Mam takie pytanie do wszystkich, którzy pracują z runami od dłuższego czasu - czy kiedykolwiek czuliście rónżicę między pracą z nową, ładnie wydaną książką o runach a starą, postrzępioną edycją z lat 80 albo wcześniejszą? Bo ja ostatnio trafiłem na pewien egzemplarz "Futhark" Edredsa Thorssona z pierwszego wydania ,i coś mi się tam wydaję... ale nie chcę od razu sugerować, żeby najpierw inni powiedzieli co myślą. Mam też jedno konkretne pytanie na boku: czy w ogóle wierzycie że fizyczny nośnik tekstu morze mieć jakąś energię, czy to już za daleko idące? 😀
O tak, zdecydowanie czuć różnicę! Mam stary zbiór run odziedziczony po znajomej i jak go biorę do ręki to jest coś... jakby był cieplejszy niż reszta moich ksiazek. Może to głupie ale tak to odczuwam. Nowe edycje są ładniejsze wizualnie ale jakoś takie puste w srodku, jakby druk był druk i tyle. A ta stara ma taką fakturę stron, pachnie inaczej i nie wiem, może to tylko skojarzenia, ale przy niej łatwiej mi się skupić na rozważaniu znaczeń run. hehe
no to pytanie jaka energia, skąd i dlaczego akurat stara ksiązka miałaby mieć jej więcej? Fizycznie to jest papier, klej i atrament. Jeśli ktoś używał tej ksiazki intensywnie przez lata, to może mieć własne skojarzenia i projekcje, ale to nie jest "energia ksiązki", to jest wasza własna psychika. Nie mówię że doświadczenia są nieprawdziwe, ale mam prolem z przypisywaniem tego starym edycjom jako takim.
Wiesz, przypomniała mi się historia z pewnym antywkariatem w Krakowie, gdzie spędziłem kiedyś dobre dwie godziny przegladajac stare niemieckie opracowania o runach. Były tam egzemplarze z lat 30. 40. trochę pozniejsze. i powiem wam, że były między nimi takie, przy których czułem się jakoś nieswojo, a inne jakby zapraszały do czytania. to może być oczywiście stan zachowania ,zapach, tysiąc innych rzeczy. Ale jest też inna kwestia - kto i w jakim celu używał danej książki. Historia właściciela chyba ma jakieś znaczenie, nie?
Hej,a czy to nie jest tak ze stara ksiazka poprostu ma za soba wiecej lat "kontaktu" z ludzmi ktorzy sie runami interesowali? Mam takie przeczucie ze moze chodzic o cos w stylu jak z kamieniami, ze jak ktos dlugo z czyms pracuje to zostawia jakis slad. Czy to ma sens? Pytam bo sam dopiero zaczynam sie interesowac runami i troche mi brakuje bazy.
dobry punkt Lel87 W tradycjach magicznych jest coś takiego jak pojęcie "wrażenia" albo po angielsku "imprint" - że przedmioty mogą przechowywać pewien ładunek zwiazany z intensywnoscia ich użytkowania. To nie jest naukowo udowodnione, jasna sprawa, ale w wielu systemach magicznych traktuje się to poważnie. Pytanie jest jednak inne - czy ma to znaczenie dla nauki run? Czy ta energia czemukolwiek sluzy, czy tylko jest milym poczuciem?
Przepraszam że wchodzę z boku ale mam konkretne pytanie do wszystkich co czują tę "energię" starych książek - da się to jakoś opisać dokładniej? Bo np. co czujecie, w dłoniach, w głowie, skojarzenie emocjonalne? Pytam serio, nie ironicznie, bo sama mam wrażenia przy pewnych przedmiotach ale zawsze mi trudno to zdefiniować bez wpadania w zbyt metaforyczny opis. :>
Okej, to ma sens jako opis. Nie twierdzę że to nie istnieje jako doświadczenie, po prostu się zastanawiam czy nie jest to kwestia skupienia i skojarzeń, które ta stara ksiazka wywołuje bo wygląda "poważnie". Trochę jak efekt placebo ale dla uwagi.
