No i tu dochodzimy do sedna całego wątku. To, co opisuje Lonia, to nie jest błąd - to jest po prostu nauka. Pierwsze odczyty dotyczące ważnych decyzji prawie zawsze tak wyglądają, bo człowiek nie wie, czego się boi, dopóki nie zobaczy pierwszej odpowiedzi. Pytanie tylko, co potem z tym robisz.
Ale jak ktoś nie wie, czego się boi, to może runy mu właśnie to pokażą? Znaczy, może ten całyciąg pytań miał sens, bo Lonia w efekcie doszła do tego, że boi się konkretnie samopoczucia, a nie 'czegoś ogólnie'?
To jest ważne rozróżnienie, bo stagnacja i opór wewnętrzny to co innego niż zewnętrzny konflikt. Jeśli po kilku dniach i spokojniejszej głowie dostałeś inny obraz, to dla mnie to argument za tym, żeby dawać sobie czas między rzutami, a nie za tym, że pierwsze odczyty były bezużyteczne.
Przepraszam że pytam o podstawy, ale w ogóle ile czasu powinno być między rzutami o tej samej sprawie? Bo różnie słyszałem - jedni mówią tydzień, inni miesiąc, inni że jak sytuacja się zmieni. Czym się kierować?
Mam jeszcze jakieś dziesięć dni zanim właściciel będzie potrzebował odpowiedzi. Ale właściwie to dobry punkt - może zamiast kolejnych rzutów powinnam po prostu poczekać kilka dni i jeden raz zapytać konkretnie o to, co mnie niepokoi. Czyli chyba właśnie to samopoczucie i tych sąsiadów.
Dziesięć dni to całkiem sporo. Ja bym powiedziała - daj sobie trzy, cztery dni bez run, a potem zrób jeden porządny, spokojny rzut z pytaniem, które dokładnie wiesz co chcesz zapytać. I nie poprawiaj.
A to nie jest tak, że jak wiesz dokładnie co chcesz zapytać, to może już znasz odpowiedź? Zastanawiam się, czy intuicja nie robi nam już po cichu tego, co runy mają oficjalnie powiedzieć.
Czyli runy to trochę jak rozmowa z kimś mądrym, który powtarza ci twoje własne słowa? Że ty mówisz, a oni ci to oddają inaczej sformułowane i nagle rozumiesz?
Dobra, to chyba mam plan. Kilka dni przerwy, potem jedno pytanie zapisane wcześniej na kartce. Tylko teraz zastanawiam się, jak to pytanie sformułować. Bo mam wrażenie, że jak napiszę 'czy to mieszkanie jest dla mnie dobre', to jest zbyt ogólne. A jak za bardzo uszczegółowię, to może pominę coś ważnego.
To jest właśnie ten moment, gdzie warto się zatrzymać. Co cię konkretnie niepokoi w tym mieszkaniu? Bo z całej rozmowy wyłapałam, że chodzi o samopoczucie, ale nie wiem, czy chodzi o energię miejsca, o sąsiadów, o coś z właścicielem, czy o coś zupełnie innego.
A to uczucie ciężkości było tak samo przy obydwu wizytach, czy może za drugim razem słabiej albo mocniej? Bo zastanawiam się, czy to nie jest kwestia pory dnia albo twojego nastroju przy wejściu.
To jest ważna informacja do pytania runowego. Jeśli nie wiesz, czy to zewnętrzna energia miejsca czy twoja projekcja, możesz zapytać o jedno i drugie osobno. Np. najpierw: co przynosi to miejsce samo w sobie, potem: co ja wnoszę do tej sytuacji. To dwa rzuty, ale sensownie rozdzielone.
A ja mam głupie pytanie - jak w ogóle runy mogą coś wiedzieć o konkretnym mieszkaniu? Znaczy, jak to działa? Rzucasz kamyki i one wiedzą o miejscu, w którym nie byłeś?
