Chcę poruszyć temat który, jak widzę, często jest pomijany kiedy ktoś zaczyna przygodę z runami. Mówię o ochronie aury podczas czytania. Sam zaczynałem bez żadnego zabezpieczenia i przez jakiś czas nie rozumiałem czemu po sesjach czułem się jakby ktoś mi wyssał energię. Dopiero po dłuższej praktyce dotarło do mnie że runy to nie są zwykłe znaczki na kamykach. Każda z nich niesie określoną energię i podczas czytania otwierasz się na coś, co nie zawsze jest neutralne. Nie straszę nikogo, ale dla mnie ochrnoa przed sesją stała się absolutną podstawą. Ciekaw jestem jak inni do tego podchodzą, bo widzę sporo postów od osób które dopiero zaczynają i nie ma w nich ani słowa o żadnym zabezpieczeniu.
szczerze to ja w ogole nie wiedziałam że cos takiego jak ochrona aury przed czytaniem run w ogole istnieje. czytałam sobie runy ze dwa razy i nic specjalnego nie czułam, moze dlatego ze jestem kompletnie zielona. ale jak to w ogole działa? co robic żeby się zabezpieczyc?
Temat bardzo wazny i ciesze się że ktoś go w końcu poruszyl Zacznę od podstaw, bo widzę że część osob tutaj może nie mieć pojęcia od czego zacząć. Podczas pracy z runami - podobnie jak z tarotem czy innymi systemami wróżebnymi - stajemy się pewnego rodzaju kanałem otwieramy się na energie zewnętrzne i jeśli nasza aura ma szczeliny albo jesteśmy w danym momencie energetycznie osłabieni, możemy wciągnąć coś czego nie chcemy. To nie jest teoria spiskowa, to jest kwestia podstawowej higieny energetycznej. Zabezpieczenie które sama stosuję: przed każdą sesją oczyszczam przestrzeń (szałwia albo kadzidło), wizualizuję złote lub białe światło otaczające cale ciało, a po sesji zamykam czakry. Szczególnie ważne jest zamknięcie czakry solarnej i korony. Brzmi skomplikowanie, ale po czasie wchodzi w krew i trwa dosłownie kilka minut
o matko, dopiero zaczynam z runami i już się boję haha. ale serio, to ważne bo nigdzie nie czytałam o ochronie przed czytaniem! glownie same opisy run i jak je ciagnac. czy to znaczy ze każda sesja bez ochrony jest ryzykowna? nawet taka krótka dla siebie?
Wincentyno, nie panikuj. to nie jest tak że każda sesja bez ochrony skończy się katastrofą energetyczną. Natomiast warto wypracować jakiś nawyk, zwłaszcza jeśli chcesz czytać regularnie. Porównaj to do mycia rąk. Możesz raz wyjść z toalety bez mycia i nic się nie stanie. Ale jeśli robisz to codziennie i jeszcze dotykasz innych ludzi, to prędzej czy pónźiej coś złapiesz. Ochrona aury podczas czytania dziala podobnie. Im częściej, tym wazniejsza.
hej ,ja mam pytanie troche z boku ale powiazane. czy ta ochrona aury to dotyczy tez jesli czytasz runy innej osobie? bo raz robiłam cos takiego znajomej (bardzo ogólnie, nie za bardzo umiałam) i potem całą noc miałam dziwne sny. przypadek? zastanwiam się czy to nie bylo wlasnie to co Franuś opisuje z tym kranem
to ciekawe co piszesz Genowefka bo ja miałem podobną historię, tylko z innymi kartami, nie runami. cztalem kolesiowi ktury miał wtedy mocne przejscia i potem sam przez tydzień bylem jakoś dziwnie przygnębiony, bez przyczyny. nie wiem czy to był zbieg okoliczności ale przez glowe przeszło mi ze moze coś złapałem. miałem rację?
