Forum

Asystent AI
Runy a objawy psych...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy a objawy psychiczne - czy mogą wskazać na potrzebę pomocy psychiatrycznej

Strona 2 / 3

Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

To drugie minimum jest absolutnie nienegocjowalne i kosztuje każdego tyle co pięć minut wyszukania w internecie. Numer Telefonu Zaufania dla Dorosłych, numer dla młodzieży, Centrum Wsparcia - to są rzeczy, które każdy wróżbiarz powinien mieć zapisane. Nie wymaga dyplomu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Rozalinda mam pytanie praktyczne - jak podać taki numer, żeby to nie brzmiało odrzucająco? Bo wyobrażam sobie, że ktoś przyszedł po odczyt kart, a ja nagle daję mu numer do telefonu zaufania - może poczuć się... zaszufladkowany? Jak ktoś, kto jest 'przypadkiem'.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Natalie09 miałam kiedyś taką rozmowę z superwizorką, która pracuje jako psycholożka i interesuje się ezoteryczną stroną pracy. Mówiła, że kluczowe jest to, żeby nie podawać numeru jako 'masz problem', tylko jako 'znam miejsce, gdzie można pogadać z kimś, kto ma więcej czasu'. To zmienia ton.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli osoba sama nie jest świadoma, że jest w kryzysie? To chyba częściej się zdarza niż sytuacja, gdzie ktoś wprost mówi, że jest źle. Przychodzą z pytaniem o partnera, a tak naprawdę rozpadają się od środka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Eliksiriaa i właśnie tu runy mogą zrobić coś, czego terapeuta nie zrobi w pierwszym spotkaniu - mogą dać symboliczny język, żeby osoba sama zobaczyła, co się z nią dzieje. Hagalaz, Nauthiz, Isa w jednym rzucie to nie przypadek. Pytanie co wróżbiarz z tym zrobi.


Odpowiedz
(@gertruda77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Symeon75 ale czy nie jest ryzykowne mówić komuś w kryzysie, że 'runy pokazują, że jesteś zamrożony i musisz przejść przez zniszczenie'? Bo ta symbolika, nawet jeśli trafna, może trafić w bardzo złe miejsce u kogoś, kto jest na granicy.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Gertruda77 zadaje jedno z najważniejszych pytań w tym wątku. I chyba nikt jeszcze nie odpowiedział na to wprost. Co robisz z runami destrukcji w rzucie dla kogoś, kto jest wyraźnie niestabilny? Czy w ogóle interpretujesz je dosłownie?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie Wiesława jest naprawdę kluczowe i chyba każdy, kto robi odczyty, powinien sobie odpowiedzieć na nie zanim w ogóle usiądzie z kimś przy stole. Moja praktyka była taka, że przy runach destrukcji - właśnie Hagalaz, Isa czy Nauthiz - starałem się mówić o procesie, nie o wyniku. Czyli nie 'czeka cię zniszczenie', tylko 'coś się kończy, żeby coś innego mogło zacząć'. Ale szczerze? Nie jestem pewien, czy to wystarczy przy kimś, kto jest naprawdę niestabilny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Symeon75 właśnie tu jest pies pogrzebany - mówisz 'starałem się mówić o procesie', ale to nadal jest twoja interpretacja, twój wybór języka. Moje pytanie jest takie: czy kiedykolwiek zdarzyło ci się świadomie pominąć runę albo jej nie zinterpretować wprost, bo widziałeś, że osoba przed tobą nie jest w stanie tego przyjąć? I czy uważasz, że to jest uczciwe wobec niej?


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Rozalinda tak, zdarzyło się. I do dziś nie wiem, czy zrobiłem dobrze. Osoba była wyraźnie po czymś ciężkim, Hagalaz wypadła jako runa centralna, i powiedziałem tylko, że 'widać burzę, która już mija'. Tyle. Czy to uczciwe? Chyba nie do końca. Ale czy powiedzenie prawdy wtedy byłoby odpowiedzialne? Też nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gertruda77)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest właśnie to, czego się boję jako osoba, która dopiero zaczyna myśleć o takich odczytach - że będę musiała podejmować te decyzje w ułamku sekundy, bez żadnego przygotowania. I że zrobię coś, co komuś zaszkodzi, nawet jeśli chcę dobrze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Gertruda77 ten lęk jest zdrowy i uczciwy. Naprawdę. Gorszy jest ten, który go nie czuje i wchodzi w takie rozmowy bez żadnej refleksji. Ale wracając do meritum - Symeon75 opisał coś ważnego. Czy przemilczenie runy to kłamstwo, czy ochrona? I kto decyduje, kiedy człowiek 'jest gotowy' na trudną symbolikę?


