o rany, ta rozmowa o snach i runach to jest coś, naprawdę nie spodziewałem się że wchodząc tu znajdę tyle informacji na raz! Szarotka, bardzo dziękuję za to co napisałaś o runach jako lustrze - to chyba najbardziej sensowne wyjaśnienie jakie czytałem i powiem szczerze że zmieniło mi trochę podejście do tego
dobra, ale wróćmy trochę do meritum bo wątek się rozlewa. Szarotka pytała na początku o przeprowadzkę i o to jak pytać runy przed taką decyzją. Mamy tu już trochę o snach, o intencjach, o łączeniu metod. Ale nikt nie powiedział wprost - jaki układ run ma w ogóle sens przy pytaniu o zmianę miejsca zamieszkania? trójka, piątka, coś innego?
no właśnie, też o tym myślałam! Ja kiedy pytałam o swoją przeprowadzkę parę lat temu to robiłam prosty rzut trójkowy - przeszłość co mnie tu trzymało, teraźniejszość czyli gdzie jestem teraz energetycznie, i trzecia co mnie przyciąga tam. I wiesz co, to działa o tyle że zmusza cię do myślenia o sytuacji w tych trzech wymiarach nawet zanim zaczniesz interpretować runy
ten wątek z pozycjami rzutu jest ważny i dobrze że Andromeda to wywołała. Mój problem z gotowymi układami przy pytaniach o przeprowadzkę jest taki, że przeprowadzka to nie jest jedno pytanie. To jest pytanie o pracę, o relacje, o poczucie bezpieczeństwa, o tożsamość. I jak wrzucasz to wszystko w jeden rzut trójkowy to dostajesz odpowiedź na co? Na całość? To za dużo na trzy runy
Sliwkowa - to trafne i trochę mnie to dawno nurtowało. Ja właśnie dlatego przez długi czas robiłam kilka osobnych rzutów na różne aspekty tej samej decyzji. Jeden o tym co zostawiam, osobny o tym co mnie czeka. Problem w tym że potem ciężko te obrazy złożyć w całość i nie wiadomo który brać poważniej jeśli coś się kłóci
a ja słyszałem że przy decyzjach życiowych dobrze jest robić rzut krzyżowy, pięć run, bo wtedy masz i to co wspiera i to co blokuje i możliwość wyjścia. Próbował ktoś czegoś takiego przy pytaniu o miasto? Wydaje mi się że to mogłoby dać pełniejszy obraz niż trójka
czytam to wszystko i troche mam chaos w głowie hehe. czy mozna zapytac - jeśli ktos jest naprawde poczatkujacy i nigdy nie robil zadnego ukladu to od czego zacznac? bo Konradek mowi piec run, Leontynka trzy, Sliwkowa ze trzy to za malo... to ile tych run powinno byc?
o, to jest naprawdę fajna wskazówka Crystaline! Ja sama zaczynałam od ciągnięcia jednej runy rano i to dużo mi dało, człowiek naprawdę zaczyna czuć te runy inaczej niż jak tylko czyta opisy. Szarotka, a ty pamiętasz jak zaczynałaś, od ilu run robiłaś pierwsze rzuty?
Przytulia - pamiętam bardzo dobrze, bo robiłam to bez żadnego planu i to był błąd. Ciągnęłam po trzy runy bo wydawało mi się że jedna to za mało, i przez pierwsze miesiące kompletnie nie umiałam ich czytać razem. Jak teraz myślę o tamtym czasie to byłam jak Dagmarka teraz - zagubiona w szczegółach, a jeszcze nawet nie miałam własnego pytania. Crystaline ma rację, jedna runa to nie uproszczenie, to po prostu uczciwy sposób na start
wracając jeszcze do tego co pisałem wcześniej o snach i intencjach, bo mam wrażenie że ten wątek został trochę urwany. Szarotka, napisałaś że sny zaczęły się zmieniać jak zaczęłaś myśleć o przeprowadzce. Ciekaw jestem czy jak teraz robisz rzut o przeprowadzce, to te sny z tego okresu w jakiś sposób wpływają na to jakie runy wyciągasz, czy to są dla ciebie oddzielne sprawy?
to jest naprawdę ciekawe pytanie Walenty. Ja mam takie przeczucie, i nie mówię że to pewnik, że stan w którym jesteś kiedy robisz rzut ma wpływ na to co ciągniesz. Nie w sensie że runy 'wiedzą' co czujesz, ale w sensie że twoja uwaga jest inaczej skupiona. I sny mogą ten stan zmieniać przed rzutem, jeśli dużo do nich wracasz
no dobra ale to co Znachorz pisze to jest trochę magiczne myślenie nie? ze twoj stan psychiczny w jakis fizyczny sposob wplywa na to ktore kamyki ciagniesz. to jest po prostu losowanie. stan psychiczny wplywa na to JAK interpretujesz, nie na to CO wyciagniesz
a ja mam takie pytanie może trochę z boku, bo zastanawiam się czy przeprowadzka to w ogóle jest pytanie na runy czy bardziej na karty, bo karty wydają mi się lepsze do takich konkretnych decyzji życiowych, a runy bardziej do takiego głębszego stanu energetycznego. czy to jest jakiś podział który ma sens, czy wymyśliłam sobie coś czego nie ma?