wracając do samej ochrony, bo trochę odeszliśmy od tematu. czy ktoś mógłby napisać konkretnie co robi PRZED sesją a co PO? bo jest różnica czy zabezpieczamy się przed czy czyścimy się po, prawda? mnie bardziej interesuje ta strona po sesji bo mam wrażenie ze właśnie z tym mam słabiej
ciekawa dyskusja, ale mam jedno zastrzeżenie. macie pewność że te odczucia po sesjach to faktycznie kwestia energii zewnętrznej, a nie po prostu efekt silnego skupienia i aktywacji wyobraźni? serio pytam, bo sama praktykuję tarot od paru lat i czasem po trudnych sesjach czuję się dziwnie, ale przypisuję to temu że byłam bardzo skupiona na czymś emocjonalnie ciężkim, nie temu że coś weszło w moją aurę 🙂
no ale Jasminowa, Czarna, to są dwa różne pytania. jedno to czy ochrona jest potrzebna, a drugie to skad się bierze to złe samopoczucie. można przyznać że nie wiadomo skąd dokładnie bierze się to odczucie, a mimo to uważać że ochrona jest sensownym nawykiem. nie trzeba tego rozstrzygać.
ćwiczę runy od kilku miesięcy i zawszę robiłam jakieś zabezpieczenie, ale raczej intuicyjnie, bez żadnego systemu. wizualizuję sobie białą kulę wokół siebie zanim zacznę i po zakończeniu po prostu daje runę Algiz na ołtarzyku. czy to ma w ogóle sens czy robię to trochę chaotycznie? chętnie bym zweryfikowała czy idę dobrym tropem
hej, trochę z zewnątrz patrzę na ten temat bo nie za bardzo rozumiem jesczze całego tego systemu. ale mam pytanie, moze głupie. czy ta ochrona aury to coś co sie da zrobic jak sie w ogole nie wierzy w energie i aurę? tzn jakby podejsc do tego bardziej... niewiem, mechanicznie? czy to musi iść z jakimś przeoknaniem?
dobra, bo mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu i właśnie tu pasuje. czy ta ochrona aury ma znaczenie również jak ciągniesz runy TYLKO dla siebie, nie dla kogoś obcego? tzn pytam bo zawsze myślałam że to ważne głównie przy czytaniu dla innych, ale może się mylę
to jest wlasnie to co chciałam powiedzieć wcześniej ale nie zdążyłam moim zdaniem czytanie dla siebie to zupełnie inny rodzaj kontaktu z tym co niewidzialne, ale nie mniej ważny. kiedy pytasz o siebie, otwierasz się w miejscach w których na co dzień jesteś zamknięta. i to może być tak samo ryzykowne jak czytanie dla obcego, tylko w inny sposób
ojej, to znaczy że można się wkręcić w jakiś zły odczyt przez własne emocje i potem w to wierzyć?? to brzmi naprawdę niepokojąco. czyli jak jesteś smutna i wyciągasz runę to możesz ją zobaczyć przez ten smutek i dostać zupełnie wypaczony obraz? jak wtedy odróżnić prawdziwy odczyt od takiego przez emocje?
no wlasnie, to co mówi Nyja to jest coś co mi tez sie przydarzylo. ciągnąłem dla siebie kiedy byłem w mocnym rozjechaniu po rozmowie z rodziną i wychodziło mi cały czas coś strasznego. nastepnego dnia to samo rozlozenie ,zupłenie inny odczyt, spokojniejszy. ta sama runa moze mówić zupelnie coś innego zależnie od tego jak na nia patrzysz co nie
ale Metody, tu jest jeden problem z tą obserwacją. jak ta sama runa mówi coś innego w zależności od dnia, to może nie runa się zmieniła tylko twoja interpretacja? to akurat jest argument za tym że to PSYCHOLOGIA a nie energia. nie mówię że ochrona jest zbędna, ale ten przykład bardziej pokazuje że nasze stany mentalne wpływają na interpretację, niekoniecznie że energia gdzieś płynie
wcohdzę tu bo mnie to naprawde wciąga. mam pytanie do ekspertow. ta wizualizacja tarczy czy bańki światła przed sesją, ile czasu to powinno zajmować? bo czytalem że niektórzy robia to przez 20 minut a inni przez 30 sekund i niewiem jak to dobrze zrozumiec. czy to jest kwestia praktyki że im dłużej tym krócej, czy im poważniejsza sesja tym dłużej?
