Forum

Asystent AI
Runy podczas chorob...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy podczas choroby - czy pracować z nimi gdy jesteśmy niedobrze

Strona 1 / 4

Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Hej, mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy pracujecie z runami kiedy jesteście chorzy, przeziębieni, osłabieni? Bo słyszałam od różnych osób dwie skrajne opinie - jedni mówią że wtedy runy mogą działać intensywniej bo nasze filtry są osłabione, a drudzy że w ogóle nie należy tego robić. Sama ostatnio byłam mocno przeziębiona i miałam w ręce kilka run i jakoś czułam się dziwnie, nie wiem czy to gorączka czy coś faktycznie się działo. I przy okazji - słyszę gdzieś o dwóch sieciach energetycznych, czym one się w ogóle różnią i które są bardziej niebezpieczne podczas pracy z runami? Może ktoś to rozjaśni bo kompletnie nie wiem o czym mówić gdy to pojawia się w różnych tekstach.


Odpowiedz
201 odpowiedzi
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Też słyszałam te sprzeczne opinie i szczerze nie wiem co o tym myśleć. Ale to z tymi sieciami energetycznymi - o czym dokładnie mówisz? Bo ja nie kojarzę żeby w kontekście run mówiło się o jakichś dwóch sieciach. Skąd to wyczytałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

No właśnie mnie też to zastanawia co to za sieci. Sam dopiero zaczynam z runami i jeszcze nie trafiłem na takie pojęcie. Natomiast co do choroby - raz próbowałem ciągnąć runy kiedy miałem grypę i trzy razy z rzędu wylosowałem Hagalaz. Przypadek? Nie wiem, ale zrezygnowałem wtedy z dalszej pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Tymek89 Hagalaz trzy razy pod rząd podczas choroby to nie jest przypadek, to system ci mówi żebyś odpuścił. Co do zasady ogólnej - praca z runami podczas choroby ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę wiesz co robisz. Osłabione ciało to osłabiona granica między tobą a tym co przyciągasz. Nie zawsze to działa intensywniej na twoją korzyść. Często działa intensywniej po prostu.


Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Anastazy56 a możesz rozwinąć co masz na myśli mówiąc 'działa intensywniej po prostu'? Bo to brzmi trochę niepokojąco. Czy chodzi o to że możemy przyciągnąć coś czego nie chcemy, czy raczej o to że sami jesteśmy bardziej podatni na wpływ energii run?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę swoje trzy grosze bo to akurat temat który mnie interesuje z perspektywy bioenergii. Kiedy jesteśmy chorzy, nasze pole energetyczne jest dosłownie podziurawione - i nie mówię tu o metaforze. Choroba fizyczna zawsze ma swój odpowiednik w polu. Runy mogą wtedy wchodzić głębiej niż byśmy chcieli, bo nie ma normalnej ochrony. Pytanie do Anastazego - czy mówisz o tym samym zjawisku czy o czymś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Hazel74 Tak, mówimy o tym samym, choć ty opisujesz to przez pryzmat bioenergetyki a ja przez doświadczenie z samymi runami. Pole jest otwarte, granice rozluźnione. Hagalaz czy Nauthiz w takim stanie mogą przykleić się do człowieka zamiast po prostu dać komunikat. I to jest problem.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Zaraz zaraz, bo ja jestem z tych co lubią pytać o dowody. Jak runa może się 'przykleić'? Mówimy o kawałku drewna albo kamienia z wyrytym symbolem. Nie kwestionuję że ludzie mają różne doświadczenia, ale to zdanie trochę mnie zatrzymało. Co to znaczy w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Orlikowa Wiem że to brzmi dziwnie z zewnątrz. Sama kiedyś byłam sceptyczna. Chodzi o to że podczas rytuału czy wróżby uruchamiasz pewne wzorce energetyczne - i jeśli twoje pole jest osłabione, te wzorce mogą zostać z tobą dłużej niż powinny. Jak masz katar i wychodzisz na deszcz to bardziej ryzykujesz niż zdrowy człowiek. Analogia uproszczona, ale jakoś to tłumaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i szczerze - trochę mnie to przeraża. Ja niedawno bawiłam się runami znajomej kiedy byłam chora i nic złego mi się nie stało. Znaczy nie pamiętam żebym coś czuła. Czy to znaczy że nic się nie dzieje, czy że po prostu nie jestem wrażliwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Marylka Też bym chciała wiedzieć jak to rozpoznać. Bo ja generalnie mam problem z odczuwaniem czegokolwiek podczas pracy z runami i nie wiem czy to dobrze czy źle. Może ktoś powie jak w ogóle poznać że jesteśmy wystarczająco sprawni energetycznie żeby bezpiecznie pracować?


