Cześć wszystkim, chciałem zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo wciąga - czy ktoś z was łączy pracę z runami z medytacją, a konkretnie z pracą nad czakrą korony? Bo ja od jakiegoś czasu próbuję to łączyć i mam mieszane odczucia. Zaczęło się od tego, że podczas jednej z medytacji skupiałem się na koronie i intuicyjnie wyciągnąłem Ansuz - runę związaną z komunikacją, boskim przekazem, Odynem. i jakoś to zagrało, ale nie wiem czy to przypadek czy coś więcej. ktoś ma podobne doświadczenia? Interesuje mnie szczególnie czy runy mogą wzmacniać skupienie podczas medytacji nad najwyższym ośrodkiem energetycznym, czy to morze za bardzo rozpraszać zamiast pomagać.
To całkiem ciekawy wątek bo rzadko kto tu łączy runy z czakrami. Muszę jednak od razu zaznaczyć - runy to system nordycki,czakry to system hinduski i te dwa porządki nie są ze soba kompatybilne na poziomie tradycji. Można je łączyć ,ale to zawsze będzie eklektyzm, nie żadna "prawdziwa" nauka. Powiedz mi więcej o tym jak to praktycznie wygladalo - czy Ansuz rzucałeś przed medytacją, w trakcie, czy może tylko trzymałeś w ręce? Bo technika ma tu znaczenie.
No i wlasnie Pogodnica dotknęła czegoś ważnego, bo ja przez dlugi czas też byłam przekonana, że nie wolno mieszac systemów i że to jakieś bluźnierstwo wobec tradycji runicznych haha. a potem zaczęłam eksperymentować i powiem wam tyle - podczas skupienia na koronie runa Gebo działa na mnie kompletnie inaczej niż kiedy pracuję z nią w zwykłym kontekście wróżbiarskim. Jakby ta sama runa otwierała inne drzwi. Nie twierdzę że to "prawdziwa magia nordycka", ale coś tam się dzieje w głowie i to jest interesujące. Stasio, a Ansuz wylosowałeś czy wybrałeś intuicyjnie patrząc na kamienie?
O, właśnie to mnie też ciekawi! Ja zazwyczaj losuję bo myślę że wtedy runa "trafia" a nie ja ją wybieram, ale może przy medytacji lepiej jest świadomie wybrać tę która pasuje do intencji? Np. jeśli chcemy pracować z koroną to może od razu sięgamy po Ansuz albo Raidho? Ktoś to testtował w jakiś systematyczny sposób?
oho, ja tam nie jest przekonana do tej calej systematycznosci w medytacji z runami bo medytacja to nie rownanie matmeatyczne 🙂 Ale rozumie pytanie. Z mojego doświadczenia z czakrami - jak pracuje nad koroną to potrzebuje ciszy i pustki w glowie,a jak trzymam runę w ręce to zamiast pustki mam w głowie obrazy i skojarzenia z tą runą. więc dla mnie runy przy medytacji koronowej bardziej przeszkadzają niż pomagają. choc moze to kwestia wprawy?
Hm, a ja mam zupełnie inne doświadczenie niż Wiciokrzew. Kiedy trzymam Ansuz podczas medytacji to te obrazy i skojarzenia to NIE jest rozproszenie - to jest wlasnie wrota. Coś jakby runa dawała kierunek tej ciszy, jakby ją ogniskowała. Trudno mi to opisać słowami,ale to nie jest tak że myślę o runie, raczej że runa jest jak kanał. Choć rozumiem że każdy inaczej.
Powiem wam szczerze, to co opisujecie to jest zwykły efekt placebo plus autosugestia. trzymasz w rece kamyk z wyrytym znakiem i twój mozg sam generuje "głębsze" doznania bo sie tego spodziewasz. To nie jest zarzut, medytacja z punktem skupienia działa ale nie dlatego ze runa ma moc - działa bo dajesz mózgowi kotwice. Moglibyscie rownierz trzymac zwykly kamyk i efekt byłby podobny
a wiecie, to ma sens - lewa ręka to ręka przyjmująca, wiec trzymanie runy w lewej podczas pracy z koroną jest spójne energetycznie. Pytanie tylko czy Ansuz to najlepsza runa do pracy z tym ośrodkiem. Mnie zawsze bardziej ciągnęło w stronę Mannaz przy koronie - runa człowieka, połączenia mikrokosmosu z makrokosmosem. Albo Sowulo, bo to runa słońca i wyższego Ja. Co wy na to?