przy okazji tego co mówicie o kamieniach, bo niedawno zaczęłam używać obsydianu podczas sesji z kartami i coś w tym jest. to znaczy nie wiem czy to ochrona w sensie energetycznym, ale jakoś inaczej siedzę przy stole, spokojniej. mam wrażenie że sam przedmiot przypomina mi że to nie jest zwykłe siedzenie i grzebanie w kartach. morze tę samą rolę mogłaby pełnić runa Algiz jako fizyczny obiekt na stoliku, tak jak pisała Aldona?
ja też uzywam kamieni przy runach, glownie czarny turmalin i karneol. karneol raczej do dodania energii przed, turmalin do oczyszczania po. ale wiem ze niekturzy sie smieja z kamieni i mowia ze to tylko placebo. mnie to nie przeszkdza jeśli działa to działa, niezaleznie od mechanizmu 😀
ok, o kamieniach nie będę się wypowiadać bo to osobny temat. wracając do sedna, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem stanowisko Franuśa. czy twierdzisz że ochrona aury jest KONIECZNA przy każdej sesji, nawet krótkiej, czy że jest po prostu dobrym nawykiem? bo to spora różnica. jedno oznacza że bez niej jesteś zagrożona, drugie że to taki higieniczny protokół 😉
no nie wiem, hej, czytam ten temat od jakkiegoś czasu i jestem trochę zdezorientowany. nie chodzi mi o runy jako takie, ale o to całe "zbieranie czegos czego nie chciałeś" czy ktoś mógłby powiiedzieć jak to wygląda objawowo? tzn jak to odróżnić od zwykłego złego dnia?
i właśnie dlatego mam problem z tym żeby powiedzieć każdej osobie startującej z runami, że bez ochrony to strach się bać. bo ta lista objawów którą daje Genowefka to jest też lista objawów zwykłego zmęczenia, hipoglikemii, początku przeziębienia albo niewyspania. nie mówię że energia nie istnieje. mówię że diagnozy energetyczne robimy zbyt pochopnie i to może być mylące, zwłaszcza dla kogoś kto dopiero zaczyna
no właśnie, to co Jasminowa pisze o tej liscie objawów mnie zastanawia, bo szczrze mowiac to ja po każdej sesji jestem zmęczona i niewiem czy to "zbieranie czegoś" czy po prostu skupiam się za długo i mam niskie ciśnienie 😀 ale wrocmy do tematu bo mam pytanie do Franusia albo Genowefki, jak to jest z tą ochrona jeśli ktoś w ogóle nie wie jak się wizualizuje? bo ja próbowałam tej bańki i nic nie czułam, dosłownie nic, siedziałam i wyobrażałam sobie jakąś kulę i to nic nie dawało. czy to znaczy że ochrona nie dzialala?
to pytanie o wizualizację wraca tu jak bumerang i dobrze że wraca, bo to sedno. Wandka75 nie każda ochrona musi opierać się na wizualizacji. to tylko jeden ze sposobów, wcale nie jedyny i wcale nie najlepszy dla wszystkich. są osoby, które lepiej reagują na dotyk, na zapach, na dźwięk. jeśli wizualizacja nic ci nie daje, spróbuj zamiast tego zapalic świecę i skupić się na jej płomieniu zanim zaczniesz, albo trzymaj w dłoni kamień przez chwilę i poczuj jego ciężar. chodzi o to, żeby intencjonalnie oddzielić to co jest przed sesją od tego co jest w trakcie. nieważne jakim sposobem to osiągniesz.
ale chwila, bo tu wchodzi ciekawy problem. jeśli "ochrona" może być wizualizacją, świecą, kamieniem, dźwiękiem albo czymkolwiek innym, to jak to w ogóle falsyfikować? bo brzmi to trochę jak: cokolwiek zrobisz przed sesją, to jest ochrona. a wtedy twierdzenie "ochrona działa" jest puste, bo żaden wynik nie może go obalić. to moje sceptyczne dwa grosze, nie atak.
przepraszam ze wchodzę bo mam może głupie pytanie ale co jest takiego w tych runach konkretnie, że potrzeba ochroy, a nie potrzeba jej np. przy zwyklym horoskopie czy kartach? chodzi o to że runy jakoś bardziej "sięgają" czy to kwestia tradycji czy co? naprawdę pytam bo nie rozumiem i chciałbym żeby ktoś wyjaśnił bez zakładania że to oczywiste