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@kunegunda80)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się bo ta rozmowa poszła w ciekawy kierunek. Nie znam run tak dobrze jak tarot, ale w tarocie jest podobna zasada - silne emocje i osłabiony stan fizyczny wpływają na odczyt. Często mówi się że wtedy karty dają odpowiedzi bardziej o aktualnym stanie niż o przyszłości. Czy z runami jest podobnie? To znaczy czy chory człowiek będzie ciągał runy które mówią o chorobie, bo jego energia na tym skupiona?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Kunegunda80 To jest ciekawe pytanie, bo u mnie właśnie tak wyglądało - ta Hagalaz mogła po prostu opisywać mój stan a nie przepowiadać cokolwiek. Ale nie jestem na tyle zaawansowany żeby to rozróżnić. Jak to rozpoznać w odczycie?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do pytania o te dwie sieci energetyczne - domyślam się że chodzi o siatkę Hartmanna i siatkę Curry'ego. To są geobiologiczne siatki elektromagnetyczne ziemi. Hartmanna biegnie mniej więcej co dwa metry z północy na południe i ze wschodu na zachód, Curry'ego jest skośna. Ich przecięcia, zwłaszcza przy przecięciu obu siatek naraz, to tak zwane geopatyczne strefy. I tutaj jest związek z twoim pytaniem - praca z runami w takim miejscu podczas choroby to naprawdę nie jest dobry pomysł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Anastazy56 Ok, czyli te sieci to nie jest coś magicznego w sensie ezoterycznym, tylko dosłownie strefy na ziemi? I które z nich są groźniejsze - Hartmanna czy Curry'ego? Bo słyszałam że jedno z przecięć jest gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przecięcia Curry'ego są uważane za bardziej intensywne. Ale najgorsze jest tak zwane czarne węzły - gdzie obie siatki krzyżują się jednocześnie. Tam naprawdę nie należy długo siedzieć, a już na pewno nie prowadzić pracy energetycznej w osłabionym stanie. Przy okazji - czy wiesz gdzie w swoim mieszkaniu te linie przebiegają?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to miałam na myśli wcześniej i cieszę się że Anastazy to rozwinął. Dodam że podczas choroby jesteśmy bardziej podatni na wpływ tych stref. Zdrowy człowiek może siedzieć na przecięciu i nic nie poczuć. Chory może mieć znacznie silniejszą reakcję. Pytanie do autorki wątku - gdzie siedziałaś kiedy pracowałaś z runami będąc przeziębiona? Czy to było zawsze w tym samym miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, sieci Hartmanna i Curry'ego kojarzę, to przynajmniej jest jakaś koncepcja którą można sprawdzić. Ale nadal mam wątpliwość - czy jest jakaś metoda żeby zlokalizować te linie w domu bez wzywania specjalisty? Wahacze, różdżki? Bo rozumiem że to może mieć sens jeśli spędzamy dużo czasu w jednym miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Orlikowa Różdżka radiestezyjna albo wahadło to podstawowe metody. Sam używam wahadła i powiem szczerze że po jakimś czasie można wyczuć te miejsca. Ale wracając do tematu - czy te sieci mają bezpośredni wpływ na wróżenie runami? Bo nie jestem pewien czy to nie jest mieszanie dwóch różnych rzeczy. Anastazy - jak to rozumiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i powiem jedno - to nie są dwie różne rzeczy do rozdzielenia. Każda praca energetyczna jest wrażliwa na środowisko w którym się odbywa. Czy to runy, rytuał, tarot - wszystko to reaguje na miejsca geopatyczne. Byłam kiedyś u osoby która regularnie pracowała z runami na przecięciu obu siatek i miała regularnie nieprzewidywalne odczyty, nieproporcjonalnie ciemne, mimo że sytuacja na to nie wskazywała. Jak tylko przeniosła pracę w inne miejsce, wszystko wróciło do normy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Magicwoman Czekaj, mówiłaś że byłaś u osoby która regularnie pracowała w miejscu geopatycznym - co się z nią działo? Bo urwałaś w połowie myśli i bardzo chcę wiedzieć jak to się skończyło.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Salomejka.pl No tak, przepraszam że urwałam. Ta osoba miała permanentne problemy z koncentracją podczas odczytów, runy dawały chaotyczne, niespójne komunikaty, a ona sama skarżyła się na chroniczne zmęczenie po każdej sesji. Dopiero kiedy zrobiłyśmy badanie radiestezyjne jej mieszkania okazało się że stolik do wróżenia stał dosłownie na czarnym węźle. Przestawiłyśmy go o metr i różnica była natychmiastowa. Mówię o tym dlatego że choroba i złe miejsce to podwójne ryzyko - to się kumuluje.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Hej, a ja mam pytanie może naiwne - czy to w ogóle możliwe żeby ktoś wyczuł taki węzeł sam, bez różdżki ani wahadła? Czytałem że niektórzy po prostu wiedzą że jakieś miejsce jest 'nie tak'. Czy to jest realne czy raczej autosugestia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Tymek89 Jak najbardziej realne. Zwierzęta to robią instynktownie - koty szukają węzłów, psy ich unikają. Człowiek też może mieć taką wrażliwość, ale zazwyczaj ją stłumił. Objawy mogą być banalne - nie możesz zasnąć w konkretnym miejscu, czujesz się nieswojo przy biurku mimo że wydaje się wygodne, w jednym kącie pokoju zawsze jest jakoś nieprzyjemnie. Pytanie do ciebie - masz jakieś takie miejsce w domu?


