Dobra, muszę to gdzieś opisać bo sama niewiem co o tym myśleć. mój chlopak zaproponował mi we wtorek wieczorem, bylo calkiem romantycznie, kolacja w domu, świece i tak dalej. I tuż przed tym jak wyjął pierścionek, ja robiłam wlasnie losowanie run dla siebie, taki krótki rzut trzech kamieni. I wypadly mi Hagalaz, Nauthiz i na trzeciej pozycji Isa. Wszystkie trzy naraz ,i to wlasnie WTEDY. Zrobiło mi się zimno. On nic nie wiedział oczywiście, ale mnie nogi się ugięły i to nie z radości. Powiedziałam tak, bo kocham go i to była dobra odpowiedź, ale te runy nie dają mi spokoju od tamtej chwili. Czy to na prawde zły znak? Czy morze to był zbieg okoliczności i się za bardzo przejmuję?
Hagalaz, Nauthiz i Isa naraz, to rzeczywiście nie jest lekki zestaw. Ale zanim zaczniesz panikować, jedno pytanie: robiłaś to losowanie intencjonalnie pod konkretne pytanie, czy tak ogólnie, sprawdzić co w trawie piszczy?
Ojej, to brzmi stresująco, rozumiem że ci to siedzi w głowie. Ja co prawda dopiero zaczynam z runami i za wiele niewiem, ale zastanawiam się, czy te trzy runy muszą od razu znaczyć coś złego dla związku? Może się mylę, ale słyszałam gdzieś że Hagalaz to nie zawszę katastrofa, tylko jakaś zmiana, przejście przez coś trudnego? Chociaż przyznam, że z tą Isa to mnie zmroziło samo słowo, lód, zastój, tak?
Trochę tu mnie niepokoi jak opisujesz to losowanie. czy to był uklad z konkretnym pytaniem i rozłożeniem pozycyjnym, czy poprostu wyciągnęłaś trzy kamienie bez określonego pytania? Bo to naprawdę robi dużą różnicę przy inetrpretacji. Hagalaz, Nauthiz i Isa mogą opisywać twój stan emocjonalny w tamtym momencie, napięcie, oczekiwanie, zamrożenie z emocji, a nie przyszłość związku jako takiego.
Szczerze? Trochę tu widzę klasyczne potwierdzenie własnych obaw, czyli wyciągasz runy bez pytania, dostajasz wynik, a potem dopasowujesz go do najbardzej dramatycznego scenariusza jaki akurat masz w głowie. Gdyby chłopak wyszedł z domu po papierosy i wyciągnęłabyś te same runy, pewnie byś stwierdziła że to o czymś innym. Nie mowie że runy nie działają,mówię że interpretacja bez kontekstu i bez pytania to loteria.
No i tu Felicjan ma punkt, interpretacja bez pytania to naprawdę sliska sprawa. Ale z drugiej strony jest taki nurt w pracy z runami, szczegolnie u strszych praktykow nordyckich, ze runy ciagniete bez pytania opisuja pole energetyczne w danej chwili. i jesli pole bylo nabite takim ladunkiem jak wieczor z oswiadczynami, napięciem, niewiedzą co będzie, emocjami, to Hagalaz, Nauthiz, Isa jako odzwierciedlenie TWOJEGO stanu wewnetrznego ma sens. Lod, przymus, rozpad starego Moze nie chodzi o zwiazek ,moze chodzi o ciebie i twoje wewnetrzne przejscie przez zmiane?
hej, troche poza tematem bo jestem zielony z run, ale mam pytanie do waszej dyskujsi. Znaczy sie, wy mowicie o polu energetycznym i o tym ze runy odzwierciedlaja stan w danej chwili to czy to dziala jak taka natychmiastowa fotografia nastroju, czy jednak runy mowia tez co bedzie? Bo rozumiem ze to wazne rozroznienie dla tej interpretacji, a sam niewiem.
Mam podobne doświadczenie, nie z oświadczynami, ale z silnym emocjonalnym momentem i runami. Ciągnęłam kiedyś kamienie tuż przed ważną rozmową z rodziną, nie planowałam, po prostu miałam je pod ręką i z nerwów sięgnęłam. wypadla Thurisaz i Pertho i bylam pewna że bedzie kataklizm. A rozmowa wyszła całkiem dobrze, po prostu dużo się wyjaśniło, było turbulentnie, ale konstruktywnie. Wiec moje doswiadczenie mowi ze te "ciezkie" runy opisywaly napiecie ktore czulam, nie wynik rozmowy. ale to tylko moj przypadek, nie regula.