Ojej, a ja nigdy o tym nie myślałam w ten sposób! Mam jedną starą ksiazkę o tarocie (nie runach, ale podobna sprawa chyba?) po babci i zawsze mi się przy niej inaczej pracowało. Teraz myślę ze może to jest właśnie to o czym piszecie. Ale wracajac do run - czy ktos wie czy jest jakas roznica między konkretnymi wydawnictwami jeśli chodzi o treść? Może te starsze edycje po prostu mają inną treść, więcej oryginlanych źródeł, i stad ta różnica w pracy?
A czy ktoś wie gdzie wogóle można szukać tych starszych wydań? antykwariaty to oczywiste, ale czy jest jakas platforma online gdzie to ma sens? allegro raczej kiepskie do szukania czegoś konkretnego.
nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli stara ksiazka ma jakąs energię poprzednich właścicieli, to czy to nie jest problem? Może ktoś tej ksiazki używał w złych celach albo po prostu był bardzo negatywną osobą. Czy wtedy ta "energia" nie byłaby zła? Jak sie to w ogóle sprawdza zanim się kupi taką starą ksiakę?
Energetykę starych ksiazek można też odczytać numerologicznie przez datę wydania! Rok publikacji ma swoją wibrację i to może tłumaczyć dlaczego jedne wydania lepiej "działają" niż inne. Pierwsze wydanie Futhark Thorssona to 1984, czyli rok z sumą cyfr 22, a to jest jedna z mistrzowskich liczb. Przypadek? Wątpię 🙂
no dobrze, ta numerologia roku wydania to już troche za duzo jak dla mnie. Rok wydania zalezy od tego kiedy wydawnictwo miało okienko produkcyjne, nie od żadnych wibracji. Ale samo pytanie o energetykę starych ksiazek jest sensowne, tylko trzeba je zadać inaczej - co sprawia że konkretna ksiazka lepiej służy do pracy? I tu odpowiedź jest prosta: jakość tresci plus to ile razy była faktycznie używana do pracy, nie lezala na półce.
Wracając do tego co pisała Wierzchoslawaa o cieple w dloniach - zastanawiam sie czy to nie jest po prostu fizyczne. Stare ksiazki maja inną fakturę okladki, inny papier, inny zapach. To wszystko działa na zmysły i może wywołać określony stan skupienia. Czym to się różni od zapachu kadzidła który też "przestraja" na inną falę?
no i proszę, hmm ale czy nie trochę za szybko to upraszczamy? bo jak mowicie ze to tylko zmysly i skojarzenia, to co z sytuacjami kiedy ktos bierze do reki ksiazke po raz pierwszy, nie wiedzac nic o niej, i tez czuje cos konkretnego? nie kazdy odczuwa "powage" nowej-starej ksiazki, tylko niektore konkretne egzemplarze. to nie pasuje do teorii ze to samo skupienie.
Mnie ten watek ze zmysłami bardzo przekonuje, ale mam dodac coś z innej strony. Kiedyś trafiłem na bardzo ładnie wydaną, nową reprintową edycję pewnej pracy o runach, wszystko eleganckie, twarda oprawa, dobry papier. I ta ksiazka kompletnie u mnie nie żyła. Mogło to być dlatego że była za "czysta", za nowa ale mogło też być dlatego że reprint był skrócony i zbiedniały w stosunku do oryginału. Nie wiem jak oddzielić jedno od drugiego.
