Dobra, ale wróćmy do meritum bo trochę odpłynęliśmy. Gizelka powiedziała że poczuła ulgę przed interpretacją. I teraz się zastanawiam - czy to nie jest po prostu dowód na to że runy działają głównie na poziomie psychologicznym? Bo ta ulga to była jej odpowiedź, nie runy.
Zrobiłam ten rzut w korytarzu. Bez stołu, bez świecy, bez niczego. Siedziałam na podłodze i ciągnęłam z woreczka. I wyszło zupełnie co innego - Berkana, Wunjo, Fehu. Dosłownie trzy runy które normalnie są pozytywne. I pierwsza reakcja? Nieufność. Bo nie 'pasowały' do tego czego się spodziewałam.
To jest dokładnie to o czym mówiłam. Zanotowałaś tę nieufność? Bo to jest bardzo ciekawe samo w sobie - twój umysł był już nastawiony na potwierdzenie ciężkiej atmosfery i kiedy runy jej nie potwierdziły, zareagowałaś sceptycznie. Jak myślisz skąd to się wzięło?
To co Gizelka właśnie opisała to jest klasyczny mechanizm potwierdzenia. Szukamy tego co spójne z tym co już czujemy. Ale mam pytanie do Celestynki - jak to rozróżnić w praktyce? Bo samo zanotowanie pierwszej reakcji nie wystarczy jeśli ta reakcja jest właśnie skrzywiona przez nastrój.
Miałam. Kilka razy. I zawsze trudno mi było ocenić w tamtym momencie czy rzut był słuszny czy nie, bo dopiero z perspektywy czasu to widać. Ale o tym właśnie mówię - nie można weryfikować systemu w czasie rzeczywistym. Gizelka, mam do ciebie pytanie z innej strony. Ta ciężka atmosfera w pokoju - kiedy to zaczęłaś odczuwać? Przed tymi rzutami czy po?
To jest ważne co Gizelka mówi, bo to sugeruje że możliwe jest sprzężenie zwrotne - atmosfera wpłynęła na rzut, rzut wzmocnił odczucie atmosfery, odczucie wzmocniło interpretację. I tak w kółko. Czy ktoś ma jakiś sposób żeby to przerwać, bo mnie to interesuje też w kontekście mojej własnej praktyki.
Słyszałam o rzutach robionych dla kogoś innego właśnie po to żeby nie mieszać własnych emocji. Ale mam wątpliwość - czy runa wyciągnięta w cudzej intencji ma tę samą moc co wyciągnięta dla siebie? Nie jestem pewna jak to działa na poziomie energetycznym.
Ja nie znam się na runach ale ta dyskusja o dystansie do siebie to mnie zastanawia. Przy horoskopach mam identycznie - jak czytam o sobie to zawsze mi się wydaje że coś nie pasuje, ale jak czytam komuś to widzę to wyraznie. Cyz to normal że tak jest?
To ciekawy pomysł, ale wtedy ta osoba nie czuje atmosfery pokoju, nie wie o tych poprzednich rzutach, nie ma kontekstu. Chyba że właśnie o to chodzi - żeby kontekst nie wchodził w drogę czytaniu? Nie wiem. Mam mieszane uczucia co do tego.
Gizelka, mam do ciebie pytanie które może brzmieć dziwnie, ale zadaję je celowo. Gdyby te trzy runy z korytarza, te pozytywne, wyszły jako pierwsze - to czy ten wątek by w ogóle powstał?
Ojej, to jest naprawdę bardzo dobre pytanie. Sama się też zastanawiam bo właśnie z tego powodu chyba rzadko szukamy pomocy kiedy wszystko gra. Gizelka, jak ty na to?
I to jest może ważniejszy wniosek niż cokolwiek o samych runach. Że nasz umysł przykłada nieproporcjonalnie dużo wagi do sygnałów negatywnych. To ma nawet swoją nazwę w psychologii - efekt negatywności. Pytanie czy praktyka run pomaga z tym pracować, czy może czasem go wzmacnia?
