciekawe zestawienie, ale jest jedna zasadnicza różnica - terapeuta może sprawdzić, czy twój opór jest ochronny, czy destrukcyjny. Runa tego nie zrobi. Isa powiedziana przez kogoś, kto cię zna, ma inny ciężar niż Isa wylosowana w samotności o drugiej w nocy w środku kryzysu.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze, że to padło, bo to chyba jeden z ważniejszych punktów całej rozmowy. Czy losowanie run w kryzysie to w ogóle dobry pomysł? Sam zastanawiam się, czy jest jakaś granica stanu emocjonalnego, poniżej której po prostu nie powinienem sięgać po runy - nie dlatego że są złe, ale dlatego że ja w tym stanie nie jestem w stanie ich dobrze przetworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie zadawałam sobie wielokrotnie. Moja odpowiedź po latach jest taka: nie ma jednej granicy dla wszystkich, ale jest osobista granica, którą każdy powinien znać. Ja wiem, że kiedy płaczę - nie sięgam po nic. Nie dlatego że runy 'nie działają', ale dlatego że ja nie działam wtedy dobrze jako odbiorca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Dziewanna A jak rozpoznajesz, że przekroczyłaś tę granicę? Bo wyobrażam sobie, że w środku trudnego momentu człowiek nie zawsze ma tę refleksję, że 'hej, jestem teraz zbyt rozbita żeby losować'.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Oksanka63 Szczerze? Często rozpoznaję po fakcie. Jak sięgam po runy i od razu wiem, jakiej odpowiedzi chcę - to sygnał. Jeśli już trzymam w ręku konkretną runę i mam nadzieję, że to ona wypadnie - to znaczy, że za bardzo szukam potwierdzenia, nie wglądu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie terapeutka powiedziała kiedyś coś, co tu pasuje - że każda metoda samopoznania, czy to dziennik, czy medytacja, czy właśnie cokolwiek innego, ma swój 'próg gotowości'. Poniżej tego progu robi się krzywda zamiast dobra, bo jesteś zbyt rozbita żeby sensownie przetworzyć to, co wychodzi. I myślę, że z runami jest tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może bardzo podstawowe - czy jest jakaś runa, która jest szczególnie trudna w takim kontekście kryzysowym? Pytam, bo dopiero zaczynam i nie wiem, czy są takie, przy których szczególnie trzeba uważać na interpretację w złym stanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Jolanta_M To nie jest złe pytanie, ale trochę odwraca perspektywę. Sama runa rzadko jest 'trudna' w sensie absolutnym - trudna staje się w zestawieniu z konkretnym stanem i konkretnym pytaniem. Hagalaz losowana przez osobę w spokoju to jedno. Ta sama runa w środku kryzysu może nakręcić spiralę. Problem nie leży w runie, leży w gotowości osoby, która ją odczytuje.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Shangie Rozumiem, ale czy to nie jest trochę wymijające? Bo jeśli każda runa może być trudna w złym stanie, to skąd w ogóle mam wiedzieć, kiedy jestem w 'dobrym' stanie do losowania?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Do tego co pisze Jolanta_M - ja mam prosta zasade, moze troche naiwna ale działa: jeśli sadze ze runa 'musi' cos powiedzieć - to nie losuje. Jesli moge sie zatrzymac i nie wiedziec - to losuje. To sie da sprawdzić przed, nie po.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Roch.pl To jest naprawdę konkretna wskazówka, serio. Prowadzę notatki od jakiegoś czasu i jak patrzę wstecz, to losowania, które potem wydawały mi się bezużyteczne albo 'złe', to właśnie te, przy których wchodziłam z gotową odpowiedzią. A te, przy których naprawdę byłam otwarta - dawały mi coś do myślenia nawet jeśli runa była 'neutralna'.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do wątku o terapii - bo zaczynamy trochę schodzić w stronę ogólnej techniki - zastanawiam się, czy ktoś miał doświadczenie z sytuacją, gdzie runa w procesie terapeutycznym dała temat, który okazał się za duży do samodzielnego przetworzenia? To znaczy: wyciągnęła coś, z czym bez gabinetu nie dałabyś rady.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@celestyna Tak, miałam raz coś takiego. Wylosowałam Pertho i przy próbie opisania tego w dzienniku nagle zaczęłam pisać o czymś, czego sama się nie spodziewałam - o stracie sprzed lat, której nie łączyłam z aktualną sytuacją. I to było za duże jak na wieczór z zeszytem. Na szczęście miałam umówioną wizytę za kilka dni i przyniosłam to tam.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Wandka_61 I to jest chyba najlepszy przykład tego, jak runa może 'współpracować' z terapią, ale jednocześnie pokazuje ryzyko. Gdybyś nie miała tego gabinetu - co byś zrobiła z tym, co wyszło?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Felicjan99 Szczerze - nie wiem. Pewnie zamknęłabym zeszyt i starała się nie myśleć. A to chyba nie jest lepsza opcja niż przyniesienie tego do terapeutki. Ale rozumiem, co sugerujesz - że runa może 'otworzyć drzwi' do czegoś, na co nie jesteś gotowa poza kontekstem wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

I tu wraca pytanie o to, po co w ogóle sięgasz po runy obok terapii. Bo jeśli runa może wyciągnąć coś, co wymaga profesjonalnego wsparcia - to czy nie lepiej zostawić to terapeucie? Z drugiej strony Wandka_61 pokazała, że to co wyszło przy runie, trafiło potem na sesję. Może właśnie w tym kierunek - nie zamiast, nie niezależnie, ale jako kanał, który prowadzi do gabinetu, nie od niego.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tylko że to wymaga, żebyś miała ten gabinet. A spora część osób, która pracuje z runami, nie jest na terapii - i pewnie nie będzie. I nie wiem, czy możemy mówić, że runy są okej wyłącznie dla tych, którzy mają terapeutę. To by bardzo zawężało całe to sposób...


