Albinek dobrze to ujął. I właściwie opisał to co ja robię z tarotem od kilku lat, karta dnia to pretekst do pytania, nie odpowiedź. Mam taki zwyczaj że rano ciągnę kartę i wieczorem zapisuję czy coś z tego dnia było z nią spójne. Może z runą mogłoby być podobnie? Taki zamknięty cykl obserwacji.
Właśnie to miałam na myśli z tym zapisywaniem wieczorem. Nie chodzi o to żeby runa 'powiedziała ci co robić', tylko żebyś miał jakiś pretekst żeby się zatrzymać i zapytać siebie. Przy tarocie to działa u mnie od dłuższego czasu i naprawdę zmienia perspektywę na dzień. Ciekawi mnie Albinek czy ty w ogóle masz teraz jakiś rytm dnia, coś co jest powtarzalne? Bo to może mieć znaczenie dla tego czy taka praktyka w ogóle ma szansę się utrzymać.
Szczerze? Nie mam żadnego rytmu. To jest chyba część problemu. Wstaję o różnych porach, wszystko jest jakoś chaotyczne. I właśnie dlatego szukam czegoś małego, co by zakotwiczało dzień. Nie wiem czy runa to właściwa rzecz ale coś chcę spróbować.
Ten brak rytmu to ważna informacja. Jeśli nie ma struktury dnia to runa losowana 'kiedy akurat pamiętam' szybko odpadnie. Żadna praktyka nie trzyma się bez regularności, to nie jest specyfika run, to po prostu jak działa nawyk. Może zanim zaczniesz z runami, warto ustalić KIEDY dokładnie to będzie robić? Rano z kawą, wieczorem przed spaniem, cokolwiek, ale konkretnie.
Dobrze że to ustaliliście, ale chce powiedzieć jedno żeby nie było złudzeń. Regularność to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Samo siedzenie z runką przy kawie przez dwa tygodnie nie sprawi ze nagle poczujesz się inaczej z tym skąd jesteś. To jest praca na długo i chodzi o proces myślenia, nie o sam akt losowania. Mówię to nie żeby zniechęcać tylko żeby Albinek miał realne oczekiwania.
Kadula, a jak długo takie efekty w ogóle są widoczne? Bo to jest moje pytanie od początku i jakoś nikt nie odpowiedział wprost. Miesiąc? Pół roku?
Wracam do tego co Albinek powiedział o chaosie dnia. Zastanawiam sie czy dla niego akurat ważne jest nie tylko KIEDY losuje ale też CO robi z tą runą. Bo jeśli ktoś ma tendencję do zamartwiania się i przeanalizowywania wszystkiego, to losowanie runy może stać się kolejnym punktem do rozkładania na czynniki pierwsze i to nie jest to o co chodzi.
To jest naprawdę dobra samoobserwacja Albinek. I to konkretne pytanie: jak zapobiec spirali analitycznej? Jeden sposób który widzę to narzucenie sobie limitu. Patrzysz na runę maksymalnie 5 minut, zapisujesz jedno zdanie co do ciebie przemówiło i odkładasz. Bez szukania źródeł, bez porównywania interpretacji. Jedno zdanie. Czy myślisz że byłbyś w stanie się do tego ograniczyć?
o tobie. Symbol jest pretekstem, nie tematem. Zadajesz sobie pytanie 'co ten obraz mówi o mojej dzisiejszej sytuacji' i zapisujesz pierwsze skojarzenie, nie najlepszą interpretację.
Mam wrażenie ze ta rozmowa doszła do czegoś naprawdę konkretnego i przydatnego dla Albinka. Ale chcę dodać jedną rzecz bo od jakiegoś czasu kręci mi sie to w głowie w kontekście tego wątku. Albinek pisał wcześniej o kompleksie pochodzenia i to jest termin który może oznaczać bardzo różne rzeczy. Inne jest wstydzenie się że rodzice są prostymi ludźmi, a inne jest trauma związana z przemocą albo zaniedbaniem w dzieciństwie. Runy jako pretekst do refleksji mogą pomóc w pierwszym przypadku. Przy prawdziwej traumie to jest za mało i warto to wiedzieć.
Marianka77 mówi coś ważnego i mam wrażenie ze to powinno być powiedziane głośniej bo przez całą tę rozmowę jakoś omijamy temat. Albinek, nie musisz odpowiadać bo to prywatne, ale czy mówimy o wstydzie i poczuciu gorszości, czy o czymś co zostawiło mocniejszy ślad? Bo to zmienia zupełnie co ma sens jako wsparcie.
Nie uciekam od pytania. Powiem tyle ze to nie jest prosta sprawa. Są rzeczy z dzieciństwa które... no wiesz, nie były ok. I to nie jest tylko wstyd że tata nie miał roboty. Mam to pomieszane i dlatego trudno mi to nazwać. Chodzę do specjalisty od niedawna, to wam powiem od razu, żebyście wiedzieli.
Dobrze że to powiedziałeś. I to zmienia trochę ramę tej rozmowy w sensie pozytywnym, bo jeśli masz oparcie w specjaliście to runa przy kawie może być naprawdę dobrym uzupełnieniem, małym rytuałem samoopieki, a nie jedyną deską ratunku. To jest zasadnicza różnica.
To co napisał Albinek to ważne i szanuję że to ujawnił. Chcę dodać jedną rzecz dla ogólnej rozmowy, bo myślę ze to przydatne nie tylko jemu. Praktyki symboliczne jak runy, tarot, praca z obrazem mogą być naprawdę wartościowym uzupełnieniem terapii bo angażują inną część przetwarzania doświadczenia. Terapeuta pracuje słowem i logiką, a symbol dociera do miejsc które słowa jeszcze nie objęły. Ale to musi być uzupełnienie, nie zamiennik i dobrze że Albinek to rozumie.