To jest bardzo trafna obserwacja i dotyka czegoś ważnego. Przy starszych wydaniach Thorssona, Gundarssona czy Paxsnoa mamy często do czynienia z tekstem ktury był pisany dla wąskiej społeczności praktyków, nie dla rynku wydawniczego. Ta gęstość intencji jest wyczuwalna na poziomie samego tekstu, jeszcze zanim zaczniemy rozmawiać o energetyce jako takiej. Reprint często traci właśnie tę warstwę bo redaktor "poprawia" pod masowego czytelnika.
a czy ktoś probowal porównać konkretne fragmenty starego i nowego wydania tej samej ksiazki? tzn. żeby zobaczyc czy zmiany są duże czy to tylko uczuucie ze jest inaczej
ojej, czyli te zmiany w tekście są na prawdę mierzalne, nie tylko odczuwalne! To mnie trochę uspokaja bo zawsze miałam poczucie ze może to tylko moja wyobraźnia kiedy mowie ze "stara ksiazka ma inną energię". A tu się okazuje ze może poprostu ma inny tekst 🙂
ale właśnie to mnie zastanawia - jeśli to jest kwestia tekstu a nie energii to po co w ogóle szukać starych wydań? Wystarczyłoby znaleźć nieocenzurowane, pierwotne tłumaczenie. Czy to drugie wydanie coś by zmieniło jeśli tekst jest identyczny?
ojejku, trochę patrzę na tę dyskusję z boku i mam wrażenie że mówimy o dwóch różnych rzeczach jednocześnie i to nas kręci w kolko. Jedno to pytanie czy stare wydanie ma lepszy tekst - i tu odpowiedź jest po prostu: sprawdź konkretnie. Drugie to pytanie czy sam fizyczny egzemplarz z historią ma jakiś ładunek poza tekstem - i to jest już osobna dyskusja z osobnymi argumentami. Warto je rozdzielić żeby w ogóle dojść do czegoś.
słuchajcie, przepraszam ze wchodzę ale mam pytanie podstawowe - skąd wiadomo że Thorsson zmieniał tekst dla rynku, a nie dlatego że po prostu zmienił zdanie albo że się pomylił w pierwszym wydaniu? bo jak ktos pisze że "upraszczał pod masowego czytelnika" to skąd to wiadomo, czy to jest gdzieś napisane?
a ja się zastanawiam czy to co piszecie o energetyce ksiazek nie dotyczy też samego pomieszczenia gdzie ta ksiazka stoi. Mam jedno miejsce w mieszkaniu gdzie trzymam wszystkie materiały do pracy i samo wejście tam już mnie przestraja. I tam tez stoi moja stara ksiazka o symbolice, nie runach konkretnie, ale podobna sprawa. Czy ktoś świadomie organizuje taką przestrzeń? xD
no wlasnie to co napisałam na końcu mnie samą zastanawia - czy pomieszczenie gdzie trzymasz stare ksiązki "wchłania" jakos ich energię, czy to działa odwrotnie. Bo u mnie to chyba tak ze ksiazki zmieniaja miejsce, a nie miejsce ksiazki. Albo oba naraz? xD
ojoj, to z tym pomieszczeniem to ciekawy kierunek ale trochę się boje że za bardzo odbijamy od tematu. Pytanie Froena było o stare wydania ksiazek, a my już jesteśśmy przy tym jakie szafy mamy w domu. Zostawię tylko jedno: jeśli pomieszczenie ma "energie" to pytanie jest czy ona pochodzi od obiektów które tam trzymasz, czy od samego miejsca, czy od twojej włanej koncentracji i nawyków które tam praktykujesz To trzy zupełnie różne rzeczy i nie powinniśmy ich mieszać.
ale Froen - jak sie mowi "kotwica" i "wzorzec skupienia" to brzmi juz bardziej jak NLP niz runy 🙂 nie ze to zle, ale czy to nie jest troche inne wyjasnienie od tego ze stara ksiazka "ma energie"? bo NLP to juz zupelnie inna bajka
a wracajac do tego co Franciszka74 pytala wczesniej - czy gdyby tekst byl identycnzy, to stare wydanie cos by zmienilo - to mam takie pytanie praktyczne. czy ktos z was kiedys pracowal z kserokoipą albo skanem starego wydania? bo to by chyba odpowiedzialo na pytanie czy chodzi o tekst czy o fizyczny obiekt