Cikeawe to co mówicie o przypisywaniu run do czakr. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakiś ustalony system przypisań run do czakr, czy każdy robi to intuicyjnie? Bo widzę że różnie podchodzicie do tego który znak pasuje do korony i zastanawiam się czy to nie jest zbyt subiektywne żeby było użyteczne.
Nie ma żadnego "ustalonego" systemu, bo runy i czakry to dwa różne systemy z różnych kultur i nikt w tradycji nordyckiej nie siedział i nie przypisywał ów do czakr To co widzicie w internecie albo w nowych książkach to czyjaś prywatna synkretyczna propozycja, nie żadna starożytna wiedza. mówię to bez złośliwości, ale warto wiedzieć co się robi - eklektyk to eklektyk, to jest ok, ale nie wmawiajmy sobie że to przekazana tradycja. 😉
hmm, no ale jeśli nie ma żadnych wskazówek to od czego zacząć?? Nie każdy jest w stanie sam wypracować cały system. Ja np. korzystałem z jakiejś książki która przypisywała Ansuz do korony wlasnie i teraz nie wiem czy to co stosowałem przez ostatnie miesiące to jakaś pomieszana ściema czy ma to jednak jakiś sens. To frustrujące że nie ma żadnego punktu oparcia.
Właściwie to co mówi Krystynka ma sens, ale mam jedno ale - jeśli ktoś nie odróżnia swojego eksperymentu od tradycji, to za jakiś czas może zacząć nauczać innych "starożytnego przypisania run do czakr" i tak się te mity rodzą i mnożą. Widziałam to już tyle razy. Nie mówię że ktokolwiek tutaj tak robi, ale warto mieć świadomość.
Mam pytanie praktyczne, żeby nie ugrzęznąć za bardzo w teorii - Stasio, napisałeś że masz "mieszane odczucia". Co konkretnie nie zagrało? Bo z opisu wynika że sesja była ok. Czy chodzi o to że nie wiesz jak ocenić efekty, czy o coś konkretnego co się wydarzyło albo nie wydarzyło podczas tej medytacji?
To co opisujesz z tym ciążącym focusem brzmi jak zwykłe przestymulowanie. Kiedy medytacja nad koroną idzie dobrze to obiekt skupienia (runa, oddech, mantra) schodzi w tło, a świadomość się rozszerza. Jeśli zamiast tego zaczynam analizować obiekt skupienia, to znak że albo za mało odpocząłam przed sesją, albo wybrałam zbyt "intensywny" obiekt. Ansuz jest bardzo "mówiąca", aktywna - może właśnie dlatego czasem przyciąga za dużo uwagi. Spróbuj z czymś spokojniejszym, np. Isa - runa ciszy, bezruchu, skupienia. Ciekawa jestem czy to zmieni dynamikę. 🙁
Ok, to może spróbuję opisać dokładniej to "ciążące skupienie" bo kilka osób pyta. To nie jest tak że medytacja była zepsuta od poczatku. Pierwsze może 15 minut szło dobrze, runa była po prostu w ręce, czułem jej ciężar i tekturę kamienia. Problem zaczął się kiedy próbowałem przenieść uwagę na korone - zamiast skupienia na górze głowy, cała uwaga wracala do runy, do jej kształtu, do tego co "powinna" znaczyć. I wtedy zamiast otwierania był rodzaj mentalnego korkowania.
Właśnie to miałam na myśli. Obiekt skupienia zaczął ci konkurować z celem medytacji zamiast go wspierać. Mam pytanie - czy próbowałeś w pewnym momencie po prostu odłożyć runę i sprawdzić czy stan się zmienił? Bo to byłoby najprostsze ćwiczenie diagnostyczne.
ojejku, no widzi sie, ja to własnie dlatego mowilam o tej ciszy i pustce 🙂 Jak sie daje sobie za dużo punktow skupienia naraz to glowa sie gubi i zamiast medytowac zaczyna mentalnie bawic sie tym co trzyma. runa w rece, korona w glowie, jeszcze sens runy w podswiadomosci - to juz sa trzy rzeczy jednoczesnie i dla wiekszosci to za duzo.
Ale pocekajcie, bo tu się trochę nie zgadzam. Wiciokrzew mówi o trzech równoległych obiektach uwagi, a ja bym to inaczej rozłożyła. Runa w ręce i czakra w głowie to NIE muszą być dwa oddzielne punkty skupienia jeśli traktujesz to jak jeden przepływ. Mnie pomaga wyobrażenie że runa jest dolnym biegunem a korona górnym i między nimi jest coś jak struna. Wtedy to jest jedna linia, nie dwa obiekty.
