No i Jarek83 właśnie to jest ta rzecz z którą mi ciężko. Bo jak terapeuta mówi 'przebuduj narrację o sobie' to brzmi jak coś co mam zrobić sam, w głowie, przez myślenie. A runy, albo jakikolwiek symbol, dają mi coś zewnętrznego. Mogę na to patrzeć, trzymać w ręce, wracać do tego. Nie wiem czy to ma sens co piszę.
Ma sens. To się nawet nazywa w psychologii 'obiekt przejściowy', coś zewnętrznego które pomaga trzymać wewnętrzny stan. Dzieci mają pluszaki, dorośli różne rzeczy. Pytanie brzmi: czy ten obiekt pomaga ci wrócić do siebie, czy pomaga ci uciec od siebie. Ogromna różnica.
To rozróżnienie lustro/wyrocznia to jest naprawdę ważne. Tylko mam jedno pytanie do Jarek83, bo trochę mnie to gryzie, a co jeśli ktoś patrzy w to lustro i widzi to co chce zobaczyć, nie to co jest? Czy praca z runą nie może wtedy wzmocnić błędnych przekonań zamiast je korygować?
No i właśnie wróciłem żeby to powiedzieć. Ta kwestia lokacji sprawczości którą poruszyłem wcześniej i ta kwestia 'odbicia w lustrze' to jest to samo zjawisko widziane z dwóch stron. Ktoś z problemami z poczuciem własnej wartości ma bardzo konkretny filtr przez który interpretuje symbole. Bardzo trudno być obiektywnym obserwatorem własnych projekcji.
Ale chwila, bo chyba nikt nie mówi że to ma być obiektywne? Chodzi o proces, nie o wynik. Że siądę i zapytam siebie 'co ta runa dla mnie znaczy dzisiaj' to już jest wartościowe, nawet jeśli odpowiedź będzie stronnicza. Bo samo pytanie jest wartościowe. Czy się mylę?
Wiesz co, dużo tu o ryzyku i błędach. Rozumiem, ważne. Ale Albinek napisał na początku że jest na terapii, że ma terapeutę, że pracuje nad sobą. To nie jest ktoś kto szuka runy zamiast pomocy. Szuka czegoś co wspiera go w tym co juz robi. Czy kontekst nie zmienia oceny ryzyka?
Zmienia, Anastazja08. I dobrze że to mówisz, bo trochę rozmawiamy jakby Albinek był w próżni. Skoro jest w procesie terapeutycznym i ma kogoś kto weryfikuje interpretacje, to runa jako pomocnik codziennej refleksji ma zupełnie inne ryzyko niż gdyby to był jedyny sposób pracy z sobą.
No właśnie, dzieki ze to mówicie. Bo jak czytam że 'to ryzykowne' to zaczynam się zastanawiać czy w ogóle powinienem tego tykać. A nie o to mi chodzi, szukam czegoś do codziennego użytku, nie systemu wróżenia. Między sesjami mi mija dużo czasu i ta głowa chodzi w kółko.
Albinek, a próbowałeś czegokolwiek innego między sesjami? Pytam, bo jeśli nie, to runa może być ok, ale też może być np. pisanie, które w sumie działa bardzo podobnie - zewnętrzna forma, do której wracasz i którą interpretujesz. Nie mówię że jedno lepsze od drugiego, tylko skąd akurat runy?
O właśnie!! To ma głęboki sens to co Albinek napisał. Jeden symbol, jedno pytanie, jedna pauza. To jest zasada mindfulness właściwie, zawężenie uwagi do jednej rzeczy. Runy mogą być mega skuteczne jako kotwice uważności dla kogoś kto ma tendencję do ruminacji.
Prowadzę notatki z tarotowych sesji i mam wrażenie że podobny efekt co runy można osiągnąć kartą dnia z tarota, też jeden symbol, jedno pytanie, otwarta interpretacja. Albinek, miałeś kiedyś kontakt z tarotem? Ciekawi mnie czy to by ci pasowało bardziej czy mniej.
A ja mam pytanie do Kadula bo to wraca do mnie. Powiedziałaś wcześniej że runa może być towarzyszem pracy, nie jej źródłem. Ale co jeśli ktoś tak jak Albinek ma wgląd przez symbol, coś mu kliknie przez runę, to czy ten wgląd jest mniej wartościowy dlatego że przyszedł przez runę a nie przez rozmowę z terapeutą?
Chyba właśnie tego szukam. Czegoś co mi da wgląd, nie gotową odpowiedź. Bo gotowych odpowiedzi to mi nikt nie da, terapeuta tez nie. A coś co mnie zatrzyma i każe zapytać, to może byc właśnie runa. Spróbuje chyba. Musi być jakieś dobre miejsce gdzie można zacząć od podstaw?
