Brałam, i to nie raz. Za pierwszym razem było trudno, bo tak jak mówi Glifia, ten poranny rytuał daje poczucie porządku. Ale po kilku tygodniach wróciłam i naprawdę patrzyłam na runy inaczej. Mniej jak na wyrok, bardziej jak na sugestię. Nie wiem, czy to przerwa to zrobiła, czy po prostu czas, ale coś się przestawiło.
Ten wątek z przerwą jest ważny, bo ja sama zastanawiam się, czy mój sposób używania run nie jest właśnie trochę uzależniający. Ciągnę prawie każdego ranka i jak nie ciągnę, to mam takie dziwne poczucie, że czegoś mi brakuje. Nie wiem, czy to dobry znak.
To jest dokładnie to, o czym Henio pisał wyżej, że lęk szuka kanału. Polarisa, czy masz wrażenie, że gdybyś ciągnęła i dostała neutralną runę, to by ci to naprawdę pomogło w tej sytuacji z pracy, czy tylko dałoby złudzenie kontroli?
Właśnie o to mi chodziło, jak pisałam to pytanie do Agnese wcześniej. Nie chodzi o to, że runy są złe. Chodzi o to, czy w konkretnym momencie swojego życia ktoś jest w stanie z nich coś wziąć, czy tylko nakręca spiralę. I wydaje mi się, że zarówno Agnese jak i Polarisa są teraz w tym drugim miejscu. Ale to nie jest zarzut, sama byłam.
To nie jest kwestia odkładania. Raczej pytanie, po co sięgasz po runę. Jeśli po to, żeby uspokoić lęk, to runa tego nie zrobi, bo lęk wróci zaraz po odczycie. Jeśli po to, żeby zobaczyć temat dnia z innej perspektywy, to to ma sens. Tylko że żeby to drugie działało, trzeba być w miarę spokojnym zanim się sięgnie. Co jest trudne, gdy jest się w pętli.
Powiem szczerze, bo mam trochę inne podejście. Czytam ten wątek i mam wrażenie, że może problem nie leży w runach, tylko w tym, że Agnese porównuje się z konkretną osobą i robi to regularnie. Gdyby nie porównywała, runy byłyby po prostu runami. Czy nie prościej byłoby po prostu przestać śledzić, co tamta osoba ciągnie?
A czy ta osoba sama tak mówi, że jej przychodzi to intuicyjnie? Bo może po prostu tak to wygląda z zewnątrz, a ona też siedzi nad każdą runą i się zastanawia, tylko tego nie pokazuje albo nie pisze o tym głośno?
Agnese, pytajniki w odczycie to nie jest słabość. To jest uczciwe podejście do materiału. Ktoś kto nigdy nie ma pytajników albo naprawdę głęboko pracuje z runami od lat, albo po prostu nie dostrzega złożoności tego, co czyta.
Zatrzymajmy się na chwilę. Agnese, chcę zapytać o coś konkretnego: kiedy robisz odczyt tylko dla siebie, bez myśli o tej osobie, jak się z nim czujesz? Czy masz wrażenie, że coś rozumiesz?
No to właśnie. Ten moment przed grupą to jest twój prawdziwy odczyt. Reszta to już interpretacja przez cudzy filtr. I to jest odpowiedź na twoje pytanie z tytułu wątku, wydaje mi się.
Trochę mi tu brakuje rozmowy o tym, co się dzieje po tej stronie porównywania. Bo dobrze, wiemy już, że Agnese się porównuje i że to jej szkodzi. Ale co dalej? Sama wiedza o mechanizmie nic nie zmienia, przynajmniej u mnie nigdy nie zmieniała.
Ja w ogóle nie rozumiem tej dynamiki grup, bo sam nie należę do żadnej. Ale mam pytanie do Agnese: czy gdybyś ćwiczyła runy wyłącznie samodzielnie, bez tej grupy, to myślisz, że ten problem by w ogóle istniał?
Mam wrażenie, że ta rozmowa krąży wokół tego samego. Warto spojrzeć na to inaczej: runy jako system nie mają w sobie nic, co pogłębia kompleksy. Kompleksy pogłębia środowisko, w którym się ich używa. Jeśli to środowisko, czyli ta konkretna grupa, działa na Agnese toksycznie, to zmiana środowiska jest prostszym rozwiązaniem niż zmiana relacji z runami.
Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które może być naiwne, ale: czy to nie jest tak, że każda praktyka ezoteryczna, nie tylko runy, może stać się lustrem, w którym się porównujemy? Ja dopiero zaczynam z wróżbami i już czuję tę pokusę, żeby sprawdzać, czy robię to 'dobrze' tak jak inni. Bardzo dziękuję wszystkim za tę rozmowę, bo naprawdę mi otwiera oczy.
Mam podobnie z tarotem. Oglądam odczyty innych i myślę, że moje są słabsze. Ale ostatnio zaczęłam zapisywać swoje odczyty i po kilku tygodniach wróciłam do nich i zobaczyłam, że część się potwierdziła. To mnie zatrzymało w tym porównywaniu, przynajmniej na chwilę. Może Agnese też by coś takiego pomogło?
To co napisałam o zapisywaniu odczytów dotyczyło właśnie tego - kiedy zaczęłam mieć swój własny ślad, to porównywanie z innymi straciło trochę na sile. Bo miałam już coś własnego do porównania. Agnese, czy w ogóle prowadzisz jakiś dziennik odczytów?
Czekaj, to brzmi jakbyś miała gotowy obraz tego, jak to powinno wyglądać, zanim w ogóle zaczęłaś. Skąd ci się wziął ten obraz?
To jest bardzo konkretna obserwacja i chyba jeden z największych problemów z grupami na których cokolwiek się wrzuca. Widzisz skończony produkt przygotowany pod publikację, a nie rzeczywisty proces. Nikt nie wrzuca zdjęcia zeszytu z kawą rozlaną na stronie i przekreślonym odczytem.
Prowadzę notatki od lat i wyglądają fatalnie. Skreślenia, pytajniki, całe strony napisane i potem jedno zdanie zakreślone jako to jedyne istotne. Myślę, że każdy kto naprawdę pracuje z materiałem ma podobnie, bo praca to nie jest estetyka.
Próbowałam. Ustawiłam sobie regułę, że nie wchodzę na grupę częściej niż raz na kilka dni i tylko po to, żeby zadać konkretne pytanie albo odpowiedzieć na czyjeś. Nie scrolluję po prostu. Działało przez jakiś czas.
Ja nie mam pojęcia o grupach i platformach, bo sam ich nie używam, ale to co opisujesz Wandka brzmi trochę jak problem z całą strukturą korzystania z internetu, nie z runami. Agnese, mam takie wrażenie, że gdybyś miała ten sam problem z gotowaniem i oglądała profile kucharzy, miałabyś identyczne odczucia.
Macie oboje rację i nie ma tu sprzeczności. Mechanizm jest ogólny, ale kontekst jest konkretny. Agnese, mam do ciebie pytanie, które może wydawać się dziwne w tym kontekście: czy wiesz, czego konkretnie szukasz w runach? Nie jako ćwiczenie, ale głębiej.
To jest bardzo konkretna odpowiedź. I teraz mam następne pytanie: czy ta osoba, z którą się porównujesz, wydaje ci się, że to prowadzenie ma? Że jej odczyty wskazują, że wie, co robić w życiu?
To jest celne pytanie, bo często porównujemy się z kimś, komu przypisujemy coś, czego szukamy sami. Agnese, mam wrażenie, że możesz porównywać swoje odczyty z jej odczytami, ale naprawdę porównujesz swoje poczucie zagubienia z jej pozorną pewnością. To nie jest to samo co porównywanie umiejętności.
Czekałam żeby się odezwać, bo to jest wątek, który mnie dotyczy bezpośrednio, skoro to ja byłam wspomniana wcześniej. Agnese, nie wiem, czy ty i ja mówimy o tej samej osobie, ale chcę powiedzieć jedno: ta pewność którą widać w postach nie jest tym, co dzieje się po drugiej stronie ekranu. Piszę pewnie, bo się wstydzę przyznać do wątpliwości publicznie. To nie jest miara głębokości pracy.
Agnese, to co mówisz jest ważne. Wiedza intelektualna nie wyłącza emocji, to prawda. Ale mam pytanie: czy kiedy czytasz te posty i czujesz to porównanie, to czujesz, że jesteś gorsza w runach, czy że jesteś gorsza jako osoba?
Zatrzymaj się na tym chwilę, bo to jest bardzo konkretna rzecz którą właśnie powiedziałaś. Powiązałaś umiejętność z tożsamością. To nie jest problem z runami, to jest założenie, które wniosłaś do praktyki zanim w ogóle zaczęłaś. Skąd to się wzięło?
