Hej, mam pytanie do wszystkich którzy pracują z runami. Siedzę w biurze i czasem mam ochotę zrobić szybki odczyt dla siebie w przerwie albo po prostu narysować sobie runę na kartce jako coś w rodzaju ochrony czy wsparcia na dany dzień. Ale zastanawiam się czy taka runa narysowana ołówkiem na zwykłej kartce papieru to w ogóle coś działa, czy to jest tylko taka wydmuszka. Bo gdzieś słyszałam że siła runy zależy od materiału i sposobu wykonania. Ktoś się na tym zna?
Wiesz, ja myśle że to nie chodzi az tak bardzo o narzendzie samo w sobie. Runa to symbol i jej moc jest w symbolu, nie w kawałku drewna czy kamienia. Rysowałam nieraz na kartce gdy nie miałam swoich kamieni przy sobie i coś tam działało. Ale trzeba sie skupic, intencja musi byc mocna. Sama kartka bez skupienia to faktycznie nic.
Szczerze? To dość naiwne myślenie że ołówek i kartka zadziałają tak samo jak prawidłowo wygrawerowana runa w drewnie albo kamieniu. Materiał ma znaczenie od zawsze, to nie jest wymysł, tylko tradycja sięgająca setek lat. Dawni Normanowie nie ryli run na papierku biurowym, no wybaczcie.
Geomantaa ma trochę racji że materiał w tradycji był istotny, ale przesadza z tym że kartka to totalna porażka. To zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli chodzi o głęboki rytuał, to jasne, kartka słabo. Ale jeśli chodzi o takie codzienne wsparcie, przypomnienie dla siebie, coś w stylu afirmacji wizualnej, to ołówek i kartka mogą spokojnie wystarczyć. Sam używałem takich notatek zanim dorobiłem się kompletu.
Szczerze to mam wrażenie że ludzie tu trochę za bardzo komplikują temat. Runa to runa, narysowana czy wygrawerowana, symbol jest ten sam. Nie rozumiem czemu kawałek drewna miałby być magiczniejszy od kartki z biura.
Geomantaa, tylko że energia papieru to już wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o ezoterykę i sam papier bywa używany w różnych tradycjach magicznych od wieków. Pergamin, papirus, papier ryżowy. To nie jest takie oczywiste jak mówisz.
Ale czy nie jest tak że to my dajemy moc przedmiotom a nie odwrotnie? Tzn. jak ktoś z pełnym przekonaniem narysuje runę ołówkiem i będzie traktował tę kartkę poważnie, to chyba zadziała lepiej niż ktoś kto kupi pięknie wygrawerowany zestaw i będzie go traktował jak ozdobę na półkę, nie?
Wracając do pytania o wyrzucanie kartki, bo to ważne. Jeśli rysujesz runę z intencją i przez jakiś czas z nią pracujesz, to wyrzucenie jej jak śmiecia nie jest najlepszym pomysłem. Lepiej ją spalić albo porwać i zakopać, żeby zamknąć jej działanie. To nie jest żaden skomplikowany rytuał, chodzi o symboliczne zamknięcie. W biurze wystarczy że potem porwiesz kartkę świadomie, z myślą że zamykasz jej działanie.
Ojej to ciekawy temat, ja też siedzę w biurze i nigdy nie pomyślałam żeby tak robić. A powiedz mi, czy to musi byc konkretna runa na każdy dzień, czy mozna mieć taką jedną ogólną na cały tydzień albo dłużej? Bo nie zawsze rano mam czas żeby o tym myśleć przed wyjściem.
Siedzę tu i czytam, i muszę powiedzieć, że spotkałam kiedyś osobę która przez kilka tygodni robiła dokładnie to o czym piszecie, narysowane runy na kartkach z notesu, codziennie nowa, chowana do kieszeni marynarki. Twierdziła że czuła wyraźną różnicę między dniami kiedy nosiła Algiz a dniami z Fehu. Nie wiem czy to placebo, ale efekty opisywała bardzo konkretnie.
Szczerze wątpię żeby runa narysowana ołówkiem na kartce A4 z drukarki robiła jakąkolwiek różnicę. To brzmi jak zwykłe placebo, nic poza efektem psychologicznym. Choć ok, jeśli komuś pomaga się skupić i myśleć pozytywnie to trudno coś zarzucić.
Właśnie, mnie też to zastanawiało od dawna. Czy runy działają bo działają, czy działają bo wierzymy że działają. I czy to w ogóle ma znaczenie jeśli efekt jest ten sam? Trochę jak z modlitwą chyba.