I to jest może ważniejszy wniosek niż cokolwiek o samych runach. Że nasz umysł przykłada nieproporcjonalnie dużo wagi do sygnałów negatywnych. To ma nawet swoją nazwę w psychologii - efekt negatywności. Pytanie czy praktyka run pomaga z tym pracować, czy może wręcz ten efekt wzmacnia, bo system wróżenia z założenia szuka znaczeń i zagrożeń?
Faustynka, to jest dobre pytanie, ale mam wrażenie że trochę odchodzimy od sedna. Gizelka zaczęła od ciężkiej atmosfery w pokoju i od ruin które ją przestraszyły. Teraz mówimy o psychologii poznawczej. Ciekawe, ale - Gizelka, jak ty się teraz czujesz z tym wszystkim? Nie intelektualnie, tylko fizycznie, w tym pokoju?
Szczerze? Lżej niż na początku wątku. Ale nie wiem czy dlatego że coś się realnie zmieniło, czy dlatego że tyle osób tu rozmawiało ze mną i jakoś mnie to rozładowało. Pokój jest ten sam, nic w nim nie ruszyłam. A jednak siedzę tu teraz i nie czuję tego co czułam na początku.
To jest bardzo istotna obserwacja. Sama energie pokoju są jedną sprawą, ale stan wewnętrzny osoby która w nim przebywa to druga. Zastanawiam się czy ta 'ciężka atmosfera' nie była po prostu twoją własną energią odbitą od ścian. Masz wrażenie że to możliwe?
Przestrzeń kumuluje energie, to jest fakt. Ale wracając do run i do tego co Gizelka czuje - te Berkana, Wunjo i Fehu z korytarza to naprawdę są runy odrodzenia i nowego początku. Berkana szczególnie mówi o oczyszczeniu i nowym cyklu. Może runy już ci odpowiedziały na pytanie o pokój, tylko nie tak jak oczekiwałaś?
Tak, wydaje się bardziej wiarygodny. Zwłaszcza po tym co napisałam przed chwilą, że siedzę w tym pokoju i jest lżej. Może Berkana miała rację. Albo może właśnie ta rozmowa była tym 'nowym cyklem'. Nie wiem jak to rozdzielić.
Ale czy to musi być rozdzielone? Może właśnie tak działają runy - nie przepowiadają mechanicznie, tylko uruchamiają jakiś proces, a ten rzut był zaproszeniem do tej rozmowy? Trochę jakby pytanie o oczyszczenie pokoju samo stało się oczyszczeniem. Trochę naciągane może, ale tak mi się skojarzyło.
Mnie ta myśl Strzaski bardzo trafia. Choć mam pytanie - jeśli tak jest, to po co nam w ogóle interpretacja? Bo skoro sam akt rzutu i zastanowienia się nad nim działa, to może znaczenie konkretnych run jest wtórne? Nie wiem, może się mylę, ale to mi się w głowie kręci od kilku postów.
Patrzę na nie inaczej. Wtedy odebrałam je jako wyrok albo ostrzeżenie. Teraz myślę że może próbowały mi powiedzieć że przez tę konieczność, przez tę świadomość skończoności, mogę się odrodzić - i stąd potem Berkana. Może to był jeden ciąg, a ja urwałam go w połowie i wpadłam w panikę.
To co teraz napisałaś jest naprawdę piękne i bardzo dziękuję że to opisałaś tak szczerze, bo to chyba najlepsza lekcja z całego tego wątku. Że runy mówią pełnymi zdaniami, nie pojedynczymi słowami. Muszę to zapamiętać przy swoich odczytach bo ja też mam tendencję do wyrywania jednej runy z kontekstu i robienia z niej wyroku.
Nie znam sie na runach ale to co Gizelka opisuje czyli panika po polowie czytania, to mnie sie zdarza z horoskopami. Czytam ze coś zlego i przestaje dalej bo nie chce wiedziec. A potem sie okaze ze nastepne zdanie mówi o wyjsciu z tego. Czy to jest jakis ogolniejszy błont przy wróżbach?
