Straciłam niedawno mamę i próbuję jakoś przez to przejść. Ktoś mi powiedział, że runy mogą pomóc w procesie żałoby, ale szczerze mówiąc nie wiem nawet od czego zacząć. Czy to w ogóle ma sens, żeby sięgać po runy w takim momencie? Czy ktoś z was miał doświadczenie z tym tematem?
Runy w żałobie to temat, który pojawia się częściej niż myślisz. Zanim cokolwiek powiem, chciałem zapytać - masz już jakieś doświadczenie z runami w ogóle, czy to byłoby pierwsze zetknięcie?
Współczuję straty. To trudny czas i rozumiem, że szukasz czegoś, co może pomóc. Z mojego doświadczenia powiem tyle - runy mogą działać jako pewnego rodzaju lustro, które pomaga zobaczyć, co się dzieje w środku. Ale mam jedno pytanie do Ciebie: czego konkretnie szukasz? Jakiegoś kontaktu, ukojenia, czy może po prostu potrzebujesz struktury, żeby przez to przejść?
Ja nie znam się za bardzo na runach, ale byłam w podobnej sytuacji po stracie taty i sięgnęłam wtedy po inne rzeczy. Zastanawiam się - czy runy mogą w ogóle powiedzieć coś o osobie, której już nie ma? Czy raczej chodzi o to, żeby pomóc osobie żyjącej?
Dodam, że do pracy z żałobą polecałbym dołożyć jakiś kamień, na przykład obsydian albo onyks. Sam miałem sytuację, że wróżba runami nie dawała pełnego obrazu dopóki nie miałem przy sobie odpowiedniego minerału. Runy same w sobie to trochę za mało w tak intensywnym emocjonalnie momencie.
to jest bardzo częsty lęk przy pracy z runami, szczególnie w trudnych momentach. Powiem Ci jedno - nie ma run 'złych'. Są runy trudne, są runy wyzwań, ale każda z nich ma w sobie jakiś kierunek, jakąś wskazówkę. Hagalaz na przykład wielu ludzi odbiera jako złowróżbną, a to jest runa transformacji przez burzę. Bardzo pasuje do żałoby, prawda?
Czytam i też mam podobne obawy, bo ja zaczynam swoją przygodę z numerologią i też bałam się na początku 'złych' liczb. Chyba to jest ogólnie ludzki lęk przed symbolami, które nam się kojarzą z czymś negatywnym. Czy przy runach można jakoś to przełamać zanim się zacznie pracować?
Mnie zastanawia jedno - czy w żałobie w ogóle powinno się wróżyć? Słyszałam, że w bardzo intensywnych emocjonalnie momentach interpretacje mogą być przekłamane, bo rzutujemy na nie swój stan. Jak to jest z runami?
A czy jest jakaś konkretna runa, którą poleca się do pracy z żałobą? Pytam bo nigdy nie pracowałam z runami, ale ta rozmowa mnie bardzo interesuje. Szczególnie to co powiedział Czarek o Hagalaz.
Właśnie to mi bardzo pomaga - ta perspektywa, że runa opisuje stan a nie przepowiada. Nie wiem dlaczego nigdzie wcześniej tego nie czytałam, a tu od razu kilka osób to mówi. Czy to jest jakaś konkretna szkoła pracy z runami, czy bardziej ogólne podejście?
Słucham tej rozmowy z dużym zainteresowaniem, bo staram się porównywać różne systemy. W astrologii jest podobnie - tranzyt Saturna przez Księżyc to nie wyrok, to opis tego, przez co przechodzisz. Ciekawe, że runy działają na tej samej zasadzie. Czarek, czy to jest podejście bardziej psychologiczne, czy też tradycyjnie tak rozumiano runy?
Wróćmy na chwilę do Leokadii, bo chyba trochę odeszliśmy od jej sytuacji. Leokadia, czy czujesz się gotowa do tej pracy teraz, czy może potrzebujesz jeszcze trochę czasu zanim zaczniesz sięgać po runy? Bo to wydaje mi się ważniejsze niż wybór konkretnej runy.
Leokadia, myślę, że dobrze to wyczułaś. Jedna runa dziennie, bez pytania o przyszłość, tylko siedzenie z tym co przynosi - to jest moim zdaniem najlepsze co możesz teraz zrobić. I nie oceniaj siebie za to, co przy niej poczujesz. Czasem przyjdzie płacz, czasem złość, czasem nic. Wszystko jest w porządku.
