Okej rozumiem, ale jak mam przeformółować 'kiedy znajdę miłość' żeby było dobre pytanie? Bo troche mi się kręci w glowie i nie wiem jak to ugryźć. Czy 'co teraz kształtuje moje relacje' byłoby lepsze?
Wracając do głównego wątku bo trochę odpłynęliśmy - Kobalt napisał wcześniej że jedyne zabezpieczenie to zapisywanie interpretacji przed wydarzeniami. Mam do tego pytanie: ile osób tutaj faktycznie to robi systematycznie? Bo mówi się o tym zawsze, ale w praktyce?
Antek ma rację i to jest właśnie ten problem który próbowałem wskazać. W tarocie to samo - 'coś się zmieni w pracy' jest niefalsyfikowalne. Ale to wymaga od robiącego odczyt dużej dyscypliny wobec siebie, bo konkretne predykcje oznaczają konkretne porażki. Łatwiej być ogólnym.
Radoslawa właśnie do tego doszłyśmy wcześniej - że runa nie daje ramy czasowej, ale może dać ramę warunkową. Testujesz wtedy warunek, nie datę. Sprawdzasz czy Berkano pojawiła się kiedy faktycznie coś dojrzało, nie kiedy minął styczeń. To inna miara ale jest mierzalna.
To jest dla mnie nowy sposób myślenia o tym. Więc testowanie run pod kątem czasu to właściwie testowanie czy poprawnie zidentyfikowałem warunek? Czyli błąd może być nie w runie tylko w tym jak ja przełożyłem ją na warunek?
Dodam jedno: to ćwiczenie jest wartościowe niezależnie od tego jak ktoś podchodzi do kwestii czy runy cokolwiek 'wiedzą'. Nawet jeśli traktujesz je czysto psychologicznie - jako projekcję własnej intuicji - to śledzenie gdzie Twoja intuicja się myli jest bezcenne. Metodologia jest ta sama.
To mi otwiera zupełnie nowe podejście. Całe życie próbowałam wycisnąć z run daty i frustrowałam się że to nie działa. A może problem był właśnie w pytaniu? Chalcedonka, czy u Ciebie też to tak wygląda - że zmiana formułowania pytania cokolwiek zmieniła w jakości odczytów?
Muszę tu wejść bo to jest ciekawy wątek. Chalcedonka ma rację co do zmiany optyki, ale chcę dodać zastrzeżenie: łatwo to powiedzieć, trudno sprawdzić. Jak odróżniasz 'coś dojrzewa według runy' od 'sam sobie wmówiłem że dojrzewa bo tego chciałem'? To jest ten sam problem potwierdzenia własnych oczekiwań, tylko w innym opakowaniu.
Przepraszam że się wtrącę - Nyja, ale czy to nie jest właśnie argument że testujemy nie runy, tylko siebie? Tzn. po tych kilku miesiącach notatek dowiaduję się czegoś o swojej intuicji, nie o tym czy runa cokolwiek wie. Nie wiem czy to jest problem czy zaleta tego systemu.
Ale czy to jest złe? Jeśli różne systemy się uzupełniają to może to jest po prostu dobre podejście holistyczne? Albo czy to jest jak taki sygnał że żaden z nich nie jest wystarczający sam w sobie?
Przepraszam że znowu się odzywam ale to jest ważne dla mnie osobiście - czy ktoś z Was faktycznie miał sytuację gdzie runa jasno wskazała jakiś warunek, zapisałaś to, i potem faktycznie ten warunek się spełnił dokładnie wtedy kiedy runa to 'sugerowała'? Nie proszę o dowód tylko o doświadczenie.
Dobra, konkretny przykład. Kilka lat temu ciągnęłam runy w sprawie zmiany pracy. Wyszła mi Berkana - wzrost, ale taki organiczny, od korzeni. Nie zapisałam 'to nastąpi wiosną', tylko 'coś musi najpierw zakiełkować zanim będzie widoczne'. I faktycznie - przez kolejne miesiące nic nie było widać na zewnątrz, ale w środku zachodziły zmiany: przeszłam szkolenie, poznałam kilka osób. Zmiana przyszła dopiero gdy wszystko to dojrzało. Gdybym pytała 'kiedy', pewnie po miesiącu uznałabym że runa się nie sprawdziła. Pytanie brzmiało inaczej i dlatego mogłam obserwować proces, nie czekać na datę.
Ale to jest dokładnie ten problem który mnie tu sprowadził bo całą tę dyskusję śledzę od dłuższego czasu. Jeśli potwierdzenie przychodzi tylko wstecz, to jak to odróżnić od zwykłego dopasowywania narracji do zdarzeń? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, bo to mnie zatrzymuje przed wzięciem run bardziej serio.
Ja chcę wrócić do tego co Chalcedonka mówiła, bo coś mi się tu kręci. Berkana jako 'coś musi zakiełkować' - to jest interpretacja którą sama wniosłaś, czy jest w tej runie coś co wprost na to wskazuje? Bo jak patrzę na własne odczyty to nie jestem pewna czy wyciągam sens z runy czy go do niej wkładam. Jak Ty to rozróżniasz?