Dobra ale my tu zaczynamy filozofować o placebo i wierze zamiast odpowiedzieć na konkretne pytanie. Runa wygrawerowana ma trwalszą formę, materiał który przenosi energię lepiej, i jest wykonana z uwagą, zazwyczaj dłużej nad nią pracujesz. Ołówek i pięć sekund rysowania to nie jest ten sam poziom zaangażowania, i tyle. Nie mówię że kartka nic nie robi, mówię że robi mniej.
szczerze? z dwie minuty moze, bo zazwyczaj jestem juz w biurze i mam chwile przy kawie zanim ludzie zaczynaja zagadywac. nie jest to jakis specjalny rytuał, po prostu siedze, mysle co chce osiagnac danego dnia i rysuję. czy to za krotko?
Ojej, ja tu wpadłam przez przypadek bo szukałam czegoś innego, ale to jest naprawdę ciekawe! Nigdy nie myślałam że można tak prosto pracować z runami, bez żadnych specjalnych przyborów. A czy to musi być konkretna runa dobrana do sytuacji, czy można to robić intuicyjnie, tzn. po prostu narysować tę która jakoś 'idzie' rano?
Ametystka, dwie minuty to moim zdaniem zupalnie wystarczy jezeli te dwie minuty sa naprawde twoje i skupione. Ja kiedys probowalam robić bardziej rozbudowane rytualy rano i konczylo sie tym ze biegłam spózniona na autobus i cały dzien byłam rozkojarzoma. Lepsze dwie minuty spokojne niz dziesiec na biegania.
No ok, może dwie minuty w skupieniu wystarczą do narysowania, ale nadal - papier. Wróćmy do tego bo Zielarz jakoś zręcznie to zbył. Mówisz że papier bywa używany w magii od wieków, ok, ale to nie jest to samo co runy na papierze. Papirus i pergamin to zupełnie inna substancja niż arkusz A4 z Castorama. To nie jest argument.
Zielarz ma rację i to jest może najważniejszy argument w tej dyskusji. Jak ktoś przez rok używa tych samych kamiennych run i ładuje je swoją energią, intencją, codzienną pracą - to chyba jest zupełnie czymś innym niż świeżo wyjęte z pudełka. I chyba też zupełnie czymś innym od kartki narysowanej dzisiaj rano. Więc pytanie może powinno brzmieć nie skąd materiał tylko jak długo z nim pracujesz?
o, to ciekawe co mówi Otek. To znaczy że runa na kartce przez rok byłaby w sumie 'silniejsza' niż nowy zestaw z kamienia? To trochę wywraca to co Geomantaa pisał wcześniej. Albo przynajmniej komplikuje.
przepraszam ze sie wtrącam bo jestem tu nowy w temacie run, ale to co piszecie jest naprawdę pomocne. chciałem zapytac - czy jak sie zaczyna z runami to w ogole warto zaczynac od tych rysowanych, jako ćwiczenie żeby sie nauczyć zanim sie wyda pieniądze na zestaw? czy to zły pomysł na start? dzięki za odpowiedź z góry
Gaudenty, moim zdaniem to nawet lepszy pomysł na start! Jak rysujez same runy to musisz poznac kazdy znak, każdą kreskę, uczysz sie ich kształtu przez własną reke a nie oczy. Ja tak zaczynałam i duzo lepiej pamietam znaczenia niz koleżanka która od razu kupiła gotowy zestaw.
a ja mam takie głupie pytanko - te runy rysowane w biurze, to rysujecie na zwykłej kartce z notesu czy na czymś konkretnym? Bo zastanawiam sie czy nie lepiej miec jakis mały notes specjalnie do tego, żeby nie mieszac z notatkami ze spotkań i innymi papierami służbowymi, nie wiem czy to ma znaczenie ale jakoś tak logicznie mi się wydaje ze powinno 🙂
Andromedkaa, to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Oddzielenie przestrzeni ma znaczenie - i nie musi to być nic specjalnego, wystarczy mały notatnik tylko do tego. To jest tez sygnał dla twojego umysłu że teraz jest inny tryb, skupiony, nie służbowy. Coś jak przestrzeń mentalna oddzielona od reszty dnia. Mieszanie z protokołami ze spotkań faktycznie nie jest najlepszym pomysłem, choćby dla własnego komfortu.
a wiesz że ja akurat mam taki mały notes w który wrzucam różne rzeczy i runy tam też rysuję, ale nie myślałam żeby to rozdzielać. teraz zaczynam myśleć że to może być problem. Faustynka.1 a jak już mam tę runę na kartce i pracuję z nią przez dzień, to czy na koniec trzeba koniecznie ją niszczyć czy można ją zachować i wracać do niej potem? bo mnie się wydaje że warto czasem porównać jak to szło przez kilka tygodni
