To powiązanie umiejętności z wewnętrznym porządkiem jest zresztą bardzo stare i nie dotyczy tylko run. Ludzie od zawsze szukali zewnętrznych sygnałów jako potwierdzenia wewnętrznego stanu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zewnętrzny sygnał zaczyna być jedynym dowodem. Agnese, czy miałaś kiedyś moment, kiedy odczyt ci wyszedł i poczułaś, że masz rację, że rozumiesz? Nie porównując się do nikogo, po prostu sama ze sobą?
To 'bardziej' jest pułapką. Serio. Jakby odczyt miał być rozbudowany, to żeby co? Żeby lepiej wyglądał czy żeby był przydatny? Bo to są dwa różne kryteria i jedna osoba nie musi trafiać w oba.
A skąd w ogóle wiadomo, że czyjś odczyt jest dobry? Serio pytam, bo nie znam się na runach, ale wydaje mi się, że to jest bardzo subiektywne. Kto to ocenia?
Dokładnie to samo dzieje się w numerologii, żeby nie mówić tylko o runach. Ludzie piszą analizy na trzy strony i to robi wrażenie. Ale jak pytasz co z tego wynika dla konkretnej osoby, to nikt nie wie. Agnese, wróćmy do tego odczytu który ci kliknął. Co konkretnie z niego zapamiętałaś?
To brzmi jak coś, co się naprawdę zadziałało. Hagalaz jako lustro zamiast wyroku, to nie jest przypadkowy odczyt, to wymaga zatrzymania się i uczciwości wobec siebie. Agnese, czy ten odczyt z grupy, który wyglądał 'bardziej', dotyczył kogoś innego czy siebie?
Odniesienia do mitologii nie świadczą o głębszym odczycie, świadczą o tym, że ktoś dużo czyta. To są dwie różne rzeczy. Ja też potrafię napisać pół strony o Odynie przy jednej runie, ale to nie znaczy, że mój odczyt jest głębszy dla mnie. Często wychodzi, że te dodatki to zasłona dla braku konkretnej odpowiedzi.
Wracam do tego, co Agnese powiedziała o tym odczycie z Hagalaz. Jeśli sama w ciszy wyciągnęłaś tak trafne przesłanie dla siebie, to co sprawia, że nie uważasz tego za głęboki odczyt? Serio, bo mi to wygląda na dokładnie to, czego szukasz.
Mam wrażenie, że cały problem jest w tym, że Agnese wie, co miał znaczyć jej odczyt, ale nie wie, jak to brzmi dla innych. I to jest niekomfortowe. Szukasz nie tyle głębokości, ile pewności, że jesteś na dobrej drodze. A tego nikt inny ci nie może dać, nawet najlepszy odczyt na forum.
Czytałam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, bo mnie też to dotyczy: co zrobić kiedy wiesz, że porównanie jest bez sensu, ale i tak nie możesz przestać? To nie jest pytanie o teorię, tylko o to jak to w praktyce wygląda u kogoś, kto przez to przeszedł.
Agnese, ale czy ty nie potrafisz opisać, czy nie potrafisz opisać tak jak tamta osoba? Bo to są naprawdę dwie różne rzeczy. Jeden odczyt który ci 'kliknął' bez żadnego opisu też jest opisaniem, tylko nie na piśmie.
Ale czy to nie jest tak, że jeśli coś wiesz, to powinieneś umieć to wyrazić? Jak nie potrafisz opisać odczytu, to może faktycznie czegoś jeszcze nie rozumiesz do końca?
I właśnie Hagalaz mi powiedziała coś, czego nie chciałam wiedzieć. Że sama tworzę ten chaos. Więc według tego co mówisz, to był trafny odczyt. Ale nadal nie potrafię się pozbyć poczucia, że tamta osoba z grupy wiedziała więcej.
A ta osoba z grupy, czy jej odczyt też mówił coś, czego nie chciała usłyszeć? Czy brzmiał mądrze i jednocześnie komfortowo? Bo jedno i drugie może istnieć, ale jeśli wybierasz tylko to co wygląda imponująco, to porównujesz formę, nie głębokość.
To mówi bardzo dużo. Swój odczyt pamiętasz dokładnie, nawet konkretną runę i konkretne przesłanie. Tamten pamiętasz jako wrażenie. I dalej uważasz, że tamten był głębszy?
Mnie zastanawia, czy to jest problem specyficzny dla run, czy po prostu internet robi tak z każdą praktyką. Na grupach zawsze ktoś pisze lepiej, więcej, mądrzej. Może runy są tylko miejscem, gdzie to się Agnese szczególnie uwidoczniło.
Agnese, jest jeszcze jeden wątek który tu widzę. Przez całą tę rozmowę szukasz potwierdzenia od innych, że twój odczyt był dobry. Ale runy, jeśli traktować je poważnie, nie są praktyką zbiorowego potwierdzenia. Czy jest ktoś, komu ufasz na tyle, żeby zapytać nie 'czy mój odczyt wygląda dobrze', ale 'czy to co zrozumiałam wydaje ci się prawdziwe w kontekście mojej sytuacji'?