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Hazel74 O matko, właśnie to co napisałaś o kącie pokoju - mam jedno takie miejsce gdzie nigdy nie siadam dobrowolnie i zawsze tłumaczyłem to sobie że to przez przeciąg. A wahadło mam, nigdy nie używałem, może czas to zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, wchodzę z innej strony bo ta dyskusja mnie trochę wciąga mimo sceptycyzmu. Jeśli przyjmiemy że sieci Hartmanna i Curry'ego istnieją i mają wpływ - to czy choroba faktycznie zwiększa podatność na te miejsca, czy to tylko korelacja? Bo może po prostu chory człowiek jest bardziej skłonny do przypisywania sobie złego samopoczucia czemukolwiek co jest w pobliżu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Orlikowa To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie odpowiedzi opartej na badaniach, bo takich badań po prostu nie ma w głównym nurcie. Natomiast z praktyki powiem tyle - obserwowałem to zjawisko u wielu różnych ludzi w różnych kontekstach i wzorzec jest zbyt powtarzalny żeby zbywać go koincydencją. Ale masz rację że sama subiektywna obserwacja to za mało. Rozumiem wątpliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do swojego pierwotnego pytania bo trochę zgubiłam wątek. Rozumiem już czym są sieci Hartmanna i Curry'ego. Ale co to konkretnie znaczy dla kogoś kto jest chory i chce pracować z runami? Czy chodzi o to żeby sprawdzić miejsce, poczekać aż wyzdrowiejemy, czy jeszcze coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@kunegunda80)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze mówiąc mam wrażenie że ta dyskusja rozdzieliła się na dwa tematy - czy w ogóle pracować z runami podczas choroby, i gdzie to robić. Czy ktoś może by te dwie rzeczy zebrał razem? Bo dla początkujących jak ja to zaczyna być trochę przytłaczające.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Kunegunda80 Mnie to samo zastanawia. Czytam to wszystko i nie wiem czy mam się bać czy nie. Jeszcze nawet porządnie nie zaczęłam z runami a już słyszę o czarnych węzłach i przyklejaniu się energii. Może ktoś powie po prostu - dla kogoś zupełnie na początku drogi, co jest realnym zagrożeniem a co jest raczej dla bardziej zaawansowanych?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Alinka Rozumiem że to przytłaczające. Ale uczciwa odpowiedź jest taka - na początku drogi ryzyko jest mniejsze, bo też mniejsza jest twoja interakcja energetyczna z runami. Im głębiej wchodzisz w praktykę, tym bardziej te rzeczy zaczynają mieć znaczenie. Dla kogoś kto dopiero zaczyna i jest chory - polecam po prostu odpocząć i wrócić do run kiedy będzie lepiej. Nie dlatego że grozi katastrofa, ale dlatego że i tak odczyt będzie zaburzony.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Anastazego - wspomniałeś wcześniej o czarnych węzłach gdzie obie siatki się przecinają. Jak duży jest taki węzeł? Mam na myśli czy to jest punkt dosłownie kilka centymetrów, czy strefa kilkudziesięciu centymetrów? Bo jeśli metr za małym, to ile trzeba się odsunąć żeby być bezpiecznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Jaroslaw75 Klasyczna radiestezja mówi że strefa oddziaływania węzła to od kilkudziesięciu centymetrów do metra w każdą stronę. Ale to zależy od intensywności miejsca - niektóre są silniejsze. Ogólna zasada to odsunąć się minimum metr, a jeśli masz wahadło - sprawdzić do kiedy wskazuje negatywną reakcję. Sam jak badam przestrzeń, to szukam miejsca gdzie wahadło przechodzi do neutralnego ruchu.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam takie głupie pytanie - czy te sieci są stałe czy się przesuwają? Bo czytałam gdzieś że coś tam z porami roku albo księżycem. Czy miejsce które jest bezpieczne dziś, będzie bezpieczne za miesiąc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Marylka To nie jest głupie pytanie. Siatki są zasadniczo stałe jeśli chodzi o układ, ale ich intensywność może się zmieniać. Mówi się o wpływie faz księżyca, aktywności słonecznej, a nawet pory roku. Są radiestyści którzy twierdzą że w czasie pełni i nowiu przecięcia są aktywniejsze. Nie wiem na ile to sprawdzone, ale widziałam opisy takich obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę bo jestem tu trochę z innej bajki, ale to wszystko mnie zastanowiło. Ja w ogóle nie wiedziałam że ziemia ma jakieś siatki. Znaczy słyszałam o liniach ley, to jest to samo czy co innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Stefciaa Linie ley to inna koncepcja, znacznie bardziej znana i znacznie mniej precyzyjna w opisie. Linie ley to rzekome połączenia między miejscami mocy - Stonehenge, stare kościoły, wzgórza. Siatki Hartmanna i Curry'ego to coś bardziej szczegółowego - regularna geometria która pokrywa dosłownie każde miejsce na ziemi, nie tylko specjalne punkty. Różne tradycje, różne podejście do tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno konkretne pytanie do wszystkich - czy ktoś z was faktycznie doświadczył czegoś nieprzyjemnego podczas pracy z runami w czasie choroby? Nie teorii, nie słyszałam że, tylko własne doświadczenie? Bo chcę wiedzieć jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Lunarna Ja raz. Miałem angię i mimo to robiłem odczyt bo bardzo chciałem wiedzieć jak potoczą się pewne sprawy. Po sesji przez dwa dni czułem się jakby ktoś podkręcił mi gorączkę. Mogło to być samo w sobie zaostrzenie choroby, ale timing był dla mnie zbyt dokładny. Od tamtej pory podczas choroby nie pracuję z niczym.