Zastanawiam się czy ten problem z 'kiedy' nie wynika właśnie z tego że runy operują na innym poziomie niż czas linearny. Nie mówię tego metafizycznie - mówię o tym że germańskie rozumienie czasu to nie był czas jako oś, bardziej coś cyklicznego i warunkowego. Może pytanie 'kiedy' jest po prostu pytaniem z niewłaściwego systemu.
Dokładnie wyrd. I właśnie dlatego pytanie 'jakie warunki muszą zajść' jest bliższe temu systemowi niż 'za ile miesięcy'. Choć muszę przyznać że nie wiem czy to był świadomy projekt twórców tego systemu, czy moje własne domysły.
To co Hipolit54 pisze o wyrd ciekawie pasuje - przepraszam, chciałem powiedzieć, że ciekawie się to łączy z tym co mówił wcześniej Boleslaw04 o warunkowym rozumieniu run. Bo jeśli wyrd to sieć, to odczyt runiczny to może być coś w rodzaju odczytu aktualnego stanu tej sieci - a nie przewidywania gdzie sieć będzie za pół roku. Pytanie do Irisa91 - czy w praktyce astrologii też tak to rozumiesz? Że horoskop to stan, nie data?
Nie mam zasady i to jest szczera odpowiedź. Intuicja, kontekst pytania, siła odczytu. Wiem że to nie jest zadowalające metodologicznie ale to jest to co mam. Może ktoś tutaj ma bardziej systematyczne podejście?
Mogę wejść z boku - ta dyskusja o metodologii jest ważna, ale mam wrażenie że kręcimy się wokół pytania które jest podwójne. Pierwsze: czy runy mogą wskazywać czas. Drugie: czy my potrafimy to odczytać nawet jeśli mogą. To są dwa różne problemy i mieszamy je. Chalcedonka, jak Ty to rozróżniasz w praktyce? Czy uważasz że runa zawiera informację o czasie ale my jej nie umiemy wydobyć, czy że tej informacji w ogóle nie ma?
Słucham tej rozmowy i mam jedno małe pytanie które może brzmieć naiwnie - czy ktoś próbował po prostu sprawdzić? Tzn. przez rok zapisywać odczyty z warunkami, notować kiedy warunki się spełniły, i potem zobaczyć czy jest jakiś wzorzec czasu? Nie żeby udowodnić że runy działają, tylko żeby zobaczyć czy w ogóle da się cokolwiek powiedzieć o tej czasowości empirycznie?
Dobra, ale to jest właśnie to co miałem na myśli. Czy ktokolwiek z was to zrobił? Rok zapisywania, potem weryfikacja? Bo mam wrażenie że rozmawiamy o tym jak to powinno wyglądać teoretycznie, a nikt nie siedział z tym eksperymentalnie przez dłuższy czas.
Ja robiłem coś bliskiego temu, ale nie przez rok tylko przez jakieś osiem miesięcy. I nie pod kątem 'kiedy' tylko pod kątem 'czy w ogóle'. Wyniki były... niejednoznaczne. Część odczytów pasowała bardzo dobrze do tego co nastąpiło, część kompletnie nie. Wzorca czasowego nie wyciągnąłem żadnego.
Właśnie o to mi chodziło od samego początku tej rozmowy. To nie jest złośliwość - to jest pytanie o to czy w ogóle da się to sprawdzić w sposób który by coś znaczył. Boleslaw04 jest uczciwy że tego wzorca nie wyciągnął. Ale co to mówi o samym pytaniu Irisy o czas?
To nie jest ucieczka, to jest precyzja. Pytasz młotek czy potrafi wkręcić śrubę - nie, ale to nie znaczy że młotek jest bezużyteczny. Problem jest w pytaniu, nie w systemie. Chociaż - i tu przyznam rację Radgostowi - sama nie wiem jak odróżnić 'system nie zawiera tej informacji' od 'nie umiemy jej odczytać'.
Ta metafora mapy mi się podoba. Mapa pokazuje odległość ale nie czas podróży bo nie wie jakim tempem idziesz. Runa może pokazać co jest między tobą a zdarzeniem, ale nie wiedzieć jak szybko przez to przejdziesz.
Ale poczekajcie - czy w tarocie nie mamy podobnego problemu? Karta pokazuje energię, nie datę. Nikt poważny nie mówi że Wieża oznacza że coś się stanie we wtorek. A jednak łączymy tarota z astrologią i jakoś to działa w praktyce. Dlaczego runy miałyby być inaczej?
Jako ktoś kto siedzi głównie w tarocie i rytuałach, ale obserwuje tę dyskusję - Nyja ma rację co do przypisań. Ale mam pytanie do całej grupy: czy próbowaliście używać run jako modyfikatora do innego systemu, nie jako główny odczyt? Tzn. astrologia daje okno, a runa daje jakość tego okna?