Wlasnie to jest cieakwe co pisze Strzaska. Bo runy często idą za stanem nadawcy ,tzn. jeśli ty jesteś w środku zamrożenia emocjonalnego, to Isa może po prostu to potwierdzic. Jedno mi chodzi po głowie, jak się czułaś zanim on wyjął pierścionek? Domyslalas się że coś planuje, bylas spokojna, niespokojna? 🙂
domsylalam sie od jakiegos czasu, on byl tajemniczy ostatnio i troche mi to napiecia dawalo. Wiec jak teraz o tym mysle ,to moze Glozeria i Strzaska maja racje, ze te runy opisywaly moje wewnetrzne zamrozenie, to oczekiwanie kiedy juz padnie pytanie. Ale Nauthiz mnie nieopkoi najbardziej. Nauthiz to dla mnie przymus, koniecznosc, cos co musi sie stac bez wzgledu na wybor. I nie wiem czy to mowilo o mnie, ze bylam zmuszona jakos, czy o sytacji.
no dobrze, hmm, powiem wprost, trochu przesadzacie z tym polem energetycznym i odczytywaniem stanu wewnetrznego z run. Jesli by tak bylo, to kazde losowanie przy kawce i filmie musialoby wypasc sielankowo, a tak nie jest Runy sa interpretowane przez czlowieka i czlowiek zawsze znajdzie w nich to co chce albo czego sie boi. To nie jest zarzut pod adresem Zywieny, tylko ostrożnosc metodologiczna.
Wracając do Nauthiz, bo to ważne pytanie które postawiłaś. Nauthiz w tradycyjnym ujęciu to nie tylko przymus z zewnątrz ,to też wskazzanie na potrzebę, na coś czego brakuje, pewien deficyt ktory domaga się wypełnienia. Jeśli długo czekałaś na ten moment z oświadczynami, to Nauthiz mógł właśnie opisywać tę długo niezaspokojoną potrzebę pewności w związku. Nie wyrok, raczej diagnoza napięcia.
Mam pytanie bo jestem ciekawa. Czy wy w ogóle bierzecie pod uwagę że runy mogły wypaść akurat wtedy z zupełnie innego powodu, nie związanego z oświadczynami? że może to był znak do jakiegoś innego obszaru życia, który akurat w tamtym momencie był ważny?
Myslalam o tym i czesc mnie mowi ze tak, ze to mogl byc przypadkowy zbieg. Ale ta druga czesc mowi ze nie ma przypadkow i ze runy w danej chwili zawsze dotycza tego co jest w tej chwili najwazniejsze. A najoważniejsza wieczorem bylo wlasnie to. No i stąd moje kolo bezpieczenstwa.
Sluchaj, rozumiem ten niepokój, naprawde. ale zastanów sie nad jedną rzezą, nawet gdyby te runy opisywały sytuację z oświadczynami bezpośrednio, to Hagalaz, Nauthiz i Isa razem to nie jest wyrok końca. To jest obraz przejścia, czegoś co wymaga pracy i świadomości Wiele pięknych związków zaczyna się od trudnego progu Małżeństwo to zmiana, koniec czegoś i poczatek czegos innego, i te runy mogły to po prostu opisywać, transformacje a nie katastrofę.
Słuchajcie, ta dyskusja o polu energetycznym idzie w ciekawym kierunku, ale chcę coś doprecyzować bo widzę że mieszacie dwie różne rzeczy. Jedno to pytanie czy runy odzwierciedlaja stan nadawcy, a drugie to czy przenoszą ten stan na sytuacje kturej dotycza. To nie jest to samo. Zywiena, mam do ciebie konkretne pytanie: czy w momencie losowania byłaś w jednym pomieszczeniu z narzeczonym, czy on jeszcze nie wyjął pierścionka? 🙂
on był w kuchni, ja w salonie z runami. jeszcze nie wiedzialam że za chwilę to nastapi, tylko czułam że coś wisi w powietrzu, takie napięcie. Ciągnęłam runy właśnie dlatego żeby jakoś to napięcie rozładować, taki mój odruch. I dopiero jak skończyłam i weszłam do kuchni ,on już stał z tym pudełeczkiem.