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Myślę, że to pytanie wykracza poza runy jako takie i dotyka czegoś, z czym zmagają się też terapeuci - kwestii tzw. timing'u interwencji. Zbyt wcześnie powiedziana prawda może zamknąć człowieka, zbyt późno - to już się nie liczy. Ale terapeuta ma superwizję, czas, kontekst. Wróżbiarz ma zazwyczaj godzinę i rzut kośćmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Tosieczka i właśnie dlatego uważam, że porównywanie odczytu do terapii jest z gruntu błędne - ale jednocześnie nie można udawać, że odczyt nie ma żadnego wpływu psychologicznego. To jest ta strefa środka, w której nikt nas nie szkoli i każdy musi jakoś odnaleźć własne granice, często po tym jak już raz je przekroczył.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale hej, czy ktoś z was miał sytuację odwrotną - że ktoś przyszedł i sam wprost powiedział, że jest w złym miejscu psychicznie, i zapytał, czy runy mogą coś pokazać o tym, czy wyjdzie z dołka? Bo o tym jeszcze nie mówiliśmy. Czy wtedy w ogóle siadacie do odczytu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Ksiezycnaa tak. I to była jedna z trudniejszych sytuacji, jakie miałem. Osoba powiedziała wprost, że jest po załamaniu i szuka 'znaku, że będzie lepiej'. I tu masz klasyczny konflikt - jeśli odmówisz odczytu, ona wychodzi bez niczego. Jeśli robisz odczyt i wypadają dobre runy, możesz ją wesprzeć. Jeśli wypadają złe - co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

i to jest właśnie moment, w którym widać, że runy nie są neutralne. Ktoś szukający znaku nadziei i dostający Hagalaz, Thurisaz, Nauthiz - co ty z tym zrobisz? Udasz, że tego nie ma? Powiesz 'to wyzwania, z którymi sobie poradzisz'? Czy powiesz wprost, że nie widzisz teraz ulgi w tym rzucie?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym w ogóle nie wiedziała co powiedzieć w takiej chwili. I zastanawiam się - czy nie lepiej po prostu powiedzieć osobie: 'nie czuję się gotowa na taki odczyt, bo zależy mi na tobie i boję się, że zrobię więcej złego niż dobrego'? Czy to tchórzostwo, czy odpowiedzialność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Eliksiriaa nie nazwałabym tego tchórstwem, ale wymaga to sporej dojrzałości, żeby tak powiedzieć. I uważam, że to jest jeden z tych momentów, gdzie uczciwość jest ważniejsza niż kompetencja techniczna. Możesz znać runy na pamięć i nadal nie być w stanie pomóc komuś w kryzysie - i rozpoznanie tego to jest właśnie dojrzałość.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z boku, ale mam pytanie, które mi chodzi po głowie od kilku minut. Czy wy w ogóle pytacie osobę przed odczytem, jak się czuje? Tak po ludzku, nie ezoteryczne pytanie, tylko zwykłe: 'co u ciebie, jak teraz jesteś'? Bo mam wrażenie, że dużo z tych problemów wynika z tego, że się tego nie robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Marceli to jest zaskakująco proste i zaskakująco rzadkie pytanie. Ja robię krótki wywiad zawsze - nie rozbudowany, ale właśnie to zwykłe 'jak teraz jesteś' zanim w ogóle dotkniemy run. I naprawdę zmienia dynamikę rozmowy. Ludzie często już w tym pytaniu mówią to, co tak naprawdę ich boli - zanim jeszcze wylosują pierwszą runę.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