O, to jest bardzo podobne do tego co ja robię. Ten obraz struny albo kolumny jest dla mnie kluczowy. Chociaż u mnie to bardziej jak słup światła niż struna. Ninka a co kiedy ta "struna" się urywa w trakcie? Bo mnie to czasem spottyka gdzieś w połowie sesji i nie wiem czy wracać do poczatku czy kontynuować.
Hej, trochę się zgubilem w tej dyskusji bo jestem nowy w temacie run. Mam konkretne pytanie: czy do tej pracy z koroną naprawdę potrzeba fizycznego kamienia z runą, czy można po prostu wyobrażać sobie znak? kamieni jeszcze nie mam a chciałbym spróbować tej techniki z tą struną co Ninka opisuje.
Dobre pytanie i szczera odpowiedź: nie ma tu jednej zasady. Fizyczny przedmiot angażuje inaczej niż wizualizacja bo masz realne odczucie dotykowe, ciężar, temperaturę kamienia. To zakotwicza uwagę skuteczniej u osób które mają "uciekającą" koncentracje. Ale wizualizacja runy może być równie warotsciowa dla kogoś kto ma silną wyobraźnię przestrzenną. Musisz sprawdzić co u ciebie działa, nie ma drogi na skróty. 🙂
Dagaz to runa która wygląda jak dwie trójkąty złączone bokami,trochę jak klepsydra albo symbol nieskończoności ale w pionie. Symbolizuje przebudzenie,próg, moment przejścia między ciemnością a światłem. I dlatego wielu ludzi łączy ją z koroną, bo ta czakra też jest o przekraczaniu pewnej granicy, o dostępie do czegoś co jest "poza". Ale Glifomistrz, zanim zaczniesz od konkretnej runy, może najpierw popatrz po prostu na wszystkie znaki i sprawdź który cię przyciąga? To da ci więcej niż czyjaś teoria.
I znowu wracamy do tego samego miejsca - Dagaz jako "runa korony" to nie jest żadna tradycja, to jest czyjaś propozycja interpretacyjna którą ktoś inny podchwycił i teraz krąży jako fakt. rozumiem że intuicja jest ważna, Runomira ma rację że własne odczucie do znaku jest wartościowe ale prosze nie podawaj tego Glifomistrz jako ustalona wiedze bo ona nią nie jest.
Wracając do Stasia i jego problemu z "korkowym" skupieniem - mam wrażenie że nikt jeszcze nie zapytał o jeden ważny szczegół: w jakim stanie emocjonalnym zaczynałeś te sesje gdzie szło gorzej? Bo u mnie różnica między "runa pomaga" a "runa przeszkadza" często jest po prostu kwestią tego ile mam w głowie przed medytacją. Jak przychodzę naładowana myślami, to każdy dodatkowy obiekt skupienia staje się nowym ogniskiem dla gadającej głowy
To jest bardzo częste nieporozumienie i warto to powiedzieć wprost: medytacja wyciszająca a medytacja z konkretną intencją i obiektem to dwie różne rzeczy. jak idziesz z koroną i runą na naładowanej głowie to to nie jest czas odpoczynku, to jest praca wymagająca skupienia którego właśnie nie masz. Lepiej wtedy zacząć od zwykłego oddechu, dać sobie 20 minut wyciszenia, a dopiero potem jeśli masz ochotę sięgnąć po runę.
Ojej, to jest taka ważna uwaga, dziękuję! ja też cały czas myślałam że mogę brać się za medytację z czakrami od razu jak mi jest źle i nic nie wychodziło. to moze dlatgo. A ile mniej więcej trwa to "wstępne wyciszenie" które Cynamonka opisuje? Czy to musi być dokładnie 20 minut czy to jest umowne?
Mam wrazenie że w calej tej dyskusji o Ansuz i Dagaz przy koronie pomijamy jeden aspekt - oddech. Ja jak pracuję z koroną to wlasnie głęboki, powolny oddech jest tym co faktycznie "otwiera" górę głowy, a runa jest raczej stabilizatorem, takim kotwiczącym punktem żebym nie odpłynęła za daleko. Czy ktoś próbował połączyć dźwięk i rune zamiast tylko wizualizację i dotyk? Bo mnie śpiewanie lub nucenie przy trzymaniu runy dało zupełnie inny efekt.
