Hej, chciałem poruszyć temat który mnie ostatnio mocno nurtuje. chodzi o galdry, czyli śpiew runiczny, i to czy głośne wymawianie ma jakiś realny efekt w porównaniu do szeptania albo w ogóle recytowania w myślach. Probowalem różnych podejść i szczerze mam mieszane odczucia. Przy glosnym śpiewaniu czuję jakby wiekszy "ladunek" energetyczny w ciele, coś wibruje, ale nie wiem czy to nie jest po prostu efekt samej wibracji dźwiękowej a nie magia jako taka. Ktoś ma jakieś doświadceznia albo źródła na ten temat? Bo w necie jest tego mało i często sprzeczne informacje
O, dobry temat! Ja pracuję z runami od jakichś 3 lat i mam wyrobione zdanie - głośne galdry robią ZUPEŁNIE coś innego niż szept. Przy głośnym śpiewie czuję jak całe ciało wchodzi w rezonans, serio, jakby każda kość brzmiała. Przy szeptaniu jest bardziej... wewnętrznie, intymniej, ale ciężej utrzymać skupienie. Zależy też bardzo od runy bo Thurisaz np. kompletnie nie działa u mnie szeptem, a Isa wręcz przeciwnie - szeptem jest silniejsza. co wy na to?
Hmm, Monisia, ale skąd wiesz ze jedna runa "działa" a inna nie przy danej metodzie? Mam na mysli jakis konkretny wyznacznik czy to czysto subiektywne odczucie? Bo o ile rozumiem ze wibracja ciała przy glosnym spiewie to sprawa fizyczna - dosłownie faluje powietrze i ciało - to juz to ze Isa "silniejsza" szeptem brzmi dla mnie jak coś czego nie da się zweryfikowac
dobrze że ktoś w końcu poruzsył kwestie metody a nie tylko "co znaczy runa X". Co do galdrow - historycznie mamy poświadczenia obu form. W sagach nordyckich mamy opisy glosnego spiewu, niemal krzyku w trakcie rytualow, ale też wzmianki o cichu i skupieniu. Pytanie czy w ogóle oddzielamy tu efekt akustyczny od intencji. Bo moim zdaniem INTENCJA jest nośnikiem, dźwięk jest tylko wehikułem. Głośne galdr może wzmacniać skupienie przez samą pracę ciała,ale ktoś o silnej koncentracji osiągnie to samo szeptem lub myślą. To dlatego eksperci rzadko muszą krzyczeć 🙂
Ja bym jeszcze dodała jeden aspekt który chyba wszyscy pomijają - praktyczność. Galdry na głos to poprostu nie zawsze możliwe. Mieszkasz z rodziną, sąsiadami, nie możesz się wydzierać o północy żeby "wzmocnić Thurisaz". Przez lata szeptania wypracowałam technike która mi odpowiada i szczerze mówiąc nie czuję żeby efekty były gorsze. Może po prostu każdy musi znaleźć swój sposób?
Ooo Serafinka ma rację co do praktyczności ale ja jednak uważam ze głośne jest silniejsze i nie ma co do tego dyskusji. Wibracja dźwięku pobudza czakry gardłowe i to automatycznie wzmacnia moc rytuału. czakra gardłowa to centrum ekspresji i mocy twórczej więc logiczne jest ze używanie głosu fizycznie aktywuje te centrum co przeklada się na silniejszy efekt magiczny
Chciałym wrócić do podstaw bo dyskusja trochę poszła w stronę ogólnej energetyki. Galdry w tradycji nordyckiej to była przede wszystkim praktyka fonetyczna - dźwięk miał konkretna moc bo był rozumiany jako bezpośrednie wcielenie siły runy. Termin "galdr" pochodzi od czasownika oznaczającego właśnie śpiew lub krzyk. To nie był szept. Natomiast późniejsze tradycje runicze, szczególnie te XIX i XX wieczne, mocno przebudowały tę praktyke i dodały element wewnętrznej medytacji. Pytanie brzmi: z którą tradycją pracujecie? Bo to zmienia ocenę "skutecznśoci" 😛
po części tak, ale to nie znaczy że mieszanie jest dowolne i że wszystko jest tak samo dobre. Jezeli ktoś twierdzi że praktykuje historyczne nordyckie galdry i robi to szeptem - to jest po prostu nieścisłość. Natomiast jeżeli ktoś mówi "mam własną praktykę inspirowaną runami i szept mi odpowiada" - to jest uczciwe i do tego nie mam zastrzeżeń. Slowa maja znaczenie
Czytam tę dyskusję i mam takie spostrzeżenie - wy wszyscy zakładacie że metoda (głośno/cicho) jest jedyną zmienną. A co z przygotowaniem, porą, materiałem z którego są runy, stanem skupienia przed rytuałem? W mojej praktyce te czynniki razem wzięte mają dużo większe znaczenie niż sama kwestia głośności. Robiłam eksperymenty: zmęczona i rozbita mogę krzyczeć ile chcę - nic. Skupiona i przygotowana szept wystarczy
o,ten wątek ze Sowilo i słońcem mnie interesuje! Jak to właściwie działa? Czy chodzi o to żeby śpiewać galdr na zewnątrz skierowanym do słońca, czy można też w środku jeśli jest słoneczny dzień? Bo nie zawszę da się wyjść na dwór i stać z wyciągniętymi rękami bez świadków haha
Zatrzymajcie się chwilę - mamy tu dwa oddzielne wątki które się zlepiają: jeden to głośno vs szept przy galdrach ogólnie, drugi to Sowilo i energia słoneczna. To są różne pytania. przy okazji: "pobieranie energii słonecznej" przez galdry to koncept który jest bardzo nowy, nie ma żadnego historycznego oparcia w tradycji nordyckiej. Skąd to się wzięło? Ktoś zna źródło?