To brzmi tak oczywiste, że aż dziwne, że o tym nie uczymy. Ale skoro mowa o tym, co powiedzieć przed odczytem - czy wy mówicie też coś na końcu? Jakieś zamknięcie rozmowy, które nie zostawia człowieka samego z tym, co usłyszał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Judytka72 zawsze. I uważam, że zakończenie jest równie ważne jak samo odczytanie run. Staram się zadać pytanie: 'co chcesz z tym teraz zrobić?' - nie mówię, co ona powinna zrobić, tylko pytam. To przenosi sprawczość z powrotem na osobę i nie zostawia jej z uczuciem, że runy zadecydowały za nią.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że może naiwnie pytam, ale dlaczego to takie ważne, żeby sprawczość była po stronie osoby pytającej? Czy nie po to się idzie do wróżbiarza, żeby dostać odpowiedź?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Hortensja bo odpowiedź na pytanie 'co mam zrobić?' brzmi zawsze: 'to zależy od ciebie'. Runy pokazują energie, tendencje, to co niewidoczne - ale nie podejmują decyzji. I jeśli ktoś wychodzi z odczytu z poczuciem, że runy mu zadecydowały i teraz musi to wykonać, to jest to moim zdaniem jeden z najgorszych efektów złego odczytu. Szczególnie przy osobach w kryzysie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale Wiesław - a co z osobami, które właśnie tego szukają? Że ktoś im powie, co robić? Czy masz wtedy obowiązek im to odebrać, czy idziesz z tym, czego potrzebują?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Ksiezycnaa to jest kwestia, która w sumie sprowadza całą rozmowę z powrotem do tytułu wątku - czy runy mogą wskazać potrzebę pomocy psychiatrycznej. Bo osoba, która absolutnie nie może podjąć żadnej decyzji bez zewnętrznego wyroczni, i to za każdym razem - to może być sygnał, że jest coś głębszego. I to jest właśnie ten moment, w którym wróżbiarz powinien się zatrzymać.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Ksiezycnaa to nie jest takie proste. Jeśli ktoś każdorazowo przychodzi po decyzję do run, to jest sygnał. Ale czy moim zadaniem jest mu powiedzieć: 'idź do psychiatry'? Nie jestem ani w stanie to ocenić, ani nie mam do tego prawa. Mogę tylko zaobserwować i delikatnie zasiać pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Ale to jest właśnie sedno tego wątku i jakoś kręcimy się wokół tego od dobrych kilkudziesięciu postów - gdzie jest granica między 'runy pokazują coś niepokojącego' a 'powinienem wprost zasugerować pomoc specjalisty'? Czy to kiedykolwiek jest możliwe bez naruszenia zaufania?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Tygrysica53 myślę, że to zależy od relacji. Jeśli ktoś przychodzi pierwszy raz, to nie możesz tego powiedzieć. Ale jeśli zrobisz komuś piąty odczyt z rzędu i za każdym razem pyta o to samo, z tym samym lękiem w oczach, to chyba coś czujesz, prawda?


Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Symeon75 właśnie, ale to 'coś czujesz' to jest bardzo śliski grunt. Bo co czujesz dokładnie? Że ta osoba potrzebuje terapii, czy że potrzebuje przerwy od run? Że jest w kryzysie, czy że po prostu ma bardzo niską tolerancję na niepewność? To są bardzo różne rzeczy i nie chcę wpadać w pułapkę, że 'intuicja mi podpowiada, że ona ma depresję'.


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Rozalinda ma rację w tym, że intuicja w tym kontekście bywa myląca. Ale jest coś innego - nie diagnozy, nie etykiety - tylko konkretne zachowania, które można zauważyć. Płacz podczas odczytu, niemożność skupienia się na pytaniu, wracanie do tego samego bólu w kółko mimo zmieniającego się układu run. To nie wymaga diagnozy, żeby powiedzieć: 'mam wrażenie, że jest ci teraz bardzo ciężko'.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem tu chyba najbardziej laicką osobą - ale czy naprawdę na odczycie run można się tak rozpłakać? Myślałam, że to bardziej... zimna, analityczna sprawa. Że patrzysz na symbole i interpretujesz. A tu słyszę o kryzysach emocjonalnych w trakcie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Hortensja zależy od tego, jak odczyt wygląda. Jeśli ktoś przychodzi z pytaniem o coś, co go boli - a większość pytań dotyczy właśnie bólu, straty, lęku - to kontakt z tym pytaniem przez chwilę skupionej uwagi może otwierać coś bardzo głębokiego. Runy same w sobie tego nie robią, ale ten moment zatrzymania - owszem.


