Rzucanie na miejscu ma sens, ale nie w środku oględzin. Jeśli masz możliwość wrócić tam sama, bez agenta, usiąść na chwilę w ciszy - wtedy tak. Samo ciało powie ci więcej niż rzut w pośpiechu przy obcych.
Ja raz rzucałem runę przy samochodzi który chciałem kupić, siedząc w środku. Brzmi głupio, ale Isa wtedy mi wyszła i dosłownie przez tydzień nie mogłem dojść do porozumienia ze sprzedającym. Nie wiem co to znaczy metodologicznie, ale pamiętam to do tej pory.
No właśnie to mnie zawsze irytuje - po czasie każda decyzja się potwierdza bo szukamy dowodów pod wynik. Tamten kupił i miał problemy, więc 'miałem rację'. A gdybyś kupił i miał problemy, tobys powiedział 'runa mnie ostrzegała a nie posłuchałem'. Zawsze wyjdzie na to samo.
Ale Roch ma troche racji, bo to jest naprawde pułapka. Ja sama złapałam się kiedyś na tym że przez pół roku interpretowałam wszystko pod jeden wynik który chciałam usłyszeć. I tu nie szło o runy, tylko o horoskopy, ale mechanizm ten sam. Dobrze że Lonia teraz ma konkretny rzut do weryfikacji w terenie a nie tylko do siedzenia nad nim.
To ciekawe podejście. Hagalaz jako historia miejsca, nie jako ostrzeżenie do biorącej. Czy gdzieś tak to opisują w kontekście pytań o przestrzeń, czy to Twoja własna interpretacja?
A skąd wiadomo przed rzutem jak ustawić intencję - czy to pytanie osobiste czy o miejsce? Bo to chyba robi dużą różnicę w interpretacji, a ja nigdy tego nie rozumiałam.
A co jak ktoś zapomni ustawić intencję i po prostu sięgnie? Pyta sie serio, bo ja jak rzucam to często zaczynam i potem dopiero myślę o co właściwe mi chodzi. Czy to psuje cały rzut?