Wlasnie o to mi chodzilo. Hagalaz, Nauthiz i Isa jako opis stanu wewnetrznego kobiety ktura od tygodni czeka na oświadczyny i nie wie kiedy to nastąpi, to nie jest zaden zły znak dla zwiazku. To jest wręcz podręcznikowy obraz kogos kto jest zamrozony w oczekiwaniu i odczuwa tę presje. Nauthiz to potrzeba, nie katastrofa. 🙂
no i tu się zgadzam z Sauwak w stu procentach. zresztą sama wcześniej to sugerowałam, ale dobrze że ktoś z większym doświadczeniem to potwierdza bo może teraz dotrze mocniej. zywiena, jeśli on był w kuchni i jeszcze nic nie powiedział, to te runy są twoim portretem, nie wróżbą dla was dwojga. hehe
Dobra, ale mam pytanie bo nie ogarnam jednej rzeczy. Mowicie ze runy opisywaly jej stan a nie sytuacje. Ale czy pole energetyczne jednej osoby nie wplywa na pole drugiej? Znaczy sie ,jesli ona byla zamrozona i to wyszlo w runach, to moze ten jej stan wplynął na niego i dlatego on sie tak dlugo wahal? to nie jest bez sensu chyba.
hmm, a jednak Profeta dotknął czegoś co mnie od początku intryguje w tej rozmowie. Bo jest taki watek w starszych tradycjach nordyckich, że wyden - czyli wrozbiarz - nie jest tylko obserwatorem, on jest czescia pola które odczytuje. I jeśli wyden jest w silnym stanie emocjonalnym, to nie tyle zaburza odczyt, co odczytuje głębiej siebie niż otoczenie. To inna perspektywa niż blad w metodzie.
ech, o, wlasnie, ten wątek o stanie wróżbity jako części pola mnie też zawsze chodzil po głowie. Ja w swoich notatkach mam to opisane trochę inaczej, że kiedy jestem w silnym emocjonalnym momencie, karty albo runy dają mi informację o mnie, a nie o sytuacji zewnętrznej. ale nie wiedziałam że to ma swoją nazwę w tradycji. Czyli Zywiena dostala odczyt siebie, a nie prognozy?
To że odczyt "siebie" i odczyt "sytuacji" są rozlaczne to też pewne uproszczenie. Kiedy pytamy runy bez pytania, one rzeczywiscie skanują pole obecności, czyli to co jest tu i teraz, a ty jesteś częścią tej przestrzeni Ale jeśli w tej przestrzeni jest coś bardzo dominującego emocjonalnie, to runy wejdą w to glebiej. I tak, Hagalaz-Nauthiz-Isa w takim kontekście mówi o przejściu przez napięcie, nie o klęsce związku. 🙂
no proszę, dobra, ale skoro to był odczyt jej stanu a nie oświadczyn, to czy teraz po wszystkim, skoro już to nastąpiło, ona powinna zrobić nowy rzut? Zeby zobaczyć jak wyglada to pole teraz, po tym jak napiecie opadło?
Właśnie o tym myślam od jakieogs czasu. Nie robilam nowego rzutu bo troche sie balam ze znow wypadnie cos ciezego i sie zamknę w tym kole Ale chyba macie racje ze tamto losowanie bylo o mnie przed, a nie o nas po. Moze warto spojrzec teraz swieym okiem. Choć juz miesiac po tym i moze za pozno? haha
Za późno to nie ma w runach, spokojnie. Kazde losowanie jest teraz Jeśli chcesz zobaczyć co jest wokół ciebie po tym przełomie, zrób to z konkretnym pytaniem tym razem, nie na czuja. I daj sobie chwilę ciszy przed, żeby wejść w to spokojniej niż tamtego wieczoru
Zgadzam się z Boguslawa. I powiem więcej, jeśli zrobisz ten rzut i chcesz go tu opisać, to chętnie spojrzę. Ciekawa jestem co by wyszło teraz, po miesiącu i po tym jak wiesz że się zaręczyłaś. Inne pole, inny wynik prawie napewno.