Odpowiedz
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Hortensja naprawdę tak bywa. Nie wiem, czy chodzi o same runy, czy o to, że w ogóle ktoś po raz pierwszy siedzi naprzeciwko ciebie i słucha o twoim problemie. Niektórzy ludzie chyba nigdy tego nie doświadczają normalnie i odczyt staje się tym pierwszym momentem, kiedy ktoś ich słyszy. I to samo w sobie może wywołać bardzo silną reakcję.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Marceli to jest bardzo ważna obserwacja i trochę smutna zarazem. Jeśli odczyt run jest dla kogoś pierwszą przestrzenią, w której ktoś go wysłuchał - to nie jest kwestia ezoteryki, tylko kwestia izolacji i braku wsparcia. I to jest dokładnie ta sytuacja, w której powinniśmy wiedzieć, co zaoferować poza odczytem.


Odpowiedz
(@gertruda77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Reginka a co konkretnie można zaoferować? Mam na myśli - nie w sensie 'idź do psychiatry', bo to brzmi jak odrzucenie - ale jakieś naturalne, ludzkie przejście z odczytu do czegoś bardziej realnego? Bo ja tego nie wiem i boję się, że nie będę wiedziała w danej chwili.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Gertruda77 ja w takich momentach mówię po prostu: 'czy masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać, jak wyjdziesz stąd?'. Nie diagnozy, nie skierowań, nie żadnych ocen. Tylko to jedno pytanie. I bardzo często odpowiedź mówi mi więcej niż cały odczyt.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Magicwoman to jest naprawdę dobre pytanie. I proste. Zastanawiam się, czy nie zbyt proste - czy ludzie nie odpowiadają automatycznie 'tak, mam rodzinę', a potem wychodzą i tej rodziny w tej sprawie w ogóle nie ma?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Judytka72 tak, zdarza się. Ale nawet wtedy - to jest otwierające pytanie, nie zamykające. Jeśli ktoś mówi 'tak, mam' i widać, że to puste, można zapytać dalej: 'czy czujesz, że możesz z nimi o tym mówić?'. To nie jest przesłuchanie, ale otwiera drzwi tam, gdzie ktoś może chcieć wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Czy wy jako osoby robiące odczyty macie w ogóle jakieś własne wsparcie? Kogoś, z kim możecie porozmawiać po trudnym odczycie? Bo dużo mówicie o ochronie osób, którym czytacie, ale nic o sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Lurisk to jest dobre i niewygodne pytanie. Uczciwie: nie zawsze. I zdarzyło mi się wziąć czyjś ciężar do domu po odczycie, który był naprawdę trudny. I przez kilka dni byłem z tym sam. Nie wiem, czy to jest norma, czy błąd, ale chyba jedno i drugie jednocześnie.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Lurisk to ciekawe, bo nigdy o tym nie pomyślałem w ten sposób. Zawsze myślałem, że się 'oczyszczam' po odczycie i tyle. Ale teraz jak o tym mówisz - to może być złudzenie. Rytualne zamknięcie nie zastąpi normalnej rozmowy z kimś, kto to rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego nigdy nie odważyłam się zrobić komuś odczytu, mimo że już trochę znam runy. Bo widzę, jak wy to opisujecie, i czuję, że to jest za duża odpowiedzialność jak na to, ile rozumiem na razie - nie z run, ale z ludzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Eliksiriaa i wiesz co, to zdanie świadczy o czymś ważnym. Ale nie zatrzymuj się na tym na zawsze. Dojrzałość do odczytu nie polega na tym, że wszystko wiesz - polega na tym, że wiesz, czego nie wiesz. A to już masz.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tytułu wątku, bo myślę, że trochę od niego odeszliśmy - czy ktoś miał realną sytuację, w której runa lub układ dosłownie uruchomiły u was myśl: 'ta osoba powinna teraz porozmawiać z psychiatrą lub psychologiem'? Nie ogólnie, ale konkretnie - co to było, co tę myśl wywołało?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Reginka miałem. Hagalaz, Isa, Nauthiz w jednym układzie, osoba powiedziała przed odczytem, że od kilku miesięcy nie wstaje rano przed południem, że przestała jeść regularnie i że 'nie widzi sensu w planowaniu czegokolwiek'. I run prawie nie musiałem czytać, bo ona sama powiedziała wszystko. Ale runa dała mi pretekst, żeby powiedzieć: 'widzę w tym układzie coś, co mnie niepokoi, i chcę zapytać wprost, jak ty się naprawdę czujesz'. I dopiero wtedy zaczęła mówić.


