A czy w ogóle jest jakaś runa, która wprost kojarzy się z tym obszarem - zdrowiem psychicznym, kryzysem, potrzebą pomocy? Pytam, bo nie znam się dobrze na runach i zastanawiam się, czy wasze odczyty mają jakiś wspólny mianownik w takich sytuacjach.
Siedzę i czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które nie daje mi spokoju. Czy ktokolwiek z was rozmawiał z psychiatrą lub psychologiem o tym, co robi? Nie konfrontacyjnie, ale po prostu - czy ta perspektywa kiedykolwiek weszła do waszego myślenia z zewnątrz?
Słucham tej rozmowy i wracam myślami do pytania Gertruda77 o konkretne runy. Nie chcę robić listy, bo Tygrysica słusznie ostrzegła przed skrótem. Ale powiem tak: kiedy widzę Dagaz odwróconą w centrum przy Mannaz - zaczynam dopytywać o poczucie sensu. Nie diagnozuję, pytam. I to pytanie już dużo mówi.
i co mówią? Przepraszam, że pytam o szczegóły, ale to jest dla mnie bardzo konkretna wiedza, której mi brakuje. Czy ktokolwiek w takiej chwili powiedział 'nie, nie jestem bezpieczna'?
A mnie zastanawia jedno. Cały wątek zakłada, że my jako osoby prowadzące odczyty mamy jakąś odpowiedzialność diagnostyczną. Ale skąd ta odpowiedzialność? Umówiłem się z kimś na odczyt runiczny, nie na konsultację psychologiczną. Czy nie nakładamy na siebie za dużo?
Myślę, że to rozróżnienie, które robi Symeon, jest ważne. Reaktywna uważność - tak. Aktywne wchodzenie w rolę kogoś, kto 'wykrywa' kryzysy przez runy - to jest już inny poziom i niekoniecznie bezpieczny. Nie dlatego, że nas to nie obchodzi, ale dlatego, że możemy pomylić się w interpretacji i skrzywdzić.
Wracając do wątku świadka - chcę go teraz przenieść dosłownie na ten temat. Jeśli świadek w pomiarze mapowym kotwi intencję w czymś fizycznym, to czy w odczycie prowadzonym przez kogoś z zewnątrz osoby - my sami nie pełnimy roli takiego świadka? Jesteśmy tym punktem odniesienia, który trzyma sytuację. I to jest ogromna odpowiedzialność, nie techniczna, ale ludzka.
Przepraszam, że wchodzę, bo czytam ten wątek i mam pytanie może naiwne. Czy w takim razie nie lepiej w ogóle nie robić odczytów dla osób, które wyglądają na niestabilne? Tak po ludzku - odmówić? To brzmi twardo, ale czy to nie jest bezpieczniej?
Siedziałam cicho, ale chcę to powiedzieć. Cały wątek pokazuje mi, że to środowisko ma jednak refleksję nad własnymi granicami. Nie spodziewałam się tego po tytule tematu. Myślałam, że będzie o tym, czy runa 'wskaże chorobę psychiczną'. A tu jest zupełnie inna rozmowa, o odpowiedzialności, o relacji, o tym, co robimy z człowiekiem. To chyba ważniejsze.