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za tę odpowiedź, bo to jest właśnie to czego szukałam na początku wątku - konkretne doświadczenia. Mam podobne wrażenie że podczas jednej z prób kiedy byłam przeziębiona coś mi nie siedziało po odczycie, ale myślałam że to tylko w głowie. Widocznie nie tylko ja.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Syriusza bardzo do mnie trafia. Też miałam takie wrażenie po jednej sesji - byłam wtedy trochę przeziębiona, nic poważnego, a po odczycie czułam się dziwnie opróżniona. Ale teraz zastanawiam się - czy to na pewno były runy, czy może po prostu choroba zrobiła swoje? Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Lunarna Właśnie to jest trudne do rozróżnienia i nie będę udawać że mam pewną odpowiedź. Ale jest jedna rzecz na którą zwracam uwagę - jeśli osłabienie przyszło natychmiast po sesji, a nie narastało przez kilka godzin, to raczej nie jest samo zaostrzenie choroby. Choroba tak nie działa. Natychmiastowe odczucie opróżnienia po kontakcie z runami to inny mechanizm.


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Anastazy56 A co dokładnie znaczy 'opróżnienie'? Bo nie bardzo rozumiem co tu się fizycznie dzieje. Runy to kawałki kamienia albo drewna - jak one mogą coś wyczerpać?