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ważna uwaga i trochę mnie zaskoczyła, bo przez chwilę czytałam tę rozmowę z perspektywy kogoś, kto terapię traktuje jako oczywisty element układanki. A przecież większość ludzi pracujących z runami nie ma terapeuty i nie planuje mieć. Więc pytanie brzmi inaczej: czy runy są bezpieczne bez terapii, czy tylko mniej efektywne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dominisia01 To jest inne pytanie niż 'czy mogą wspierać terapię', ale dobre. Tyle że nie da się na nie odpowiedzieć jednym zdaniem. Runy bez terapii mogą działać dobrze jako praktyka refleksji - i mogą też otworzyć coś, z czym człowiek nie ma co zrobić sam. Zależy od tego, czego szukasz i jak głęboko idziesz.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Shangie A jak w ogóle wiadomo, że 'idzie się za głęboko'? Bo to chyba problem z tym, że ta granica nie jest widoczna zanim się ją przekroczy.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Jolanta_M Właśnie. I myślę, że to jest sedno całego wątku. Runy nie mają wbudowanego hamulca. Tarot zresztą też nie. Żadna metoda wróżbiarska czy refleksyjna nie powie ci 'stop, to za dużo jak na dzisiaj'. To musi przyjść od ciebie - albo od kogoś, kto cię zna.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam swoje notatki z prawie dwóch lat i jak przeglądam, kiedy losowania były trudne - to rzadko wynikało z samej runy. Częściej z tego, że zadawałam pytanie, na które naprawdę się bałam odpowiedzi. I wtedy nawet neutralna runa robiła mi się ciężka. To bardziej mój stan niż runa decydował o tym, jak to wypadało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Gienia98 Ale właśnie to potwierdza tezę o nastroju wpływającym na odczyt. Zresztą wróciłbym tu do tytułu - bo Hydromanta87 pytał na początku o wahadło i neutralność, a my już dawno wyszliśmy poza wahadło, ale to samo pytanie dotyczy run. Czy twój nastrój wpływa nie tylko na interpretację, ale na to, co losuje?


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Felicjan99 Moim zdaniem wpływa. Nie wiem jak to wytłumaczyć żeby nie brzmiało naiwnie, ale raz losowałem Hagalaz trzy razy z rzędu w przeciągu tygodnia - i każdy raz był w momencie kiedy byłem naprawdę źle. Przypadek może, ale tyle razy pod rząd to nie wiem.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Roch.pl Ja bym temu wierzyła. Mam podobne obserwacje przy innych praktykach - jak jesteś w określonym stanie, przyciągasz pewne energie albo po prostu inaczej reagujesz na to co przychodzi. Ale to znowu coś, czego nie da się udowodnić, tylko zaobserwować u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania Dominisia01 o runy bez terapii - myślę, że to zależy od tego, jak traktujesz runę. Jeśli jako wskazówkę do przemyślenia, to można bez terapeuty. Jeśli jako odpowiedź, której szukasz z desperacji - to już jest ryzyko, niezależnie od tego czy masz terapię czy nie. Terapeuta nie zmienia samej runy, zmienia to, co potem robisz z tym co wyszło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Dziewanna To ładnie powiedziane, ale mam pytanie praktyczne - jak odróżnić 'szukam wskazówki' od 'szukam potwierdzenia z desperacji' w środku tego momentu? Sama opisałam sytuację z Pertho - i wtedy naprawdę myślałam, że szukam wskazówki. Dopiero potem wiedziałam, że byłam w złym miejscu emocjonalnie.


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Wandka_61 Nie wiem czy jest dobry sposób na rozpoznanie tego w czasie rzeczywistym. U mnie działa pytanie przed losowaniem: 'czy mogę przyjąć odpowiedź, której się nie spodziewam?' - i to nie jest pytanie retoryczne, naprawdę czekam na uczucie w ciele. Jak czuję opór - odkładam runy.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że cały czas mówimy o tym samym problemie z dwóch stron. Raz pytamy czy runy są bezpieczne bez terapeuty, raz czy terapeuta potrzebuje run. A może pytanie powinno brzmieć: co runy robią, czego terapia nie robi - i odwrotnie? Bo dopiero wtedy widać, gdzie jest sens połączenia.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Spellbound trafia w coś ważnego. Dla mnie runa daje obraz, metaforę, coś co można trzymać w głowie między sesjami. Terapeuta daje relację i kontekst. To nie są zamienniki. Ale wracając do własnego pytania z początku - nadal nie wiem, jak utrzymać neutralność przy losowaniu, jeśli temat jest emocjonalnie nabity. Czy to w ogóle możliwe?


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@jarzyna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Neutralność przy losowaniu to trochę mit, szczerze mówiąc. Nigdy nie losujemy z absolutnie czystego miejsca - zawsze mamy jakiś kontekst, nastrój, oczekiwanie. Pytanie nie brzmi 'jak być neutralnym' tylko 'jak nie pozwolić, żeby twój stan zdominował interpretację'. A to się robi przez to, co opisywała Dziewanna - przez zatrzymanie się przed, a nie przez udawanie że nic nie czujesz.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: