Mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Zaczęłam interesować się runami i natrafiłam na różne opinie. Jedni mówią, że runy tylko pokazują to, co już jest w energii danej sytuacji, inni twierdzą, że samo ich używanie może coś zmienić albo nawet przyciągnąć coś złego. Skąd właściwie ta opinia, że runy mogą przyciągać nieszczęście? Czy ktoś miał z tym do czynienia albo wie, z czego to wynika?
To jest jedno z najczęstszych pytań, jakie padają przy runach i rozumiem, że może być mylące. Runy jako system wróżebny wskazują tendencje, nie wyrokują. Natomiast to, co ludzie mylą z 'przyciąganiem nieszczęścia', często wynika z tego, że ktoś wyciągnął runę w stylu Hagalaz czy Thurisaz i się przestraszył, a potem zaczął na nią czekać. Strach i skupienie uwagi na złym scenariuszu mogą rzeczywiście wpłynąć na decyzje i zachowanie. Ale sama runa nic nie ściąga.
To rozróżnienie jest kluczowe i cieszę się, że pada to pytanie zanim ktoś zacznie losować runę w kółko 'żeby sprawdzić'. System runiczny nie działa jak wyrok sądowy. Działa bardziej jak kompas w danym momencie. Jeśli wyciągniesz Hagalaz, to nie znaczy, że za tydzień coś się stanie. To znaczy, że w tej chwili w sytuacji jest jakieś napięcie, które może prowadzić do destrukcji LUB oczyszczenia. Zależy jak reagujesz. Ale mam pytanie do autorki wątku: skąd konkretnie słyszałaś, że runy mogą przyciągać nieszczęście? Bo to ważne, żeby wiedzieć, co dokładnie ktoś miał na myśli.
Facebook to nie jest źródło, na którym warto opierać wiedzę o runach, to powiem od razu. 'Oznakowanie' przez runę to coś, co ludzie wymyślają, żeby nadać sens przypadkowym zbiegom okoliczności. Jeśli ktoś losuje tę samą runę wiele razy i przytrafia mu się coś złego, to może zwyczajnie przechodzi trudny okres, a runa to odzwierciedla. Powtarzanie się tej samej runy nie jest przekleństwem, tylko sygnałem, że dany temat jest aktualny.
Trochę sceptycznie do tego podchodzę ogólnie, ale pytanie mam poważne. Jeśli runy tylko wskazują, to po co w ogóle ich używać? Skoro i tak nie można zmienić tego, co wskazują, to czemu nie po prostu żyć i czekać na to, co przyniesie życie?
Mniej więcej tak, ale uprościłbym to jeszcze inaczej: intencja i wiedza idą razem. Ktoś, kto losuje runę bez żadnego zamiaru magicznego, po prostu pyta o sytuację. Ktoś, kto aktywnie pracuje z runą jako symbolem, powinien wiedzieć, co robi. Problem jest wtedy, gdy ktoś nie wie, że te dwie rzeczy się różnią. Widziałem przypadki, gdzie ktoś zaczął obsesyjnie rysować runę, bo 'ładnie wygląda', i sam sobie nakręcał pewne energie. Ale to nie runa była winna, tylko brak świadomości.
Czytam ten wątek i mam takie pytanie z innej strony. W tytule jest o nieszczęściu. A czy w ogóle istnieje coś takiego jak 'złe runy'? Czyli takie, których się unikać? Bo gdzieś słyszałem, że niektóre runy są niebezpieczne same z siebie.
Właśnie o to chciałam zapytać, o te odwrócone runy. Jak uczę się runami, to zawsze się waham, czy uwzględniać odwrócone pozycje czy nie. Czy to w ogóle jest konieczne dla kogoś, kto zaczyna?
Słucham tej rozmowy i muszę wrócić do podstawowego pytania z tytułu, bo trochę odpływamy. Runy a nieszczęście. W numerologii mamy podobny dylemat ze 'złymi liczbami', na przykład z 16 w tarczach, i mechanizm jest identyczny: system wróżebny opisuje wzorzec energetyczny, a nie wyrok. Nieszczęście, które ludzie przypisują runom, bierze się z dwóch rzeczy. Po pierwsze: skupienie uwagi na złym wyniku napędza się samo, bo człowiek zaczyna widzieć potwierdzenia wszędzie. Po drugie: runa mogła trafnie wskazać coś, co i tak by się stało, ale potem zostaje jej przypisane sprawstwo.
A ja mam inne pytanie, może naiwne, ale chcę zrozumieć. Skoro runy tylko wskazują, to dlaczego w ogóle istnieją runy na talizmany albo do rytuałów? Skoro nie mają mocy sprawczej, to po co je wycinać na kamieniach albo nosić?
Samo trzymanie i myślenie to za mało, żeby mówić o pracy magicznej. Naprawdę. Intencja musi być świadoma i ukierunkowana. Siedzisz, trzymasz runę i zastanawiasz się co znaczy, to medytacja nad symbolem, nie rytuał. Kiedy zaczyna być inaczej? Kiedy masz konkretny cel, który chcesz osiągnąć przez kontakt z runą.
Właśnie, to jest pytanie, którego chyba nie rozstrzygniemy. Ale wracając do tematu tytułu, bo trochę odpłynęliśmy od nieszczęścia: czy ktoś tutaj miał konkretne doświadczenie, że po losowaniu jakiejś runy coś się faktycznie wydarzyło i potem zastanawiał się czy to zbieżność czy coś więcej?
Ja miałam taką sytuację. Wyciągnęłam Hagalaz trzy razy z rzędu w ciągu tygodnia i za każdym razem w innym układzie. Przez te kilka dni posypało się kilka rzeczy naraz, nic dramatycznego, ale zauważalnie. Nie twierdzę, że runa to sprowadziła, ale trudno mi było nie połączyć tych faktów.
To w ogóle nie da się sprawdzić i to jest mój problem z całą tą dyskusją. Zawsze można powiedzieć 'to były runy' albo 'to był przypadek' i żadna strona nie ma dowodów. Więc jak ktoś ma zdecydować, czy naprawdę powinien ostrożnie podchodzić do losowania w złym stanie, skoro nie ma żadnej mierzalnej odpowiedzi?
mam pytanie bo trochę gubie wątek - czy mowicie że runy mogą przyciagnąć nieszczęście czy tylko je pokazuja? bo z tego co czytam to niejednoznacznie to wynika z waszej dyskusji i chciałbym wiedzieć co wy osobiście uwazacie
A co znaczy 'energetyczne konsekwencje'? Pytam serio, bo to brzmi jak coś konkretnego, ale nie wiem co za tym stoi.
Thurisaz to dobry przykład, bo ta runa u początkujących budzi duże obawy. Jak ją wyciągam w układach dla innych osób, to zawsze najpierw pytam co się dzieje w ich życiu, zanim cokolwiek powiem. Bo ta runa przy procesie oczyszczenia znaczy zupełnie co innego niż przy spokojnym etapie.
Czytam te odpowiedzi i mam wrażenie, że im więcej wiem, tym mniej jestem pewna od czego w ogóle zacząć. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co jest naprawdę bezpiecznym wejściem w pracę z runami, skoro sama interpretacja jest w porządku, ale granica z magią jest płynna?
Zgadzam się z Blanką w tej kwestii, ale chciałam dopytać Stanisławę o jedną rzecz. Kiedy piszesz, że nie wiesz od czego zacząć, to czy chodzi ci konkretnie o losowanie, czy o to, żeby w ogóle zrozumieć co to jest praca z runami? Bo to jest spora różnica i może zmienia co komu tutaj odpowiadać.
To jest właściwe pytanie i właśnie takie powinnaś sobie zadawać zanim w ogóle dotkniesz kamieni. Ale mam kontrpytanie: z jakich źródeł do tej pory czerpałaś informacje o runach? Bo to w dużej mierze decyduje o tym, jakie masz teraz wyobrażenia, i część z nich może wymagać korekty zanim pójdziemy dalej.
Czyli mniej więcej tyle, ile większość z nas na początku. Nie jest źle, tylko trzeba wiedzieć, że internetowe źródła o runach bywają bardzo różnej jakości i dużo z nich miesza tradycje germańskie z tzw. nową ezoteryczną interpretacją, która niewiele ma wspólnego z historią. To nie znaczy, że ta nowsza warstwa jest zła, ale warto wiedzieć, że to są dwa różne podejścia.
to wróćmy do tematu bo mnie tez interesuje kwestia z tytułu - czy mowicie że jeśli ktoś jest poczatkujacy i coś złego wyciągnie to może to przyciagnąć przez złe nastawienie czy nie? bo trochę się pogubiłem w tych odpowiedziach
W numerologii mam dokładnie tę samą pułapkę przy liczbie wyzwania albo karmicznej. Ktoś dowiaduje się, że ma daną liczbę, i nagle zaczyna widzieć jej przejawy wszędzie. Pytanie jest zawsze to samo: czy ta liczba faktycznie zaczyna działać, czy człowiek tylko zaczyna inaczej filtrować rzeczywistość. I szczerze, nie wiem jak to udowodnić w żadną stronę.
Pracowałam przez czas z kilkoma osobami przy odczytach i zauważyłam coś, co może być istotne dla tej dyskusji. Kiedy ktoś przychodzi bardzo przestraszony i pyta o runy, wyciąga trudne runy częściej niż osoby spokojne. Nie mam pojęcia co z tego wynika, ale mnie to zastanawia i dlatego zawsze proszę żeby się uspokoić przed losowaniem.
Najczęściej poleca się właśnie po kolei według Futhark, czyli od Fehu do Othala. Nie dlatego, że kolejność ma znaczenie magiczne, tylko dlatego, że potem łatwiej dostrzec jak znaczenia kolejnych run wchodzą w relacje ze sobą. Ale niektórzy biorą jedną runę na tydzień i po prostu żyją z nią przez kilka dni, bez wróżenia.
To ciekawe, bo ja słyszałam o tym podejściu z jedną runą na raz, ale nigdy nie rozumiałam jak to wygląda w praktyce. Żyć z runą to znaczy co? Trzymać ją przy sobie fizycznie?
To jest ciekawe rozróżnienie, ale mam z nim problem. Bo jeśli mówimy, że nie ma znaczenia czy runy coś robią czy tylko porządkują myślenie, to po co w ogóle rozmawiać o tym, czy mogą przyciągać nieszczęście? To by oznaczało, że całe pytanie z tytułu jest nieistotne.