Odpowiedz
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Wieslaw to co opisujesz z Hagalaz, Isa, Nauthiz - to jest akurat układ, który ja też interpretuję jako bardzo głęboki zastój i blokadę. Ale zastanawiam się, czy sama runa wystarczyłaby ci do tej oceny, gdyby ta osoba nic wcześniej nie powiedziała? Bo mnie się zdarza, że widzę taki układ i pytam, a klient mówi, że właśnie wraca do formy po ciężkim roku. Więc czy to były runy, czy słowa tej osoby?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Ksiezycnaa uczciwie - słowa. Runy były potwierdzeniem, nie punktem startowym. I może to jest sedno tego, o czym rozmawiamy: że odczyt run nie jest sposóbm diagnozy, ale może być momentem, w którym człowiek sam mówi ci tyle, że diagnosis staje się oczywista bez żadnej ezoteryki.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

I to jest chyba najbardziej uczciwa rzecz, jaką w tym wątku ktoś powiedział. Bo mi się wydaje, że dużo osób przypisuje runom to, co tak naprawdę wynika z rozmowy. Runa staje się ekranem, na który projektujemy to, co już wiemy. Czy to źle? Nie wiem. Ale warto to rozróżniać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Rozalinda ale czy to w ogóle jest problem? Jeśli efekt jest ten sam, czyli ktoś dostaje uwagę i kierunek, to czy ma znaczenie, czy 'to powiedziała runa' czy 'to powiedziałeś ty'? Mam wrażenie, że zbyt mocno się tu rozdrabniamy na źródła wiedzy.


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Symeon75 ma znaczenie, i to duże. Bo jeśli ktoś myśli, że runa mu 'powiedziała', że potrzebuje pomocy psychiatrycznej, to może to traktować albo poważniej, albo zupełnie odwrotnie - jako coś mistycznego, od czego się odżegna. Natomiast jeśli to ty jako człowiek powiesz: 'słuchaj, martwię się o ciebie' - to jest zupełnie inny przekaz.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Tosieczka ma tu rację. Jest różnica między 'runa wskazuje na kryzys' a 'ja widzę, że jesteś w kryzysie'. Jedno możesz zbagatelizować jako interpretację symbolu. Drugie jest trudniejsze do zignorowania, bo to człowiek patrzy na człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gertruda77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy wy w ogóle mówicie wprost 'martwię się o ciebie'? Ja chyba bym się bała tak powiedzieć komuś, kogo ledwo znam. To brzmi jak bardzo intymne zdanie jak na odczyt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Gertruda77 ja mówię. I właśnie dlatego, że to intymne - działa. Nie mówię tego każdemu, ale jeśli coś mnie uderza w trakcie spotkania, to wolę powiedzieć za dużo niż za mało. Nikt jeszcze nie wyszedł obrażony. Część osób płakała.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