okej, Swietpelk - a czy galdr Sowilo na głos to wogóle ma sens robić w pomieszczeniu? bo jak rozumiem słońce to kwestia kluczowa przy tej runie, ale nie zawsze można wyjść na zewnątrz... pytam serio bo nie mam dużo przestrzeni
no właśnie,ten wątek Sowilo mnie wciągnął bardziej niż całe "głośno vs szeptem" xD bo tu jest realny przykład gdzie metoda może mieć znaczenie ze wzlgędu na kontekst, nie tylko głośność. jak śpiewasz galdr słonecznej runy o trzeciej w nocy w piwnicy to trochę bez sensu bez względu na to czy głośno czy nie ,prawda?
a to ciekawe, wracając do oryginalnego pytania Kartomanta52 bo trochę odpłynęliśmy - głośno vs szeptem. moje obserwacje po kilku latach: różnica jest realna ale nie tam gdzie większość myśli. nie chodzi o "moc" w sensie intensywności, chodzi o co innego w twoim umyśle uruchamiają te dwie metody. głośny galdr wyciąga cię na zewnątrz, szept cofa do środka. to dwie rozne prace
to co pisze Pandora ma sens ale chce dodac kontekst historyczny bo mysle ze jest tu istotny w tradycji nordyckiej rozróżnienie nie szło po linii głośno/cicho tylko po linii: galdr (śpiew, wokaliza, zwykle publiczna lub rytualna) vs sedr/inne praktyki które były bardziej medytacyjne i wewnętrzne. Więc podział istniał, ale kryteria były inne niż głośność haha
hej, moze głupie pytanie ale jestem tu nowy w temacie run. te galdry to są konkretne słowa czy można śpiewać samą nazwę runy? bo gdzieś czytałem że wystarczy "Sowilo, Sowilo, Sowilo" a gdzie indziej że to muszą być całe zdania lub strofy. coś mnie myli
mam wrażenie ze w tej dyskusji cały czas ktoś mówi "historycznie" a ktoś inny "u mnie działa" i te dwie ścieżki mijają się bez kontaktu. morze warto powiedzieć wprost: jeśli chodzi o rekonstrukcję historyczną to Radzimir i Serafinka mają rację. jeśli chodzi o to co DZIAŁA w praktyce tu i teraz - to sprawdź sam i notuj. te odpowiedzi mogą być różne
a nie jest tak że wlasnie te dwa podejścia mogą prowadzić do różnych wyników? znaczy, jeśli ktoś wierzy że historyczna metoda jest "właściwa" to może mu lepiej wychodzić bo jest bardziej zaangażowany, a komuś innemu działa nowoczesna wersja bo w to wierzy. czy to nie jest trochę kwestia przekonania?
ojej, czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak dużo tu wiedy! ale mam pytanko praktyczne - jak w ogóle zacząć z galdrami jeśli nie ma się doświadczenia z runami? czy lepiej zacząć od cichego żeby nie "zrobić czegoś źle"? przepraszam jeśli to naiwne
dobra to skoro Agatowa wspomniała o Thurisaz - to jest ta runa o kturej czytałem ze jest "niebezpieczna"? bo widziałem takie osttrzeżenia w kilku miejscach i teraz już nie wiem czy to prawda czy straszenie nowicjuszy
Thurisaz nie jest niebezpieczna w sensie doslownym, ale to runa bardzo... konkretna w działaniu. jeśli ktoś jej użyje bez zastanowienia co chce osiągnąć, to poprostu dostanie bardzo bezzpośrednią energię bez żadnego filtra. nie magia voodoo, nie przzywołanie czegoś złego, po prostu nie dla kogoś kto nie wie po co jej sięga
ojejku, chwila, bo wróćmy do meritum zanim za bardzo wejdziemy w "które runy są bezpieczne". pandora wcześniej powiedziała coś o tym ze głośno vs szeptem uruchamia inne rzeczy w głowie a nie tylko inną "moc". to mnie ciekawi bardziej niż ostrzeżenia przy Thurisaz. Pandora, mozesz rozwinac? bo mam wrażenie ze to był najciekawszy punkt w całej dyskusji a wszyscy go pominęli
to co mówi Pandora gryzie się trochę z moją praktyką bo ja właśnie przy Sowilo śpiewam głośno i jednocześnie próbję być bardzo "do wewnątrz". daje radę to połączyć,ale wymaga wprawy. może to dlatego niektórzy mówią ze galdr wymaga ćwiczenia a nie tylko znajomości słów?
hej, trochę z boku - czytam ten wątek i mam pytanie może naiwne, ale serio. te galdry to mają działać przez dźwięk jako taki, czy przez to co myślimy podczas śpiewania? bo jeśli to drugie to szeptem czy głośno nie robi chyba różnicy
czyli rozumiem ze jeśli chodzi o to fizyczne i psychologiczne działanie to głośno wygrywa? bo więcej wibracji, więcej efektu transu? czy to zbyt proste wnioskowanie
ojej, tyle informacji naraz 🙂 ale właśnie takich rzeczy mi brakowało - tego rozróżnienia że coś może być logiczne i działać, ale nie musi być historyczne. to chyba odpowiada na moje wcześniejsze pytanie. dziękuję Radzimir i wszystkim,naprawdę!
hej, może odezwę się bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i jedno mi nie daje spokoju. mówicie o galdrach i Sowilo jako o pobieraniu energii słonecznej - ale czy to nie jest trochę jak... ładowanie telefonu? tzn. czy jest jakiś limit ile tej energii można wziąć albo czy można "przedawkować"? przepraszam jeśli to glupie pytanie, zupelnie nie jestem w temacie