To ciekawe, bo to znaczy, że Lonia sama jest jakby medium między mieszkaniem a runami? Że gdyby zapytała ktoś inny, kto tego mieszkania nie widział, dostałby inną odpowiedź?
Czyli ta runa miała rację, ale w inny sposób niż myślałaś? To trochę tak jak z przepowiedniami - nie mylą się, tylko interpretacja jest nie ta. Zastanawiam się, czy to nie jest problem z runami w ogóle, że zawsze można powiedzieć 'miały rację, tylko inaczej'.
To jest akurat typowy błąd przy odczycie trzech run - patrzymy na tą jedną, która nas przestrasza, i reszta odpada. A właśnie układ razem daje sens. Może warto żebyś przy tym nowym rzucie o mieszkaniu od razu robiła trójkę, nie jedną runę, żeby nie wpaść w to samo?
No właśnie to, co napisała Drozdzia, to jest mój główny problem. Jak robię jednorunu, to patrzę na nią i już. Ale jak zrobię trójkę, to i tak zwykle jedna mi przykuwa uwagę bardziej niż reszta. Nie wiem, czy to kwestia wprawy, czy czegoś innego.
Myśle że to kwestia wprawy, ale też intencji przed rzutem. Jeśli wchodzisz z konkretnym strachem - że mieszkanie jest złe - to mozg szuka potwierdzenia i wyłapuje tą jedną runę, która to potwierdza. Może przed rzutem warto chwilę posiedzieć i świadomie odpuścić to, czego się boisz?
Ale czy to nie jest trochę tak, że im więcej przygotowania, tym bardziej zaczyna to wyglądać jak autoterapia, a nie wróżba? Nie mówię tego złośliwie, po prostu zastanawiam się, gdzie jest granica.
Wracam do tego, co Lonia napisała o Hagalaz - że wtedy widziała tylko tę środkową runę. Czy jest jakiś sposób, żeby zmusić się do patrzenia na układ jako całość, a nie na poszczególne znaki? Pytam, bo sama mam podobny problem z kartami - zawsze jedna mnie 'łapie'.
O, to ciekawe. A nie jest tak, że przez to tracisz intuicyjne pierwsze wrażenie całości układu? Bo ja myślałam, że właśnie pierwszy rzut oka na wszystkie naraz ma jakieś znaczenie.
A powiesz nam potem, co wyszło? Mam na myśli układ, runy, swoją interpretację - nie żebym chciała oceniać, ale ten wątek jest na tyle konkretny, że ciekawe byłoby zobaczyć, jak to wychodzi w praktyce po całej tej dyskusji.
No właśnie, bo gadamy gadamy, a nie wiadomo czy to komuś w ogóle pomaga. Lonia zrobi rzut, wyjdą jakieś runy i co? Znowu będzie dylemat, czy dobrze odczytała?
Hej, może głupie pytanie, ale - gdzie kupić runy, żeby były w miarę ok? Pytam bo Lonia wspomniała że zaraz zrobi rzut i sobie uzmysłowiłem że nigdy nie widziałem, jak wyglądają normalne runy, tylko takie plastikowe z allegro
Wracając do Lonii i tego mieszkania - a czy w ogóle brałaś pod uwagę, żeby zamiast pytać o decyzję, zapytać runy co konkretnie sprawdzić przy następnej wizycie? Coś w stylu: na co zwrócić uwagę. Wtedy wynik daje ci zadanie, nie dylemat.
Obie rzeczy naraz, w zależności od runy i kontekstu. Isa może powiedzieć 'stój i obserwuj' - to praktyczna wskazówka. Othala może wskazać na kwestię granic i tego, co do ciebie należy - to bardziej energetyczne. Naprawdę nie ma tu ostrej linii.
Ok, to chyba mam pomysł jak to zrobić. Spróbuję dziś wieczór zapytać właśnie o to - na co zwrócić uwagę przy wizycie w mieszkaniu. Nie 'czy brać', tylko 'co zobaczyć'. Zobaczymy, co wyjdzie. Powiem wam.