no dobra, wracam do swojego pytania bo chyba nie zostało rozwinięte - dlaczego runy a nie karty przy decyzji o przeprowadzce? mam wrażenie że karty dają bardziej konkretne obrazy sytuacyjne, a runy to jednak bardziej taka praca z tym co w środku, ze stanem energetycznym. i właśnie to co Walenty pisał o snach mnie tu łączy - jeśli sny mówią coś o naszym stanie energetycznym, to może runy są jednak lepsze, bo sięgają głębiej niż konkretna sytuacja? tylko nie wiem czy dobrze to rozumiem
to nie jest kwestia 'lepsze' albo 'gorsze', to są po prostu inne języki. karta powie ci coś o sytuacji zewnętrznej, runa zapyta ciebie o coś wewnętrznego. przy przeprowadzce potrzebujesz obu - bo ta decyzja ma i zewnętrzny wymiar (praca, logistyka, ludzie) i wewnętrzny (czemu uciekasz albo czemu idziesz). to sztuczny podział że runy są głębsze a karty płytsze
Szarotka, nadal czekam na odpowiedź na moje pytanie 🙂 czy jak teraz robisz rzut o przeprowadzce to sen z poprzedniej nocy ma jakiś wpływ na to jak interpretujesz wyciągniętą runę? bo ja mam takie wrażenie że po intensywnym śnie jestem w innym trybie i to zmienia całą percepcję
Walenty - o, tak, zdecydowanie. i to jest właśnie coś o czym ciężko mi mówić bez żeby nie brzmiało ezoterycznie. jak mi się śni coś o wodzie i ruchu, a potem wyciągam Raidho, to te dwa obrazy się nakładają i interpretacja jest bogatsza niż gdybym wyciągnęła Raidho po spokojnej nocy. nie wiem czy to 'prawdziwy' wpływ energetyczny czy po prostu mózg skleja obrazy, ale różnica jest odczuwalna
właśnie to miałem na myśli. nie ma znaczenia czy to 'energia' czy psychologia - efekt jest ten sam. śpisz inaczej, wchodzisz w rzut inaczej, coś innego wyłapujesz w runie. i przy pytaniu o przeprowadzkę to ma ogromne znaczenie, bo przeprowadzka to jeden z tych tematów gdzie bardzo łatwo o wishful thinking. jak się boisz zostać, to wyciągniesz runę podróży i poczujesz ulgę, zanim ją właściwie przeczytasz
ale chwila, to teraz wychodzi ze jesli chce zebrac uczciwy odczyt to powinienem robic rzut jak jestem mozliwie 'neutralny' a nie po intensywnym snie? czyli poranek po spokojnej nocy jest lepszy niz poranek po snie o ucieczce z miasta?
dorzucę swoje trzy grosze do pytania Madzialeny - ja pracuję i z runami i z kartami i przy przeprowadzce użyłam obu, ale w różnym momencie procesu. karty wcześniej, kiedy jeszcze zbierałam informacje o sytuacji zewnętrznej. runy później, kiedy już wiedziałam co i skąd, i pytałam o swój stan. to może być odpowiedź na to co Madzialena pyta - nie zamiast, ale kiedy
mam to zapisane w notatkach z podobnej dyskusji sprzed jakiegoś czasu i faktycznie wtedy padła podobna teza - runy lepiej do 'gdzie jestem' a karty do 'co się dzieje'. ale szczerze? przy przeprowadzce te dwa pytania są tak splątane że nie wyobrażam sobie robić tylko jednego systemu. Sliwkowa, a w jakiej kolejności ty to robiłaś w praktyce?
przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie trochę z tylu - jak sie pyta runy o przeprowadzke to dosłownie sie pyta 'czy mam sie przeniesc do innego miasta' ? bo to brzmi jakos dziwnie. czy to jest bardziej takie... nie wiem, bardziej poetyckie pytanie?
o matko, Crystaline to jest takie ważne i nikt mi tego wcześniej nie powiedział wprost! ja przez długi czas zadawałam pytania tak/nie i potem nie wiedziałam co zrobić z odpowiedzią bo runa nigdy nie mówi tak/nie a ja to właśnie interpretowałam jak chciałam. dziękuję za to, naprawdę 🙂
no tak, Crystaline ma rację, to podstawa. ale mam pytanie do Szarotki, bo wróćmy do początku tego wątku - ty konkretnie co chcesz wiedzieć? bo czytam całą tę dyskusję i trochę się zgubiłam co jest twoim głównym pytaniem. masz już jakiś konkretny rzut za sobą czy to jest etap przed?
Leontynka - dobre pytanie i słuszne, że wracasz. ja jestem w tej chwili na etapie formułowania pytań, zanim w ogóle usiądę do run. właśnie dlatego ten wątek mi pomaga, bo słyszę jak inni to robią i zaczynam widzieć gdzie miałam za mało precyzji przez te wszystkie lata. mam w głowie że chcę zapytać o trzy rzeczy osobno - o to co mnie tu trzyma, o to czego mi tu brakuje i o to co byłoby inaczej tam. ale te pytania to nadal trochę za bardzo sytuacyjne a nie energetyczne
Szarotka, to co opisujesz to jest właściwy kierunek ale jedno z tych pytań jest moim zdaniem ryzykowne. 'co byłoby inaczej tam' to klasyczna pułapka projekcji - wyobrażasz sobie przyszłe miejsce przez pryzmat teraźniejszych braków i runa odpowie na twój lęk a nie na realne energetyczne pytanie. zamiast tego zapytałabym: co we mnie szuka nowego gruntu. to jest twoje, nie tamtego miejsca
jest coś w tym co Ines pisze. tamto miejsce nie istnieje jeszcze w twojej przestrzeni, więc runa nie ma się do czego odwołać. ona odpowiada na to co jest żywe w tobie, nie na abstrakcję geograficzną. jak pytasz o tam to tak naprawdę pytasz o siebie tam wyobrażoną - i to jest inne pytanie
