A wracając do tego co pisał Talizman wcześniej o tych pięciu ciągnieniach w dwie tygodnie - mam podobnie i szczerze mówiąc po każdym ciągnieniu czuję się gorzej a nie lepiej. Czy to jest normalne? Czy runy mogą w jakiś sposób wzmacniać to napięcie?
Tak, przyznaję. Ale jak nie ciągnę to i tak myślę o tym cały czas, więc runy są jakby... nie wiem, sposobem żeby to jakoś ustrukturyzować? Chociaż widzę że to nie działa tak jak chciałem.
To pytanie które zadałaś, Celestynko, - 'po co ciągnę' - siedzi mi w głowie od chwili kiedy je napisałaś. I chyba odpowiedź jest taka że ciągnę bo nie umiem siedziec w niepewności. Ale to nie jest odpowiedź na to co chcę wiedziec, prawda?
Ja mam dokładnie to samo co Talizman. Niepewność jest nie do zniesienia i ciągnienie jest jakby... działaniem. Robię coś. Tylko że potem mam wynik który też nie daje pewności i koło się zamyka. Czy ktoś w ogóle miał moment gdzie runy powiedziały coś tak wyraźnie że ta niepewność faktycznie zniknęła?
Mogę się wtrącić? Bo ten układ który opisuje Mandragora - Kenaz, Hagalaz, Ehwaz - mi coś mówi intuicyjnie. Kenaz to też ogień, świadomość, może nawet pożądanie. I wtedy ten Hagalaz to może być właśnie to napięcie które jest kiedy coś bardzo chcesz ale nie możesz tego kontrolować. Czy tak można to czytać?
Ten głos który słyszysz, Mandragoro, jest ważny. To jest właśnie ta granica między interpretacją a projekcją. I myślę że wszyscy w tym wątku mamy z tym problem - Talizman, Rafalek, ty - bo pytamy o kogoś kogo bardzo chcemy 'mieć' w pewnym sensie. A runy nie lubią gdy je szantażujemy życzeniem.
To co napisała Irga - 'szantażujemy życzeniem' - to jest mocne i chyba prawdziwe. Bo ja teraz patrze na swoje trzy runy które ciągnąłem wcześniej i myślę czy kiedykolwiek byłem uczciwy w intencji. Może ciągnąłem żeby usłyszec to co chce, a nie żeby zobaczyc to co jest.
Och, dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, naprawdę. Czytam od samego początku i to jest dla mnie bardzo ważne bo ja też mam podobną sytuację tylko że pracuję z tarotem a nie runami. I to co pisze Irga o szantażowaniu życzeniem - to jest coś co chcę sobie zapisać. Czy w runach jest jakaś konkretna runa która pomaga w tej uczciwości wobec siebie?
Wracajac do Talizamna i jego run - Ansuz, Laguz, Jera - bo myśle że ta interpretacja którą sam zaproponował była naprawde niezła. Tylko chce zapytać: na których pozycjach były te runy w układzie? Bo jeśli to był układ liniowy to kolejność ma znaczenie i zmienia jak je czytamy razem.
dobra, czyli klasyczny układ liniowy trójkowy. W takim razie Ansuz na przeszłości to jest ciekawe - to runa komunikacji, głosu, może też prawdy. Coś między wami było powiedziane? Albo właśnie nie powiedziane i o to chodzi?
To jest właśnie ten moment który opisywała Irga - nie możesz wiedzieć czy to projekcja dopóki nie zapytasz kogoś z zewnątrz. Dlatego warto opisywać układy tu, bo jak sam interpretujesz to zazwyczaj idzie w kierunku tego czego chcesz. Laguz na teraźniejszości - to dużo mówi. Co ty sam z tym czujesz?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy Laguz na pozycji teraźniejszości dla kogoś kogo się kocha może też oznaczać że ta druga osoba coś ukrywa? Nie złośliwie, ale po prostu nie umie tego wyrazić? Mam podobny przypadek i cały czas zastanawiam się czy on czuje ale nie mówi czy po prostu nic nie czuje.