To mnie zastanawia z zupełnie innej strony. Czy ci ludzie, którzy przychodzą na odczyt i rozpadają się w środku, wracają potem? Pytam, bo zastanawiam się, czy to dla nich pomaga, czy wręcz przeciwnie - czy samo otwarcie tego bólu bez dalszego wsparcia nie jest gorsze niż nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Hortensja to jest bardzo dobre pytanie i nie mam dobrej odpowiedzi. Niektórzy wracają, ale nie dlatego, że im lepiej - bo mają poczucie, że tylko tu ktoś ich słucha. I to wrócenie do mnie kilka razy w tym wątku, że odczyt zastępuje coś, co powinno istnieć w normalnym życiu tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu jest ten moment, kiedy temat 'runy a objawy psychiczne' staje się tak naprawdę tematem o tym, co się dzieje, kiedy system wsparcia zawodzi. Runy są tu tylko miejscem, gdzie to się ujawnia. Pytanie, które mnie nurtuje - czy my jako środowisko ezoteryczne w ogóle o tym mówimy między sobą, poza takimi wątkami?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Chyba nie. Przynajmniej nie w tych miejscach, gdzie ja bywam. Zwykle rozmowy są o technikach, o symbolice, o tym jak ustawić kamienie albo jaka runa na co odpowiada. Nie o tym, co robić, kiedy ktoś przy twoim stole płacze i nie wiesz dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Eliksiriaa właśnie. I może to jest luka, którą ten wątek trochę wypełnia. Ale zastanawiam się - czy jest jakaś ogólna zasada, kiedy powinno się powiedzieć 'idź do specjalisty'? Czy to zawsze jest indywidualna ocena?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem zawsze indywidualna. Nie ma jednej runy, jednego układu, który by automatycznie znaczył 'ta osoba potrzebuje psychiatry'. Kontekst jest wszystkim. Dwie osoby z tym samym pytaniem i tym samym układem mogą potrzebować zupełnie czego innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Tygrysica53 ale czy nie ma żadnych sygnałów, które są ponad kontekstem? Wieslaw wspomniał o tym, że ta osoba mówiła o niewidzeniu sensu w planowaniu. To brzmi jak coś, co przekracza 'zły rok' i wchodzi w coś poważniejszego, bez względu na runy.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, i to mi dało do myślenia. Bo 'nie widzę sensu w planowaniu' to może być wypalenie, depresja, albo po prostu filozoficzny kryzys sensu. Skąd wiadomo, którym punktem na tej skali jest dana osoba? Ja nie mam wykształcenia, żeby to ocenić.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Ksiezycnaa i chyba tu jest granica, o której wszyscy intuicyjnie mówimy, ale nikt jej jeszcze nie nazwał wprost. Nie chodzi o to, żeby diagnozować. Chodzi o to, żeby rozpoznać, że jesteśmy poza swoimi kompetencjami - i że to jest ok, i że powiedzenie tego głośno jest aktem troski, nie odrzucenia.


Odpowiedz
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Rozalinda ale jak to powiedzieć, żeby nie brzmiało jak 'za dużo dla mnie, idź sobie'? Bo wyobrażam sobie, że ktoś, kto jest w kiepskim miejscu i przyszedł do ciebie, może to odebrać właśnie tak.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Marceli to jest kwestia sformułowania. Nie mówisz 'to nie moje kompetencje'. Mówisz: 'to, co mi teraz mówisz, jest ważniejsze niż cokolwiek, co mogą powiedzieć runy. I chciałabym, żebyś miał kogoś, kto może ci z tym towarzyszyć regularnie'. Różnica jest ogromna.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Magicwoman i właśnie to zdanie - 'ważniejsze niż cokolwiek, co mogą powiedzieć runy' - jest może najtrudniejsze do powiedzenia dla kogoś, kto bardzo wierzy w runy. Bo to wymaga na chwilę zejścia z pozycji 'pracuję z czymś, co działa' i przyznania, że są sytuacje, gdzie to po prostu nie wystarczy.


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Wieslaw i to jest chyba moment, w którym muszę się zatrzymać, bo to zdanie mnie uderzyło. Mówisz, że powiedzenie 'są sytuacje ważniejsze niż runy' wymaga zejścia z pozycji. Ale czy to naprawdę jest zejście? Czy nie jest tak, że ktoś, kto naprawdę rozumie runy, wie też ich granice? Bo ja nie traktuję tego jako przyznanie się do słabości systemu. Wręcz przeciwnie.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Tosieczka ale powiedz mi szczerze - czy gdy siedzisz z kimś przy stole i czujesz, że jest źle, to naprawdę masz wtedy przestrzeń, żeby myśleć o granicach kompetencji? Ja wyobrażam sobie, że to jest moment totalnego chaosu wewnętrznego i te wszystkie zasady, o których rozmawiamy, po prostu wylatują z głowy.


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Symeon75 właśnie dlatego lepiej to przemyśleć wcześniej, a nie w trakcie. Jeśli wchodzę na spotkanie bez żadnego pomysłu na to, co zrobię, gdy ktoś się rozpadnie, to faktycznie będę reagować chaosem. Ale jeśli miałam kiedyś taką sytuację i ją przepracowałam, to mam już jakiś odruch. Nie pewność, ale odruch.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Hortensja kilka postów temu, bo ta kwestia mi nie daje spokoju. Pytała, czy otwieranie bólu bez dalszego wsparcia nie jest niebezpieczne. I myślę, że to jest najważniejsze pytanie w tym wątku. Czy ktokolwiek tu spotkał się z sytuacją, gdzie ktoś po odczycie był wyraźnie gorzej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Reginka tak. Raz. I był to moment, który zmienił moje podejście do pracy z trudniejszymi pytaniami. Osoba wyszła spokojnie, a potem napisała do mnie po kilku dniach, że tamten wieczór był bardzo ciężki. Nie obwiniałam siebie bezpośrednio, ale zapytałam siebie, czy dałam jej coś do zabrania ze sobą poza samym otwarciem.


Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Magicwoman i co jej dałaś? Pytam serio, nie retorycznie - co takiego można dać osobie na koniec odczytu, żeby nie zostawiać jej z samym otwartym pytaniem?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Hortensja teraz staram się zawsze kończyć czymś konkretnym. Nie pocieszaniem, nie 'wszystko będzie dobrze', ale jakimś jednym krokiem. Czy to jest kontakt do kogoś, czy prośba, żeby zadzwoniła do mnie następnego dnia, czy po prostu: 'masz konkretną osobę, do której możesz teraz pojechać?'. Coś, co przebija bańkę odczytu.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mi przypomina coś z zupełnie innego kontekstu, ale myślę, że pasuje. W pracy ze świadkiem w pomiarach na mapie - i mówię tu o technice radiestezyjnej - chodzi o to, żeby mieć punkt odniesienia, który kotwi wynik w rzeczywistości. Coś fizycznego, co sprawia, że odpowiedź nie jest abstrakcyjna. I zastanawiam się, czy ta 'kotwica', o której mówi Magicwoman na końcu odczytu, nie spełnia podobnej funkcji - nie zostawia osoby w przestrzeni symboli, ale wraca ją do czegoś konkretnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Lurisk poczekaj, bo to mnie zainteresowało. Mówisz o świadku w kontekście mapy radiestezyjnej? Czy możesz rozwinąć, bo nie za bardzo rozumiem, co pełni tę rolę świadka? Zdjęcie osoby? Przedmiot?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Ksiezycnaa świadkiem może być wiele rzeczy - zdjęcie, odcinek włosa, kawałek papieru z imieniem, czasem przedmiot należący do osoby. Chodzi o coś, co 'reprezentuje' temat lub osobę na mapie i pozwala skupić intencję. Wróciłem do tego, bo w kontekście rozmowy o granicach odczytu - właśnie ta materialność, ten jeden konkretny obiekt, może być tym, co utrzymuje całą procedurę w rzeczywistości, a nie w przestrzeni czysto symbolicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe przełożenie, ale chcę sprawdzić, czy dobrze rozumiem. Mówisz, że analogicznie do świadka na mapie, końcowy 'kotwiczący' gest w odczycie runowym pełni podobną funkcję zaczepiania wyniku w czymś realnym? To ma sens, ale przy runach tą kotwicą jest chyba sam człowiek i jego decyzja, co z tym zrobi. Nie przedmiot.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Reginka ale właśnie nie zawsze. Znam osoby, które noszą przy sobie runę po odczycie, dosłownie fizycznie. I dla nich ten przedmiot jest właśnie tym świadkiem własnego procesu. Czy to nie jest w jakimś sensie to samo?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Symeon75 tu wchodzi interesujące rozróżnienie. Bo runa noszona po odczycie jako przypomnienie procesu to jedno. A runa traktowana jako 'teraz ona za mnie pilnuje' to zupełnie co innego. I w kontekście tego wątku - przy osobach z poważniejszymi problemami psychicznymi - ta druga postawa może być naprawdę ryzykowna.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Wieslaw ale jak w praktyce odróżnić jedno od drugiego? Bo z zewnątrz może wyglądać tak samo. Osoba bierze runę, nosi ją. Skąd wiesz, czy to wsparcie, czy ucieczka od odpowiedzialności za siebie?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Judytka72 dobra robota z pytaniem, bo to jest naprawdę trudne. Próbuję pytać wprost: 'co ta runa ma dla ciebie robić?'. I słucham odpowiedzi. Jeśli ktoś mówi 'ma mi przypominać, że mam zadzwonić do terapeuty', to jedno. Jeśli mówi 'ma mi sprawić, że będzie lepiej', to zaczynam rozmawiać głębiej.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: