...i właśnie dlatego oddech jest dla mnie ważniejszy niż runa którą trzymam. Dagaz, Ansuz, cokolwiek - jak oddech nie idzie, to nic nie idzie. Zastanawiam się czy ktoś tu próbował synchronizować wdech/wydech z samym kształtem runy? Znaczy, wyobrażać sobie że "rysujesz" ją w głowie na wydechu?
O, to jest coś co ja robilem przez jakiś czas! Dosłownie wyobrażałem sobie że rysuję runę oddechem, jeden gest na wdech, drugi na wydech. Z Dagaz to nawet miało sens bo ona jest symetryczna i jakby sama się do tego prosi. Ale szczerze? po jakimś czasie zacząłem się bardziej skupiać na rysowaniu niż na samej ciszy Wyszło z tego ćwicznie graficzne a nie medytacja 😀
hmm, nie do końca. Jak zaczniesz od rysowania to zostaniesz na poziomie umysłu analitycznego i stamtad trudno zejść głębiej. To klasyczny błąd - angażujesz lewą półkulę w moment kiedy powinna odpoczywać. Lepiej zacząć od czystego oddechu i dopiiero potem puścić runę jako obraz, nie jako czynność do wykonania.
Trochę się mieszacie. Nie ma jednej "zasady podstawowej" która by tu obowiązywała. Wrenna pyta o konkretną technikę i warto sprawdzić czy ktoś ją testował dłużej, a nie od razu orzekać co angażuje którą półkulę. haha
Wracając do tego co Wrenna napisała o oddechu - ja mam wrażenie że dla mnie największy problem nie jest na poziomie techniki, tylko tego że w ogóle nie wiem kiedy "dotarłem" do korony. Znaczy, jak mam wiedzieć że coś tam się dzieje? u Ninki była ta struna, ale ja tego nie czuję. Macie jakiś sygnał ktury mówi wam że dotarliście?
O, to jest na prawdę dobre pytanie i chyba nikt go wcześniej tu nie zadał wprost. U mnie to jest takie lekkie mrowienie albo jakby delikatne pulsowanie na czubku głowy. Ale słyszałam od innych że oni mają raczej uczucie ciepła albo wręcz chłodu. albo nic konkretego ale jakies "poszerzenie". Ciekawe co inni powiedzą.
U mnie nie ma mrowienia. Raczej taki moment kiedy myśli nagle stają się cichsze - jakby ktoś przykrecil głośność. I to jest wlasnie mój sygnał. Nie fizyczny, bardziej jakościowy. Trudno to opisać.
a czy to mozliwe ze niektorzy wogole nie maja zadnego sygnalu fizycznego i tez to "dziala"? bo ja jak probuje to czuje tylko ze mnie nogi troche mroza i tyle, nic w glowie :/ moze robie cos zle albo mam za malo wprawy
Właśnie dlatego kontrola jest ważna. Jak nie wiesz czy efekt pochodzi z medytacji z runą czy z samego siedzenia przez 20 minut, to nie wiesz właściwie nic o metodzie. Nie mówię że to nie działa, mowie że bez porównania z sesjami "bez runy" nie mozesz wyciągnąć żadnych wnioskow.
no cóż, mam notatki z jakichś kilkudziesięciu sesji i dokładnie to robiłam - porównywałam. Serio. I musze powiedzieć że roznica jest, ale nie jest dramatyczna i nie jest stala. Zależy od dnia, od runy, od tego co robiłam wcześniej. Immortela ma rację że bez takiego porównania to tylko wrażenie.
Ten problem z Ansuz jest częsty. To runa komunikacji, przekazu, i jak ją bierzesz do pracy wyciszającej to część ludzi dostaje efekt odwrotny do zamierzonego, właśnie dlatego że ona aktywuje a nie uspokaja. Nie mówię że źle, mówię że to nie jest neutralna runa do pracy z koroną jeśli zależy ci na ciszy.
no właśnie tak jak Pogodnica mówi, ja tez to odczuwam z Ansuz - ona jakby otwiera gardło i glowe ale nie wycisza tylko rozświetla. Inna energia niz Dagaz. a Stasio jak tam twoje eksperymenty teraz idą, bo troszkę zgubiłam wątek co w końcu postanowiłeś z tą runą w ręku? 😛
To ciekawe co Stasio mówi o runiie leżącej na stole - jakby sam dystans fizyczny zmieniał coś w nastawieniu. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie o tej granicy między "pracą z runą" a "byciem przy runiee". Jak trzymasz w dloni to jakos podświadomie czekasz na jakiś znak z niej, a jak lezy to po prostu jest.
hej, mam pytanie trochę z boku tej dyskusji - wy w ogóle zawsze używacie jednej runy do medytacji na koronę czy próbowaliście kilku naraz? Bo czytałem gdzieś że można ułożyć małe "pole" z run wokół siebie i niewiem czy to ma sens czy to już przesada
No ale z tym polem to nie jest takie proste jak Pogodnica mówi - znam osoby które właśnie przez ułożenie Sowulo i Dagaz razem w pewnej odległości od siebie wchodziły w bardzo ciekawe stany, bardziej niż z jedną runą. Tyle że to wymaga jakiejs praktyki, żeby nie wyjść z sesji z głową pelna hałasu zamiast ciszy. Glifomistrz, jak długo w ogole pracujesz z runami?