Anastazja08 powiedziała to lepiej niż bym ja potrafiła. Mam tylko jedno pytanie do Albinka, czy twój terapeuta wie że szukasz takich uzupełnień? Nie pytam żeby oceniać, pytam bo niektórzy terapeuci aktywnie wspierają pracę z symbolami i obrazem, a inni woleliby wiedzieć żebyś nie robił czegoś co mogłoby iść w poprzek procesu.
I to jest chyba najważniejsza rzecz jaką powiedziałeś Albinku, żeby terapeuta wiedział. Bo praca z symbolem podczas sesji to jedno, a samodzielne losowanie w domu to drugie. Oba mogą iść równolegle, ale specjalista powinien mieć obraz całości. Nie dlatego że runy są groźne, tylko dlatego że jak coś cię uderzy przy losowaniu i wywoła silniejszą reakcję, to dobrze mieć do kogo z tym pójść.
Czytam ten wątek od początku i nie odzywałam sie bo nie wiedziałam co dodać, ale to co napisał Albinek to bardzo odważne. Serio. I ta rozmowa zrobiła sie taka... głęboka, jakiej sie nie spodziewałam szukając czegoś o runach 🙂 Mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych, czy jest jakas konkretna runa ktora zwykle 'pracuje' z tematem własnej wartości i tożsamości? Pytam żeby sie czegoś nauczyć, nie żeby od razu losować.
Leokadia, Kadula ma rację ale żeby nie zostawić cie z niczym, to Sowulo i Mannaz są często wymieniane w kontekście jaźni i świadomości siebie. Tyle że to uproszczenie, każda runa może mówić o tożsamości w zależności od pytania i kontekstu. Nie ma takiej jednej od wartości własnej jak tabletka.
A wracając do tego co Kadula pisała wcześniej o czasie, bo mnie to nadal gryzie. Mówiłaś że nie ma jednej odpowiedzi na to ile trwa, ale jednak czy jest jakaś granica po której można powiedzieć, ok, ta praktyka mi nie pomaga i powinienem coś zmienić? Bo nie chcę siedzieć rok i czekać na coś co sie nie pojawi.
Dodam do tego co Kadula mówi, bo myślę że Dumortieryt pyta o coś ważnego dla siebie, nie tylko o Albinka. Dumortieryt, masz tę tendencję do oczekiwania szybkich efektów i to samo w sobie jest informacja. Co sprawia że chcesz żeby działało szybko? To nie jest złośliwe pytanie, serio.
Eee no bo... chyba po prostu chcę wiedzieć że nie tracę czasu? Nie lubię robić rzeczy które do niczego nie prowadzą. Tyle.
Hej, trochę z boku ale mam skojarzenie z tym co Dumortieryt mówi. Ja miałam podobnie na początku z tarotem, że mierzyłam czy mi pomaga po tym ile razy się 'sprawdziło'. I w końcu ktoś mi powiedział: to nie jest wyrocznią, to jest lustro. Jak patrzysz w lustro i mówisz że ci nie pomaga bo nie urosłaś, to problem nie w lustrze. Może runy podobnie?
Chcę wrócić do wątku Albinka bo mam wrażenie że jedna rzecz umknęła w tej rozmowie. Albinek wspomniał że ma 'to pomieszane' i nie umie nazwać. To jest bardzo charakterystyczne dla sytuacji gdzie przeżycia z dzieciństwa są złożone, nie ma jednego wyraźnego zdarzenia tylko splątana sieć wspomnień i emocji. W takiej sytuacji symbolika może być wyjątkowo pomocna właśnie dlatego, że nie wymaga nazywania wprost. Runa może być obrazem zanim pojawi się słowo. Ale to też oznacza że trzeba być ostrożnym, bo obrazy mogą wywołać więcej niż się spodziewamy.
Anastazja08, to co napisałaś bardzo do mnie trafia. To 'pomieszanie' to jest dokładnie to. Nie mam jednej konkretnej historii którą mogę opowiedzieć, mam taki... rozlany dyskomfort z całością. I może dlatego symbolika mnie przyciaga, bo nie muszę od razu tego nazywać w słowach. Chociaż trochę sie też obawiam co by mogło wyjść.
To co mówisz Albinku o obawie jest ważne i nie bagatelizowałabym tego. Jeśli czujesz opór przed praktyką, to nie jest znak żeby się przełamywać na siłę. Opór bywa informacją. Możesz zacząć od czegoś całkowicie bezpiecznego, np. ucz sie run tylko teoretycznie, nie losuj, po prostu czytaj o ich znaczeniach i notuj co cię w danym symbolu zatrzymuje. Bez żadnego pytania, bez intencji.
Hej, wbijam bo to ciekawy temat. Mam pytanie może troche nie w temat ale nie całkiem, czy ktoś używał run razem z kamieniami? Tzn losował runę a potem dobierał kamień który pasuje do jej znaczenia? Bo gdzies czytałem że to wzmacnia ale nie wiem czy to nie jest mieszanie niepotrzebne.
Chcę powiedzieć coś co może być niepopularne. Czytam ten wątek i mam wrażenie że coraz bardziej zmierzamy w stronę terapii, nie w stronę run. I to jest ok, bo temat jest poważny. Ale zastanawiam sie czy Albinek faktycznie szuka wiedzy o runach, czy szuka rozmowy o tym co przeżył i runy są tu pretekstem? Nie oceniam, pytam serio bo od tego zależy jaka pomoc jest tu potrzebna.
