A co jeśli ktoś nie czuje dosłownie nic siedząc z runą? Pytam poważnie, bo próbowałam i czułam się trochę głupio. Czy to znaczy że nie mam do tego predyspozycji, czy po prostu jeszcze za mała praktyka?
To drugie. Albo jeszcze coś innego: może nie siedzisz cicho wystarczająco długo. Większość ludzi daje runce jakieś trzydzieści sekund i stwierdza że nic. Spróbuj z dziesięć minut, z zamkniętymi oczami, bez żadnego celu. Nie czekaj na wizję, tylko obserwuj co pojawia się samo.
hej ale to brzmi jak medytacja, nie jak praca z runami. czy to nie jest troche inne narzedzie do czego innego?
Tu muszę wtrącić małą uwagę historyczną: nie mamy pewności jak dokładnie wyglądała praktyczna praca z runami w oryginalnym kontekście. To co mamy to inskrypcje i trochę źródeł literackich, głównie późnych. Więc 'bliżej oryginału' to mocne słowa. Ale zgadzam się że medytacyjne podejście ma sens jako metoda, niekoniecznie z powodów historycznych.
Podobna sytuacja jest zresztą z numerologią, żeby nie mówić że runy są wyjątkiem. Każdy system diwinacyjny ma ten problem z autoryzacją. Pytanie jest zawsze to samo: czy system działa w praktyce, nie czy jest dosłownie starożytny. Chociaż to drugie robi wrażenie na ludziach.
Dokładnie to samo w horoskopach. Współczesna astrologia zachodnia jest w połowie wynalazkiem renesansu a w połowie XIX wieku. Nikt nie mówi że przez to nie działa. Ale rozumiem że dla kogoś ważna jest autentyczność - to wpływa na to jak się z danym systemem pracuje, bo wiara w niego jest częścią efektu.
Mam inne pytanie do całej dyskusji o tym co się 'przyciąga'. Czy ktoś próbował robić jakiekolwiek notatki - wyciągam runę, zapisuję co się potem dzieje, i po pewnym czasie sprawdzam czy jest jakiś wzorzec? Bo cała ta rozmowa jest bardzo teoretyczna i zastanawiam się czy ktoś ma coś empirycznego, nawet jeśli nieścisłego.
Przepraszam że wchodzę bo śledzę ten wątek od dawna i mam podstawowe pytanie którego nie mogę znaleźć w poprzednich postach. Jeśli wyciągniemy runę której nie rozumiemy, i ona po prostu leży i nic z nią nie robimy - nie interpretujemy, nie reagujemy - to czy może cokolwiek zrobić? Czy żeby 'zadziałała' musi być odczytana?
To jest dokładnie to o czym myślałam kiedy zaczynałam ten wątek. Bo właśnie nie wiedziałam co zrobić z runami i zostawiałam je, bałam się że coś się 'uruchomi' samo. I to jest irracjonalne ale rozumiem to uczucie które opisujesz.
To uczucie bierze się chyba stąd, że nikt nam nie powiedział jasno na początku jak to działa. Sięgamy po runy, czytamy coś w necie albo w książce, i tam wszystko jest opisane bardzo... intensywnie. Jakby każdy znak miał własne życie. Więc nie dziwię się że potem człowiek siedzi nad tą runką i się zastanawia czy ona go obserwuje.
Dokładnie to. I dlatego nie ma jednej odpowiedzi na temat tego wątku. Jeśli runa to byt z własną energią, to może coś przyciągać. Jeśli to lustro, to tylko pokazuje. Jeśli to nic, to nie robi nic. Problem w tym że większość ludzi nie zastanawia się co tak naprawdę zakłada zanim zacznie pracować z systemem.
A da się to w ogóle ustalić zanim się zacznie? Bo ja zaczęłam bez żadnego założenia i teraz mam większy chaos niż na początku. Nie wiedziałam że trzeba sobie to najpierw poukładać.
To jest chyba clou całego problemu - czy w ogóle można zacząć od ustalenia założeń, czy te założenia wychodzą dopiero z praktyki? Bo mi się wydaje że większość ludzi idzie odwrotną drogą. Najpierw coś robią, potem próbują to zrozumieć.
W numerologii jest tak samo. Nikt się nie zastanawia czy wierzy że cyfry mają znaczenie - po prostu liczy i sprawdza czy coś pasuje. Założenie pojawia się post factum, jak coś zadziała. Może z runami jest podobnie i to nie jest wada, tylko normalna kolejność przy każdym systemie?
To jest bardzo dobry punkt. Ja przez długi czas bałam się Hagalaz i Thurisaz bardziej niż powinnam, bo nie wiedziałam jak je traktować. I ta reakcja lękowa była realnym efektem - nie żadna magia, tylko moja własna psychika nakręcona przez interpretację. Więc jeśli ktoś pyta czy runy mogą przyciągnąć nieszczęście, to chyba przez ten mechanizm jak najbardziej mogą.
Właśnie to jest dla mnie klucz do całej rozmowy. Runa Thurisaz czy inna 'trudna' - ona nie robi nic. Ale jak ja ją wyciągam i zaczynam się bać, to zaczynam inaczej podejmować decyzje, inaczej widzę sytuacje, mogę się wycofywać tam gdzie nie trzeba albo odwrotnie, atakować za wcześnie. I potem to 'nieszczęście' się materializuje. Tylko że sprawcą jestem ja, nie runa.
ale to znaczy ze mozemy sami sobie zrobic krzywde mysląc ze runa nas ostrzega? bo to brzmi jak troche paranoja z runami zamiast bez nich
To jak właściwie wygląda to 'prawidłowe' nastawienie? Pytam serio, bo słyszę 'nie traktuj jako wyroku' i 'pytaj co wymaga uwagi' ale co to w praktyce znaczy gdy siedzę z tą runą i nie wiem co z nią zrobić?
Bardzo podobnie podchodzę do horoskopów, żeby nie siedzieć tylko w swoim temacie. Tranzyt Saturna nie mówi mi 'będzie źle'. Mówi mi 'gdzieś teraz działa nacisk na strukturę, odpowiedzialność, ograniczenia'. I wtedy szukam gdzie w życiu to widzę. Runa może działać dokładnie tak samo - jako język do opisania tego co już jest, nie przepowiednia.
To nie musi być sprzeczne. Jeśli widzisz co dzieje się teraz, to możesz lepiej przewidzieć co może nastąpić - nie przez przepowiednię, tylko przez zwykłe przyczynowo-skutkowe myślenie. Runa Isa mówi mi że jestem w stagnacji - to nie znaczy że zostanę w niej na zawsze, ale mówi mi żebym nie podejmował teraz wielkich ruchów. To jest prognoza, tylko oparta na diagnozie, nie na magii.
Mogę się wtrącić z głupim pytaniem? Bo siedzę i czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i wciąż nie wiem - jeśli ktoś taki jak ja, bez żadnego systemu, bez notatek, bez założeń, zaczyna losować runy to czy w ogóle te wyniki mają jakieś znaczenie? Czy muszę najpierw 'nauczyć się' runami zanim one mogą mi cokolwiek powiedzieć?
To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z ważniejszych w tej rozmowie. I mam swoje zdanie, ale chciałabym żebyś najpierw powiedziała jak to wyglądało - losowałaś i co potem? Patrzyłaś na runę i szukałaś znaczenia w internecie, czy już znasz podstawowe skojarzenia? Bo to robi różnicę w tym co ci odpiszę.