To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że odpowiedź jest prosta choć nieprzyjemna - jeśli nie wiesz dla którego pytania ciągniesz, to nie ciągnij. Runy odpowiadają na pytanie które zadajesz, ale jeśli sama nie wiesz co pytasz, układ też będzie rozmyty. Wyniknie z tego coś co można czytać na tysiąc sposobów.
Słuchajcie, a czy nie jest tak że runy i tak 'wybierają' odpowiedź na to pytanie które jest najgłębsze, bez względu na to co świadomie pytamy? Mam wrażenie że to jak z snami - przychodzi to co ważne, nie to co zaplanowane.
Wracając do układu Talizmana - Ansuz, Laguz, Jera - to ta trzecia runa mnie bardzo ciekawi. Jera to cykl, żniwa, to co dojrzewa w swoim czasie. Na pozycji przyszłości to brzmi jak 'będzie, ale nie teraz'. Talizman, jak ty to odbierasz?
I to jest odpowiedź na pytanie Rafalka z wcześniej - czy runy dają pewność. Jera jako przyszłość w kontekście uczuć to jeden z bardziej 'otwartych' wyników jakie można dostać. Nie zamknięty, ale i nie gwarantujący nic konkretnego. Dojrzewanie może iść w każdą stronę.
To jest trochę frustrujące jak to tak opisujecie. Bo co z tego mam? Siedzę z układem, patrzę na runy i na końcu słyszę że 'czas pokaże'. To mi może powiedzieć każdy bez żadnych run. Chyba czegoś nie rozumiem w tym całym podejściu.
Ja chyba robiłem układ żeby zrozumieć, ale szczerze to gdzieś w środku liczyłem że mi powie 'tak działaj'. I teraz jak patrzę na Jera to nie wiem co z tym zroić. Czekać na co konkretnie?
Ale jak to rozumieć dosłownie? Że Talizman powinien coś zrobić, np. wyznać uczucia, żeby Jera miała sens? Czy to runa mówi mu żeby działał?
A wracając do tego co mówiłem wcześniej - może właśnie dlatego Jera wyszła, że na poziomie głębszym Talizman wie że nie zasiał wystarczająco i układ to pokazuje? Nie jako rozkaz, ale jako odbicie.
Właśnie to mnie też zastanawia. Talizman, gdybyś dostał zamiast Jery np. Thurisaz na przyszłości, to jak byś to odebrał? Pytam bo zastanawiam się czy wynik wpłynął na twoje myślenie czy tylko potwierdził coś co już czułeś.
To co właśnie powiedziałeś Talizmanie jest bardzo uczciwe i rzadkie. Większość ludzi nie przyznaje się do tego że wynik ich uspokoił a potem dopiero szukają uzasadnienia. Ale uwaga - to że wynik cię uspokoił nie znaczy że jest zły. Może po prostu był odpowiedni.
Czytam to i myślę że mam dokładnie ten sam problem. Jak mam układ który mi się nie podoba, to zacznam szukać 'innej interpretacji'. Czy to jest normalne i czy runy na to pozwalają?
Ja mam pytanie może trochę z innej beczki - czy jak ktoś robi układ dla uczuć niedostępnych, to powinien w ogóle mówić tej osobie że to robił? Bo ja bym się chyba bała że to jakoś wpłynie na relację.
Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo mi dała. Szczególnie to rozróżnienie Celestynki między pytaniem do runy a pytaniem do siebie - to coś co zabieram ze sobą. Talizman, trzymam kciuki, naprawdę.
Dobra, to co Brygida napisała mnie trochę zatrzymało. Ja naprawdę nie wiem czy zasiałem, czy nie. Jak mam to ocenić od srodka? Bo z zewnatrz patrząc - rozmawiamy, jest ok, ale nic specjalnego. Może to jest właśnie ten brak siewu o którym pisała Saturnella?
Ja mam pytanie bo trochę się gubię - czy jak Jera opisuje mechanizm przyczynowo-skutkowy, to czy ona mówi o przeszłości czy o tym co ma dopiero nadejść? Bo czytałam różnie i nie wiem jak ją umieścić w układzie jeśli stoi na pozycji przyszłości.