To co Gebda napisała o nieocenianiu siebie brzmi bardzo mądrze. Ale mam pytanie do Czarka, bo wspomniał wcześniej o Tiwaz - jak ona się ma do żałoby konkretnie? Bo ofiarę rozumiem, ale co to znaczy 'honorowe przejście' w kontekście straty bliskiej osoby?
Właśnie to zdanie o miłości i bólu... siedzi mi teraz w głowie. Czarek, czy to znaczy, że runa może coś takiego pokazać konkretnej osobie, która ją wyciągnie? Czy to jest bardziej ogólna interpretacja?
Leokadia, słucham cię od dłuższego czasu w tym wątku i mam wrażenie, że te rozmowy już coś ci dają, nawet zanim wzięłaś runy do ręki. Pytanie jest czy masz w ogóle zestaw, czy dopiero myślisz o zakupie?
Kamienne runy to dobry wybór do pracy z żałobą, bo kamień ma ciężar i temperaturę, czujesz je w dłoni inaczej niż drewniane. Ja bym do tego dorzucił jeszcze jakiś agat, najlepiej niebieski - on uspokaja układ nerwowy i przy takich intensywnych emocjach pomaga utrzymać skupienie.
Wracając do pytania, które zadałam wcześniej, bo trochę uciekło - Czarek mówił, że w silnych emocjach interpretacja może być przekłamana. Ale jak w ogóle rozpoznać, że jesteś zbyt emocjonalnie, żeby czytać runy? Bo żałoba nie mija z dnia na dzień, to może trwać miesiącami.
Niekoniecznie czekać, ale może zmienić pytanie. Zamiast pytać 'czy będzie dobrze' - usiąść z runą i zapytać 'czego teraz potrzebuję'. To jest pytanie, które nie ma złej odpowiedzi. I to jest pytanie, na które jesteś gotowa nawet teraz.
Zapisuję to w notatkach bo to jest naprawdę ważna różnica. Czarek, czy zgadzasz się z tym podejściem? Bo to co Gebda mówi brzmi jak zamiana wróżby na coś bardziej medytacyjnego.
Słuchajcie, mam takie naiwne może pytanie, ale zastanawiam się - jak w praktyce wygląda to 'siedzenie z runą'? Bo jak ktoś mówi 'weź jedną runę dziennie' to wyobrażam sobie, że siadam, wyciągam i... co właściwie robię? Czy po prostu patrzę na nią?
Tego właśnie szukałam. Dziękuję wam wszystkim, naprawdę. I Gebdzie szczególnie za to ostatnie - że pytanie 'czego teraz potrzebuję' nie ma złej odpowiedzi. Chyba od tego zacznę. Boję się trochę jeszcze, ale chyba dobry strach, nie ten paraliżujący.
Leokadia, to co powiedziałaś o 'dobrym strachu' - rozumiem to. Mam podobnie kiedy siadam z czymś nowym. Ale mam do ciebie pytanie, bo sama jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce - te kamienne runy leżały w pudełku lata, czy będziesz je jakoś przygotowywać przed pierwszym sesjowaniem, czy po prostu wyciągasz i siadasz?
Szczerze? Nie miałam pojęcia, że jest coś do przygotowania. Myślałam, że się po prostu bierze i zaczyna. Gebda, czy to ważne? Czy po tylu latach w pudełku powinnam coś z nimi zrobić najpierw?
Leokadia, to zależy od ciebie, nie od żadnej sztywnej reguły. Niektórzy oczyszczają przedmioty przed pracą, inni uważają, że kamień jest kamieniem i nie trzeba rytuału. Pytanie praktyczne: czy jak trzymasz je w dłoni, to czujesz do nich coś - obojętność, dystans, ciepło? To już jest informacja.
Oczyszczanie jest ważne, szczególnie jeśli kamienie leżały długo w zamknięciu albo dotykało ich wiele osób. Ja bym dał je na noc na parapecie przy pełni, albo opłukał pod bieżącą wodą. Agat niebieski też dobrze przy tym połączyć, bo...
To ciekawe rozróżnienie - rytuał jako przygotowanie psychiczne kontra rytuał jako coś, co 'działa' obiektywnie. W astrologii mam podobną dyskusję z innymi - czy obserwuję planety, czy planety mnie obserwują. Gebda, jak ty na to patrzysz? Bo wydaje mi się, że twoje podejście jest bardziej 'psychologiczne' niż dosłowne.