Albinek, cieszę się że zdecydowałeś spróbować!! Jak szukasz gdzie zacząć to naprawdę polecam zacząć od Elderfuthark, to ten podstawowy zestaw 24 run, większość materiałów jest właśnie do niego. I nie kupuj od razu jakiegoś drogiego zestawu, możesz zacząć od papierowych kart z runami, żeby po prostu poczuć czy to w ogóle twoje 🙂
Leokadia72 dobrze mówi co do Elder Futhark. Dodam tylko że jak szukasz czegoś do codziennej refleksji a nie do rozbudowanych rzutów, to w ogóle nie musisz kupować kompletu. Wystarczą ci 3-4 runy które cię jakoś ciągną. Zrób z nimi kontakt, poznaj ich zakres znaczeń, zanim zaczniesz losować.
Selena97 to zależy co rozumiesz przez 'punkt startowy'. Jeśli ktoś nie wie nic o znaczeniach run, to losowanie jednej dziennie i patrzenie na nią bez kontekstu nic nie da. Zobaczy symbol i co? Trzeba mieć chociażby minimalne oparcie. Nie mówię o miesięcznym kursie, mówię o tym żeby wiedzieć co ta runa w ogóle symbolizuje.
No ale ile czasu to zajmuje żeby się nauczyć tych znaczeń? Bo jak mam przestudiować 24 runy zanim zacznę to nie wiem kiedy w ogóle zacznę. Sama miałam ten problem i w końcu po prostu zaczęłam losować i sprawdzałam znaczenie po fakcie. Czy to aż takie złe?
Ok, to rozumiem. Ale jak w praktyce odróżnić te dwa podejścia u siebie? Jak mam sprawdzać czy nie wpadam w tę pułapkę potwierdzania?
Dumortieryt to proste pytanie ale odpowiedź jest trochę złożona. Jeden sprawdzian który mi pomaga: czy jak znaczenie runy nie pasuje do tego co chcę usłyszeć, to szukam innej interpretacji? Jeśli tak, to masz sygnał. Jeśli siedzisz z niekomfortowym znaczeniem i jednak je przemyślisz, to jesteś po dobrej stronie.
Okej to już trochę bardziej konkretne. Dobra, Leokadia72 dzięki za wskazówkę z Elder Futhark, zerknę na to. A jak to wygląda z fizyczną formą, wy co macie, kamyki, drewno, karty? Zastanawiam się czy to robi jakąś różnicę czy to tylko kwestia gustu.
Ja mam zestaw drewniany i kamienne i szczerze to dla mnie kamienne są lepsze właśnie dlatego co Klarysa81 pisała wcześniej, trzymanie kamyka w dłoni to jest coś fizycznego, czujesz wagę, temperaturę. Drewniane są lżejsze, mniej 'obecne' jakoś. Ale to bardzo subiektywne, innych może drewno bardziej kręcić.
O, kamienie to ciekawy aspekt! Używam kamieni w litoterapii i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby połączyć to z runami. Jakbyś miał runę wyrytą np. na ametystce albo krysztale to masz podwójne działanie nie? Runa i kamień razem? Ktoś tak robi?
Wracając do Albinka, bo gubi się to w dyskusji o kamieniach. Albinek, pytałeś czy to robi różnicę jaka forma. Myślę że kluczowe jest żebyś wybrał coś co chcesz wziąć do ręki rano. Jeśli kamyk to coś co przyciągnie twoją uwagę i sprawi że zatrzymasz się na chwilę, to świetnie. Jeśli karta na stole to też. Forma jest na służbie u funkcji, nie odwrotnie.
Dokładnie to co Anastazja08 mówi! I jeszcze jedna rzecz, w mindfulness często mówi się o 'kotwicy sensorycznej', czyli czymś fizycznym co cię gruntuje w chwili obecnej. Kamyk z runą może pełnić tę funkcję naprawdę dobrze, bo angażujesz dotyk, wzrok i znaczenie jednocześnie. To nie jest magia, to jest po prostu jak działa uwaga.
Okej, Klarysa81, ale zauważam że powoli przesuwamy się w kierunku gdzie runy to terapia poznawcza i mindfulness w jednym. Czy nie tracimy z pola widzenia że runy to jednak system symboliczny z konkretną tradycją, nie technika uważności? Mam wrażenie że bardzo szybko rozmywamy co to w ogóle jest.
Kupalo.x, masz rację że to różne rzeczy, ale nie widzę problemu w tym że ktoś używa narzędzia z jednej tradycji w sposób który czerpie z innej. Tarot nie jest techniką CBT ale masę ludzi używa go do refleksji nad własnymi przekonaniami i to działa. Pytanie nie jest 'czym runy są z definicji' ale 'czy to co Albinek chce robić jest sensowne'. I moim zdaniem jest.
Czytam to wszystko po kolei i... mam wrażenie że to rozróżnienie które robisz, Kupalo.x, jest ważne też dla mnie. Nie chcę myśleć że 'runa mnie leczy'. Chcę myśleć że siadam, patrzę na symbol, pytam siebie co ze mną. Jeśli o to chodzi to chyba jesteśmy zgodni że to sensowne.