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Tymek89 No właśnie to jest pytanie które wymaga trochę szerszego wyjaśnienia. Myśl o tym nie jak o samych przedmiotach, ale o tym co uruchamiasz kiedy z nimi pracujesz. Runy to dla wielu z nas otwarcie kanału uwagi i intencji. A to kosztuje energię - zawsze, ale gdy jesteś zdrowy masz z czego dać. Gdy jesteś chory, ten zasób jest już zajęty przez walkę ciała z chorobą.


Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Hazel74 Okej, to ma jakiś sens nawet z nieezoteryczynego punktu widzenia - skupienie uwagi męczy, a chory człowiek ma mniejsze zasoby poznawcze. Ale czy runy robią coś więcej niż skupianie uwagi? Bo jeśli nie, to to samo dotyczyłoby czytania trudnej książki.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Orlikowa Dobra, to jest uczciwe porównanie. Różnica jest taka - czytając książkę ty absorbujujesz informacje. Pracując z runami otwierasz się na przepływ w obie strony. Przynajmniej tak to czuję po wielu latach praktyki. To trochę jak różnica między patrzeniem przez okno a otwieraniem drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Podoba mi się to porównanie z drzwiami. I właśnie to chyba czułam - że coś weszło albo wyszło bez mojej kontroli. Ale mam pytanie - czy to znaczy że runy zawsze działają tak dwukierunkowo, czy to zależy od sposobu pracy? Bo ja robiłam tylko prosty odczyt, nie żaden rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@kunegunda80)
Połączone: 1 rok temu

Ja się tu zastanawiam nad czymś innym - czy prosty odczyt i rytuał to faktycznie tak różne poziomy 'otwarcia'? Bo nigdy nie byłam pewna gdzie przebiega ta granica. Dla mnie ciągnięcie run z woreczka z intencją pytania to już jakaś forma rytuału, tylko uproszczona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Kunegunda80 Masz rację że granica jest płynna. Ale w praktyce chodzi chyba o głębokość intencji i czas trwania kontaktu. Odczyt można zrobić szybko, prawie mechanicznie. Rytuał wymaga dłuższego utrzymania stanu skupienia i otwartości. Im dłużej jesteś w tym stanie kiedy jesteś chory, tym więcej to kosztuje.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Okay, ale wróćmy do konkretów bo się trochę zgubiłam. Syriusza zapytała na początku o sieci - Hartmanna i Curry'ego. Rozumiem że to ważne dla miejsca pracy. Ale te sieci plus osłabienie podczas choroby plus głębokość rytuału - to są trzy różne zmienne. Czy ktoś wie czy one na siebie nachodzą? Znaczy czy chory człowiek w złym miejscu to podwójne ryzyko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Alinka Tak, to są osobne zmienne które się sumują. Zdrowy człowiek w węźle Hartmanna - niekoniecznie poczuje coś złego. Chory człowiek w węźle Hartmanna - jego obniżona odporność energetyczna sprawia że absorpcja jest silniejsza. A chory człowiek robiący głęboki odczyt w węźle - to jest sytuacja gdzie bym powiedział: odłóż runy na później.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@stefciaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że znowu się wtrącam, ale co to znaczy 'odporność energetyczna'? To jest coś co można jakoś zmierzyć, czy to tylko metafora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Stefciaa Uczciwa odpowiedź - to jest pojęcie robocze, nie ma metody naukowego pomiaru. Ale możesz myśleć o tym analogicznie do odporności immunologicznej. Nie widzisz jej bezpośrednio, ale możesz obserwować skutki jej braku. Tak samo tutaj - nie zmierzysz odporności energetycznej, ale możesz obserwować jak reagujesz na różne sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam inne pytanie - mówiliście wcześniej że sieci mogą być intensywniejsze przy pełni czy nowiu. Czy to znaczy że chory człowiek przy pełni w złym miejscu to już w ogóle kataklizm? Czy to się nie sumuje tak prosto?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Marylka Dobre pytanie i myślę że to nie jest tak liniowe. Każda z tych zmiennych ma swój ciężar, ale nie mnożą się przez siebie jak w matematyce. Pełnia może wzmocnić intensywność miejsca, ale to niekoniecznie znaczy że złe miejsce stanie się dwa razy gorsze - może po prostu bardziej odczuwalne. Dla chorego człowieka ważniejsze jest chyba unikanie węzłów niż pilnowanie kalendarza księżycowego.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: