Spokojnie, papier wystarczy do odczytu. Ważne żeby nie było widać przez kartkę co jest z drugiej strony, bo wtedy nie ma sensu kłaść rysunkiem w dół. jak masz cienki papier to możesz każdą zawinąć w kolejną kartkę albo poprostu trzymać je w dłoni i losować nie patrząc.
A mnie zastanawia jeszcze jedno przy tym odczycie - czy runa przeszkody wyciągnięta odwrócona (merkstave) zmienia interpretację? Bo jeśli Hubert wyciagnie np. Isa odwrocona to czy to w ogole zmienia znaczenie tej blokady? Czy przy trójkowym układzie bierzemy pod uwagę odwrócone?
Co do dębu vs jesion - mam zestaw jesioowy od trzech lat i jeden dębowy który zrobiłem sam jakieś dwa lata temu. Różnica jest i to wyraźna, przynajmniej dla mnie. Jesion jest jakby "lżejszy" w odbiorze, bardziej komunikatywny. Dąb cięższy, badrziej ziemski. Do sprawy sądowej dałbym dąb właśnie dlatego - chodzi o zakorzenienie decyzji w rzeczywistości, o trwałość wyroku, o coś solidnego. Ale to moje odczucie po wieloletnim używaniu obu, nie reguła.
hej no ale serio nikt nie odpowiedział mi na pytanie o czas działania. Bernadetkaa napiała że runa jest jak kierunek nie jak kursor, Stanislawa że nie ma terminów, ale to nie jest odpowiedź dla kogos kto ma konkretny problem prawny i konkretny termin sądowy. Jak sprawa ma być za miesiąc to co, runy mogą co kolwiek zmienić w ciągu miesiąca?
Sluchajcie, jestem tu raczej z boku ale to pytanie Eztoeryk63 mnie troche niepokoi. bo wątek coraz bardziej brzmi jakby runy mialy być planem B albo C w prawdziwej sprawie zyciowej z terminami i konsekwencjami. Hubert napisał że ma prawnika i wie co robi od strony formalnej - ok, super. Ale jak ktoś pyta czy miesiąc wystarczy żeby runy zrobiły swoje, to gdzieś tam w tle jest pytanie "czy mogę na tym polegać" I tu powiem po prostu: nie można na tym polegać jako na metodzie z przewidywalynm wynikiem. 🙂
chcę wtrącić coś o czym rzadko się mówi w kontekście run i spraw prawnych. przez te długie tygodnie czekania na termin sądowy czlowiek jest w pewnym stanie - napięcie, bezsilność, kołatanie myśli w nocy. I to kołatanie realne wpływa na zachowanie przy każdym kontakcie z sadem, z prawnikiem, z druga stroną. Praca z runą Raido czy Tiwaz to nie jest tylko "wysyłanie energii", to też porządkowanie siebie. I ten efekt jest mierzalny, przynajmnij dla mnie. spokojniejszy człowiek podejmuje lepsze decyzje w trudnym momencie. 🙂
Dobre co Talizmanka pisze. Ja miałam sprawę kilka lat temu, nie sądową ale podobnie stresującą, i jedyna rzecz która mi realnie pomogła to właśnie to - że robiłam coś, cokolwiek, że nie byłam tylko biernym odbiorcą sytuacji. Czy runy "zadziałały magicznie" nie wiem. Ale psychicznie byłam w lepszym stanie i to miało znaczenie. 😛
czytam was i muszę powiedzieć że to co Talizmanka i Radomila piszą trafia. Bo tak szczerze to to nocne kołatanie i poczucie że nic nie mogę zrobić jest najgorsze. Zrobiłem co mogłem formalnie. I ta bezsilność jest na prawdę ciężak. Wiec nawet jeśli traktuję to jako... niewiem jak to nazwac... jakis rytual skupienia to morze już ma wartosc.
Dobrze że Hubert to sam powiedział, bo to uczciwe. Rytuał skupienia, zakotwiczenie intencji, psychologiczne sposób radzenia sobie z bezsilnością - tak, to ma sens i jest prawdziwe. Natomiast wolę żebyśmy rozmawiając o sprawach prawnych nie mieszali tego z przekonaniem że wysyłamy energię do sądu i ona zmienia bieg wydarzeń. Pierwsze jest pomocne. Drugie jest niesprawdzalne i może dawać fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Ale czy grainca między tymi dwoma jest tak ostra jak Kabalistka sugeruje? Bo jeśli stan wewnętrzny człowieka wpływa na jego dzailania, a działania wpływają na otoczenie, to może to jest właśnie ten mechanizm przez który "energia dociera"? Nie przez mistyczny portal ale przez zmianę w samym człowieku który potem inaczej działa, inaczej rozmawia, inaczej reaguje. Nie twierdzę że to jedyne wyjaśnienie ale morze nie trzeba tych dwóch rzeczy rozdzielać.
No właśnie, to jest to pytanie które mnie najbardziej kręci w tej całej dyskusji. Czy ten mechanizm "energia dociera" to jest coś mistycznego czy po prostu psychologia? Bo może to nie jest albo-albo. Stan wewnętrzny człowieka realnie zmienia jak mówimy, jak reagujemy, jak zeznajemy. to chyba nie jest kontrowersyjne nawet dla sceptyków? 🙂
Słuchajcie, chcę wrócić do czegoś konkretnego bo zgubiliśmy się trochę w tej filozofii. Hubert mówił że zrobił runy na papierze. Ktoś wcześniej pisał o drewnie jako naturalnym magazynie energii. Czy ktoś wie czy papier w ogóle jest w stanie "trzymać" intencję tak samo? Bo to nie jest błaha różnica jeśli myślimy o dłuższej pracy z nimi a nie jednorazowym odczycie.
A binde-runy to jest w ogóle coś innego niż zwykłe stawianie ruj do odczytu? Przepraszam za głupie pytanie ale dopiero zaczynam i nie chcę mieszac pojęć. bo rozumiem że odczyt to jedno, a bindě-runa to chyba aktywny amulet?
Ciekawe że nikt jeszcze nie wspomniał o czakrze splotu słonecznego w kontekście spraw prawnych i poczucia bezsilności. Bo to co Hubert opisuje, to nocne kołatanie, poczucie że nic nie mogę zrobić, to klasyczne zablokowanie tego centrum. Runy mogą działać na zewnątrz, ale jeśli wewnętrznie to jest zablokowane to jakikolwiek rytuał idzie pod prąd.
Nie, nie przytłaczacie. Czytam wszzystko i to mi pomaga skupić myśli. ta sprawa z binde-runą brzmi ciekawie ale chyba na razie za trudne dla mnie. na początek zrobię ten prosty odczyt o którym była mowa. Co do papieru, spróbuję zdobyć jakiś kawałek drewna. Mam w domu deski z półki sosnowej, to by się nadało tymczasowo?
hmm, sosna jest ok. Nie jest tak twarda strukturą jak dąb ale to żywe drewno z drzewa iglastego, ma swoją energię. Przy odczycie diagnostic to absolutnie wystarczy. zrób tak: wyrżnij równe kawałki, staraj się żeby były podobnej grubości, narysuj runy spokojnie, skupiając się przy każdej z osobna. Nie trzeba pirografu, marker wystarczy do odczytu.
hmm a mnie nurtuje takie pytanie do całej dyskusji. mówimy o odczycie diagnostycznym jako o tym co pomoze Hubertowi zobaczyć sytuację. ale sam odczyt to nie jest dzialanie, to jest tylko informacja, tak? zeby coś faktycznie przyśpieszyć to trzeba by chyba czegoś więcej? jakiegoś aktywnego rytuału, nie tylko wróżenia?
jest jeszcze jeden wymiar tej pracy który chcę dodać. Kiedy rytualizujesz intencję, to zmuszasz się do jej precyzyjnego sformułowania. "Chce zeby sprawa się skończyła dobrze" jest rozmyte. Kiedy siedzisz z runą i musisz zdecydować czy to Tiwaz (sprawiedliwość, walka z zasadami) czy Sowulo (siła własna, zwycięstwo) to pytasz siebie: o co mi tak naprawdę chodzi? I ta odpowiedź bywa cenniejsza niż sam rytuał. 🙂
O, właśnie o tym myślałam! To mi się bardzo zgadza z tym co wiem z astrologii, że moment stawiania pytania jest ważniejszy niż się wydaje. Ja jak stawiam horara to muszę dokładnie wiedzieć czego pytam, i ta precyzja już coś zmienia w mojej głowie. Hubert, a ty jeśli miałbyś teraz jednym zdaniem powiedzieć o co prosisz runy, co by to było? haha
Ciekawi mnie jedno: Tiwaz kojarzy się przede wszystkim z Tyrem i z ofiarą którą złożył, stracił rękę w wilczej paszczy. czy nie ma tu jakiegoś ciemniejszego odcienia tej runy, że sprawiedliwość będzie ale morze coś będzie kosztować? Nie chcę straszyć, po prostu pytam jak to jest interpretowane.
Dobra,to jakoś muszę to podsumować dla siebie. Tiwaz jako runa do medytacji, sosna jako materiał, odczyt diagnostyczny najpierw. I intencja: prawda ma wyjść na wierzch. To brzmi o wiele konkretniej niż "chcę żeby sprawa szybciej". Dzięki za to, na prawdę. Ale chcę jeszcze zapytać o tę ofiarę o której pisał Jacenty. jeśli Tiwaz niesie ze sobą ten motyw straty, to czy powinienem się jakoś do tego przygotować mentalnie przed odczytem?
To dobre pytanie i cieszę się że je zadajesz, bo większość ludzi by zignorowała i szła dalej. Przygotowanie mentalne przed odczytem z Tiwaz to nie jest zadna mistyczna ceremonia, to poprostu: siądziesz z runą i uczciwie zapytasz siebie co jestes gotów poświęcić żeby ta sprawa się skonczyla sprawiedliwie Może to energia, czas, spokój przez kolejne tygodnie. Runa nie odpowie "stracisz to i to", ona raczej ujawni co już tracisz i czy warto. to jest to co mam na mysli mówiąc że odczyt jest diagnostyczny.
To co napisała Bernadetkaa jest ważne. Dodam tylko że mit Tyra to nie jest historia klęski, to historia świadomej decyzji. Tyr wiedział że straci rękę, wiedział że fenryir skuje się tylko jesli ktoś włoży mu dłoń do pyska jako rękojmię. I zrobił to. To jest runa kogoś kto rozumie konsekwencje i mimo to działa. Nie strach, nie bezsilność, działaanie mimo kosztu. myslę że to jest dla Huberta bardziej użyteczny kąt niż "coś stracisz".
hej, trochę się gubię, bo rozmawiamy o Tiwaz a wcześniej ktoś pisał że najpierw powinien być odczyt diagnostyczny żeby w ogóle wiedzieć jakie runy są odpowiednie. to dlcazego teraz wszyscy skacza od razu do Tiwaz? czy to nie jest trochę z góry zakładanie wyniku?
a ja mam pytanie kompletnie od podstaw, przepraszam. jak w ogóle wygląda taki odczyt diagnostyczny dla osoby która dopiero zaczyna? bo Hubert mówił że zrobi kawałki z sosny ale czy jest jakaś kolejność, układ w którym się je rzuca? czy losowo? czy pytasz na głos czy w myslach? naprawdę nie wiem jak zacząć i chciałbym kiedyś spróbować
Trzy runy to klasyk i dobrze że Stanislawa to napisała bo ja sama tak zaczynam każdy odczyt kiedy mam zamęt w głowie. ale chce dopowiedzieć: jeśli wyciągasz z woreczka to woreczek musi być zamknięty, nie możesz widzieć run. Brzmi oczywisto ale raz zrobiłam badziewny woreczek z prześwitującego materiału i potem nie miałam pewności czy mój wybór był naprawdę losowy 🙂
ok,mam pytanie morze niepopularne ale muszę zadać. rozmawiamy tu o Tiwaz, odczycie, sosnie, woreczku. a czy Hubert ma już umowione spotkanie z prawnikiem? bo naprawdę, ta sprawa brzmi poważnie i martwię się że skupiamy się na aspekcie który, powiedzmy, jest pomocniczy.