Wracajac do wątku Stasia i tego "niewiem czy to runa czy lepsze dni" - to jest dokładnie ten problem z anegdotycznym podejsciem do własnych doswiadczen. Arkana mówiła że ma notatki i robi porównania, i to jedyna sensowna droga. Bez tego kręcimy się w kółko i każda interpretacja jest równie dobra.
A co z Dagaz konkretnie - Pogodnica i Arkana mówiły rozne rzeczy o tym jak dziala przy pracy z koroan. Mam wrażenie że każda z was ma inne doświadczenie z tą samą runą. to jest ciekawe samo w sobie, bo sugeruje że runa nie działa "obiektywnie" tylko przez filtr osoby.
wlasnie to co Pogodnica mowi - mi też Dagaz zawsze kojarzy sie bardziej z takim "otwarciem drzwi" niz z wyciszeniem. Jak siedzę z nią przy koronie to jest jakby granica między jednym stanem a drgim, a nie spokój sam w sobie. Ansuz z kolei rzeczywiscie jest głosna w środku. Stasio, a ty którą w ogóle teraz testujesz, bo zgubiłma?
O, Sowulo przy koronie to ciekawa decyzja. Ona jest bardziej słoneczna, energetyzująca - ja bym jej nie użyła do głębokiej ciszy, ale może do takiego stanu czujności, przebudzenia. Jak to u ciebie wygląda Stasio - bardziej aktywny czy raczej spokojny stan podczas tych sesji?
a wiecie, mam pytanie do tych co mówią o Sowulo przy koronie - czy to nie jest trochę niezgodne z logiką tej czakry? Korona to raczej cisza, transcendencja, wyjście poza osobowe. Sowulo jest dynamiczna, kierunkowa, ma wolę. Czy nie pracujecie wlasciwie przeciwko sobie?
hmm, dokładnie! Właśnie dlatego wolę testować sam niż ślepo iść za schematami. stasio, a na jak dlugo robisz sesję z Sowulo? Bo mi się wydaje że ona może mieć inne dzialanie przy 10 minutach a inne przy 30+.
ojejej, to pytanie o czas trwania jest ważne i zwykle pomijane. Praca z konkretną runą przy konkretnym ośrodku energetycznym to nie jest coś co daje ten sam efekt niezależnie od długości. Krótka sesja to tylko otwarcie kontaktu, dłuższa to już coś innego. Ale nie wiem czy dłużej znaczy lepiej - zależy co chcesz osiągnąć.
Ojej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że wszyscy mówią o medytacji z runą jakby to było jedno doświadczenie, a ja mam wrażenie że to jednak kilka różnych rzeczy w zależności od osoby. Bo ja jak siadam z runą to bardziej robię coś w rodzaju rozmowy z nią niż medytacji. Czy to się w ogóle mieści w tym co tu omawiаcie czy zupełnie inny temat? 🙂
no dobra, wracam do tego co pisałam wcześniej bo chyba nie do końca się wyraziłam ta "rozmowa" z runa to u mnie wygląda tak że siedzę, mam runę przed sobą albo w ręku i po prostu... patrzę. i jakby coś się między nami dzieje, jakiś dialog bez słów. ale Runomira pisze że to wlasnie jest wejście w głębszy stan. hm. nie wiem, bo u mnie to raczej pozostaje na poziomie tego dialogu i nie wiem jak to "zostawić za soba" żeby pójść dalej. jak wy to robicie?
to pytanie Fluorytki jest w sumie kluczowe dla całej tej rozmowy. bo ten moment przejścia - od kontaktu z runą do właściwej ciszy - to nie jest coś co się poprostu "robi". to przychodzi albo nie przychodzi. mnie czasem pomaga że jak już "powiedziałam" runie co chciałam, to odkładam ją i zamykam oczy. sam gest fizyczny pomaga głowie przejść dalej
czytam to i zastanawiam sie - czy jak się dopiero zaczyna to wogóle ma sens próbować tej głębszej ciszy czy raczej zostać przy tym dialogu co Fluorytka opisuje? bo jak dla mnie ta romzowa z runą to juz duzo, nie wiem czy mam na razie "wychodzić poza" 🙁
wracając do pytania Guslarza o czas sesji z Sowulo - u mnie to wychodzi tak ze robię zazwyczaj z 20 minut, ale nie nastawiam zegara, po prostu jak czuję że "skończyłem" to kończę. nie mam wrażenia żeby czas był tu kluczowy, ważniejszy jest moment kiedy skupienie stabilizuje się i przestaje skakać. przy Sowulo to bywa szybciej niż przy innych runach, ale nie wiem czy to ona czy po prostu jestem bardziej skupiony bo ją znam lepiej
